Księża nie tylko modlą się za innych. Bardzo ważna jest w ich życiu także modlitwa za nich samych. Okazją ku temu były diecezjalne obchody Dnia Modlitw o Świętość Kapłanów, które odbyły się 21 października w Rokitnie.
Spotkaniu przewodniczył bp Tadeusz Lityński, wraz z którym modlił się bp Paweł Socha i bardzo wielu proboszczów naszej diecezji. Obecność samych proboszczów nie była przypadkiem. W tym roku treści spotkania koncentrowały się właśnie na posłudze proboszcza. Spotkanie w Rokitnie wpisało się w tegoroczny diecezjalny program obowiązkowej stałej formacji kapłańskiej.
– Dzisiaj razem stajemy w tej świątyni wraz z Maryją, aby doświadczyć Eucharystii takiej wspólnotowej. Uczestniczymy w liturgii niejednokrotnie, czasem nawet kilka razy dziennie. Stajemy przy ołtarzu i wówczas wypełniamy misję, by pomagać innym, by innych podnosić i uświęcać. A dzisiaj pozwólmy w tej wspólnocie, by Pan Bóg przyjął nas w swoje miłosierne ramiona. By nas podnosił i czuwał nad nami – powiedział bp Lityński.
Na program kapłańskiego spotkania złożyły się następujące elementy: modlitwa brewiarzowa, adoracja Najświętszego Sakramentu z okazją do spowiedzi, Msza św., zawierzenie się Matce Bożej, a także wspólny posiłek.
Szczególnym gościem Dnia Modlitw był ks. Tadeusz Huk, kapłan archidiecezji warszawskiej, kierownik duchowy i rekolekcjonista, wieloletni ojciec duchowny Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego w Warszawie, jeden z animatorów i organizatorów Szkoły Wychowawców Seminaryjnych, a obecnie proboszcz parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Wspomożenia Wiernych w Zalesiu Dolnym k. Piaseczna. Ks. Huk jest także ojcem duchownym kapłanów w archidiecezji warszawskiej.
- Wielkopostne "dotknięcie" krzyża w tym roku jest szczególnie bolesne - mówi ks. Albert Warso, kapłan diecezji radomskiej, który od 12 lat pracuje watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary. Dodaje, że tegoroczny Wielki Post w Rzymie "jest nasycony dramatem bólu i cierpienia spowodowanym pandemią koronawirusa".
Podziel się cytatem
- To wielki cios, gdy we Włoszech dotkliwie odczuwa się brak powołań, a przecież epidemia wciąż jeszcze trwa. Przedwczoraj jeden z księży studentów, pomagających duszpastersko w diecezji Bergamo pokazywał film, na którym widać było całe rzędy trumien stojących w jednym z kościołów. Cmentarze nie są w stanie wyrobić się z pogrzebami. Na innym filmie widoczne są całe strony nekrologów wypełniających wydanie lokalnej gazety - opowiada ks. Warso.
Końcowy rozdział Ozeasza brzmi jak liturgia powrotu z pustki. Prorok działał w Królestwie Północnym w VIII w. przed Chr., w czasie mieszania polityki, kultu Baala i sojuszy z mocarstwami. „Efraim” oznacza tu całe królestwo północy. Wezwanie „Wróć” (šûb) oznacza zmianę drogi, nie tylko żal. Izrael ma zabrać „słowa”, a nie dary. Po klęskach i deportacjach pozostaje modlitwa i wyznanie win. Hieronim tłumaczy: „tollite vobiscum verba”, czyli prośby i wyznanie win, i dodaje, że „vitulos labiorum” oznacza chwałę i dziękczynienie. Zwraca uwagę na szczegół tekstu: hebrajskie (pārîm) znaczy „byki”, a Septuaginta oddała ten zwrot jako „owoc”, przez podobieństwo brzmienia; sens prowadzi do uwielbienia zamiast zwierząt ofiarnych. Prorok wkłada w usta ludu trzy wyrzeczenia: Asyria nie zbawia, koń i rydwan nie dają ocalenia, wytwór rąk nie nosi już tytułu „bóg”. To są trzy źródła złudnej pewności: sojusz, siła militarna, idol. Werset o sierocie odsłania tło Tory. Sierota, wdowa i przybysz należą do tych, których Prawo osłania troską. Hieronim dopowiada, że „pupillus” to ten, kto utracił ojca; wspomina też odczytanie o odejściu od złego ojca, od diabła. Odpowiedź Boga ma język natury: rosa, lilia, korzeń jak drzewa Libanu, oliwka, cień i winorośl. Rosa w suchym kraju oznacza dar życia; Hieronim łączy ten obraz z Iz 26,19 i z pieśnią Mojżesza o słowie spływającym jak rosa (Pwt 32,2). Zakończenie pyta o mądrego i dodaje, że drogi Pana są proste, a jedni po nich idą, inni na nich upadają. Strydończyk widzi tu także uwagę o trudności księgi i mówi, że „drogi Pana” prowadzą przez lekturę i rozumienie Pism.
Kardynał Christoph Schönborn zakwestionował powszechne przekonanie o stałej konieczności wzrostu gospodarczego. W swoim piątkowym felietonie na łamach wydawanej w Wiedniu bezpłatnej gazety „Heute” purpurat stawia pytanie: „Jaki model rozwoju jest naprawdę dobry dla nas, ludzi?”. Rozwój gospodarczy obiecuje dobrobyt (prawie) każdemu. Jeśli gospodarka rośnie wolniej lub wcale, to wielu ludzi odczuwa bolesne skutki.
Z kolei niektóre sektory „rosną” obecnie w alarmującym tempie: „Jest coraz więcej wojen. Coraz więcej punktów zapalnych. Gwałtownie rosną wydatki na zbrojenia.. Wojna z Iranem kosztuje USA miliard dolarów dziennie. Napływ uchodźców znacznie wzrasta. W ogromnym tempie rośnie ubóstwo”, przypomniał emerytowany arcybiskup Wiednia. Wyraził również zaniepokojenie, że szczególny obszar wzrostu stanowią miliarderzy. W ubiegłym roku każdego dnia pojawiał się co najmniej jeden nowy miliarder. Nigdy wcześniej nie było tak wielu miliarderów jak w tym roku.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.