Reklama

Ciasta i desery

Bananowiec

Pyszne bananowe ciasto bez pieczenia. Można je zrobić na deser lub przyjęcie. Zasmakuje i starszym, i młodszym.

Niedziela Ogólnopolska 19/2017, str. 58

[ TEMATY ]

ciasto

ciasta

Graziako

Składniki:

• paczka biszkoptów

• 6 bananów

Reklama

• 2 żółtka

• 1 szklanki cukru pudru

• 1 kostka masła

Reklama

• 2 galaretki cytrynowe

• 1 galaretka, np. truskawkowa

Wykonanie:

Masło utrzeć z cukrem, dodać żółtka i zmiksowane lub rozgniecione widelcem banany. Galaretki cytrynowe rozpuścić w szklance wody. Zastygające połączyć z masą bananową. W formie ułożyć biszkopty. Na to wylać masę bananową. Schłodzić w lodówce. Na wierzch ułożyć pokrojone w plasterki banany i zalać tężejącą galaretką, np. truskawkową przygotowaną według przepisu na opakowaniu.

Wykonanie: Graziako

2017-05-04 09:44

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Słodki koniec karnawału

Tłusty czwartek to najsłodszy dzień w roku, który rozpoczyna ostatni tydzień karnawału. Wypada on dokładnie 52 dni przed Wielkanocą – a w tym roku 20 lutego.

W ten dzień każdy z nas może sobie pozwolić na chwileczkę zapomnienia i nie odmawiać sobie odrobiny przyjemności. Niektórzy idą dalej i w zwyczaju tym upatrują przesądu, jakoby zjedzenie pączka gwarantowało powodzenie w całym roku.

Dlaczego właśnie objadanie pączkami jest związane z tradycją tego dnia? Historia pączka w Polsce sięga XVI wieku. Jedzono je z marmoladą, konfiturami, orzechami – miały być pulchne i lekkie. Szlachta nie szczędziła sobie jednak tłustych uciech, dlatego pączki nadziewano również mięsem czy boczkiem, by zapić je potem wódką lub miodem. A że koniec karnawału się zbliżał, chętnie sięgano po te przysmaki, by później oddać się surowym postom.

W tłusty czwartek przed cukierniami ustawiają się długie kolejki. Ale pączki można dostać i w osiedlowych sklepikach czy marketach. Koniecznie jednak sprawdzajcie, czy są lekko zapadnięte i z jasną obwódką dookoła, co świadczy o tym, że były wypiekane na świeżym oleju. A gdy nie macie ochoty na pączki ze sklepu, to usmażcie tradycyjne w domu. To nie takie trudne! Trzeba tylko pamiętać o kilku szczegółach, na które zwróciła mi uwagę pewna siostra nazaretanka.

Ciasto drożdżowe, z którego robione są pączki, nie lubi zimna i przeciągów, dlatego trzeba je robić w ciepłym pomieszczeniu. Aby ciasto zbytnio nie nasiąkało tłuszczem, należy dodać do niego spirytusu lub octu. Nie obawiajmy się, ciasto go wchłonie całkowicie i nie będzie czuć jego smaku. Dobrze jest też dodać łyżkę spirytusu do tłuszczu, na którym smaży się pączki, aby się nie przypalały. Koniecznie pamiętajcie, że do smażenia pączków najlepiej nadaje się smalec. Pączki smaży się luźno ułożone (nie można wrzucić ich na tłuszczu zbyt dużo) pod przykryciem. Wówczas powinny się one nawet same obrócić. Jeśli nie, po usmażeniu jednej strony obróćmy je na drugą.

Obok pączków modne są również faworki, zwane niekiedy chrustem czy chruścikami ze względu na kształt. I tu sekretem jest ciasto, które powinno być rozwałkowane jak najcieniej. Do smażenia faworków, w przeciwieństwie do pączków nie powinno się dawać zbyt dużo tłuszczu, jedynie na dno patelni.

Pamiętajmy, najsmaczniejsze są pączki czy faworki wyrabiane własnoręcznie!

CZYTAJ DALEJ

Ukraina: obchody rocznicy Wielkiego Głodu

2020-11-26 13:20

[ TEMATY ]

Ukraina

Wielki Głód

wikipedia.org

Zmarli z głodu na ulicy w Charkowie w 1932 r.

Zmarli z głodu na ulicy w Charkowie w 1932 r.

Od kilku lat czwarta sobota listopada, w tym roku 28 listopada, jest na Ukrainie obchodzona jako Dzień Pamięci Ofiar Wielkiego Głodu.

Upamiętnia on trudną dokładnie do ustalenia, ale wiadomo, że sięgającą kilku milionów rzeszę mieszkańców sowieckiej Ukrainy, którzy zmarli wskutek strasznego głodu, wywołanego nie tylko, a nawet nie tyle nieurodzajem, ile przede wszystkim ludobójczą polityką ówczesnych władz sowieckich z Josifem Stalinem na czele wobec Ukrainy. Głównym jej celem było złamanie oporu miejscowej ludności, w pierwszej kolejności wiejskiej, wobec przymusowej kolektywizacji tamtejszego rolnictwa.

W XX wieku Ukraina, uważana od wieków – ze względu na swe niezwykle urodzajne ziemie – za "spichlerz Europy" przeżywała trzy wielkie klęski głodu: w latach 1921-23, 1932-33 i 1946-1947, z których najdotkliwszy był okres 1932-33. W owym czasie nieurodzaj objął kilka rejonów Sowietów, w największym stopniu właśnie Ukrainę, a także Kubań – na południu Europejskiej Części Rosji i częściowo Kazachstan. Z różnych powodów, głównie braku zachowanych dokumentów i dostępu do tych, które przetrwały, trudno jest ustalić dokładną liczbę ofiar tamtej tragedii, ale według niektórych ocen można mówić o ok. 4 mln zmarłych, przy czym w większość z nich stanowili Ukraińcy.

W ich przypadku jeszcze większą rolę niż nieurodzaj odegrała jednak świadoma polityka bolszewików, którzy – dążąc do skolektywizowania tamtejszego rolnictwa, co wywoływało wielki opór miejscowych chłopów – zarządzili powszechną konfiskatę wszelkich zapasów zboża i żywności.

Ale była też jeszcze jedna, w pewnym sensie niezależna od władz przyczyna tej tragedii. Otóż na początku lat trzydziestych na Zachodzie wybuchł wielki kryzys gospodarczy i finansowy, który wprawdzie nie dotknął bezpośrednio Rosji sowieckiej, ale odbił się na jej kontaktach ze światem. Rosja, choć była w istocie izolowana od świata (sama zresztą też zamykała się na niego), potrzebowała gwałtownie dewiz, a nie mogąc liczyć na pożyczki i kredyty międzynarodowe, musiała zwiększyć eksport. A ponieważ głównym jej produktem eksportowym były surowce i zboże, postanowiła zwiększyć wywóz właśnie zboża. I niemal z dnia na dzień rząd na Kremlu podniósł już i tak bardzo wysokie wskaźniki obowiązkowych dostaw płodów rolnych dla państwa.

Masowe represje przeciw Ukraińcom rozpoczęły się na wiosnę 1932. Postawione przed tą republiką żądania dostaw były od początku nierealistyczne i niewykonalne. A jednak władze z całą bezwzględnością zaczęły wcielać je w życie. Konfiskowano wszystkie plony, nie pozwalając ludności na robienie jakichkolwiek zapasów. Restrykcje były bardzo surowe. Za zerwanie pięciu kłosów z pola kołchozu groziła śmierć lub 10 lat łagru. Bardzo szybko ludzie zaczęli masowo umierać, których nawet nie miał kto chować. Dochodziło też do różnych wynaturzeń, włącznie z kanibalizmem. Władze zabroniły chłopom wyjazdu ze swoich miejscowości bez paszportu wewnętrznego.

Szacuje się, że w tym czasie zmarło bezpośrednio z głodu ok. 4 milionów osób, do czego trzeba dodać dalszych 2-3 mln ofiar chorób, wywołanych głodem oraz trudną do określenia liczbę poczętych dzieci, które umierały w łonach swych wycieńczonych matek. Łącznie niektórzy badacze ukraińscy oceniają demograficzne straty swego narodu na ok. 10 milionów.

Przez całe dziesięciolecia o tej wielkiej tragedii ukraińskiej w ówczesnym ZSRR nie wolno było mówić i pisać, a i za granicą nie był to temat zbyt często poruszany m.in. w wyniku działania propagandy sowieckiej, która wszelkimi sposobami usiłowała zaprzeczać temu zjawisku. Właściwie dopiero pod koniec lat osiemdziesiątych XX w. zaczęto o tym szerzej mówić. Najpierw (zaraz po wojnie) diaspora ukraińska, a później władze niepodległej (od 1991) Ukrainy podjęły to zagadnienie, nazywając Wielki Głód (Hołodomor po ukraińsku) ludobójstwem.

15 maja 2003 Rada Najwyższa Ukraina uznała „Wielki Głód” za akt ludobójstwa, a 28 listopada 2006 – za ludobójstwo narodu ukraińskiego. W ślad za tymi postanowieniami podobne uchwały podjęły w latach 2003-17 rządy lub parlamenty 16 innych państw, m.in. Polska (w 2006).

Za zbrodnię przeciw ludzkości uznały Wielki Głód: zgromadzenie ogólne ONZ (na swej 58. sesji w listopadzie 2003), Parlament Europejski (23 X 2008) i Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy (28 V 2010). 20 września 2017 prezydent Ukrainy Petro Poroszenko zaapelował na 72. sesji zgromadzenia ogólnego ONZ w Nowym Jorku o powszechne, ogólnoświatowe uznanie „Hołodomoru” za ludobójstwo dokonane na narodzie ukraińskim.

CZYTAJ DALEJ

Kard. Czerny do młodych: świat po pandemii potrzebuje waszej bezinteresowności

2020-11-27 15:02

[ TEMATY ]

młodzież

Adobe.Stock.pl

Kard. Michael Czerny z watykańskiej Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka wziął udział w wirtualnej konferencji z udziałem młodzieży na Uniwersytecie Sophia w Tokio. Tematem spotkania była sytuacja migrantów i uchodźców w czasach pandemii oraz wyzwania stojące przed młodym pokoleniem w związku ze wzrostem migracji. Spotkanie miało też na celu przybliżenie młodzieży nauczania papieża Franciszka zawartego w najnowszej encyklice „Fratelli tutti”. Konferencja odbyła się w rocznicę wizyty Ojca Świętego na Uniwersytecie Sophia.

Podsekretarz sekcji ds. migrantów i uchodźców zaznaczył, że kluczową cechą potrzebną do budowania lepszego świata po pandemii będzie bezinteresowność, którą papież Franciszek definiuje jako „zdolność do robienia pewnych rzeczy tylko dlatego, że są dobre same w sobie, bez troski o zysk czy rekompensatę". Kard. Czerny przypomniał, że ta ewangeliczna postawa była niezwykle ważna dla św. Ignacego z Loyoli, który napisał, że żyć Ewangelią to „dawać i nie liczyć kosztów”. „Ta cecha pozwala nam przyjąć obcego, nawet jeżeli nie przynosi nam to natychmiastowych korzyści. Kiedy myślimy interesownie, migranci są postrzegani jako uzurpatorzy nie mający nic do zaoferowania” – powiedział kard. Czerny.

Zaznaczył, że problemem są także wszelkie formy nacjonalizmu stanowiące skrajny wyraz niezdolności do uchwycenia znaczenia bezinteresowności. „Mylą się ci, którzy myślą, że mogą rozwijać się sami, nie zważając na krzywdy innych, że zamykając drzwi będą lepiej chronieni. To rozłożone w czasie samobójstwo, bo – jak podkreśla papież w swojej nowej encyklice – „przyszłość ma tylko taka kultura, która dobrowolnie i z hojnością przyjmuje innych” – zaznaczył kard. Czerny.

Podkreślił, że encyklika „Fratelli tutti” wzywa nas do wypełnienia dwóch obowiązków wobec uboższych narodów: pierwszym jest pomoc w ich rozwoju, wsparcie niesione na miejscu, w ich ojczyznach; zaś drugim – znalezienie miejsca dla tych, którzy z tych ojczyzn zmuszeni byli uciekać i zaspokojenie ich podstawowych potrzeb. Purpurat zaznaczył, że migranci, to nie wyłącznie „ciężar na barkach bogatszych państw”, ale szansa na wzajemne ubogacenie się, jaką zawsze daje spotkanie z odmienną kulturą.

Jego zdaniem encyklika „Fratelli tutti” daje nam „moralną mapę drogową”, jak stawać się silniejszym, mniej bojaźliwym i bardziej ludzkim w stosunku do innych osób, również odległych od nas kulturowo. „To w rękach młodych ludzi leży kształtowanie przyszłości poprzez wyciągnięcie ręki w stronę migrantów, uchodźców i wszystkich ludzi bezradnych i zmarginalizowanych. Czy jesteście w stanie sprostać temu zadaniu?” – pytał młodzież kard. Czerny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję