Reklama

Nowe Sanktuarium Miłosierdzia Bożego na Podlasiu

2016-11-14 11:44

xmg / Drohiczyn / KAI

Al. Bartosz Ojdana

W Bielsku Podlaskim powstało Sanktuarium Miłosierdzia Bożego. Uroczystości były wyrazem wdzięczności za kończący się Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia. Uroczystość jego ustanowienia maiła miejsce wczoraj z udziałem bp. Tadeusza Pikusa.

W świątyni zebrały się wierni z 98 parafii diecezji drohiczyńskiej oraz przedstawiciele wszystkich zgromadzeń zakonnych posługujących na terenie diecezji.

Na początku Eucharystii, po słowach powitania kustosza nowego sanktuarium ks. Dariusza Kujawy, nastąpiło odczytanie przez wikariusza generalnego ks. Zbigniewa Rostkowskiego dekretu o ustanowieniu sanktuarium.

Następnie dekret został wręczony przez biskupa kustoszowi. Bp Tadeusz Pikus powiedział, że "ustanowienie diecezjalnego Sanktuarium Bożego Miłosierdzia wpisuje się w duchowy rozwój wspólnoty diecezjalnej. Sanktuarium jest miejscem, gdzie Boże Miłosierdzie będzie szczególnie objawiało się tym, którzy tego zapragną”.

Reklama

Biskup wyraził wdzięczność budowniczemu kościoła ks. Marianowi Wyszkowskiemu, księżom, którzy pracowali po nim w parafii oraz wszystkim wiernym, którzy mieli wkład w powstanie sanktuarium.

Al. Bartosz Ojdana

Na zakończenie Eucharystii w świątyni zabrzmiał uroczysty hymn „Chwała na wysokości Bogu”. Po Mszy św. delegacje parafialne z wszystkich stron diecezji otrzymały obraz Jezusa Miłosiernego, który wraz z księgą pamiątkową będzie teraz odwiedzał domy parafian.

Tagi:
sanktuarium

Nasze żywe Sanktuarium

2018-09-19 10:33

Rozmawia ks. Adrian Put
Edycja zielonogórsko-gorzowska 38/2018, str. VI

Z ks. Przemysławem Janickim, wikariuszem z sanktuarium pw. Miłosierdzia Bożego w Świebodzinie, rozmawia ks. Adrian Put

Archiwum ks. Przemysława Janickiego
Ks. Przemysław Janicki

Ks. Adrian Put: – Sanktuarium Miłosierdzia Bożego ma już 10 lat. Wydaje się jednak, że jest mniej znane niż stojąca nieopodal figura Chrystusa Króla. Jak zatem wygląda codzienne życie sanktuarium?

Ks. Przemysław Janicki: – Dla turysty czy pielgrzyma z zewnątrz trwamy w wielkim cieniu figury, ale na co dzień żyjemy sanktuarium. To cudowne miejsce szczególnej łaski... to duża ilość Eucharystii, sakramentów pojednania i pokuty, codzienna Koronka do Miłosierdzia Bożego, copiątkowa Droga Krzyżowa i Godzina Miłosierdzia, ale przede wszystkim bardzo duża liczba wspólnot – to inne sanktuarium niż ukochane Rokitno czy wspaniały Grodowiec albo Otyń. Nasze świebodzińskie miejsce łask ma charakter miejski – żyje bowiem wśród młodych osiedli, co wymusza akcent i styl godzenia mocno rozwiniętego duszpasterstwa parafialnego z sanktuaryjnym, i to jeszcze w olbrzymim cieniu figury Chrystusa Króla.

– Jak z perspektywy Księdza pracy odbierane jest sanktuarium? Z jakimi sprawami przyjeżdżają tu wierni?


– Z księdza, a raczej mojej perspektywy, sanktuarium jest piękną, ale i bardzo wymagającą parafią, to miejsce wyrosłe z wysiłku i zapału wielu ludzi. Ma w sobie kilka cudów – cierpliwie czekającego Jezusa w całodziennej adoracji i Ofierze eucharystycznej oraz sakramencie pojednania i pokuty – to po pierwsze, po drugie, morze łaski wyproszone w codziennej Koronce do Bożego Miłosierdzia (w dniu 23 września 2018r. zostanie ona poprowadzona już po raz 5629.), śliczny obraz Jezusa Miłosiernego i opiekę patronów tajemnicy miłosierdzia Bożego: św. Faustyny, św. Jana Pawła II i bł. ks. Michała Sopoćki – obecnych w postaci relikwii. Parafianie mają w sobie duchową szkołę ks. Sylwestra Zawadzkiego, a potem ks. Zygmunta Zimnawody, ks. Jana Romaniuka, obecnie nowego proboszcza ks. Mariusza Kołodzieja i niezliczonego zastępu byłych i obecnych księży wikariuszy.
Pytany o sprawy pielgrzymów, mogę powiedzieć, że dotyczą całego wachlarza potrzeb Kościoła, świata i osób prywatnych: przede wszystkim pokoju na świecie, zdrowia, rodziny, wynagrodzenia za grzechy. Nie są to tylko prośby, ale często też modlitwy dziękczynne. Wierni mogą nawet podesłać swoje intencje, które są przedstawiane Bogu w czasie Godziny Miłosierdzia, i – jak Pan Jezus obiecał s. Faustynie – na pewno wszystkie zostaną wysłuchane. Często są to intencje nasze parafialne, ale i pielgrzymów z Polski i z zagranicy (mamy intencje z Kanady, Australii i innych krajów).

– Mały jubileusz sanktuarium jest więc okazją do wspólnego dziękczynienia Bogu za dar tego miejsca. To także okazja do świętowania. Organizujecie festyn. Co planujecie podczas tego wydarzenia?

– Najpierw Msza św. jubileuszowa o godz. 12.30, po niej pod figurą Chrystusa Króla festyn parafialny, a w jego trakcie modlitwa i zabawa: koncerty m.in. Przemysława Szczotko, rapera Arkadio, zespołu parafialnego Vox Cordis (to też 10. jubileusz zespołu) i wielu cudownych grup miejscowych, będą dmuchańce, motocykle, pokaz motocrossowych akrobacji, balon, wozy strażackie, wojskowe, łucznictwo, loteria, licytacja, pieczenie chleba, gastronomia, zabawy dla dzieci, konkurs z historii sanktuarium, namioty tematyczne itp. Jednym słowem moc atrakcji, warto przyjechać!

– Jak dziś organizuje się festyn parafialny? To praca samego Księdza czy parafianie aktywnie włączyli się w to dzieło?

– To raczej dzieło ogromnej grupy pozytywnych szaleńców. Ksiądz sam nie ogarnąłby tego, musi być mała grupa ścisłego sztabu organizacyjnego, potem wielka grupa gotowych pomóc parafian, życzliwe, pomocne i zawsze fachowo doradzające organizacje miejskie i samorządowe, firmy, sponsorzy. Akurat w Świebodzinie to wszystko zagrało, za co bardzo wszystkim z tej szpalty dziękuję!!!

– Festyn parafialny to często świetna okazja duszpasterska do podejmowania nowych inicjatyw. To tylko jednorazowe wydarzenie czy może coś więcej?

– Jubileusz ma być najpierw okazją do podziękowania Panu Bogu za łaski, ale też przeproszenia za grzechy i modlitwy o jeszcze większe działanie Ducha Świętego. Sam festyn jest tylko tego częścią. Oczywiście mamy cele, które dzięki festynowi chcemy wspomóc: np. licytacja ma pomóc zorganizować zimowisko parafialne w czasie ferii zimowych dla dzieci szkolnych, nigdzie nie wyjeżdżających. Chcemy wesprzeć wyjazdy rekolekcyjne głównie dla dzieci i młodzieży, a z reszty uzyskanych środków wspomóc planowane przez proboszcza dzieło nowego muzeum multimedialnego. W tym wszystkim jednak zawsze na pierwszym miejscu ma być modlitwa, dlatego całość chcemy przeplatać modlitwami i zakończyć koncertem uwielbienia z wystawionym Najświętszym Sakramentem i modlitwą dziękczynno-ekspijacyjno-błagalną za nas – i nasze żywe sanktuarium.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Opłakać stratę dziecka

2018-10-03 08:06

Ewa Oset
Edycja częstochowska 40/2018, str. IV

Pustka boli. Znają ten ból ci, którzy stracili swoje dziecko przez poronienie, aborcję lub śmierć po urodzeniu. Ból skrywany przez lata w zakamarkach duszy i powracający z coraz większą siłą. Trzeba go leczyć – opłakać stratę dziecka, nadać mu imię, prosić o wybaczenie, a przede wszystkim rozpocząć proces wybaczania sobie. Jest na to czas i miejsce. To Dzień Dziecka Utraconego, który w całej Polsce i w archidiecezji częstochowskiej obchodzimy 15 października.

Oddać swój ból Bogu

Dzień Dziecka Utraconego po raz pierwszy w naszej archidiecezji został zorganizowany w 2012 r. w Wieluniu. Po roku dołączyła do niego Częstochowa, a potem Radomsko i Zawiercie. – Chęć zorganizowania tego dnia narodziła się z potrzeby naszego serca. Osobiście jesteśmy rodzicami po stracie, niestety, również takimi, których dzieci nie mają grobów – mówi organizatorka tego przedsięwzięcia w naszej archidiecezji Ewa Słuszniak. – Dla nas Dzień Dziecka Utraconego jest czasem, kiedy wspominamy nasze dzieci, które odeszły przed narodzeniem, modlimy się i chcemy wspierać rodziców, którzy tak jak my doświadczyli straty dziecka, a nie mają przestrzeni ani miejsca, gdzie mogą swoje dzieci opłakać, pożegnać, oddać swój ból Bogu i rozpocząć czas uzdrawiania i przebaczenia. W organizację tego dnia zaangażowane są nasze rodziny, również nasze żyjące dzieci. Uczestniczymy razem, to jest nasz dzień – podkreśla.

Niewidzialny Klasztor Jana Pawła II

Kiedy się odda swoje cierpienie Bogu, często pojawia się chęć niesienia pomocy innym. Tak było w przypadku pomysłodawczyni Anny Dziuby-Marzec, która powiedziała nam, jak to wszystko się zaczęło. – W marcu 2012 r. przyjęłam Szkaplerz Karmelitański i jeszcze w tym samym miesiącu po kilku latach starań poczęło się nasze dziecko – wspomina.

– W planach mieliśmy wyjazd do Lourdes, Fatimy, La Salette i pojawiły się wątpliwości, czy powinniśmy jechać. Pomyśleliśmy, że skoro Pan Bóg dał nam środki na realizację planów, to był to dla nas czytelny znak, że jedziemy. Wszędzie zawierzaliśmy nasze dziecko Matce Bożej. Fatima była miejscem szczególnym, gdyż byliśmy tam w pierwszą sobotę maja i tego dnia był tam obchodzony Dzień Matki. Szczęśliwi wróciliśmy do domu i cieszyliśmy się, że nasze Maleństwo rośnie pod moim sercem. Tak było do 16 lipca – dnia poświęconego Matce Bożej z Góry Karmel. Po porannej Mszy św. poszłam do lekarza i okazało się, że serce naszego dziecka nie bije. Szpital, poród, łzy, ale jednocześnie jakaś siła. Jedna z sióstr boromeuszek powiedziała mi o oddaniu dziecka do Niewidzialnego Klasztoru Jana Pawła II. Miałam świadomość, że w takiej sytuacji jest wiele małżeństw, wielu doznaje niezrozumienia otoczenia i w tym bólu są osamotnieni. Z potrzeby serca, ale myślę, że przede wszystkim zadziałał z Nieba Jan Paweł II – kontynuuje pani Anna, i dodaje: – Zrodziła się wtedy myśl o zorganizowaniu Dnia Dziecka Utraconego w Wieluniu. Od tego czasu rodzice, rodzeństwo, dziadkowie i znajomi każdego roku 15 października gromadzą się na wspólnym Różańcu, Eucharystii, Adoracji – mówi pani Anna, zachęcając wszystkich, którzy utracili swoje dziecko, do udziału w tym Dniu.

Żałobę trzeba przeżyć

Ktoś powie: po co taki Dzień, po co rozgrzebywać rany, wracać do tych traumatycznych wydarzeń?– Idea Dnia Dziecka Utraconego jest związana z potrzebą zmiany sposobu postrzegania przez społeczeństwo problemów, z jakimi borykają się rodzice po stracie dziecka – mówią organizatorzy. – W Polsce wciąż nie ma społecznego przyzwolenia na przeżywanie przez rodziców żałoby po wczesnej utracie dziecka, szczególnie w okresie prenatalnym. Strata dziecka w wyniku: poronienia, wczesnego porodu i śmierci tuż po narodzeniu jest traumatycznym przeżyciem dla rodziców. Dlatego to wydarzenie jest szczególne dla tysięcy kobiet i mężczyzn, którzy doświadczyli straty dziecka i czasem poświęconym pamięci i modlitwie za zmarłe dzieci i ich rodziców. W wielu kościołach sprawowane są Eucharystie, odbywają się także zbiorowe pochówki. I my chcemy włączyć się w tę szczególną inicjatywę poprzez zorganizowanie Dnia Dziecka Utraconego w trzech miastach naszej diecezji – zaznaczają organizatorzy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Młody Irakijczyk przemawiał na Synodzie. Papież zaprosił go do domu

2018-10-15 17:19

ts (KAI) / Watykan

Papież Franciszek nieoczekiwanie przyjął w Domu św. Marty młodego Irakijczyka, uczestnika Synodu Biskupów w Watykanie na temat młodzieży i przekazał mu przesłanie do młodych chrześcijan w jego kraju. 26-letni stomatolog Safa al.-Abbia musi wcześniej wracać do kraju, aby opiekować się chorą na raka matką. Przed powrotem do domu wierny Kościoła chaldejsko-katolickiego pragnął osobiście pozdrowić papieża – Franciszek natychmiast spełnił jego życzenie.

VaticanNews/YouTube.com
Safa al.-Abbia z Iraku

Zdjęcia z tego serdecznego spotkania z 13 października zostały natychmiast zamieszczone na oficjalnym synodalnym Twitterze @Synod2018. Młodemu Irakijczykowi papież podarował różaniec dla mamy oraz przekazał przesłanie do młodych chrześcijan w Iraku. Franciszek zapewnił, że stale nosi w sercu młodych chrześcijan znad Eufratu i Tygrysu i zdaje sobie sprawę z ich cierpień. Jednocześnie przekonywał młodych chrześcijan w Iraku, aby ufali w przyszłość i nie dali się zniechęcić bolesną przeszłością oraz trudnym czasem współczesnym gdyż towarzyszy im Chrystus.

Safa al-Abbia zwrócił na siebie uwagę swoim wystąpieniem w auli synodalnej 11 października, kiedy przedstawił raport ukazujący męczenników w Iraku, którzy w ciągu minionych 15 lat zginęli z powodu świadectwa wiary w Chrystusa. Młody Irakijczyk podkreślał, że dziś dla młodzieży irackiej największymi wyzwaniami są „pokój, stabilizacja i prawo dożycia w godności”. Kończąc swoje wystąpienie wezwał młodych Irakijczyków do modlitwy za wszystkich cierpiących chrześcijan, nie tylko w ich kraju i wypowiedział życzenie leżące w sercach wielu irackich chrześcijan, „abyśmy pewnego dnia mogli pozdrowić papieża u nas, w naszym kraju”. Według uczestników synodalnych obrad, wystąpienia Safa al-Abbia spotkało się z największą – jak dotychczas – owacją.

W rozmowie z portalem vaticannews młody Irakijczyk powiedział, że chodziło mu o to, aby zwrócić uwagę, iż w Iraku żyje wielu wspaniałych chrześcijan, którzy mimo „smutnych i nędznych warunków życia żyją silną wiarą i ją zaświadczają”. Młodzi chrześcijanie w Iraku chcą po prostu móc żyć w swoim kraju „w godnych warunkach”. "Módlcie się za nas, my także modlimy się za was", zaapelował do młodych chrześcijan w krajach, w których nie są oni prześladowani.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem