Reklama

Felietony

Niepokojące sygnały

Czy można jednego dnia straszyć atakiem Rosji na Polskę w perspektywie „raczej miesięcy niż lat”, żeby tydzień później z uśmiechem na twarzy odrzucić koncepcję zwiększenia liczby amerykańskich żołnierzy w naszym kraju? Jak się jest premierem Donaldem Tuskiem, to jak widać można. Na naszych oczach realizuje się najgorszy scenariusz, jaki rząd w Warszawie mógł wybrać po tym jak pół roku temu opublikowana została nowa Strategia bezpieczeństwa narodowego USA.

[ TEMATY ]

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Gdy pod koniec kwietnia premier Tuska w rozmowie z „Financial Times” stwierdził, że „największym i najważniejszym pytaniem dla Europy jest to, czy Stany Zjednoczone są gotowe być tak lojalne, jak opisano to w naszych traktatach (NATO)” – wielu z obserwatorów życia publicznego słusznie zwracało uwagę na to jak szkodliwe i de facto na korzyść Kremla jest podważanie lojalności naszego największego sojusznika. Całkowicie bezpodstawne dodajmy. W tym samym wywiadzie szef rządu ostrzegł, że Rosja może zaatakować członka Sojuszu w perspektywie „raczej miesięcy niż lat”. Potem wykręcał się dość nieskładnie, mówiąc, że to nieznający angielskiego politycy Prawa i Sprawiedliwości go źle zrozumieli, ale słowa poszły w świat.

Reklama

Można się zastanowić po co te słowa padły, skoro sam Tusk się później z nich w tak pokrętny sposób wycofywał, a brak logiki w tym działaniu wzmocniła poniedziałkowa deklaracja premiera, wygłoszona z pokładu rządowego samolotu. „Sprawa jest delikatna, jeśli chodzi o wycofywanie wojsk amerykańskich z niektórych państw europejskich. Jak państwo pamiętacie, pojawiały się w przestrzeni publicznej zapowiedzi czy też groźby wycofania wojsk amerykańskich z Niemiec, z Włoch, z Hiszpanii. Chyba nie powinniśmy, jako państwo podbierać (…) Ja nie pozwolę na to, żeby Polska była w jakikolwiek sposób wykorzystywana do łamania współpracy na poziomie europejskim – stwierdził szef rządu, by w następnych słowach sam sobie zaprzeczyć: „Czasami moi przeciwnicy polityczni albo ludzie nie za bardzo rozumiejący geopolitykę, uważają, że powinienem być bardziej proamerykański. Nie można być bardziej proamerykańskim niż ja jestem i to od zawsze”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Tłumaczenie

Następnie niektóre portale zaczęły tłumaczyć słowa Donalda Tuska, co samo w sobie byłoby zabawne, gdyby nie fakt, że dotykamy spraw fundamentalnych dla polskiego bezpieczeństwa. Wielu, w tym autor tego felietonu zastanawia się: w co on gra? Po tym jak Stany Zjednoczone ogłosiły, że zamierzają w swojej polityce zagranicznej i bezpieczeństwa postawić na lojalność i równowagę, tj. wybór ściślejszych relacji z niektórymi państwami, a nie całą Unią Europejską, prezydent Karol Nawrocki szybko rozpoznał sytuację, za to rząd uznał, że zamiast skupić się na polskich interesach, wejdzie w rolę pogryzacza prezydenta Donalda Trumpa. Premier Tusk i wicepremier

Radosław Sikorski, razem z marszałkiem Włodzimierzem Czarzastym prześcigają się w atakach albo niezrozumiałych posunięciach wobec USA, a teraz szef rządu ubrał się w szaty rzecznika dobrego samopoczucia Niemiec. Co z tego, że większa obecność amerykańskich wojsk wzmacnia naszą pozycję i wcale nie szkodzi naszemu zachodniemu sąsiadowi, ale rządowi w Berlinie może być przykro, więc Donald Tusk mówi: nie, nie dziękuję.

Podsumowując: najpierw szef rządu ogłasza, że Rosja w ciągu kilku miesięcy może zaatakować Polskę, a teraz mówi, że on więcej wojsk USA w naszym kraju nie chce. Przecież to niepoważne. I dlatego pytanie nie brzmi już tylko: w co gra Donald Tusk? Pytanie brzmi: czy Polska może sobie pozwolić, by w tak niebezpiecznym momencie jej bezpieczeństwo było zakładnikiem cudzych ambicji, niemieckich wrażliwości i osobistej niechęci premiera do prezydenta USA. Bo między alarmem o rosyjskim zagrożeniu a uśmiechniętym „nie, dziękuję” dla większej obecności Amerykanów nie ma strategii. Jest tylko niepokojący sygnał. I oby nie został odczytany w Moskwie szybciej niż w Warszawie.

2026-05-06 07:04

Oceń: +8 -2

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nagłówki premiera

[ TEMATY ]

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Kiedyś mówiło się, że politykę robi się faktami, a emocje są tylko opakowaniem. Dziś bywa odwrotnie: opakowanie staje się treścią, a fakt ma się dopasować. Najlepszy dowód? Premier państwa, człowiek z gabinetem doradców, PR-owców i analityków, publicznie komunikuje obywatelom, że swoje oskarżenia wobec prezydenta buduje… na nagłówkach. Nie na stenogramie, nie na pełnym cytacie, nie na kontekście rozmowy – tylko na tym, co „poszło” w obieg.

A zarzuty padły poważne:„Prezydent Nawrocki oznajmił właśnie, że bliżej mu do rusofila i antysemity Brauna niż do mnie. Nigdy w to nie wątpiłem. A od dziś przynajmniej nikt nie może udawać, że jest inaczej” – zatweetował szef rządu, a pod jego wpisem internauci dopisali informację kontekstową w dwóch zdaniach: „premier Donald Tusk skłamał. W wywiadzie dla WP nic takiego z ust prezydenta Karola Nawrockiego nie padło”.
CZYTAJ DALEJ

Diecezja sandomierska u stóp Maryi. Pielgrzymi dotarli na Jasną Górę

2026-08-12 17:45

[ TEMATY ]

pielgrzymki

Monika Książek

- Wierzę głęboko, że ten ogrom dobra, będący owocem pielgrzymki, umocni i ożywi naszą diecezjalną wspólnotę - mówił bp Krzysztof Nitkiewicz podczas Mszy św. kończącej 43. Pieszą Pielgrzymkę Diecezji Sandomierskiej na Jasną Górę. W tegorocznym pielgrzymowaniu wzięło udział ponad 2 tys. osób, z czego około tysiąca pokonało całą trasę, a 1250 uczestniczyło w tzw. sztafecie pielgrzymkowej.

Na jasnogórskich błoniach pątników powitali biskup sandomierski Krzysztof Nitkiewicz oraz rodziny i przyjaciele, którzy przybyli do Częstochowy, aby wspólnie przeżyć ostatnie chwile pielgrzymowania. Kolejne grupy przedstawiał ks. Krystian Kusztyb, dyrektor pielgrzymki. Następnie pątnicy podchodzili do wałów jasnogórskich, dziękując Bogu i Maryi za opiekę podczas drogi.
CZYTAJ DALEJ

Diecezja Sandomierska u stóp Maryi na Jasnej Górze

2026-08-13 11:05

Ks. Wojciech Kania/Niedziela

Ponad 2000 osób uczestniczyło w 43. Pieszej Pielgrzymce Diecezji Sandomierskiej na Jasną Górę. Całość trasy, od początku do końca pokonało ok. 1000 pątników, a kolejnych 1250 osób uczestniczyło w tzw. sztafecie pielgrzymkowej, dołączając do grup na wybranych odcinkach trasy.

Tegorocznemu pielgrzymowaniu towarzyszyło hasło „Maryja Matka Miłosierdzia”, nawiązujące do trwającej w diecezji peregrynacji obrazu Jezusa Miłosiernego.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję