1 J 4,7-10
Jan pisze do wspólnoty, która zna rzeczywistość rozdarcia i słyszy różne nauki o Jezusie. Dlatego wraca do słowa „umiłowani” i do podstawowego przykazania. Miłość (agapē) wypływa z Boga i nosi Jego pieczęć. Ona przekracza nastrój i sympatię. Rodzi w człowieku znak narodzenia „z Boga” (gennaō) i prowadzi do poznania, które w Biblii oznacza więź i wierność. Adresaci słyszą najpierw: „umiłowani”. Przykazanie wyrasta z daru. Miłość Boga idzie przed ludzkim ruchem.
Zdanie „Bóg jest miłością” staje w centrum. W tradycji Izraela Pan objawia się jako wierny i miłosierny. Jan ujmuje tę prawdę jednym słowem, które obejmuje całe Jego działanie. Miłość Boga staje się widzialna w historii. Autor używa czasownika „objawić” (phaneroō), który oznacza uczynić widzialnym. Ojciec posyła (apesteilen) na świat Syna Jednorodzonego (monogenēs), aby ludzie otrzymali życie. Słowo „świat” (kosmos) oznacza także przestrzeń buntu i zagubienia. Właśnie tam przychodzi Syn.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Życie wieczne zaczyna się już teraz, bo ma źródło w komunii Ojca i Syna. Werset o „ofierze przebłagalnej” (hilasmos) dotyka języka świątyni. Dzień Przebłagania ukazywał pojednanie jako dar, a krew ofiary jako znak oczyszczenia całego ludu. Termin hilasmos w Biblii greckiej łączy się z oczyszczeniem sumienia i przywróceniem więzi.
Reklama
W Chrystusie Bóg bierze na siebie ciężar grzechu i otwiera drogę powrotu. Miłość przybiera kształt daru życia. Taki fundament uspokaja sumienie i daje wolność w relacjach. Serce uczy się kochać brata bez lęku o własną wartość, bo jej źródło pozostaje w Bogu.
Mk 6,34-44
U Marka to opowiadanie stoi po rozesłaniu Dwunastu. Apostołowie wracają i Jezus chce im dać chwilę oddechu. Tłum wyprzedza ich drogę. Jezus widzi ludzi i „zostaje poruszony” (splagchnizomai). To słowo mówi o miłosierdziu, które rodzi czyn. Powód jest jasny: „byli jak owce nie mające pasterza”. W Biblii taki obraz pojawia się w modlitwie Mojżesza o następcę (Lb 27,17) i w proroctwie Ezechiela o pasterzu dla ludu (Ez 34). Jezus zaczyna nauczać „o wielu sprawach”. Karmi najpierw słowem. Wieczór zbliża się. Uczniowie widzą pustkowie. Marek nazywa je (erēmos), jak pustynię Wyjścia. Tam Bóg dawał mannę i uczył zaufania.
Uczniowie proponują odesłanie ludzi do wiosek. Jezus odpowiada krótkim poleceniem: „Wy dajcie im jeść”. Wypowiada je do tych, którzy niedawno głosili i uzdrawiali. Ich rachunek brzmi realistycznie. Dwieście denarów to równowartość wielu miesięcy pracy. Jezus kieruje ich uwagę na to, co już jest w ich rękach. Pięć chlebów i dwie ryby zostają przyniesione. To ubogi posiłek z galilejskiego brzegu.
Reklama
Jezus poleca, aby lud usiadł na zielonej trawie. Marek wspomina zieleń i zaznacza porę roku. Obraz przywołuje Psalm 23 o pasterzu, który prowadzi na zielone pastwiska. Lud siada w oddziałach po stu i po pięćdziesięciu. Tekst używa słowa (prasiai), które kojarzy się z zagonami w ogrodzie. Widać rzędy, porządek, wspólnotę. Pojawia się też określenie (symposia), znane z języka uczty. Na pustkowiu rośnie obraz stołu królestwa.
Potem Jezus bierze chleby, wznosi oczy ku niebu, odmawia błogosławieństwo, łamie i daje uczniom. To gest żydowskiej (berakah), modlitwy, która uznaje Boga jako Dawcę. Te same czasowniki wrócą w opisie Wieczerzy. Uczniowie rozdają. Jezus pozostaje źródłem, oni stają się drogą daru. W tle pobrzmiewa cud Elizeusza (2 Krl 4,42-44), gdzie chleb karmi wielu. Wszyscy jedzą do syta. Zostaje dwanaście koszy ułomków i resztek ryb. Marek nazywa je (kophinoi), koszami podróżnymi, znanymi z żydowskiej codzienności.
Liczba dwanaście przywołuje pokolenia Izraela i Dwunastu uczniów. Dar obejmuje cały lud. Nic nie ginie. Na końcu pojawia się liczba pięć tysięcy mężczyzn, jak w dawnych spisach. Dzisiejsza scena ukazuje Mesjasza jako Pasterza, który gromadzi, uczy i karmi.

