Reklama

Niedziela Częstochowska

Współpracownik trzech biskupów

Z ks. inf. Marianem Mikołajczykiem, byłym kanclerzem i wikariuszem generalnym Kurii Metropolitalnej w Częstochowie, rozmawia Ewa Oset

Niedziela częstochowska 38/2014, str. 1, 7

[ TEMATY ]

kapłan

Bożena Sztajner/Niedziela

Ks. inf. Marian Mikołajczyk podczas pracy w Kurii Metropolitalnej

Ks. inf. Marian Mikołajczyk podczas pracy w Kurii Metropolitalnej

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

EWA OSET: – Księże Kanclerzu, proszę opowiedzieć o swoim domu rodzinnym, o szkolnych przyjaźniach i o momencie, w którym usłyszał Ksiądz wezwanie Pana Jezusa: „Pójdź za mną”...

Reklama

KS. INF. MARIAN MIKOŁAJCZYK: – Mój wybór kapłaństwa nie przyszedł nagle. Pierwszym i bardzo ważnym „seminarium” był mój dom rodzinny, w którym na serio traktowany był Kościół, jego nauka, życie sakramentalne, codzienna modlitwa, nie mówiąc już o niedzielnej Mszy św.
Mój ojciec był członkiem Rady Parafialnej; wujek, z którym dzieliliśmy mieszkanie, zawsze towarzyszył księdzu niosącemu w procesji Najświętszy Sakrament.
Miałem dwóch braci, którzy zmarli przedwcześnie, i trzy siostry. Dwie starsze, nieżyjące już siostry, nauczyły mnie jako kilkuletniego chłopca pisania i czytania. Nie było więc niczym nadzwyczajnym, że gdy pod koniec marca 1945 r. ukończyłem 6 lat, zostałem zapisany do I klasy szkoły podstawowej i po dwóch miesiącach edukacji szkolnej dostałem promocję do drugiej klasy. Byłem z natury nieśmiały, miałem w zasadzie tylko jednego kolegę, z którym się przyjaźniłem, o którym wielu mówiło, że zostanie również księdzem; wybrał jednak powołanie lekarskie.
Szkołę podstawową ukończyłem w 1951 r., mając 12 lat. Do szkoły średniej nie chciano mnie przyjąć ze względu na zbyt młody wiek, więc rok spędziłem w domu, pomagając w gospodarstwie wuja. Moją „specjalnością” było wypasanie krów pod okiem dziadka.
W drugiej połowie roku pozwolono mi powtarzać VII klasę. Nikogo w domu nie zaskoczyłem, gdy powiedziałem o swojej decyzji wstąpienia do seminarium. W parafii odbywały się misje prowadzone przez Ojców Redemptorystów. Ksiądz proboszcz zlecił mi prowadzenie kiosku z dewocjonaliami. Zagadnął mnie wtedy jeden z misjonarzy: „Może byś wstąpił do naszego seminarium i byłbyś takim misjonarzem jak my?”. Odpowiedziałem: „Dlaczego nie? Chętnie”. Złożyłem potrzebne dokumenty, ale do Torunia nie pojechałem, bo w wakacje 1952 r. seminarium Ojców Redemptorystów zamknięto. Złożyłem więc dokumenty do Niższego Seminarium Duchownego w Częstochowie i zostałem przyjęty.

– Jak wspomina Ksiądz Kanclerz ten czas?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– W pamięci utkwiła mi wielka tęsknota za domem, za rodzicami, za rodzeństwem i świadomość, że w domu (na krótko) będę się mógł znaleźć dopiero na Wszystkich Świętych. Ale dni płynęły, wypełniały je zajęcia szkolne, wychowawcze, liturgia. Uczono nas również zasad savoir-vivre’u. Było nas dużo – na dwóch rocznikach ok. 180 chłopców.
Jednego dnia zaszokowała nas wiadomość: matura seminaryjna nie będzie uznawana przez państwo; trzeba będzie obok tej matury robić drugą – państwową, i to ze wszystkich przedmiotów. Taka matura była ważna zarówno dla tych kolegów, którzy zamierzali podjąć studia świeckie, jak i dla kandydatów do Wyższego Seminarium Duchownego; na skutek „odwilży”, na początku rządów Wł. Gomułki, religia powróciła na krótko do szkół i od nauczycieli, również religii, domagano się ukończenia szkoły średniej. Ja sam kościelny egzamin maturalny zdałem w 1956 r., a państwowy (eksternistyczny) 3 lata później, gdy kończyłem już drugi rok studiów w Wyższym Seminarium Duchownym, do którego wstąpiłem w 1956 r.

– Pierwsza parafia to Mykanów, gdzie Ksiądz Kanclerz pracował jako wikariusz tuż po święceniach w 1961 r., mając 22 i pół roku; była ona również ostatnią parafią...

Reklama

– Pod koniec studiów seminaryjnych bp Zdzisław Goliński zaproponował mi dalsze studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Wtedy podziękowałem za zaufanie, ale zrezygnowałem. Wolałem podjąć pracę duszpasterską. Zostałem skierowany do Mykanowa. Była to wówczas rozległa parafia, do której należały miejscowości: Kokawa, Radostków, Kościelec, Rybna. Wiązało się to z dojazdami – najpierw rowerem, a później starym, ciągle psującym się motorowerem – na katechezę do wszystkich tych punktów (30 godz. tygodniowo). Naturalnie musiałem również wykonywać wszystkie obowiązki duszpasterskie w parafii, co sprawiało, że o żadnych wolnych dniach nie mogło być mowy. Po dwóch latach otrzymałem list z Kurii z zapytaniem, czy zmieniłem zdanie i chciałbym podjąć studia liturgiczne na KUL. Zgodziłem się. Pod koniec pierwszego roku zaproponowano mi studia w Rzymie. Zacząłem więc starania o paszport, spiesząc się z robieniem magisterim i licencjatu, który obroniłem pod koniec drugiego roku, ale paszportu nie otrzymałem „z ważnych względów państwowych”, jak uzasadniono. Chodziło o to, że odmówiłem współpracy ze służbami za granicą.

– Był Ksiądz Kanclerz kapelanem bp. Stefana Bareły, który przewodził Kościołowi częstochowskiemu w trudnych czasach – końcówki rządów Wł. Gomułki, całej dekady E. Gierka i stanu wojennego...

Reklama

– W czasie studiów doktoranckich na KUL bp Stefan Bareła odwołał mnie do pracy w Kurii, a rok później, w 1968 r., zacząłem pełnić obowiązki jego kapelana. Były to czasy, kiedy nominacje proboszczowskie musiały zyskać aprobatę wydziału ds. wyznań. Bez zgody tego wydziału i służb nie można było budować kościołów ani ich remontować, a nawet kupić worka cementu, nie mówiąc już o tworzeniu parafii. A jednak za jego posługi biskupiej powstało 59 parafii oraz 27 wikariatów terenowych. Niemożliwe było możliwym dzięki determinacji Księdza Biskupa i postawie księży.
Biskup wyznaczał wikariusza do opieki duszpasterskiej nad miejscowością odległą od siedziby parafii. Ten znajdował rodziny, które były gotowe zgodzić się, by w ich domu sprawowano Mszę św. Na razie bardzo dyskretnie, jako ciąg dalszy katechezy, tyle że w niedzielę. Dzieci z rodzicami, dziadkami przychodziły na taką „katechezę” (jako że katecheza ma prowadzić do Mszy św.), a ksiądz odprawiał Mszę św. Służba Bezpieczeństwa groziła właścicielom domów, nakładano na nich wysokie grzywny... Wtedy ktoś inny zgłaszał gotowość przyjęcia Mszy św. Biskup w pewnym momencie powoływał tzw. wikariat terenowy, a po jakimś czasie samodzielny punkt duszpasterski.
O tych sprawach dużo wiadomości można znaleźć w książce: „Władza ludowa a diecezja częstochowska”, wydanej przez Bibliotekę „Niedzieli”. Chciałbym w tym miejscu wyrazić podziw dla ówczesnych młodych księży, którzy – narażając się – mieli odwagę i chęci, by spełnić oczekiwania przełożonych i ludzi pragnących mieć blisko Pana Jezusa i księdza. To był często po prostu heroizm.

– Osiem miesięcy po śmierci bp. Bareły, 8 września 1984 r., Ojciec Święty nowym pasterzem Kościoła częstochowskiego mianował ks. Stanisława Nowaka. Jakie zmiany nastąpiły w Księdza posłudze i w życiu Kościoła częstochowskiego?

Reklama

– Przez krótki czas pełniłem rolę kapelana nowego Biskupa, a 4 lutego – razem z ks. Zenonem Janyszkiem – objąłem funkcję kanclerza Kurii; z kolei 7 stycznia 1993 r. zostałem mianowany wikariuszem generalnym.
Biskup, a później arcybiskup St. Nowak, kontynuował dzieła swojego poprzednika. Powołał do życia 131 parafii, obficie głosił słowo Boże, szerzył kult Eucharystii, wprowadzając w diecezji tzw. doby eucharystyczne. Wprowadził w 17 kościołach całodzienną adorację Najświętszego Sakramentu, pielęgnował kult pasyjny – erygował w diecezji cztery kalwarie. Przygotował uroczystości koronacyjne koronami papieskimi trzech obrazów Matki Bożej, a własnym autorytetem koronował cztery wizerunki Najświętszej Maryi Panny.
Z jego inicjatywy podjęto gruntowny remont bazyliki archikatedralnej, który prowadził najpierw ks. Marian Duda, a później kontynuował ks. Marian Wojcieszak przy udziale bp. Jana Wątroby i moim. To tylko niektóre inicjatywy Księdza Arcybiskupa podejmowane w archidiecezji, nie mówiąc już o Światowym Dniu Młodzieży w Częstochowie w dniach 14-15 sierpnia 1991 r. W tych wszystkich wydarzeniach uczestniczyłem zgodnie z zakresem moich obowiązków i kompetencji.

– I przyszedł kolejny rozdział w życiu Księdza. Abp St. Nowak przeszedł na emeryturę i kolejnym pasterzem Kościoła częstochowskiego został abp Wacław Depo. Czy można powiedzieć, odwołując się do Księdza Kanclerza doświadczenia, że ciężkie czasy dla Kościoła minęły?

– Wydaje mi się, że abp. W. Depo przyszło pełnić obowiązki metropolity częstochowskiego w czasach jeszcze trudniejszych niż jego poprzednikom. Za rządów Wł. Gomułki, E. Gierka, W. Jaruzelskiego było jasne, kto jest przyjacielem, kto wrogiem. Wtedy ludzie – ci nie z aparatu władzy – byli przy Kościele. Teraz społeczeństwo jest podzielone. Ludzie, którzy przejęli media (publiczne i prywatne), mają wpływ na myślenie społeczeństwa i nim manipulują. Oni są „poprawiaczami” i „uzdrowicielami” Kościoła.
Przedtem był ateizm polityczny, a teraz jest praktyczny i ideologiczny, który łatwiej zyskuje swoich wyznawców, a głoszony przez środki przekazu relatywizm moralny coraz częściej jest przyjmowany jako coś naturalnego. Jest więc o co się martwić. I o co się modlić, aby Ksiądz Arcybiskup i jego młodzi współpracownicy znajdowali drogi do ludzkich serc, aby je przyprowadzić do Boga.

2014-09-17 15:52

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Chciał być świętym księdzem

Niedziela warszawska 28/2017, str. 7

[ TEMATY ]

kapłan

kapłan

Archiwum Ruchu Światło-Życie

Przygotowanie liturgii Mszy św. podczas wakacji z młodzieżą w Poniziu w latach 70. XX wieku

Przygotowanie liturgii Mszy św. podczas wakacji
z młodzieżą w Poniziu w latach 70. XX wieku

Gdy ks. Wojciech Danielski wstąpił do seminarium duchownego, siostra zapytała: Dlaczego chcesz zostać księdzem? – Bo chcę, aby wszyscy ludzie byli święci – odpowiedział

Ksiądz Wojciech Danielski nie wyobrażał sobie życia bez liturgii. Spowiadał ludzi na kolanach. Przetłumaczył na język polski wiele pieśni, m.in. „Chrystus Pan karmi nas” czy „Głoś imię Pana”. Ci, którzy go znali mówią o nim: człowiek paschalny. Zmarł niespełna 32 lata temu w opinii świętości.
CZYTAJ DALEJ

Rozważania na niedzielę: Szatan to szermierz lęku

2025-04-04 14:42

[ TEMATY ]

rozważania

ks. Marek Studenski

mat. prasowy

Historia z długą deską, zarówno na podłodze, jak i zawieszoną między dachami, doskonale ilustruje, jak różne sytuacje mogą wywoływać w nas strach. Choć deska jest ta sama, perspektywa zmienia wszystko. Lęk staje się narzędziem, które może nas paraliżować i ograniczać nasze działania. Tak jak w życiu, gdzie nowe wyzwania mogą wydawać się przerażające, ale ich pokonanie otwiera przed nami nowe możliwości.

Przeszłość często niesie ze sobą bagaż, który może nas przytłaczać, ale warto pamiętać, że trudne doświadczenia mogą prowadzić do przemiany. Historia Jacques’a Fescha, który w celi więziennej przeżył nawrócenie i odnalazł wiarę, jest tego dowodem. Nawet w najtrudniejszych chwilach Bóg może działać, przynosząc dobro z pozornie negatywnych sytuacji.
CZYTAJ DALEJ

Czy sztuczna inteligencja nas rozgrzeszy? AI w Kościele

2025-04-06 17:01

[ TEMATY ]

Kościół

sztuczna inteligencja

AI

Chat GPT

Red

Przeprowadziłam eksperyment i zadałam pytanie Chatowi GPT: Czy masz świadomość, gdzie jesteś? Odpowiedział: Ciekawe pytanie... Nie mam świadomości w takim sensie, w jakim mają ją ludzie — nie czuję, nie mam własnego „ja” ani poczucia miejsca. Działam w cyfrowym środowisku, odpowiadając na Twoje pytania i analizując dane, ale nie „jestem” fizycznie nigdzie. Można powiedzieć, że jestem tu, gdzie mnie używasz — teraz akurat w Twoim urządzeniu lub przeglądarce.

Sam Chat GPT podpowiada, że sztuczna inteligencja tylko analizuje dane, nie jest zaś inteligencją podobną do ludzkiej. Nie ma ona świadomości istnienia, nie ma też… inteligencji! Dlatego należy ją postrzegać nie jako sztuczną formę inteligencji, tylko jako jeden z jej produktów. Właśnie na takie różnice między sztuczną inteligencją a świadomością ludzką zwrócili kilka dni temu uwagę uczestnicy konferencji w Sekretariacie Episkopatu, prezentując polskie tłumaczenie watykańskiego dokumentu nt. sztucznej inteligencji „Antiqua et nova” – adresowanego, co ciekawe, m.in. do duszpasterzy. I właśnie na ten aspekt pragnę zwrócić uwagę: w jaki sposób i w jakich granicach można zastosować sztuczną inteligencję w Kościele.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję