Reklama

Niedziela Małopolska

Chcą żyć sakramentem

– Małżeństwo to śmiertelnie poważna sprawa. Ślubowaliśmy przecież, że będziemy ze sobą aż do śmierci! – mówi Andrzej, od 38 lat mąż Urszuli. Z uśmiechem bierze żonę za rękę, a ona przyznaje, że są, tak po ludzku, szczęśliwi. Państwo Rychliccy we wrześniu zostaną parą diecezjalną Domowego Kościoła. W wakacje prowadzili rekolekcje w podkrakowskich Stadnikach

Niedziela małopolska 34/2016, str. 4-5

[ TEMATY ]

rekolekcje

małżeństwo

Archiwum Andrzeja Rychlickiego

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Odwiedzam ich w 14. dniu Oazy Domowego Kościoła, kiedy wraz z uczestnikami przeżywają tajemnicę Wniebowzięcia Maryi (każdy dzień odpowiada innej tajemnicy Różańca). Trafiam na ostatni rekolekcyjny Krąg. Od początku ujmuje mnie radosna atmosfera spotkania. – Wczoraj mieliśmy zesłanie Ducha Świętego – tłumaczy jeden z panów, z zawodu policjant. Śmiejąc się pyta, czy mogę się wylegitymować. Moją przepustką jest SMS z pozdrowieniami od ks. Bogusława Pociaska SCJ, który skontaktował mnie z nowowybraną parą diecezjalną. Weryfikację przeszłam pozytywnie!

Pod obstrzałem

Pary małżeńskie właśnie obmyślają, jak dzielić się doświadczeniem przeżytych rekolekcji i zachęcić do nich innych. – Na pewno w wolności, by nie stwierdzać, że ktoś musi to zrobić. Lepiej jest oddziaływać pozytywnym przykładem – poddaje pomysł jedna z pań. Z kolei dla policjanta zachętą było, że ktoś mu powiedział, iż ten czas to prawdziwy „hardcore”. Inni przyznają, że w sposób naturalny poszli za przykładem znajomych.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Są też głosy mówiące o trudnościach, które pojawiały się tuż przed wyjazdem. Przykładowo animator muzyczny o mało co nie zrezygnował. Wyznaje, że pomogła mu życzliwość prowadzących oazę, ich spokój, zainteresowanie, ludzkie ciepło. Natomiast policjant miał w pracy niezły „sajgon”, a pozostałym psuły się samochody lub nagle natrafiali na podbramkowe sytuacje. Dziś stwierdzają, że doświadczali duchowej walki. Rekolekcje okazały się tak ważne, że już nie dziwią się, dlaczego były pod takim „obstrzałem”. Zaświadczają, że czuli również Bożą opiekę. Nie bez przyczyny w pierwszym dniu animatorzy przywitali ich, mówiąc, że nikt nie znalazł się tu przypadkowo. Przypomnieli słowa Jezusa: „Nie wyście mnie wybrali, ale Ja was wybrałem, abyście szli i owoc przynosili”. Jak więc ten owoc podać dalej?

Zakorzenieni

Myśląc o tym, małżonkowie opowiadają, co im samym daje przynależność do Domowego Kościoła. – Przestaliśmy być anonimowi. Idziemy na niedzielną Eucharystię i już rozpoznajemy twarze obok. My także daliśmy siebie poznać. Po Mszy św. rozmawiamy z innymi rodzinami. Te spotkania potrafią trwać długo, dobrze nam ze sobą – dzieli się jedna z par. – Zapoznaliśmy się z naszymi duszpasterzami – nadmieniają inni małżonkowie. – Gdy wprowadziliśmy się do nowego miejsca, czuliśmy samotność, wstąpienie do tej wspólnoty pomogło nam się zadomowić, zakorzenić.

Reklama

Niektóre pary trzymają się za ręce, przytulają, inne uzupełniają swoje wypowiedzi, żartują ze sobą i z pozostałymi. Między małżonkami czuć nić porozumienia. – Domowy Kościół jest dla małżeństw sakramentalnych, które chcą tym sakramentem żyć – tłumaczy mi Andrzej Rychlicki. Z nim i jego żoną rozmawiamy w kawiarence, tuż przed Eucharystią. Na plakietce przy koszuli mój rozmówca ma napisane: „Andrzej, mąż Uli”. Wydaje mi się to znaczące i symboliczne. Jak usłyszę, również praktyczne, gdyż na oazie w Stadnikach jest kilka osób o tych samych imionach. – To rodziny, które pierwszy raz uczestniczą w takim wyjeździe. Niektóre już długo formują się w ruchu, ale mamy parę, która została przyjęta do niego 3 tygodnie temu. Większość pochodzi z diecezji krakowskiej, są też małżeństwa z Gdańska, okolic Poznania, Iławy i diecezji przemyskiej – wymienia animator.

Rozwijają się

– Czy reprezentują różne zawody, grupy społeczne? – zaciekawiam się. – Są wszyscy, od profesora do absolwenta szkoły zawodowej. Dla nas to nieistotne, ważne, że chcemy ubogacać się wraz z Chrystusem. Rekolekcje pierwszego stopnia mają charakter ewangelizacyjny, przypominamy sobie w Kogo wierzymy i jakie są podstawy naszej wiary. Bardzo ważnym momentem jest przyjęcie do swojego życia Jezusa jako Pana i Zbawiciela – podkreśla pan Andrzej, a żona uzupełnia: – To czas błogosławiony! Widzimy, jak Pan Jezus dotyka, przemienia, zbliża nie tylko do Siebie, ale też małżonków między sobą. Bo w tych rekolekcjach chodzi również o ich duchowość, jedność, by rozwijali się wspólnie...

Reklama

Państwo Rychliccy przyznają, że na własnej skórze, doświadczyli tej przemiany i dlatego mogą teraz dzielić się z innym. – Jesteśmy z Krakowa-Białego Prądnika, z parafii Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła. 32 lata temu wstąpiliśmy do Domowego Kościoła, byliśmy 6 lat po ślubie, mieliśmy małe dzieci, wzrastaliśmy razem z nimi – opowiada pani Urszula. – Dialog i modlitwa małżeńska bardzo nam pomogły w naszej komunikacji. Bo tak naprawdę zawsze bardzo się kochaliśmy, ale czasem nie mogliśmy się dogadać, tak jak w małżeństwie. Teraz możemy powiedzieć, że jesteśmy tak po ludzku szczęśliwi, nasza jedność wzrosła. Doświadczamy ogromu łask i w rodzinie, i na zewnątrz. Oczywiście, problemy zawsze będą, ale inaczej się je rozwiązuje.

W Domowym Kościele

Podczas Mszy św. ujmuje mnie to, że rodziny podchodzą razem do Komunii. Zauważam też, że ks. Mirosław Czapla, moderator oazy, na koniec Eucharystii odmawia modlitwę ks. Piotra Skargi za Ojczyznę. Myślę, że to bardzo trafne, gdyż to od mocnych rodzin zależy dobro narodu. Obserwuję te zgromadzone w kaplicy. Po dywanie raczkują maluchy, niemowlaki śpią w wózeczkach lub na rękach mam, starsze dzieci podejmują różne liturgiczne posługi.

Potem czas na obiad, żurek i pierogi ruskie. Siedząca obok mnie pani Małgosia chwali miejscową kuchnię i dodaje, że ten wyjazd to najpiękniejszy prezent od Boga, jaki otrzymała na 20. rocznicę ślubu. Jest tu z mężem i synem Antosiem, 17-letnia córka została w domu. Przyjechali spod Poznania. Mąż po trzech dniach chciał... wyjeżdżać. Ale coś się w nim przełamało. Do tego stopnia, że podczas Dnia Wspólnoty w Ludźmierzu publicznie składał swoje świadectwo.

Reklama

Zanim sama wyjadę ze Stadnik, mam okazję porozmawiać jeszcze z kilkoma innymi osobami. Dowiaduję się, że pan Jakub też, podobnie jak mąż pani Małgosi, chciał się szybko ewakuować. – Czy rekolekcje to aż taki szok? – dopytuję. – Mężczyźni ciężej się otwierają, są bardziej zdystansowani niż kobiety. Tyle nowych ludzi, z początku nie wiadomo, o czym porozmawiać. Widać, że dla wielu kolegów trzeci dzień był taki kryzysowy. Z czasem nasza wspólnota naprawdę się otworzyła – mówi mąż Estery. Ci młodzi małżonkowie wyznają, że dzięki kontaktom z innymi rodzinami wiele się nauczyli, przypatrzyli się chociażby, jak można wychowywać dzieci. Z kolei młodsi przypominają starszym, jak ważne jest, by obdarzyć żonę komplementem, kwiatami, powiedzieć: „kocham cię”.

Miłość owocuje

Anna z Więcławic Starych dodaje: – Rekolekcje to doświadczenie indywidualne, trzeba je po prostu przeżyć. Trzeba, a nie „powinno się” czy „zaleca się”. Myślę, że w ciągu tych dwóch tygodni złapaliśmy tak potrzebną równowagę. Będziemy o tym opowiadać osobom, z którymi spotykamy się w parafialnym Kręgu.

– Im bliżej tej oazy, tym większe miałem opory – opowiada z kolei Adam z Rudawy. – Mówiłem, że tego nie wytrzymam. Na urlopach zawsze stroniliśmy od towarzystwa, a tu tyle dni być z kimś? Od samego początku rekolekcje są dla mnie jedną wielką Drogą Krzyżową, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Od strony fizycznej to intensywny program, rytm, który jest ciężki: czasem walczę, by nie usnąć! Wierzę jednak, że owoc prędzej czy później przyjdzie. To już widać. Zdarzają się takie momenty, które się wcześniej w naszym małżeńskim życiu nie wydarzyły, np. wspólna półgodzinna adoracja przed Najświętszym Sakramentem o pierwszej w nocy. Tego się nie da opisać! – stwierdza Adam.

Dopowiada, że ważna okazała się kwestia pojednania, powiedzenia o pewnych trudniejszych sprawach, wypowiedzenia słowa „przepraszam”: – Są też momenty uczenia się pokory. Przyjechałem, by się wyciszyć, rozwijać, a tu słyszę... kwilenie niemowlaków. Ale przecież ta młoda rodzina też chce tu być. Nie ma „właściwego” momentu, od którego zaczynamy naszą relację z Bogiem. Zauważam, że rekolekcje wzmocniły moją więź z żoną. Nie warto kolekcjonować ciemnych, ponurych dni, przecież życie jest takie krótkie. Można cały czas żyć w pojednaniu, trzeba jednak nad tym pracować. Oczywiście, sami nie mamy wystarczających sił, ale jest Ktoś, kto nam pomaga...



Jeśli chcesz przystąpić do Domowego Kościoła, na początku sprawdź, czy nie działa on w Twojej parafii. Możesz też zajrzeć na stronę diecezjalną ruchu (www.rdk.krakow.pl), gdzie znajdują się kontakty mailowe i telefoniczne do par odpowiedzialnych za dany rejon. Już 27 sierpnia Domowy Kościół, gałąź rodzinna Ruchu Światło-Życie, będzie pielgrzymować wraz z nim do Kalwarii Zebrzydowskiej.

2016-08-18 09:34

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

W Środę Popielcową ruszają rekolekcje internetowe: „NAMRQCENIE: Wielki Post 2015”

Od kilku lat proponujemy Widzom codzienne rozważania w Adwencie i Wielkim Poście. Tegoroczny cykl prowadzi o. Leszek Łuczkanin OFMConv, Wikariusz Prowincji św. Maksymiliana. Dziwna nazwa rekolekcji (namrqcenie) wyjaśni się już w drugim odcinku…

Tym razem cykl został przygotowany inaczej, niż w poprzednich latach, kiedy to rozważania opierały się na Liturgii Słowa z danego dnia. Tegoroczne spotkania stanowić będą solidną pomoc do nawrócenia w jego podstawowych aspektach. Jak mówi o. Leszek, nie chodzi o to, by przekazać niezmierne ilości nowej wiedzy, ale raczej wykorzystać to, co słuchacz/widz słyszał przez lata, pomóc mu to uporządkować i – przede wszystkim – należycie wykorzystać. Taki jest cel tych rekolekcji.
CZYTAJ DALEJ

Nowenna do Przenajdroższej Krwi Chrystusa

[ TEMATY ]

nowenna

Przenajdroższa Krew Chrystusa

Adobe Stock

Nowenna do Krwi Chrystusa w każdej porze i potrzebie. Szczególnie do odmawiania przed rozpoczęciem lipca jako miesiąca szczególnej czci Krwi Chrystusa (22-30 czerwca).

Panie, Ty powiedziałeś: „proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam”. Zachęceni Twoim Słowem, przychodzimy dzisiaj do Ciebie, aby z ufnością przedstawić Ci nasze prośby. (chwila ciszy)
CZYTAJ DALEJ

Kanada wprowadza prawo umożliwiające karanie za cytowanie Biblii

2026-06-25 08:01

[ TEMATY ]

Kanada

Karol Porwich/Niedziela

Kara za cytowanie Biblii w Kanadzie. Tamtejszy parlament uchwalił ustawę o zwalczaniu nienawiści zwaną C-9, która będzie kryminalizowała cytowanie Biblii m.in. na temat homoseksualizmu. To budzi poważne obawy o wolność słowa i wolność religijną - informuje Radio Maryja.

Dotychczas Kodeks karny Kanady zezwalał na wyrażanie poglądów religijnych w dobrej wierze, w oparciu o teksty religijne. Ustawa C-9 jest nowelizacją Kodeksu karnego Kanady. Jej celem – według liberalnego rządu – jest skuteczniejsza walka z przestępstwami z nienawiści. Jedną z kluczowych zmian jest usunięcie dotychczasowej klauzuli ochronnej dla wypowiedzi religijnych, w tym cytowania Pisma Świętego. Konserwatywny parlamentarzysta Brad Redekopp po głosowaniu powiedział w mediach społecznościowych, że nastał czarny dzień dla Kanady.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję