Listy św. Pawła są pełne metafor sportowych. Św. Paweł bardzo lubił sięgać do obrazów, które były Grekom bliskie. Zresztą jak widzimy, on w przeciwieństwie do Pana Jezusa sięga po metafory głównie związane z życiem miejskim. A nieodłączną instytucją w życiu miejskim, w miastach helenistycznych, ale i też właśnie grecko-rzymskim, są gimnazjony – instytucje typowo sportowe związane z grecką edukacją. Dlatego św. Paweł nawiązywał tutaj explicite, czyli wprost do wydarzeń bardzo dobrze Grekom znanych - zaznacza A. Rambiert - Kwaśniewska.
Reklama
Biblistka zwraca uwagę, że nie wszystkie odniesienia są oczywiste – część z nich ma charakter subtelny, wręcz „zawoalowany”. - Tych niuansów jest bardzo wiele, bo czasami św. Paweł posługuje się jednym terminem. Tutaj, żeby podać przykład takiego może nie do końca zawoalowanego, ale niekoniecznie wyjaśnionego w kategoriach wielkiej metafory sportowej fragmentu – to chociażby z Listu do Galatów. Paweł mówiąc o swoim apostolacie, informuje, że chce, żeby jego apostolat został poddany badaniu. I stosuje tam taką metaforę: chce, żeby stwierdzono, czy nie biegł i nie biegnie na próżno - wskazuje autorka, podobnie interpretując relacje międzyludzkie w Kościele: - Drugim przykładem niech będzie choćby konflikt dwóch współpracownic św. Pawła, Ewodii i Syntychy. On je tam nazywa współwalczącymi razem z nim, czyli ramię w ramię. To jest bardzo zawoalowana metafora, ale jednak też nawiązująca do agonów sportowych.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Najpełniejszy obraz sportu w Biblii, jak podkreśla biblistka, znajduje się w Pierwszym Liście do Koryntian: - Natomiast jest jeszcze jedna metafora sportowa, największa metafora sportowa w całym Piśmie Świętym. Z pierwszego listu do Koryntian, dziewiąty rozdział. Ona zaczyna się od słów: ‘Czyż nie wiecie, że zawodnicy biegną na stadionie. Wszyscy wprawdzie biegną, ale tylko jeden otrzymuje nagrodę. Tak przeto biegnijcie, abyście ją otrzymali’. Także ta metafora jest zdecydowanie najważniejszą ze wszystkich.
Według Anny Rambiert-Kwaśniewskiej odpowiedź jest jednoznaczna: - Święty Paweł na pewno znał realia starożytnych zawodów sportowych. Pierwszą rzeczą, która nam to narzuca, jest jego pochodzenie. Święty Paweł pochodził z diaspory, z Tarsu – miasta wielokulturowego. Kiedy spojrzymy na takie miasta, jak Korynt czy Efez, to widzimy, że w ich siatkę miejską naturalnie wpisują się również założenia architektoniczne związane z kulturą sportową.
Co więcej, jego życie mogło bezpośrednio stykać się z wydarzeniami sportowymi: - Przypuszcza się, że św. Paweł przybył do Koryntu około roku pięćdziesiątego. Skąd inny wiemy, że w roku 51 w Istmii rozgrywane były igrzyska. A św. Paweł wiemy, że parał się produkcją namiotów. Komu on te namioty sprzedawał? Myślę, że bardzo prawdopodobne jest, że widzom, którzy przybyli obserwować zawodników, oraz samym zawodnikom i ich trenerom.
Reklama
Autorka podkreśla też praktyczny wymiar tych wydarzeń: - Na takie wydarzenia po prostu zjeżdżali się ludzie z różnych stron oikumene, świata zamieszkałego, już nie tylko z samej Grecji, ale w czasach św. Pawła z różnych części Imperium Rzymskiego. Paweł na pewno natknął się na którąś z tych grup i na pewno z którąś z tych grup rozmawiał i którąś z tych grup ewangelizował.
Proces badawczy zaczyna się od języka: - Pierwszą rzeczą, którą robię, to jest utworzenie takiego słownika pojęć, które jednoznacznie wskazywałyby na kulturę sportową. Bo w listach św. Pawła mamy tych terminów naprawdę sporo – nie samo ‘agon’, ‘dromos’, czyli bieg, mamy tam ‘pykteo’, uderzać, czy nawet ‘hypopiazo’, czyli podbijać oko - wyjaśnia biblistka, przechodząc do interpretacji: - Później zaczyna się już najciekawszy etap – zdobycie takiej umiejętności warsztatowej, żeby te metafory rozwikłać. Bo niektóre kwestie nie są dla nas jednoznacznie zrozumiałe. Co to znaczy, że wszyscy biegną, ale tylko jeden otrzymuje nagrodę? Czy to znaczy, że będzie nas bardzo niewielu? Takie rzeczy wymagają pogłębienia.
Na końcu Anna Rambiert-Kwaśniewska wskazuje na znaczenie tych obrazów dla współczesnego człowieka: - Po pierwsze, metafory sportowe są bardzo trafnym obrazem naszego życia ziemskiego, naszych zmagań. Biegniemy, wytężamy nasze siły, żeby sięgnąć po bardzo ważną nagrodę, po jedyny laur, którego pragniemy. Po drugie, te metafory uświadamiają nam też rzecz bardzo ważną – jaką jest nagroda. My często szukamy nagrody tej wieczności w naszej doczesności. Natomiast my mamy nie tylko ten wieniec zniszczalny, ale też wieniec niezniszczalny. Po trzecie, te metafory są świetnym katalogiem zasad, które powinny nas obowiązywać. Zawsze powinniśmy być świadomi przeciwnika i zawsze wytężać nasz wzrok ku mecie, która na nas czeka.
Rozmowa została przeprowadzona na antenie Radia Rodzina Wrocław
