Reklama

Wnieść odrobinę radości

2019-02-06 11:52

Rozmawia Monika Kanabrodzka
Edycja podlaska 6/2019, str. VII

Agnieszka Bolewska-Iwaniuk
Agnieszka Olendzka

Z Agnieszką Olendzką, nauczycielką w Szkole Podstawowej nr 3 im. Jana Pawła II w Siemiatyczach, opiekunką Szkolnego Koła Caritas, rozmawia Monika Kanabrodzka

Monika Kanabrodzka: – O jakich obowiązkach względem chorego przypomina ustanowiony przez św. Jana Pawła II Światowy Dzień Chorego, który obchodzimy 11 lutego?

Agnieszka Olendzka: – Naszym zadaniem jest objęcie modlitwą wszystkich cierpiących fizycznie i duchowo. Jest to również zachęta do wypełnienia jednego z uczynków miłosierdzia, jakim jest odwiedzanie chorych. Kościół jako wspólnota ludzi wierzących na wzór Chrystusa pochyla się nad tymi, którzy potrzebują pomocy. Są wśród nich ludzie chorzy, starsi, niepełnosprawni. Nie możemy odwracać się od bólu i cierpienia, lecz powinniśmy pomagać chorym zjednoczyć się z Chrystusem i odnaleźć sens cierpienia. Patronem szkoły, w której pracuję, jest św. Jan Paweł II. Stąd w pracy wolontariuszy chcemy realizować nauczanie naszego wielkiego rodaka.

– Kościół katolicki na wielu płaszczyznach wykazuje gesty miłości wobec chorych. W jaki sposób Pani wraz z wolontariuszami wpisuje się w tę misję?

– W szkolnym wolontariacie kładę duży nacisk na dostrzeżenie w naszym środowisku ludzi chorych. Nawiązałam współpracę ze szkołą specjalną, szpitalem, Domem Pomocy Społecznej, Warsztatami Terapii Zajęciowej oraz Zakładem Opiekuńczo-Leczniczym w Bacikach. W tych miejscach przebywają ludzie chorzy, którzy nas potrzebują, więc w miarę możliwości razem z uczniami staramy się ich odwiedzać. Pragniemy wnosić odrobinę miłości w ich codzienne życie, nie tylko z okazji Światowego Dnia Chorego. Tradycją są np. spotkania przed Bożym Narodzeniem, Podlaska Spartakiada Osób Niepełnosprawnych, dyskoteki, spotkania integracyjne czy przedstawienia teatralne.

– Razem z wolontariuszami odwiedza Pani chorych w Szpitalu w Siemiatyczach i Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym w Bacikach. Jak wyglądają takie spotkania?

– Nie mają one stałego scenariusza. Najważniejsze jest spotkanie, poświęcony czas, okazanie zainteresowania. Czasami organizujemy mały występ, wspólne śpiewanie: kolęd, pieśni maryjnych czy patriotycznych. Przygotowujemy drobne upominki czy poczęstunek. Czasami są to kameralne spotkania, nastawione na rozmowę, wysłuchanie. Jeżeli jest taka możliwość, modlimy się z chorymi bądź uczestniczymy we Mszy św.

– Jaką rolę odgrywają wolontariusze w życiu chorych, niepełnosprawnych, cierpiących oraz czym owocuje wolontariat?

– Młodzi ludzie, którzy pojawiają się w wymienionych miejscach niosą przede wszystkim młodzieńczy entuzjazm. Często zdarza się, że pojawia się łza wzruszenia. Przebywający w placówkach dziękują za wizytę oraz czekają na kolejne. Wolontariat pozwala nabrać dystansu oraz ujrzeć to, co w życiu liczy się naprawdę. Uczy pokory, tolerancji, kształtuje umiejętność zmagania się ze słabościami. Pomaga przede wszystkim dostrzec sens cierpienia, radzenia sobie ze swoimi słabościami.

– Jak należy rozumieć słowa Benedykta XVI: ,,W cierpieniu chorych pojawia się zorza nadziei’’?

– Choć choroba wiąże się z bólem, smutkiem, czasami samotnością, to w pewien sposób można to zmienić. Drogą ku temu jest przepełnienie swojego cierpienia Bogiem. Chrystus, który cierpiał na krzyżu, jest uczestnikiem naszych smutnych doświadczeń. Pan Bóg nie musi usuwać cierpienia, ale pomaga je przetrwać. Zorza nadziei to wszyscy ludzie i miejsca, które służą chorym, aby wzmacniali swojego ducha oraz byli w stanie znosić swoje cierpienie i ofiarować je Temu, który z miłości umarł za nas na krzyżu.

Tagi:
dzień chorego

Reklama

Nie marnować swojego cierpienia

2019-02-27 11:01

Elżbieta Zdeb
Edycja rzeszowska 9/2019, str. V

Elżbieta Zdeb
W przygotowanie Dnia Chorego zaangażowała się m.in. młodzież z SKC

Światowy Dzień Chorego ma swoją tradycję w parafii Dobrego Pasterza w Nowej Wsi. Od wielu lat jest to czas wspólnej modlitwy, zawierzenia, a także radosnego spotkania. W tym roku uroczystość została zorganizowana w sobotę poprzedzającą święto Matki Bożej z Lourdes. 9 lutego o godz. 11 rozpoczęła się uroczysta Msza św. koncelebrowana przez dyrektora Caritas Diecezji Rzeszowskiej – ks. Piotra Potyrałę oraz ks. Kazimierza Żaka, proboszcza.

W Eucharystii uczestniczyli licznie zgromadzeni cierpiący, ich rodziny, parafialny i szkolny Caritas oraz przedstawiciele lokalnych władz. Młodzież ze Szkolnego Koła Caritas przygotowała czytanie, modlitwę wiernych i procesję z darami. W homilii ks. Potyrała zwrócił się do chorych, prosząc, by swojego cierpienia nie marnowali, ale by właśnie przez nie czynili dobro. Kaznodzieja zwrócił się również do osób opiekujących się chorymi, by służyli im z oddaniem i miłością. Po Mszy św. nastąpiła adoracja Najświętszego Sakramentu i błogosławieństwo na sposób lourdzki.

Dzięki życzliwości dyrektora szkoły Grzegorza Szczepana oraz zaangażowaniu wielu ludzi mogła odbyć się druga część spotkania. W sali gimnastycznej czekały już nakryte stoły, a z kuchni rozchodziły się rozkoszne zapachy. Wszystko to zasługa Parafialnego Zespołu Caritas (PZC), który bardzo dba o ludzi starszych. Przedstawicielki Róż różańcowych upiekły ciasto. Osoby, którym trudno byłoby dotrzeć na spotkanie, mogły liczyć na pomoc Ochotniczej Straży Pożarnej. Nad organizacją czuwała przewodnicząca Parafialnego Zespołu Caritas Elżbieta Polak oraz sołtys Maria Rzuciło.

Opiekunka Szkolnego Koła Caritas (SKC) oraz przedstawicielka Zespołu Parafialnego podzieliły się efektami działalności charytatywnej za rok ubiegły. Przewodnicząca Rady Gminy Bernadetta Świątek wyraziła radość, że może spotkać się w tym gronie i złożyła wszystkim serdeczne życzenia.

W części artystycznej wystąpił Zespół Taneczny Largo pod kierunkiem Agnieszki Piątek Dembowskiej. Następnie Dzieci z I i III klasy SP zaśpiewały piosenki i przedstawiły zabawne scenki z życia babci i dziadzia. Małych artystów przygotowały panie wychowawczynie Maria Bednarz i Małgorzata Szwagiel. Dorośli też chcieli pochwalić się talentami. Dlatego zaraz rozległy się ludowe melodie prezentowane przez zespół Żytnioki z Zaczernia. Seniorzy z Nowej Wsi stanęli przy mikrofonie i wyśpiewali wszystkim, co im w duszy gra. Teksty specjalnie na tę okazję ułożyła Zofia Orczyk. I tak w miłej i radosnej atmosferze minęło sobotnie popołudnie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wyszyński był proliferem

2019-03-20 09:26

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 12/2019, str. V

Z okazji Narodowego Dnia Życia warto przypomnieć trochę zapomniany wymiar nauczania Prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego nt. ochrony życia ludzkiego

Papieski Instytut Studiów Kościelnych
Kard. Stefan Wyszyński sprzeciwiał się ustawie aborcyjnej z 1956 r., która doprowadziła do zabicia ok. 20 mln Polaków

Szybkimi krokami zbliża się beatyfikacja kard. Stefana Wyszyńskiego. W tym kontekście bardzo często przypominane są historyczne zasługi Prymasa Polski. W Narodowy Dzień Życia szczególnie ważne są jego słowa nt. aborcji. Dziś powiedzielibyśmy, że kard. Wyszyński był proliferem. – Pasterz Stolicy woła dziś do Was, woła do całej Stolicy i Diecezji, woła do Narodu: Obudźcie się! Ratujcie życie! Wszak chodzi tu o życie narodu! Zginajcie kolana przed każdym rodzącym się życiem, przed każdym dziecięciem – mówił w 1959 r. Prymas Polski.

Aborcja jak hitlerowskie zbrodnie

Posługa Prymasa Polski przypadała w bardzo trudnych czasach. Kard. Wyszyński był represjonowany, inwigilowany i bardzo mocno ograniczany w swoich pasterskich działaniach. Ale z prawdziwym złem, w czystej postaci musiał się zmierzyć po 1956 r., gdy komuniści wprowadzili „prawo”, które pochłonęło o wiele więcej polskich ofiar niż II wojna światowa. To wówczas wprowadzono aborcję na życzenie, w wyniku której zamordowano ok. 20 mln najbardziej bezbronnych Polaków.

To wydarzenie skłoniło Prymasa Polski do porównania aborcji ze zbrodniami hitlerowskimi, z obozami zagłady, które współcześnie stanowią przestrogę dla narodu polskiego i całej ludzkości. W tym kontekście kard. Wyszyński apelował do sumienia lekarzy. W czasie II wojny światowej historia pokazała tragedię powołania lekarskiego, kiedy to ci, którzy mieli ratować życie, niszczyli je i brali aktywny udział w realizacji hitlerowskich planów eksterminacji narodów. Szczególna rola przypadła tu lekarzom pracującym w obozach koncentracyjnych, którzy przeprowadzali zbrodnicze eksperymenty pseudomedyczne. Doprowadziło to do skrajnej degradacji ich godności lekarskiej. – Żaden z 23. oskarżonych lekarzy nie objawił najmniejszego poczucia winy. Szokowało to bardziej niż same zbrodnie – przestrzegał Ksiądz Prymas w 1964 r.

Patriotyczny obowiązek

Prymas Polski wspólnie z polskimi biskupami wydał list, w którym aborcję nazwano „pokojowym samobójstwem narodu”.

Kard. Wyszyński wskazał na potrzebę obrony życia nienarodzonych, która jest polską racją stanu i nadrzędnym interesem państwowym. Apelował do sumień Polaków i ich patriotyzmu, przypominając wydarzenia wojenne, kiedy to z narażeniem własnego życia ratowali dzieci, a tym samym własną Ojczyznę. Przypominał, że w duszy narodu musi być miejsce na nowe życie i musi być ono uznane. – Dlatego matka musi pamiętać, że została powołana do dawania życia, a nie do zadawania śmierci. Ojciec musi wiedzieć, że jego zaszczytną funkcją jest stanie frontem ku rodzinie, ku nowemu życiu, a lekarz musi pozostać obrońcą życia, a nie jego „grabarzem” – podkreślał metropolita warszawski.

Kardynał wskazywał, że czasem trzeba znieść nawet prześladowania dla dobra Narodu i jasno opowiedzieć się za życiem. W nauczaniu odwoływał się do heroicznych postaw rodaków mówiąc, że Polska to kraj bohaterów, którzy z butelkami benzyny szli na czołgi wrogiej armii. Dlatego teraz nie można rezygnować z największego daru Bożego dla Narodu, z daru życia. – Kościół podnosi potężny głos w obronie życia Polaków. I tego głosu nie obniży! Będzie wołał coraz głośniej, coraz potężniej, coraz nieustępliwiej: Otrzeźwiejcie! Aby ziemia nasza nie stała się krainą Herodów i herodowych zbrodni! – przypominał kard. Wyszyński.

Społeczność morderców

Dziś lewicowe media próbują wmówić nam, że nie wolno pokazywać skutków aborcji, ani używać określeń typu „morderstwo”, zabicie człowieka. W ten sposób wypacza się prawdziwe oblicze tzw. zabiegów usuwania ciąży i dehumanizuje się jej ofiary. Prymas Tysiąclecia nie bał się mówić prawdy i używać mocnych porównań. – Jeszcze przed laty sale położnicze były miejscami, gdzie rodziło się nowe życie Polski. Dziś tego powiedzieć nie można, bo to już są raczej kostnice! – stwierdził Ksiądz Kardynał.

Prymas Tysiąclecia wiedział, że w czasach komunistycznych Kościół nie miał wpływu na stanowione prawo państwowe. Dlatego też z całą mocą apelował do rodzin, by one stały na straży życia. – Jaka jest rodzina domowa, taka też będzie rodzina ojczysta. Jeśli rodzina domowa będzie rodzić żywych, to i Naród będzie żył. (...) Jeśli nie będą umieli uszanować maleńkiego życia, które się rodzi w komórce życia domowego, nie uszanują i życia obywateli, bo nauczą się mordować już w rodzinach – wskazywał kard. Wyszyński. – W ten sposób zamiast społeczności życiodajnej, będzie się wyrabiać społeczność morderców. Będzie to naród samobójczy (...). Taki naród się skończy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Markowa: obchody 75. rocznicy śmierci Sług Bożych Rodziny Ulmów

2019-03-24 16:18

pab / Markowa (KAI)

W Markowej na Podkarpaciu trwają obchody 75. rocznicy śmierci Sług Bożych Rodziny Ulmów, którzy patronują również tamtejszemu Muzeum Polaków Ratujących Żydów. Mszy św. w kościele pw. św. Doroty przewodniczył metropolita częstochowski abp Wacław Depo, a koncelebrowali ją m.in.: metropolita przemyski abp Adam Szal i abp senior Józef Michalik.

Mariusz Stec
Muzeum Ulmów w Markowej. Ściana pamięci przedstawia nazwiska osób ratujących Żydów

Na Eucharystii obecny był również Adam Kwiatkowski sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP oraz przedstawiciele władz wojewódzkich, parlamentarnych i samorządowych wszystkich szczebli.

W homilii abp Wacław Depo przypomniał znamienny fakt, że w egzemplarzu Pisma Świętego należącego do Ulmów przypowieść o Miłosiernym Samarytaninie była oznaczona na czerwono. Przytoczył także słowa papieża Franciszka, wypowiedziane w listopadzie 2018 r. podczas audiencji generalnej z okazji otwarcia wystawy o Ulmach w Rzymie: „Niech ta rodzina sług Bożych oczekujących na beatyfikację, będzie dla wszystkich przykładem wierności Bogu, Jego przykazaniom, miłości bliźniego oraz szacunku dla ludzkiej godności”.

Zdaniem metropolity częstochowskiego, „dzisiejszy świat, niektóre systemy i partie polityczne chcą zmieniać patrzenie na godność mężczyzny i kobiety, rodzinne wspólnoty życia i miłości, prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci, czy wreszcie prawo rodziców do kształcenia i wychowywania swoich dzieci, w tym również do wychowywania religijnego”.

Hierarcha podkreślił, że wobec tych tendencji „postawa Józefa i Wiktorii Ulmów z Markowej ukazuje niezmienny i Bożo-ludzki wymiar wspólnoty osób po najwyższą miarę, jaką jest wzajemna i odpowiedzialna miłość aż do oddania i ofiary z życia”. – Oni nie przegrali życia, lecz poszli śladami Zbawiciela przez śmierć do nowego życia – zaznaczył.

Abp Adam Szal zaznaczył, że wspominając Ulmów, „myślimy także o innych rodzinach” z Markowej, które narażały swoje życie, ochraniając prześladowanych z racji przynależności narodowej. – Modlimy się za wszystkich tych, którzy potrafili wyciągnąć pomocną dłoń i okazywali pomoc swoim bliźnim. Modlimy się, dziękując za przykład ich życia, który nas wzrusza, zaskakuje i zachęca do naśladowania polegającego na ofiarnej miłości wobec Boga i drugiego człowieka – mówił metropolita przemyski.

Przed Mszą św. modlono się na miejscowym cmentarzu, gdzie znajduje się skromny grób Ulmów. Natomiast po liturgii, dalsza część uroczystości odbywa się w Muzeum Polaków Ratujących Żydów. Tam nastąpi wręczenie odznaczeń państwowych nadanych przez Prezydenta RP oraz odsłonięcie tabliczek Polaków Ratujących Żydów na Podkarpaciu.

Dopełnieniem obchodów będzie spektakl „Sprawiedliwi. Historia Rodziny Ulmów” w wykonaniu aktorów Teatru im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie. Rozpoczęcie o 17.00 w budynku OSP.

Józef i Wiktoria Ulmowie podczas II wojny światowej w swoim domu w Markowej na Podkarpaciu ukrywali ośmioro Żydów: pięciu mężczyzn z rodziny Goldmanów z Łańcuta oraz trzy markowianki – Leę (Laykę) Didner z córką i Genię (Gołdę) Grünfeld. Hitlerowcy dowiedzieli się o tym w wyniku donosu i 24 marca 1944 r. zamordowali przechowywanych Żydów oraz Ulmów wraz z szóstką małych dzieci. Wiktoria była wtedy w 9. miesiącu ciąży.

Józef Ulma miał wtedy 44 lata, Wiktoria – 31, a ich dzieci od 1,5 roku do 8 lat. W 1995 r. Wiktoria i Józef Ulmowie zostali uhonorowani pośmiertnie tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Od 2003 r. trwa ich proces beatyfikacyjny. Obecnie dokumenty są w Watykanie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem