Po prezentacji na łamach wrocławskiej „Niedzieli” katolickich szkół ponadgimnazjalnych przyszedł czas, by postawić kolejny krok na edukacyjnej drodze i przedstawić ofertę, z jaką do przyszłych studentów wychodzi Papieski Wydział Teologiczny we Wrocławiu.
Teologia akademicka obecna jest we Wrocławiu od ponad 300 lat. Wyraźnie widać jednak, że ta obecność to nie tylko historia, ale także dynamiczna współczesność. Odpowiadając na jej wyzwania, refleksja teologiczna obejmuje coraz to nowe obszary, a Papieska Uczelnia wciąż się rozwija.
Więcej możliwości
Reklama
Pierwszą dużą nowością było wprowadzenie od ubiegłego roku akademickiego nowego kierunku studiów na PWT - filozofii. To jednak nie koniec możliwości, jakie ostatnimi czasy pojawiają się na uczelni. Z początkiem czerwca rozpoczyna się rekrutacja na studia dzienne z pedagogiki. PWT chce dotrzeć do tych, którzy w przyszłości mają zamiar zajmować się wychowaniem, nauczaniem, pracą z rodzinami, czy opieką nad osobami starszymi, a bliskie im są wartości chrześcijańskie. To będzie bowiem wyróżniało pedagogikę studiowaną na PWT od podobnych kierunków na innych uczelniach: głęboka wiedza wpisana w system nieprzemijających wartości. Droga takiego kształcenia jest otwarta także dla tych, którzy skończyli już studia, ponieważ Papieska Uczelnia prowadzi szereg studiów podyplomowych, a od tego roku akademickiego otwiera kolejne: Studium Psychoterapii. Nieustannie poszerzana oferta kształcenia, to w efekcie także więcej możliwości późniejszego zatrudnienia. Już teraz absolwentów PWT można spotkać realizujących się zawodowo w różnych miejscach. Ks. prof. dr hab. Andrzej Tomko, rektor uczelni, podkreśla: Myślę, że w sposób szczególny nasza uczelnia zasłużyła sobie na to, iż absolwenci, którzy stąd wychodzą, odnajdują się wyśmienicie nie tylko w katechezie, ale i w innych obszarach społeczeństwa; są chwaleni, prezentują pewien profil moralny.
Papieska Uczelnia coraz odważniej prowadzi również działania promocyjne. Profil na Facebooku ma coraz więcej fanów, strona internetowa tętni życiem, w coraz to nowych kierunkach rozchodzą się ciekawe materiały promocyjne, a z końcem kwietnia cały Ostrów Tumski przybrał uczelniane - bordowo-kremowe barwy. To ostatnie za sprawą łącznie 120 m2 powierzchni, na której uczelnia prezentuje swoje kierunki i zachęca: dołącz do nas! To pierwsze w historii PWT tego typu przedsięwzięcie, podobnie jak zorganizowane w tym roku Drzwi Otwarte „Tylko dla orłów”, połączone z inauguracją cyklu „Fides et Ratio-Junior”. Dwie edycje Drzwi Otwartych zgromadziły na PWT ponad 100 uczniów szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych, którzy poznawali uczelnię od środka, rozwiązując łamigłówki podczas gry terenowej, aktywnie uczestnicząc w wykładzie akademickim czy też poznając tajemnice Ostrowa Tumskiego. Przed organizatorami jeszcze trzecia, ostatnia edycja - 16 maja. By wziąć w niej udział, należy wysłać zgłoszenie drogą mailową na adres: promocja@pwt.wroc.pl.
Spojrzenie w przyszłość
Środowisko akademickie PWT nie zamierza jednak spocząć na laurach, dlatego aktywnie kształtuje swoje „dzisiaj”, z nadzieją wyglądając stojącego już niemal w drzwiach swego „jutra”. W tym celu wciąż mocno akcentuje swoją obecność nie tylko we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku. Przybywają tu bowiem studenci również z innych diecezji, a także zza granicy. Potężny zasób kadry naukowej, wspaniali studenci - to ogromny potencjał - zaznacza ks. rektor Andrzej Tomko, opowiadając o planach na przyszłość - chcemy ten potencjał ukierunkować, jednym z pomysłów jest przekształcenie Papieskiego Wydziału Teologicznego w Papieską Akademię Teologiczną. Są to plany bardzo wyraźne, podjąłem już w tej sprawie rozmowy z kard. Zenonem Grocholewskim, prefektem Kongregacji Edukacji Katolickiej. Wśród wielu zmian, jakie zaszły i wciąż zachodzą na PWT, niezmienne pozostaje ukierunkowanie uczelni ku Bogu oraz to, że dzięki temu ukierunkowaniu Papieski Wydział Teologiczny pełni we wrocławskim środowisku akademickim rolę integrującą w wymiarze duchowym i interdyscyplinarnym.
Właściwie to zawsze lubiłam szkołę. Uczyłam się dobrze, choć niekiedy było trudno, zwłaszcza z przedmiotami ścisłymi. Na samą myśl o tym, że dziś byłabym zmuszona do zdawania matury z matematyki, włos jeży mi się na głowie. Ale… szkołę lubiłam. Dlaczego? Trudno jednym zdaniem odpowiedzieć. Chyba wrodzony miałam pęd do wiedzy, ciekawość życia, ludzi, wszystkiego, co mnie otacza moja szkoła w Działdowie to zapewniała. Nauczyciele? Oj, byli różni. Przeważnie miałam styczność z tymi dobrymi i sympatycznymi, ale zdarzali się i tacy, przed którymi czuło się nie respekt, a strach. Dziś jestem trzy w jednym: i rodzic, i nauczyciel, i były uczeń. Szkołę znam więc z różnych stron, a wiadomo powszechnie, że punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Ja siedziałam w ławce jako uczeń, za biurkiem jako nauczyciel i przy biurku wychowawcy jako rodzic. Widok mam więc wszechstronny.
Drodzy bracia i siostry,
Chciałbym wam dzisiaj opowiedzieć o Joannie d´Arc, młodej świętej, żyjącej u schyłku Średniowiecza, która zmarła w wieku 19 lat w 1431 roku. Ta młoda francuska święta, cytowana wielokrotnie przez Katechizm Kościoła Katolickiego, jest szczególnie bliska św. Katarzynie ze Sieny, patronce Włoch i Europy, o której mówiłem w jednej z niedawnych katechez. Są to bowiem dwie młode kobiety pochodzące z ludu, świeckie i dziewice konsekrowane; dwie mistyczki zaangażowane nie w klasztorze, lecz pośród najbardziej dramatycznych wydarzeń Kościoła i świata swoich czasów. Są to być może najbardziej charakterystyczne postacie owych „kobiet mężnych”, które pod koniec średniowiecza niosły nieustraszenie wielkie światło Ewangelii w złożonych wydarzeniach dziejów. Moglibyśmy je porównać do świętych kobiet, które pozostały na Kalwarii, blisko ukrzyżowanego Jezusa i Maryi, Jego Matki, podczas gdy apostołowie uciekli, a sam Piotr trzykrotnie się Go zaparł. Kościół w owym czasie przeżywał głęboki, niemal 40-letni kryzys Wielkiej Schizmy Zachodniej. Kiedy w 1380 roku umierała Katarzyna ze Sieny, mamy papieża i jednego antypapieża. Natomiast kiedy w 1412 urodziła się Joanna, byli jeden papież i dwaj antypapieże. Obok tego rozdarcia w łonie Kościoła toczyły się też ciągłe bratobójcze wojny między chrześcijańskimi narodami Europy, z których najbardziej dramatyczną była niekończąca się Wojna Stulenia między Francją a Anglią.
Joanna d´Arc nie umiała czytań ani pisać. Można jednak poznać głębiej jej duszę dzięki dwóm źródłom o niezwykłej wartości historycznej: protokołom z dwóch dotyczących jej Procesów. Pierwszy zbiór „Proces potępiający” (PCon) zawiera opis długich i licznych przesłuchań Joanny z ostatnich miesięcy jej życia ( luty-marzec 1431) i przytacza słowa świętej. Drugi - Proces Unieważnienia Potępienia, czyli "rehabilitacji" (PNul) zawiera zeznania około 120 naocznych świadków wszystkich okresów jej życia (por. Procès de Condamnation de Jeanne d´Arc, 3 vol. i Procès en Nullité de la Condamnation de Jeanne d´Arc, 5 vol., wyd. Klincksieck, Paris l960-1989).
Joanna urodziła się w Domremy - małej wiosce na pograniczu Francji i Lotaryngii. Jej rodzice byli zamożnymi chłopami. Wszyscy znali ich jako wspaniałych chrześcijan. Otrzymała od nich dobre wychowanie religijne, z wyraźnym wpływem duchowości Imienia Jezus, nauczanej przez św. Bernardyna ze Sieny i szerzonej w Europie przez franciszkanów. Z Imieniem Jezus zawsze łączone jest Imię Maryi i w ten sposób na podłożu pobożności ludowej duchowość Joanny stała się głęboko chrystocentryczna i maryjna. Od dzieciństwa, w dramatycznym kontekście wojny okazuje ona wielką miłość i współczucie dla najuboższych, chorych i wszystkich cierpiących.
Z jej własnych słów dowiadujemy się, że życie religijne Joanny dojrzewa jako doświadczenie mistyczne, począwszy od 13. roku życia (PCon, I, p. 47-48). Dzięki "głosowi" św. Michała Archanioła Joanna czuje się wezwana przez Boga, by wzmóc swe życie chrześcijańskie i aby zaangażować się osobiście w wyzwolenie swojego ludu. Jej natychmiastową odpowiedzią, jej „tak” jest ślub dziewictwa wraz z nowym zaangażowaniem w życie sakramentalne i modlitwę: codzienny udział we Mszy św., częsta spowiedź i Komunia św., długie chwile cichej modlitwy prze Krucyfiksem lub obrazem Matki Bożej. Współczucie i zaangażowanie młodej francuskiej wieśniaczki w obliczu cierpienia jej ludu stały się jeszcze intensywniejsze ze względu na jej mistyczny związek z Bogiem. Jednym z najbardziej oryginalnych aspektów świętości tej młodej dziewczyny jest właśnie owa więź między doświadczeniem mistycznym a misją polityczną. Po latach życia ukrytego i dojrzewania wewnętrznego nastąpiły krótkie, lecz intensywne dwulecie jej życia publicznego: rok działania i rok męki.
Na początku roku 1429 Joanna rozpoczęła swoje dzieło wyzwolenia. Liczne świadectwa ukazują nam tę młodą, zaledwie 17-letnią kobietę jako osobę bardzo mocną i zdecydowaną, zdolną do przekonania ludzi niepewnych i zniechęconych. Przezwyciężywszy wszystkie przeszkody spotyka następcę tronu francuskiego, przyszłego króla Karola VII, który w Poitiers poddaje ją badaniom przeprowadzanym przez niektórych teologów Uniwersytetu. Ich ocena jest pozytywna: nie dostrzegają w niej nic złego, lecz jedynie dobrą chrześcijankę.
22 marca 1429 Joanna dyktuje ważny list do króla Anglii i jego ludzi, oblegających Orlean (tamże, s. 221-22). Proponuje w nim prawdziwy, sprawiedliwy pokój między dwoma narodami chrześcijańskimi, w świetle imion Jezusa i Maryi, ale jej propozycja zostaje odrzucona i Joanna musi angażować się w walkę o wyzwolenie miasta, co nastąpiło 8 maja. Innym kulminacyjnym momentem jej działań politycznych jest koronacja Karola VII w Reims 17 lipca 1429 r. Przez cały rok Joanna żyje między żołnierzami, pełniąc wśród nich prawdziwą misję ewangelizacyjną. Istnieje wiele ich świadectw o jej dobroci, męstwie i niezwykłej czystości. Wszyscy, łącznie z nią samą, mówią o niej „la pulzella” - czyli dziewica.
Męka Joanny zaczęła się 23 maja 1430, gdy jako jeniec wpada w ręce swych wrogów. 23 grudnia zostaje przewieziona pod strażą do miasta Rouen. To tam odbywa się długi i dramatyczny Proces Potępienia, rozpoczęty w lutym 1431 r. a zakończony 30 maja skazaniem na stos. Był to proces wielki i uroczysty, któremu przewodniczyli dwaj sędziowie kościelni: biskup Pierre Cauchon i inkwizytor Jean le Maistre. W rzeczywistości kierowała nim całkowicie duża grupa teologów słynnego Uniwersytetu w Paryżu, którzy uczestniczyli w nim jako asesorzy.
Podziel się cytatem
Nasza wielka jubileuszowa wędrówka, którą zaczynaliśmy na lubelskiej ziemi, dobiega końca w miejscu szczególnym – w Orchówku nad Bugiem. Tu, gdzie rzeka wyznacza granice, a historia splata losy narodów, Maryja od wieków króluje jako Matka Boża Pocieszenia. W progach tego barokowego kościoła, pod troskliwą opieką Ojców Kapucynów, składamy wszystkie trudy, radości i owoce naszej pielgrzymki szlakiem franciszkańskich sanktuariów.
Kiedy stajemy przed cudownym obrazem Matki Bożej z Dzieciątkiem, nasze oczy spotykają wizerunek, który przetrwał pożary, wojny i kasaty zakonu. To obraz pełen królewskiego dostojeństwa, a jednocześnie matczynej bliskości. Maryja w Orchówku od XVII wieku jest dla mieszkańców nadbużańskich krain prawdziwą ostoją. Jej oczy, pełne spokoju, zdają się mówić każdemu z nas: „Nie lękaj się, Ja jestem z tobą”. To tutaj, po przejściu setek kilometrów, odnajdujemy najgłębsze pocieszenie – pewność, że żadna modlitwa nie pozostała bez odpowiedzi.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.