Reklama

Cud nad Bugiem

2018-08-08 10:23

Monika Kanabrodzka
Edycja podlaska 32/2018, str. IV

www.ciekawepodlasie.pl
Żołnierze przy obelisku na Górze Zamkowej odsłoniętym 11 listopada 1928 r. w 10. rocznicę odzyskania niepodległości

Jadąc z Mazowsza w kierunku Podlasia, niezależnie od wybranej trasy, trafimy na miejsca upamiętniające bohaterskie walki Polaków z sowieckim najeźdźcą. Przydrożne krzyże, pomniki, cmentarze, pojedyncze mogiły przeniosą nas w historyczną podróż do czasów wojny polsko-bolszewickiej z 1920 r. Wschodni nieprzyjaciel za wszelką cenę pragnął stłumić sen o wolnej Ojczyźnie. Bezskutecznie

Pod parasolem opieki

Bitwa Warszawska stoczona w dniach 13-25 sierpnia 1920 r. w czasie wojny polsko-bolszewickiej była przełomowa w historii naszego kraju i Europy. Nie bez powodu nazywana jest Cudem nad Wisłą, któremu patronowała Maryja – Królowa Polski. Skutkiem nadzwyczajnej determinacji i żołnierskiego ducha walki polskich żołnierzy było zatrzymanie ofensywy wojsk sowieckich, a co za tym idzie zachowanie niepodległości przez Polskę i zatrzymanie rozprzestrzeniającej się choroby zakaźnej – komunizmu. Duży wpływ na dalsze losy wojny miały bitwy stoczone z wycofującymi się oddziałami bolszewickimi, m.in. nad Bugiem blisko przeprawy we Frankopolu i Tonkielach, Skrzeszewie, Drohiczynie, Siemiatyczach, Milejczycach i Kleszczelach. Zostały one opisane w wielu opracowaniach historycznych oraz pamiętnikach. Trzydniowe zmagania w Skrzeszewie, Frankopolu, przy przeprawie mostowej na Bugu w Tonkielach i w Drohiczynie stosunkowo słabych sił polskich z przeważającym liczebnie wrogiem, są dowodem heroizmu, wielkiej determinacji i wiary w zwycięstwo. Rozbicie wojsk sowieckich w okolicy Siemiatycz, Milejczyc i Kleszczeli zalicza się do zwycięstw o wielkiej doniosłości, które niosą chlubę całemu narodowi.

„Cud nad Bugiem” – to słowa Kazimierza Wolińskiego, uczestnika walk w wojnie bolszewickiej 1920 r., urodzonego w Tonkielach, kaprala 1. Kompanii 22. Pułku Piechoty w Siedlcach. Za swój liczny udział w bitwach przeciwko wojskom bolszewickim został odznaczony „Krzyżem Walecznych”. We wspomnieniach odniósł się do zwycięskiej bitwy. – Opowiadali ludzie, że tu był cud nad Bugiem. Mówiono, że Pan Bóg odebrał bolszewikom rozum nad Bugiem. Cofając się spod Warszawy w panice, bolszewicy strzelali do swoich. „Rozum tracili”, po trupach i rozbitych taborach można było przejść przez rzeką.

Bitwa o Drohiczyn

Od 2 do 7 sierpnia 1920 r. rozegrały się walki pomiędzy 15. Dywizję Piechoty, dowodzoną przez gen. Władysława Junga, a sowiecką 27. Dywizją Strzelców Witowta Punty.

Reklama

1 sierpnia 1920 r. została udaremniona próba przedostania się sowieckich oddziałów przez Bug powyżej i poniżej Drohiczyna. W odzewie Polacy odrzucili Rosjan za rzekę oraz wzięli do niewoli ok. 100 jeńców i dwa działa. Trzy dni później Rosjanie wszystkie swoje siły skierowali na północny zachód od Drohiczyna, uzyskując w rezultacie zdecydowaną przewagę. Zwycięska passa Sowietów trwała dalej. Objęła utworzony silny przyczółek na lewym brzegu rzeki. Po ciężkich bojach stoczonych 5 i 6 sierpnia 1920 r., 15. Dywizja Piechoty została zepchnięta na teren Sokołowa Podlaskiego. Zamiarem dowództwa polskiego był kontratak na Drohiczyn. Pomysł okazał się nieskuteczny z powodu przegrupowania oddziału oraz ogólnego odwrotu znad Bugu.

19 lipca 1920 r. została stoczona bitwa 1. Pułku Piechoty Legionów pod dowództwem mjr. Zygmunta Wendy z oddziałami sowieckimi 8. i 17. DS. Na rozkaz Tuchaczewskiego, ustępujące z Warszawy wojska sowieckie miały zorganizować obronę na Bugu pod Drohiczynem i Grannem. Dezorganizacja oraz panika zapanowała wśród Sowietów. Plany dowódcy zostały pokrzyżowane oraz okazały się fiaskiem. Szybki marsz Polaków zaskoczył przeciwnika. W kierunku Drohiczyna i Grannego nadciągała 2 A gen. Edwarda Rydza-Śmigłego. Celem było opanowanie przeprawy na Bugu. O północy z 18 na 19 sierpnia do wsi Tokary pod Drohiczynem dojechały 7. i 8. kompania II batalionu. Dalej udały się pieszo do mostu na Bugu. Dwie kompanie wkroczyły do miasteczka na prawym brzegu Bugu, przeprawiając się przez pozostawiony bez kontroli most.

Odwrót wojsk sowieckich

Odpoczywające oddziały sowieckie były zaskoczone widokiem polskich oddziałów. Na samym początku polscy żołnierze granatami ręcznymi rozproszyli szturm skierowany w stronę sztabów 8. i 17. DS. Do niewoli trafiły oddziały przeciwnika, w tym batalion składający się z ochotników narodowości żydowskiej z Kałuszyna, Garwolina i Siedlec. Rankiem w pogoni za uciekającym przeciwnikiem ruszyła 6. kompania 1 ppLeg. Rosjanie wdarli się do miasta na tyły 7. kompanii. 7. i 8. kompania wycofały się wschodnim skrajem Drohiczyna w celu przedostania się do mostu. Sowieci, po znalezieniu się w dogodnych okolicznościach odwrotu na wschód, nie ryzykowali podjęcia walki. Oddziały zebrane przez ppor. Okulskiego po opanowaniu miasta wzięły do niewoli ok. 400 jeńców i dwa działa.

Po opanowaniu przez 1. DPLeg. przepraw na Bugu oraz zdobyciu pobliskiego Frankopola i Skrzeszewa przez jazdę ochotniczą mjr. Jaworskiego cofające się znad Wisły, resztki sowieckiej 16. A musiały prowadzić odwrót dłuższą drogą przez Granne i Nur.

W bitwie o Drohiczyn poległo 3 żołnierzy, 12 zostało rannych. Straty po stronie sowieckiej są nieznane. Bój pod Drohiczynem i opanowanie przeprawy przez Bug zdecydowały o powodzeniu dalszego pościgu za bolszewikami. Więcej informacji można znaleźć w Leksykonie Wojny Polsko-Rosyjskiej 1919-20.

Następstwa wojny

Po odparciu sowieckiego najeźdźcy tereny Mazowsza i Podlasia były w opłakanym stanie. Ślady działań wojennych oraz grabieży były wszędzie widoczne. Inspektor z Towarzystwa Straży Kresowej w pierwszej połowie września 1920 r. napisał w raporcie: „ (…) w powiecie bielsko-podlaskim panuje głód. W miastach prawie wcale nie wypieka się chleba. Brak artykułów żywnościowych i innych artykułów pierwszej pomocy. Wojna o niepodległość ojczyzny to ok. 100 tys. zabitych, zmarłych i zaginionych. Naszym obowiązkiem jest utrwalenie pamięci bohaterów niepodległości ojczyzny, których nazwiska zapisane są na kartach historii bądź pozostają bezimienne”.

Wspomnienia świadków

Mieszkańcy podlaskiej ziemi, dla których zarezerwowana jest wieczna warta, są najlepszym ziarnem zasianym w naszej pamięci. W książce pt. „Cud nad Bugiem” opracowanej przez Zbigniewa Ruczaja, znajduje się szczegółowy opis bitwy polsko-bolszewickiej na ziemi podlaskiej oraz relacje świadków. Bezpośrednimi obserwatorami zdarzeń wojennych 1920 r. byli m.in. Maria Bosiacka z domu Mazur, urodzona i wychowana w Drohiczynie, Irena Śmiałowska z domu Sołonowicz, mieszkająca przez wiele lat w Drohiczynie oraz Zygmunt Uszyński, urodzony w Chrołowicach, również świadek wojny polsko-bolszewickiej. Jako 12-letni obserwatorzy przeżyli chwile grozy i radość zwycięstwa w różnych miejscach podlaskiej ziemi – w Drohiczynie, w Chrołowicach, przy przeprawie mostowej na rzece Bug w Tonkielach i Kolnie.

W pamięci pani Marii utkwiła przeprawa mostowa na Bugu, przepychające się i uciekające tabory wojsk bolszewickich, ograbiony dom oraz lęk o życie. Z kolei pan Zygmunt zapamiętał szybki odwrót wojsk nieprzyjaciela na wschód. Most na Bugu został wtedy ponownie spalony, dlatego tabory i wojsko przeprawiało się w bród. Topiły się konie, wozy pozostawały w nurcie rzeki. Zbłąkani żołnierze pytali tylko, którędy do Moskwy. Pozostawione wozy z zagrabionymi cennymi rzeczami, wojskową amunicją stały się własnością okolicznej ludności. Pani Irena pamięta, jak wojsko bolszewickie próbowało zająć Kolno, a oddział polski złożony z młodych chłopców odpierał natarcia. Jeden z chłopców miał aparat fotograficzny. Pani Irena zapytała go – po co aparat fotograficzny na wojnie? Odpowiedział jej, że w celu udokumentowania zbrodni bolszewickich dokonywanych na Polakach. Obiecał pokazać zdjęcia po wojnie. Niestety, pani Irena nigdy ich nie zobaczyła.

Pieśń o sławie rycerskiej, czyli Polska zwyciężająca
Słyszycie jak pobudkę dzwoni
Odnaleziony „złoty róg”...
To wolność wzywa nas do broni:
„Hej, spieszcie w bój – pomoże Bóg!”
Ot spójrz! Czerwona armia kona...
Pożogę, grabież, mord i głód
O, Polsko, od Twojego łona
Odepchnął Twego męstwa cud!
Leo Belmont, sierpień 1920 r.

Tagi:
cud nad Bugiem

Wyszyński był proliferem

2019-03-20 09:26

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 12/2019, str. V

Z okazji Narodowego Dnia Życia warto przypomnieć trochę zapomniany wymiar nauczania Prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego nt. ochrony życia ludzkiego

Papieski Instytut Studiów Kościelnych
Kard. Stefan Wyszyński sprzeciwiał się ustawie aborcyjnej z 1956 r., która doprowadziła do zabicia ok. 20 mln Polaków

Szybkimi krokami zbliża się beatyfikacja kard. Stefana Wyszyńskiego. W tym kontekście bardzo często przypominane są historyczne zasługi Prymasa Polski. W Narodowy Dzień Życia szczególnie ważne są jego słowa nt. aborcji. Dziś powiedzielibyśmy, że kard. Wyszyński był proliferem. – Pasterz Stolicy woła dziś do Was, woła do całej Stolicy i Diecezji, woła do Narodu: Obudźcie się! Ratujcie życie! Wszak chodzi tu o życie narodu! Zginajcie kolana przed każdym rodzącym się życiem, przed każdym dziecięciem – mówił w 1959 r. Prymas Polski.

Aborcja jak hitlerowskie zbrodnie

Posługa Prymasa Polski przypadała w bardzo trudnych czasach. Kard. Wyszyński był represjonowany, inwigilowany i bardzo mocno ograniczany w swoich pasterskich działaniach. Ale z prawdziwym złem, w czystej postaci musiał się zmierzyć po 1956 r., gdy komuniści wprowadzili „prawo”, które pochłonęło o wiele więcej polskich ofiar niż II wojna światowa. To wówczas wprowadzono aborcję na życzenie, w wyniku której zamordowano ok. 20 mln najbardziej bezbronnych Polaków.

To wydarzenie skłoniło Prymasa Polski do porównania aborcji ze zbrodniami hitlerowskimi, z obozami zagłady, które współcześnie stanowią przestrogę dla narodu polskiego i całej ludzkości. W tym kontekście kard. Wyszyński apelował do sumienia lekarzy. W czasie II wojny światowej historia pokazała tragedię powołania lekarskiego, kiedy to ci, którzy mieli ratować życie, niszczyli je i brali aktywny udział w realizacji hitlerowskich planów eksterminacji narodów. Szczególna rola przypadła tu lekarzom pracującym w obozach koncentracyjnych, którzy przeprowadzali zbrodnicze eksperymenty pseudomedyczne. Doprowadziło to do skrajnej degradacji ich godności lekarskiej. – Żaden z 23. oskarżonych lekarzy nie objawił najmniejszego poczucia winy. Szokowało to bardziej niż same zbrodnie – przestrzegał Ksiądz Prymas w 1964 r.

Patriotyczny obowiązek

Prymas Polski wspólnie z polskimi biskupami wydał list, w którym aborcję nazwano „pokojowym samobójstwem narodu”.

Kard. Wyszyński wskazał na potrzebę obrony życia nienarodzonych, która jest polską racją stanu i nadrzędnym interesem państwowym. Apelował do sumień Polaków i ich patriotyzmu, przypominając wydarzenia wojenne, kiedy to z narażeniem własnego życia ratowali dzieci, a tym samym własną Ojczyznę. Przypominał, że w duszy narodu musi być miejsce na nowe życie i musi być ono uznane. – Dlatego matka musi pamiętać, że została powołana do dawania życia, a nie do zadawania śmierci. Ojciec musi wiedzieć, że jego zaszczytną funkcją jest stanie frontem ku rodzinie, ku nowemu życiu, a lekarz musi pozostać obrońcą życia, a nie jego „grabarzem” – podkreślał metropolita warszawski.

Kardynał wskazywał, że czasem trzeba znieść nawet prześladowania dla dobra Narodu i jasno opowiedzieć się za życiem. W nauczaniu odwoływał się do heroicznych postaw rodaków mówiąc, że Polska to kraj bohaterów, którzy z butelkami benzyny szli na czołgi wrogiej armii. Dlatego teraz nie można rezygnować z największego daru Bożego dla Narodu, z daru życia. – Kościół podnosi potężny głos w obronie życia Polaków. I tego głosu nie obniży! Będzie wołał coraz głośniej, coraz potężniej, coraz nieustępliwiej: Otrzeźwiejcie! Aby ziemia nasza nie stała się krainą Herodów i herodowych zbrodni! – przypominał kard. Wyszyński.

Społeczność morderców

Dziś lewicowe media próbują wmówić nam, że nie wolno pokazywać skutków aborcji, ani używać określeń typu „morderstwo”, zabicie człowieka. W ten sposób wypacza się prawdziwe oblicze tzw. zabiegów usuwania ciąży i dehumanizuje się jej ofiary. Prymas Tysiąclecia nie bał się mówić prawdy i używać mocnych porównań. – Jeszcze przed laty sale położnicze były miejscami, gdzie rodziło się nowe życie Polski. Dziś tego powiedzieć nie można, bo to już są raczej kostnice! – stwierdził Ksiądz Kardynał.

Prymas Tysiąclecia wiedział, że w czasach komunistycznych Kościół nie miał wpływu na stanowione prawo państwowe. Dlatego też z całą mocą apelował do rodzin, by one stały na straży życia. – Jaka jest rodzina domowa, taka też będzie rodzina ojczysta. Jeśli rodzina domowa będzie rodzić żywych, to i Naród będzie żył. (...) Jeśli nie będą umieli uszanować maleńkiego życia, które się rodzi w komórce życia domowego, nie uszanują i życia obywateli, bo nauczą się mordować już w rodzinach – wskazywał kard. Wyszyński. – W ten sposób zamiast społeczności życiodajnej, będzie się wyrabiać społeczność morderców. Będzie to naród samobójczy (...). Taki naród się skończy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pielgrzymowali w obronie życia

2019-03-24 17:02

Anna Majowicz

23 marca spod pomnika św. Jana Pawła II w Brzegu do sanktuarium św. Jakuba Apostoła w Małujowicach wyruszyła III pielgrzymka szlakiem ,,Via Regia”. Kilkudziesięciu pielgrzymów ruszyło w drogę w intencji obrony życia dziecka poczętego.

Anna Majowicz
Pielgrzymowano Drogą św. Jakuba

- Celem naszego wędrowania jest modlitwa w intencji Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego, włączenie się w dzieło duchowej adopcji, a także przybliżenie i propagowanie idei Camino, czyli pielgrzymowania drogami św. Jakuba – powitał pielgrzymów ks. Tomasz Gospodaryk, kapelan Dróg św. Jakuba w archidiecezji wrocławskiej. Po modlitwie i błogosławieństwie w kościele pw. św. Mikołaja w Brzegu pielgrzymi wyruszyli na szlak liczący ok. 9km. Pierwszym przystaniem był kościół pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Skarbimierzu. W świątyni swoim świadectwem podzielił się Waldemar Srokowski, wielokrotny pątnik drogami św. Jakuba. - Wędrówkę po Camino rozpocząłem bardzo późno, bo dopiero na emeryturze. Kilkukrotnie udało mi się dotrzeć do Hiszpanii, ale najmocniej w moim sercu utkwiło Camino portugalskie. Gdy na nie wyruszałem, moja najmłodsza córka była w ciąży. Wyniki badań prenatalnych nie były dobre. Wykazywały, że jeśli córka w ogóle urodzi, to chore dziecko. Lekarze zalecali aborcje. Wyruszyłem więc na Camino, by wspomóc córkę modlitwą. Modlitwa przyniosła wspaniałe owoce. Córka urodziła w pełni zdrową, śliczną dziewczynkę. Camino, to dla mnie nie tylko droga wysiłku, ale przede wszystkim ogromne przeżycie duchowe – wyznał poruszony Waldemar Srokowski.

Zobacz zdjęcia: III pielgrzymka szlakiem ,,Via Regia

Pielgrzymkę zakończyła Msza św. w sanktuarium św. Jakuba Apostoła w Małujowicach. W czasie Eucharystii pątnicy włączyli się w dzieło duchowej adopcji. - Pismo Święte mówi, że kto uratował życie ocali nie tylko zbawienie bliźniego, ale również zyska wiele dobra duchowego. My dziś, poprzez ten akt Adopcji Duchowej chcemy stanąć w obronie życia. To dyktuje nam nasze serce – mówił w homilii ks. Mieczysław Sałowski, prosząc, by to dobre dzieło zawierzyć sercu Niepokalanej, która jest najlepszą Wspomożycielką.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem