Reklama

Wiadomości

Ewangelizacja z ciężarówki

Piotr Jaskiernia, kierowca ciężarówki w Stanach Zjednoczonych, wyjechał do Ameryki ponad 30 lat temu. Wraz z żoną nie mogli doczekać się dziecka. Po dziesięciu latach poczęła się Wiktoria, która urodziła się w 24. tygodniu ciąży. Jej życie było zagrożone. Wtedy zaczęła się modlitwa, zwrócenie się do Boga. Dzisiaj ten zwykły człowiek jest niezwykłym apostołem modlitwy i zaangażowania w życie religijne, znanym wielu internautom jako „Hiob”

Niedziela Ogólnopolska 38/2013, str. 24-25

[ TEMATY ]

Jeden z nas

Bożena Sztajner/Niedziela

KS. INF. IRENEUSZ SKUBIŚ: - Proszę powiedzieć, co znaczą w Pana ustach słowa: Wierzę w Boga.

PIOTR JASKIERNIA: - Wychowałem się w rodzinie katolickiej. Moi rodzice nauczyli mnie miłości do Pana Boga. Będąc nastolatkiem, uznałem jednak, że są rzeczy ważniejsze. Na szczęście Pan Bóg nigdy o mnie nie zapomniał. W tej chwili bycie chrześcijaninem znaczy dla mnie, że najważniejszy jest Pan Bóg. Jeżeli postawi się Go na pierwszym miejscu w życiu, to wtedy wszystko znajduje swoje miejsce - zarówno w pracy zawodowej, jak i w życiu rodzinnym. Czasami zbytnio hołubimy nasze dzieci, małżonków, dom czy samochody, a Bóg schodzi na drugi plan. Nie jesteśmy wtedy szczęśliwi. Natomiast jeżeli Bóg jest w naszym życiu najważniejszy, wtedy wszystko zyskuje odpowiednią perspektywę i zaczyna dobrze funkcjonować.

- Czym się Pan zajmuje na co dzień?

- Mieszkam w Stanach Zjednoczonych. Wyjechałem z Polski przed stanem wojennym w 1981 r. i zacząłem pracować jako kierowca wielkiej ciężarówki - jeżdżę tzw. 18-kołowcem. Jest to praca bardzo trudna - nie sama w sobie, ale ze względu na rodzinę. Tygodniami jest bowiem człowiek poza domem i często problemy rodzinne trzeba rozwiązywać przez telefon. Gdyby więc nie wiara moja i mojej żony, dużo trudniej byłoby nam przejść przez kryzysy. Z Panem Bogiem jednak wszystko jest nie tylko możliwe, ale staje się łatwe.

- Jak wygląda religijność Pana, Pańskiej żony i dzieci?

- Kiedy przyjechaliśmy do Stanów, byliśmy trochę zafascynowani sprawami materialnymi. Chodziliśmy do kościoła na niedzielną Mszę św., ale nie była to dla nas sprawa wyjątkowa. Czasami np. orientowaliśmy się w niedzielę po południu, że nie byliśmy jeszcze w kościele, i biegliśmy tam, nie zważając, że jest ona odprawiana w języku hiszpańskim. Eucharystia była ważna, ale nie rozumieliśmy Słowa Bożego. Z naszej strony wyglądało to więc trochę faryzejsko, spełnialiśmy obowiązek, ale nie było w nim większej miłości do Pana Boga. Przez 10 lat małżeństwa nie mogliśmy mieć dzieci. Potem, w 24. tygodniu ciąży, urodziła się nam córeczka. Ważyła 600 g, z medycznego punktu widzenia nie miała szans na przeżycie. To był początek mojego głębokiego nawrócenia. Wtedy pierwszy raz ofiarowałem Wiktorię naszej Pani Jasnogórskiej; obiecałem post w jej intencji oraz pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę, jeśli Maryja uratuje jej życie.
Zacząłem wtedy odczuwać wielki głód Pisma Świętego. Wiara stała się bardzo ważną, realną częścią mojego życia. Nie przestawałem o tym mówić. Zdumiewające było to, że coś, czego dawniej niemal się wstydziłem, co traktowałem jako sprawę prywatną, zmieniło się zupełnie. Teraz wiem, że wynika to z miłości, bo jak się kogoś kocha, to nie można przestać o nim mówić. Moja wiara jest więc uzewnętrzniana, lubię o niej opowiadać, wyjaśniać, dlaczego wierzę, lubię ewangelizować.
Moja, dziś już 22-letnia, córka także jest ewangelizatorką, m.in. prowadzi w Internecie dyskusje na temat wiary. Żona bardziej daje świadectwo swoim życiem. Pracując jako pielęgniarka, często także w soboty i niedziele, nigdy nie opuszcza niedzielnej Mszy św., mimo że jest np. po 12-godzinnej zmianie i ma bardzo mało czasu na wypoczynek przed kolejną.

- W rodzinie prowadzicie zatem rozmowy o Bogu, o sprawach religijnych...

- Często dyskutujemy na ten temat, analizujemy niedzielne czytania liturgiczne, kazania. Gdy dzieci były małe, dostawały po dolarze, kiedy zapamiętały Ewangelię, treść kazania, a potem toczyła się rozmowa, jak one to odebrały. Czasem trudno nam coś zrozumieć, wydaje się, że Bóg jest nazbyt okrutny, nie rozumiemy też kontekstu i nie jesteśmy w stanie odczytać prawdziwej treści przesłania. Dlatego rozmawiamy i razem się modlimy. Wieczorem całą rodziną odmawiamy dziesiątkę Różańca w intencji dziecka nienarodzonego, które co roku adoptujemy duchowo. Prowadzimy więc teoretyczne dyskusje o wierze, a w praktyce modlimy się razem.

- Pan Bóg jest w Waszej świadomości żywy i prawdziwy...

- Pan Jezus jest naszym osobistym Przyjacielem. To nie jest tylko obraz na ścianie, przed którym się klęka i modli, ale bardzo konkretna żywa Osoba. Niemal fizycznie odczuwamy obecność Boga wśród nas i zwracamy się do Niego o pomoc i radę. Nie mam jakichś mistycznych przeżyć, Pan Jezus nie szepcze mi do ucha, ale odczuwam Go jako konkretną Osobę.

- Przeżycie religijne jest więc także męskie, oparte na rozumie i na uczuciu...

- Benedykt XVI w encyklice „Deus caritas est” podkreślał te dwa aspekty miłości: uczucie, ale i decyzja, i ona jest jakby ważniejsza. W sakramencie małżeństwa np. bardzo trudno jest obiecywać samo uczucie. Jeżeli obiecujemy komuś miłość aż do śmierci, to obiecujemy coś, na co mamy wpływ, czyli jest to także nasza decyzja. Miłość to jest bardziej to, co się robi, niż co się czuje, choć jedno z drugim jest tak powiązane, że czasem trudno to oddzielić. Trzeba więc w życiu podejmować pewne decyzje, a za tym idą uczucia. Z tego wynika też jakiś obowiązek. Nie można tylko mówić, że kocha się Pana Jezusa i koniec, kropka.

- Jak Pan dochodził do sedna swojego przeżywania Boga?

- Myślę, że cała inicjatywa należała do Pana Boga. On mnie powołał. Punktem zwrotnym były urodziny mojej córki. Wspomniałem już, że odczułem wtedy niesamowity głód Pana Jezusa i Pisma Świętego. Jeżdżąc po Stanach Zjednoczonych, gdzie w większości chrześcijanie nie należą do Kościoła katolickiego, miałem trudny dostęp np. do katolickiego radia. Słuchałem więc dużo ewangelickich stacji radiowych i bardzo wiele im zawdzięczam, także braciom protestantom, aczkolwiek nauczyłem się od nich i błędów. Ale też zacząłem mieć różne wątpliwości, nurtowały mnie różne pytania, często bardzo proste, np. dlaczego nazywamy księży ojcami, skoro w Biblii czytamy: „Nikogo na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem, jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie” (por. Mt 23, 9). Pytanie to jest teraz dla mnie zupełnie śmieszne, ponieważ sam Pan Jezus nazywa Abrahama ojcem, św. Paweł nazywa siebie ojcem, św. Szczepan przed kamienowaniem zwraca się do starszyzny żydowskiej słowami: bracia i ojcowie. Jeżeli zna się Pismo Święte, to wiadomo, że Pan Jezus mówił o czymś innym, że prawdziwe ojcostwo pochodzi tylko od Boga Ojca; nie od rabinów, którzy chcieli, by ich nazywano ojcami, jakby byli najważniejsi. Pan Jezus wskazuje na inny kontekst: prawdziwe ojcostwo pochodzi od Boga. Wtedy tego nie wiedziałem i zacząłem negować pewne nauki Kościoła katolickiego, bo nikt mi tego nie wytłumaczył. Ale szukałem dalej. Zacząłem czytać książki katolickie, słuchać świadectw ewangelików, którzy zostali katolikami. Zrozumiałem, jak wiele ich to kosztowało, bo w USA katolik ciągle jest obywatelem drugiej kategorii. Jeżeli więc „prawdziwy” Amerykanin, biały protestant pochodzenia anglosaskiego (White Anglo-Saxon Protestant), który jest pastorem, ma dobrą pracę, wykłada w seminarium protestanckim, decyduje się zostać katolikiem, to wiąże się to z tym, że traci pracę, przyjaciół, popada w problemy rodzinne, musi więc mieć bardzo poważne powody. Tego typu ludzie dają niesamowite świadectwa. Jedynym bowiem argumentem, który doprowadził ich do Kościoła katolickiego, jest prawda, którą odkryli w tym Kościele. Dzięki takim nauczycielom stałem się nie tylko lepszym katolikiem, ale także człowiekiem, który dobrze wie, dlaczego Kościół katolicki naucza tego, czego naucza. Czytałem również Ojców Kościoła. Mam na drugie imię Ignacy, po dziadku, i jako dziecko trochę się tego wstydziłem. Ale dziś jestem niezmiernie wdzięczny św. Ignacemu, który już na początku II wieku nazwał Kościół, do którego należę, katolickim. Widzę, że nasz Kościół to od 2 tys. lat ciągle ta sama nauka. My nie gonimy za nowinkami, które i tak zmienią się za 20 lat. Treść listu biskupa Ignacego z Antiochii, napisanego w 107 r., jest taka sama, jak dziś napisałby niejeden biskup.

- Co urzeka Pana w Kościele katolickim?

- Cały Kościół jest piękny, toteż św. Paweł ukazuje go jako Oblubienicę Pańską. Pan Jezus jest Oblubieńcem, a my - Kościół - Oblubienicą, mistycznie z Nim zaślubioną. Naprawdę jesteśmy piękni, co nie znaczy, że nie mamy już żadnych problemów. Bo Kościół nie jest muzeum świętych, ale jest szpitalem dla grzeszników. W tym Kościele mamy się nawzajem uświęcać. Nie jesteśmy idealni, każdy z nas upada wiele razy, ale ciągle jesteśmy piękni, dlatego, że należymy do Boga.

- Jak Pan, zaangażowany katolik, widzi wartość sakramentów świętych?

- Bardzo ważnym sakramentem jest dla mnie na pewno Eucharystia. To taki wehikuł czasu, winda do Nieba. Na Mszy św. jesteśmy równocześnie w Niebie i pod krzyżem Jezusa na Golgocie. To centrum, szczyt i źródło chrześcijaństwa. W moim życiu istotną rolę odgrywa też sakrament pokuty i pojednania - spowiedź św. jest dla duszy niczym prysznic dla ciała. Widzę po sobie, jak z poirytowanego, niecierpliwego człowieka zmieniam się na lepsze. Choć sam moment spowiedzi nie jest przyjemny - jest trudnym przeżyciem, bo nikt nie lubi zwierzać się komuś ze spraw dla siebie wstydliwych - to jednak zawsze łzy mi z oczu płyną, gdy słyszę słowa: „Twoje grzechy są ci odpuszczone”. Tego nie mają nasi bracia protestanci. Nasza droga do zbawienia jest więc dużo łatwiejsza, kiedy mamy pewność usłyszenia takich słów.
Bardzo istotnym sakramentem, przyjmowanym raz w życiu, jest bierzmowanie. W młodości chyba nie do końca to rozumiałem, ale już moim dzieciom starałem się je ukazać jako nasze świadome przyjęcie wiary. Sakrament działa łaską, która do nas przychodzi. Musimy się tylko na nią otworzyć.

- Gdzie Pan zgłębia swoją świadomość katolicką?

- Czytam dużo, jest wiele doskonałych książek katolickich, m.in. książka Vittorio Messoriego „Opinie o Jezusie” - czyta się ją jak kryminał. Dzisiejszy człowiek ma do dyspozycji komputer, a w nim masę bzdur, które potrafią człowiekowi zrobić tzw. wodę z mózgu. Jest też jednak dużo wartościowych pozycji, jest dobra prasa katolicka, są strony internetowe z nauką chrześcijańską, gdzie można też podyskutować, są doskonałe fora katolickie. Staram się szukać takich źródeł. W USA mamy też bardzo dobre katolickie radio EWTN, będące obecnie największym medium chrześcijańskim na świecie. Matka Angelika założyła je, mając 58 lat, a więc w wieku, kiedy wielu ludzi myśli już o emeryturze. Nie można nie docenić wpływu tego radia na Kościół katolicki w Ameryce.

- Na czym dzisiaj polega ewangelizacja?

- Szczególnym bożkiem stał się dziś dla wielu osób materializm, powodujący zobojętnienie na Boga i sprawy wiary. Problem polega na tym, że pewne tradycyjne metody ewangelizacji nie są już dziś skuteczne. Ewangelizatorami byli zawsze kapłani, kaznodzieje, bracia zakonni, ale bardzo trudno im dziś dotrzeć do tej wielkiej części społeczeństwa, która odeszła od Kościoła. Niedawno spotkałem księdza, który ewangelizuje, chodząc po plaży w wakacje. Myślę, że musi się dziś zwiększyć w ewangelizacji rola laikatu. Musimy dawać świadectwo wiary w pracy, wśród znajomych, rodziny, ludzi, którzy nie zawsze chodzą do kościoła, którzy nie włączą katolickiego radia i nie kupią katolickiej prasy.
Ja sam jestem dość aktywny w Internecie, mam swoją stronę internetową, kanał na YouTube i mogę dotrzeć do pewnej grupy ludzi, w większości mężczyzn, którym czasem jest trochę nie po drodze z Kościołem. Ale taka jest rola nas wszystkich: musimy się stać ewangelizatorami. Może nie zawsze trzeba doskonale znać teologię, czasami wystarczy dać proste świadectwo, powiedzieć, jaką rolę odegrał Pan Jezus w moim życiu, czasami wystarczy się sprzeciwić, kiedy ktoś opowiada dowcip, z którego nie powinniśmy się śmiać...

- Jak wygląda Pana internetowe świadectwo wiary?

- Mam w ciężarówce program komputerowy, który czyta wpisy moich przyjaciół. Oni, jadąc ze mną wirtualnie, mogą pisać na naszej stronie, komputer czyta, ja odpowiadam. To nie jest strona religijna, rozmawiamy o wszystkim: o ciężarówkach, o miastach, które mijamy, o pracy. U nas wolno rozmawiać na wszystkie tematy, z wyjątkiem polityki. Staramy się stworzyć atmosferę, gdzie rozmowa o Bogu nie będzie wzbudzała agresji czy szyderstwa. Ewangelizacja jest dużo bardziej skuteczna wśród przyjaciół, trudno jest zaczepić obcą osobę na ulicy i zacząć ewangelizować. Odwróci się i odejdzie. Natomiast jeżeli się kogoś zna, jeżeli się rozmawia, wtedy dużo łatwiej przekazać prawdę.
Nie boję się trudnych pytań od ateistów, agnostyków, ludzi mających wątpliwości. Dla nich także jest moja wirtualna ciężarówka. Piękna jest przypowieść Jezusa o ziarnie rzuconym w glebę. W zależności od tego, jaka ona jest, ziarno może nie wydać żadnego plonu albo zagłuszą je chwasty czy porwą drapieżne ptaki. Jeśli jednak trafi na glebę żyzną, wyda plon stokrotny. Taką glebę trzeba przygotowywać. Bardzo duża część społeczeństwa jest, niestety, negatywnie nastawiona do wiary, niekiedy wręcz agresywnie. Chodzi o to, żeby o wierze można było dyskutować w sposób inteligentny, kulturalny, a nie obrzucając się nawzajem wyzwiskami lub zaprzestając poszukiwania odpowiedzi na trudne pytania. Takie dyskusje staram się prowadzić w mojej wirtualnej ciężarówce.

2013-09-16 13:45

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Europejska Federacja JEDEN Z NAS uruchamia Platformę Kulturalną

Platformę Kulturalną, czyli think-tank na potrzeby debaty o przyszłości Europy uruchamia Europejska Federacja JEDEN Z NAS. 23 lutego w Paryżu wraz w intelektualistami z całej Europy spotkają się przedstawiciele 40 organizacji członkowskich Federacji z 19 krajów Unii Europejskiej na konferencji pod przywództwem i patronatem profesora Rémi Brague’a.

23 lutego w Pałacu Luksemburskim - siedzibie Francuskiego Senatu w Paryżu spotka się 150 intelektualistów z całej Europy, a kolejne 150 dołączy do nich by uformować think-tank na potrzeby debaty o przyszłości Europy. „Przedstawiciele różnych dziedzin nauki, m.in. filozofowie, historycy, prawnicy, lekarze, będą wspólnie dążyć do odnowy Europy, w której ludzka godność będzie ponownie uznana i doceniona w ramach jej działań prawnych i politycznych” - zapowiada Michał Baran z Zarządu Europejskiej Federacji JEDEN Z NAS.

Celem konferencji pod przywództwem i patronatem profesora Rémi Brague’a (członka Instytutu Francji) jest obudzenie inteligencji i sumienia Europy. W czasie wydarzenia głos zabiorą intelektualiści z różnych krajów, zaś drogę przed Platformą Kulturalną wytyczy Jaime Mayor Oreja, przewodniczący Federacji JEDEN Z NAS, były minister rządu Hiszpanii i były poseł do Parlamentu Europejskiego.

Podczas inauguracji Platformy Kulturalnej zostaną przedstawione główne cele Manifestu, będącego m.in. wynikiem pracy intelektualistów zgromadzonych na ubiegłorocznym spotkaniu w Walencji. W Paryżu JEDEN Z NAS zamierza wytyczyć horyzont i metody pracy dla Platformy Kulturalnej oraz jej przyszłych projektów.

„Głównym tematem refleksji będzie analiza obecnych wyzwań etycznych, które zagrażają europejskiemu społeczeństwu. Intelektualiści będą debatować nad tym, jak można uniknąć zagrożeń i przekształcić je w szanse dla przyszłości Europy takiej, o jakiej wszyscy marzymy: połączonej w pokojowej harmonii, przepełnionej zrozumieniem i szacunkiem dla wartości ludzkiego życia” - mówi Michał Baran.

Europejska Federacja JEDEN Z NAS została założona w roku 2014, po sukcesie pierwszej Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej ONE OF US. Prawie dwa miliony ludzi podpisało wtedy petycję przeciwko finansowaniu niszczenia ludzkich embrionów. JEDEN Z NAS zobowiązuje się do bezwarunkowego uznania ludzkiej godności i ochrony życia ludzkiego w pierwszych stadiach rozwoju, ale także w czasach choroby, zaawansowanego wieku i końca życia.

Platforma Kulturalna JEDEN Z NAS to kolejny krok Europejskiej Federacji zrodzonej jako Europejska Inicjatywa Obywatelska.

W skład Zarządu Europejskiej Federacji JEDEN Z NAS wchodzi dwóch Polaków - Marek Jurek oraz pełniący od września obowiązki Sekretarza Generalnego Michał Baran.

Więcej informacji można znaleźć na stronach: www.oneofus.eu oraz www.jedenznas.pl. Kontakt dla mediów: Michał Baran, mjk.baran@gmail.com , tel. +48 506 139 543.

CZYTAJ DALEJ

Jasna Góra: paulini zapraszają pielgrzymów, ale przypominają o przestrzeganiu przepisów sanitarnych

2020-07-08 15:50

[ TEMATY ]

Jasna Góra

pielgrzymi

Pielgrzymki 2020

Bożena Sztajner/Niedziela

Ojcowie paulini z Jasnej Góry zapraszają pielgrzymów do sanktuarium, ale przypominają o konieczności przestrzegania przepisów sanitarnych obowiązujących w dobie koronawirusa.

- Niedawno mieliśmy spotkanie w sztabie kryzysowym. W gronie uczestników tego gremium był inspektor sanitarny naszego województwa, komendant policji, ojciec kustosz, i opracowaliśmy pewien schemat postępowania, w oparciu o który możemy powiedzieć, że pielgrzymi mogą bezpiecznie w tej chwili przybywać na Jasną Górę – powiedział o. Samuel Pacholski, przeor Jasnej Góry.

- Przestrzegamy wszystkich zasad sanitarnych. Jak widzimy, do tej pory nie odnotowano na Jasnej Górze żadnego przypadku zakażenia czy zachorowania. Dbamy bardzo o to, by pielgrzymi stosowali się do zasad higieny osobistej. Widzimy, że Aleje Najświętszej Maryi Panny, kawiarnie, restauracje, galerie handlowe w Częstochowie są przepełnione ludźmi, dlatego nie widzimy większego zagrożenia i przeciwwskazania, żeby zapraszać pielgrzymów także na Jasna Górę - wyjaśnił paulin.

„Widzimy, że niezależnie od naszego zaproszenia pielgrzymi przybywają. Mało jest grup zorganizowanych, autokarowych, a pielgrzymki piesze przybędą raczej w formie reprezentacji i w formie sztafety. Codziennie na drodze pojawią się inni pielgrzymi po to, żeby zachować ciągłość pielgrzymowania i wskazać, że to miejsce jest ciągle ważne. W czasie pandemii w sposób szczególny chcemy się powierzać Bożej Opatrzności i Najświętszej Maryi Pannie wierząc, że to miejsce, które tylu Polakom służyło za źródło prawdziwej nadziei na to życie i życie nadprzyrodzone, ciągle pozostaje ważnym punktem odniesienia w naszych czasach i w tych trudnych okolicznościach” – podkreślił przeor klasztoru.

Kustosz o. Waldemar Pastusiak podkreśla, że klasztor od początku przestrzega rygorów bezpieczeństwa, w przekonaniu, że jest to wyraz troski o bliźniego i siebie samego. „Wierzymy, że te wszystkie obostrzenia są nakładane dla naszego dobra" - zaznacza zakonnik. Przypomina, że na Jasnej Górze regularnie prowadzona jest dezynfekcja zarówno kaplicy Matki Bożej, jak i bazyliki, bez względu na to, czy pielgrzymi byli tam obecni czy nie. - Konfesjonały, ławki, krzesła, to wszystko jest na bieżąco dezynfekowane - zapewnia.

O zasadach sanitarnych obowiązujących na terenie sanktuarium, zgodnych z ogólnopolskimi przepisami sanitarnymi mówią, w specjalnie przygotowanym materiale filmowym, podkomisarz Sabina Chyra-Giereś, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie i o. Michał Legan, rzecznik Jasnej Góry.

„Ważne jest, aby pielgrzymi pamiętali o przestrzeganiu nakazu zakrywania ust i nosa, o utrzymaniu dystansu społecznego i myciu rąk. Dystrybutory z płynem odkażającym są na placu przed szczytem, a także w wielu punktach na Jasnej Górze. W sanktuarium regularnie prowadzona jest dezynfekcja ławek, konfesjonałów i krzeseł, zarówno w kaplicy jak i w bazylice” - podkreślają przedstawicielka częstochowskiej policji i o. Legan.

CZYTAJ DALEJ

Ks. prof. Jan Związek (1937-2020) – biogram

2020-07-09 13:33

[ TEMATY ]

Częstochowa

ks. Jan Związek

historyk Kościoła

wykładowca

wychowawca

Niedziela TV

W wieku 82 lat, w 59 roku kapłaństwa, 8 lipca w Częstochowie zmarł ks. prof. Jan Związek, były rektor Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Częstochowskiej, wieloletni Wykładowca w Wyższym Seminarium Duchownym, Wyższym Instytucie Teologicznym im. NMP Stolicy Mądrości w Częstochowie, Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie, Uniwersytecie Humanistyczno-Przyrodniczym im. Jana Długosza w Częstochowie, nauczyciel i wychowawca wielu pokoleń kapłanów, osób życia konsekrowanego i świeckich, zasłużony historyk Kościoła.

Urodził się 6 grudnia 1937 roku we wsi Młynki w powiecie wieluńskim w województwie łódzkim w rodzinie Szczepana i Anastazji z domu Kiedos. W okresie okupacji niemieckiej mieszkał u dziadków ponieważ rodzice zostali wywiezieni na roboty przymusowe. Po zakończeniu działań wojennych uczęszczał do Szkoły Podstawowej w Kabałach, a potem w Załęczu Małym. W 1952 rozpoczął naukę w zakresie szkoły średniej w Niższym Seminarium Duchownym w Częstochowie. Po 4 latach nauki uzyskał świadectwo dojrzałości w NSD i jako eksternista w Liceum im. Romualda Traugutta w Częstochowie. W latach 1956-1961 odbył studia filozoficzno-teologiczne w Częstochowskim Seminarium Duchownym w Krakowie. Święcenia kapłańskie otrzymał 29 czerwca 1961 roku w katedrze św. Rodziny w Częstochowie z rąk biskupa prof. dr hab. Zdzisława Golińskiego.

Bezpośrednio po ukończeniu studiów seminaryjnych został skierowany przez władzę diecezjalną na studia specjalistyczne z zakresu historii Kościoła na Wydziale Teologicznym KUL w Lublinie. Stopień naukowy magistra teologii w zakresie historii Kościoła uzyskał 5 marca 1964 roku na podstawie pracy pt. „Kazania niedzielne Mikołaja z Wilkowiecka”, napisanej pod kierunkiem ks. prof. dr hab. Mieczysława Żywczyńskiego. Po powrocie ze studiów pracował od lipca 1965 roku jako wychowawca w Niższym Seminarium Duchownym w Częstochowie i jako nauczyciel religii i propedeutyki filozofii. W latach 1966-1970 był zastępcą redaktora naczelnego „Częstochowskich Wiadomości Diecezjalnych”. W latach 1969-1970 był skarbnikiem diecezjalnym przy Kurii Diecezjalnej, a od 1969 roku kapelanem Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi w Domu Zakonnym w Częstochowie.

Stopień naukowy doktora historii Kościoła na Wydziale Teologicznym KUL uzyskał 18 czerwca 1969 roku na podstawie rozprawy pt. „Katolickie poglądy polityczno-społeczne w Polsce na przełomie XVI i XVII wieku w świetle kazań”, napisanej pod kierunkiem ks. prof. dr hab. Mieczysława Żywczyńskiego. W 1969 roku rozpoczął pracę jako archiwariusz w Archiwum Diecezjalnym w Częstochowie oraz podjął wykłady metodologii nauk oraz patrologii w Częstochowskim Seminarium Duchownym w Krakowie. Od 1970 roku powierzono mu także wykłady z zakresu historii Kościoła w tymże seminarium i w Instytucie Teologicznym w Częstochowie, a od 1979 roku w Wyższym Seminarium Duchownym oo. Franciszkanów w Krakowie. W dniu 17 listopada 1983 roku został mianowany dyrektorem Archiwum Diecezjalnego w Częstochowie. W dniu 7 czerwca 1984 r. uzyskał stopień naukowy doktora habilitowanego teologii w zakresie historii Kościoła na podstawie rozprawy pt. „Dzieje diecezji częstochowskiej w okresie II Rzeczypospolitej” przedstawionej na Wydziale Teologicznym KUL w Lublinie.

Od początku roku akademickiego 1986/1987 został zatrudniony jako docent w Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. Następnie od roku akademickiego 1990/1991 prowadził wykłady z zakresu historii nowożytnej w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Częstochowie. Na Wydziale Historii Kościoła Papieskiej Akademii Teologicznej pełnił obowiązki prodziekana [przez dwie kadencje] oraz był członkiem Senackiej Komisji Regulaminowej. Jednocześnie prowadził wykłady z zakresu patrologii w Wyższym Seminarium Duchownym OO. Paulinów i Wyższym Seminarium Duchownym OO. Bernardynów w Krakowie.

Na podstawie uchwały senatu PAT w Krakowie z dnia 17 czerwca 1991 r. został mianowany profesorem nadzwyczajnym na Wydziale Historii Kościoła PAT na okres 5 lat w wymiarze ½ etatu. W dniu 16 stycznia 1992 r. został powołany na członka Komisji Historycznej Polskiej Akademii Nauk – Oddział w Katowicach. Natomiast w dniu 23 września 1992 r. został mianowany profesorem nadzwyczajnym w Instytucie Filozoficzno-Historycznym WSP w Częstochowie na okres 5 lat, gdzie jednocześnie został zatrudniony na pełnym etacie. Zarząd Towarzystwa Naukowego KUL w dniu 21 maja 1991 r. mianował go członkiem – korespondentem Wydziału Teologicznego Towarzystwa Naukowego KUL. W dniu 8 maja 1995 r. został mianowany profesorem nadzwyczajnym historii Kościoła na Wydziale Historii Kościoła PAT w Krakowie. Na podstawie decyzji Centralnej Komisji do Spraw Tytułu Naukowego i Stopni Naukowych z dnia 21 grudnia 1998 r. otrzymał tytuł naukowy profesora nauk teologicznych. Następnie w dniu 11 stycznia 2000 roku został mianowany profesorem zwyczajnym nauk teologicznych na Wydziale Teologicznym PAT w Krakowie. Z dniem 31 grudnia 2002 r. zakończył pracę dydaktyczną na Wydziale Historii Kościoła Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. Od dnia 1 stycznia 2003 r. podjął pracę na pełnym I etacie w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Częstochowie. Na stanowisko profesora nadzwyczajnego w tej uczelni został mianowany w dniu 16 stycznia 2003 r. W dniu 1 maja 2005 r. decyzją Ministra Edukacji Narodowej i Sportu Mirosława Sawickiego otrzymał tytuł profesora zwyczajnego w Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie. Nadmienić należy, że w WSP ks. Profesor od 1996 roku był przewodniczącym Komisji Uczelnianej do Spraw Odwołań, a od 1 września 1999 r. zastępcą dyrektora Instytutu Filozoficzno-Historycznego do spraw Nauki.

W latach 1985-1992 pełnił funkcję rektora Częstochowskiego Seminarium Duchownego. W tym czasie w dniu 15 sierpnia 1991 roku papież Jan Paweł II dokonał poświęcenia nowego gmachu seminarium w Częstochowie. Po przeniesieniu tegoż seminarium z Krakowa do Częstochowy od początku roku akademickiego 1991/1992 starał się nawiązać kontakty naukowe z wyższymi uczelniami częstochowskimi – Wyższą Szkoła Pedagogiczną i Politechniką Częstochowską.

Na dorobek naukowy ks. prof. Jana Związka składają się 15 pozycji zwartych i ok. 800 artykułów. Wypromował 13 doktorów i ok. 650 magistrów. Przygotował 6 recenzji profesorskich, 5 habilitacyjnych, 29 doktorskich, 8 wydawniczych. Aktywnie uczestniczył wygłaszając referaty w 93 sesjach i sympozjach.

Podkreślić należy, że ks. prof. Związek należał do 9 towarzystw naukowych m. in. Polskiej Akademii Nauk – Komisji Historycznej, , Towarzystwa Naukowego KUL, Polskiego Towarzystwa Teologicznego, Polskiego Towarzystwa Historycznego, Częstochowskiego Towarzystwa Naukowego, Wieluńskiego Towarzystwa Naukowego. W dniu 17 czerwca 2004 podczas zebrania organizacyjnego Stowarzyszenia Archiwistów Kościelnych w Warszawie został wybrany pierwszym prezesem tego Stowarzyszenia, pełniąc tę funkcję do 2008 roku. W dniu 19 kwietnia 2006 roku Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Kazimierz Michał Ujazdowski mianował go członkiem Rady Archiwalnej przy Naczelnym Dyrektorze Archiwów Państwowych na 3-letnią kadencję. Był również stałym członkiem Zespołu Doradców Wojewody Częstochowskiego

Był laureatem wielu nagród uczelnianych, naukowych i samorządowych. Katolicki Uniwersytet Lubelski – Instytut Badań nad Polonią i Duszpasterstwa Polonijnego uchwałą z dnia 9 czerwca 1992 r. przyznał mu nagrodę naukową im. Franciszka Skowyry za rok akademicki 1991/1992 za pracę pt. „Dzieje diecezji częstochowskiej w okresie II Rzeczypospolitej”. W dniu 27 sierpnia 2000 r. otrzymał Nagrodę prezydenta Miasta Częstochowy za rok 2000 w dziedzinie literatury i historii za całokształt pracy twórczej. W dniu 23 października 2002 r. za wybitny dorobek wzbogacający wartość regionu i kraju otrzymał nagrodę imienia Karola Miarki, przyznaną przez Marszałka Województwa Śląskiego dr Jana Olbrychta. W dniu 19 stycznia 2006 r. Wieluńskie Towarzystwo Naukowe na wniosek jego prezesa prof. dr. Hab. Tadeusza Olejnika odznaczyło go godnością Honorowego Członkostwa tego Towarzystwa.

W listopadzie 1985 roku został odznaczony przez papieża Jana Pawła II godnością kapelana honorowego Jego Świątobliwości, a 29 grudnia 1992 roku abp Stanisław Nowak mianowało kanonikiem gremialnym kolegiackiej kapituły wieluńskiej.

Ks. prof. Jan Związek zmarł 8 lipca 2020 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję