Reklama

Głos z Torunia

Patriota, czyli kto?

Niedziela toruńska 50/2017, str. 4

[ TEMATY ]

patriotyzm

dyskusja

panel

Anna Głos

Prelegenci dyskusji panelowej, od lewej: prof. Jacek Hołówka, prof. Jacek Bartyzel, ks. prof. Andrzej Szostek, dr Violetta Kopińska, dr Arkadiusz Kierys

Patriotyzm to postawa, czy uczucie? Jaka jest różnica między patriotyzmem a nacjonalizmem? Czy bycie katolikiem jest jedynym wyznacznikiem bycia patriotą we współczesnej Polsce? Na te i inne pytania starano się odpowiedzieć podczas 23. edycji Colloquia Torunensia.

Tegoroczne Colloquia Torunensia odbyły się w dniach 17-18 listopada. Pierwsza część to zamknięta dyskusja panelowa w Centrum Dialogu. Wzięli w niej udział zaproszeni prelegenci oraz przedstawiciele toruńskiego środowiska naukowego. Część druga, otwarta, odbyła się w Sali Mieszczańskiej Ratusza Staromiejskiego w Toruniu. Poprowadził ją prof. Ryszard Wiśniewski.

Z definicji

Dla jednych patriotyzm to nałożone na siebie kręgi. – Pierwszym kręgiem jest tzw. patriotyzm lokalny, czyli przywiązanie do tego, co najbliższe: domostwa czy osiedla, na których się człowiek wychował. Tak zwana ojcowizna ukorzenia człowieka i jest podstawą do budowania szerszych kręgów – podkreślał prof. Jacek Bartyzel, filozof polityki z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Jako uznanie całej prawdy o swojej ojczyźnie, otwarcie się na innych i tworzenie własnego dziedzictwa widział patriotyzm ks. prof. Andrzej Szostek, etyk, teolog z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Prelegent podkreślał, że „to akt woli weryfikowany przez czyny, a nie deklaracje”. Dr Arkadiusz Kierys, nauczyciel historii w Liceum Akademickim UMK w Toruniu, mówił, że dzisiaj patriotyzm jest „martyrologiczny wewnątrz i roszczeniowy na zewnątrz”. Prelegent uważa, że aktualnie rządząca partia kreuje pogląd, iż jedynym słusznym patriotą jest katolik.

Reklama

Prelegenci zwrócili również uwagę na kwestię nacjonalizmu. Według prof. Jacka Hołówki, filozofa z Uniwersytetu Warszawskiego, nacjonalizm to narcystyczne uwielbienie własnego narodu przy jednoczesnym poniżeniu innych oraz stawianie interesów narodu ponad prawo moralne. Prof. Jacek Bartyzel natomiast przestrzegał, by nie mylić nacjonalizmu, który dla niego jest „doktryną ujmującą uczucia w sposób naukowy”, z szowinizmem, bo to dopiero ten drugi jest bezkrytycznym podziwem dla własnego kraju przy jednoczesnym przesadnym deprecjonowaniu innych krajów.

Dzisiejszy patriota

W próbie odpowiedzi na pytanie o współczesny patriotyzm również padło kilka propozycji.

Ks. prof. Szostek sugerował, by modlić się za ojczyznę, budować w duchu docenienia różnorodności i cieszyć się z tego, co jest. Przywiązanie do symboli narodowych, udział w manifestacjach dotyczących palących problemów narodu czy przestrzeganie prawa, uczciwość i pracowitość to atrybuty współczesnego patriotyzmu w ujęciu dr Violetty Kopińskiej, pedagog i etyk z UMK w Toruniu.

Reklama

Podczas dyskusji między panelistami ks. prof. Szostek krytykował współczesnego katolika, który „chodzi do kościoła, ma krzyż w domu, a nie słucha nauczania Kościoła nawołującego do miłości bliźniego i przyjęcia uchodźców”. W opozycji do tego stanowiska był prof. Hołówka, który uważa, że taka postawa Polaków wynika z obawy przed zbyt dużym ciężarem i stanem, w jaki popadły kraje, które przyjęły uchodźców, a teraz nie dają sobie z nimi rady.

Jednym z głosów z sali była wypowiedź Marii Mazurkiewicz, kujawsko-pomorskiej wicekurator oświaty. Nawiązała ona do słów dr. Arkadiusza Kierysa, podkreślając niestosowność sposobu – pełnego negatywnych emocji – w jaki wypowiadał się człowiek będący nauczycielem liceum akademickiego.

Echa

Dyskusja z toruńskiego ratusza przeniosła się również do Internetu. W mediach społecznościowych komentowano wystąpienie dr. Kierysa i Mazurkiewicz. Jak to jest, że jak ktoś otwarcie krytykuje katolików i aktualną władzę czy idzie w tęczowej paradzie, to robi to w myśl wolności, a jak rodziny z dziećmi idą na marsz niepodległości, to są faszystami uprawiającymi pieniactwo? Skąd taka odwrotna interpretacja? Jak to jest, że kapłan nie rozumie chyba przyczyny postępowania swojego ludu, w obronie którego staje zdeklarowany agnostyk? Dlaczego dzisiaj jest tak mało transparentnych postaci – „co mają tak za tak, a nie za nie”? Jak młode pokolenie nauczyć postawy patriotyzmu, skoro jest on mieszany z nacjonalizmem utożsamianym z szowinizmem? Na te pytania nie odpowiedziano podczas toruńskiego spotkania, bo wydaje się, że takich odpowiedzi należy szukać przede wszystkim w ludzkich sumieniach.

2017-12-06 13:42

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dyrektor Caritas Polska: w pomaganiu ważne są miłosierdzie i profesjonalizm

[ TEMATY ]

Caritas

wolontariat

dyskusja

dobroczynność

Archiwum Caritas

Przedstawiciele biznesu, państwa oraz organizacji pozarządowych przyjęli zaproszenie na panel „Dobroczynność a biznes. Wielokierunkowy transfer wartości”, zorganizowany przez Caritas Polska w trakcie XXIX Forum Ekonomicznego w Krynicy-Zdrój. „W pomaganiu ważne są miłosierdzie i profesjonalizm” – stwierdził na początku dyskusji dyrektor Caritas Polska ks. Marcin Iżycki. Debata była poświęcona działalności charytatywnej i dobroczynnej organizacji pozarządowych we współpracy z firmami komercyjnymi i państwem.

„Sieć Caritas Polska jest rozległa. Lokalnie diagnozujemy potrzeby zwykłych ludzi. Mamy więc informacje kto, gdzie i jakiej pomocy potrzebuje. Ten model pomocy się sprawdza. Współpracujemy w tym zakresie z biznesem, państwem, samorządami. Jesteśmy tam, gdzie nas potrzebują” – podkreślił.

„Biednych zawsze mieć będziecie” – przytoczył biblijny cytat szef Najwyższej Izby Kontroli, Marian Banaś. „Od nas, od rozwoju państwa zależy jaka będzie skala tego zjawiska” – tłumaczył. „Dysproporcje w zamożności różnych grup społecznych już zostały zmniejszone. W Polsce mamy dobrze rozwijającą się gospodarkę a im bogatszym będziemy społeczeństwem, tym bardziej będziemy mogli wspierać potrzebujących”.

Minister podkreślił, że ważne "aby współpraca między państwem, biznesem i organizacjami pozarządowymi była długofalowa, systemowa. To duży proces. Pomagamy, bo liczymy na trwałą zmianę społeczną. Krótkoterminowa, okolicznościowa dobroczynność się społecznie nie opłaca” – podsumował prezes NIK.

„Organizacje społeczne, jak Caritas Polska, są łącznikiem miedzy osobami potrzebującymi a biznesem. Pracując z ludźmi, wśród ludzi, znamy potrzeby i problemy osób w trudnej sytuacji, możemy łączyć ludzi z podmiotami, które chcą nieść dobro” – zauważył Ludwik Kotecki, moderator panelu.

- Dobroczynność nie polega na tym, że oddajemy dla potrzebujących, gdy zostało nam coś z budowy, zakupów, komfortowego życia. Jeden ma wszystko a drugi umiera z głodu. Tak nie może być. Dobroczynność to dobro drugiego człowieka, czynienie dobra, budowanie relacji. Czułość biznesu na potrzebujących to wiedza, doświadczenie, wsparcie, czyli obecność, którą można się podzielić – podkreśliła s. Małgorzata Chmielewska.

Bartosz Ciołkowski, dyrektor generalny Mastercard Polska przyznał, że społeczna odpowiedzialność biznesu jest coraz większa. „Będziemy dbać o to, aby w naszych działaniach społecznych aspektów nam nie zabrakło”.

„Zmieniamy nie tylko sytuację finansową ludzi potrzebujących ale również ich mentalność” –zaznaczył dyrektor personalny Jeronimo Martins Polska S.A, Jarosław Sobczyk. „Dajemy wsparcie finansowe, merytoryczne ale też realne zaangażowanie naszych pracowników. Tworzymy ramy dla dobroczynności. Nasi pracownicy wracają do domów i również mogą powiedzieć: zrobiłem coś dobrego. Stawiamy na działania lokalne, dobro dzieje się tu i teraz”.

Wspólną propozycją Biedronki i Caritas Polska jest karta „Na codzienne zakupy” dla seniorów. Ponad 6600 osób powyżej 60. roku życia, znajdujących się w trudnej sytuacji otrzymuje miesięcznie 150 zł na zakupy w Biedronce. W tym roku Biedronka przeznaczyła na ten program ponad 10 mln zł.

W tym roku Caritas Polska, jako pierwsza organizacja pozarządowa w historii Forum Ekonomicznego w Krynicy – Zdrój otrzymała możliwość poprowadzenia aż trzech paneli dyskusyjnych. Agenda spotkań przewidywała trzy debaty o społeczeństwie, ekonomii i gospodarce ze światem biznesu i polityki, które odbywają się w dniach 3-4 września.

CZYTAJ DALEJ

Watykan: 450 lat temu św. Pius V ustanowił „Mszę Wszechczasów”

2020-07-14 13:09

[ TEMATY ]

Msza trydencka

Archiwum

Wspólny kierunek modlitwy podkreśla priorytet odniesienia się do Boga

Przed 450 laty, 14 lipca 1570 r. św. Pius V wydał konstytucję apostolską „Quo primum”, która porządkowała i wprowadzała jednolity obrzęd Mszy św., mający odtąd obowiązywać „po wsze czasy” w całym Kościele katolickim. Dokument ten, zwany również bullą, był odpowiedzią na nałożony na papieża przez Sobór Trydencki (1545-63) „obowiązek zrewidowania i ponownego wydania ksiąg świętych, a mianowicie Katechizmu, Mszału i Brewiarza”.

Pojęcie liturgii, której w istocie dotyczy bulla papieska, stosunkowo późno pojawiło się w Kościele katolickim. Początkowo, mniej więcej do końca XIV wieku czynności, związane z odprawianiem Mszy św., określano mianem „służba Boża” (lub „kościelna”), najczęściej zresztą używanym w liczbie mnogiej, po łacinie odpowiednio „officium divinum” lub „officium ecclesiasticum” oraz „officia divina” bądź „officia ecclesiastica”.

Począwszy od XV w. terminy te były zastępowane przez słowa „ritus et ceremoniae”, a więc „obrzędy i ceremonie”, a zmiana ta wiązała się ze zwracaniem coraz większej uwagi na zewnętrzną formę sprawowania Mszy, z ustaleniem i przestrzeganiem związanego z tym określonego porządku. Chodziło też o podkreślanie znaczenia i symboli mszalnych. Miało to szczególne znaczenie w czasie reformacji, gdy protestanci odprawiali swe nabożeństwa w maksymalnie uproszczony sposób i Kościół zaczął wówczas podkreślać bogactwo Mszy św. również w jej przejawach zewnętrznych.

I wreszcie w połowie XVIII w. w odniesieniu do kultu publicznego zaczyna się pojawiać greckie słowo „liturgia”, zaczerpnięte z języka biblijnego, w którym miało ono znaczenie wyłącznie religijne i kultowe. Można powiedzieć, że wyraz ten najtrafniej oddaje istotę Mszy św., łącząc w sobie zarówno „służbę Bożą”, jak i „obrzędy i ceremonie”. Szczególną „karierę” zrobił on w XX stuleciu dzięki powstałemu na przełomie XIX i XX wieku ruchowi liturgicznemu i rozwojowi badań w tym zakresie.

Tak więc Eucharystia w ciągu wieków była różnie sprawowana, ale też towarzyszyło temu różne podejście do jej rozumienia, chociaż jej istota pozostała niezmienna jako bezkrwawa ofiara, zanoszona przez kapłana na „moją [tj. Jezusa] pamiątkę”. A ponieważ nie było przez cały ten długi czas jednolitych przepisów co do jej odprawiania, przeto narastały różnice, które zwłaszcza w okresie reformacji z jej zrywaniem z tradycją kościelną utrudniały dawanie jednolitego świadectwa Kościoła.

Problemy te podjął Sobór Trydencki, zwołany właśnie w celu „uporządkowania”, ale i potwierdzenia tradycyjnego nauczania Kościoła łacińskiego. Wśród najważniejszych spraw, jakie na nim omawiano, znalazły się rytuał Mszy św. oraz przejrzenie Katechizmu i reforma Brewiarza. Na zakończenie obrad ojcowie soborowi poprosili papieża, aby zajął się tymi zagadnieniami i mocą swego autorytetu wydał ostateczne rozstrzygnięcie. Pius V podjął ten apel i po kilkuletnim wnikliwym zbadaniu sprawy i konsultacjach z najwybitniejszymi wówczas specjalistami ogłosił 14 lipca 1570 wspomnianą konstytucję apostolską.

Jest to niezbyt długi dokument, utrzymany w bardzo stanowczym stylu, chwilami wręcz ultymatywnym. Często pojawiają się w nim różne nakazy i zakazy, jak również groźby użycia kar kościelnych w razie niestosowania się do papieskich poleceń. Główną myślą, przyświecającą autorowi bulli, było dążenie do maksymalnego ujednolicenia obrzędów (rytów), tak aby w całym Kościele, w najdalszych nawet zakątkach ówczesnego świata, Msza św. była sprawowana dokładnie tak samo, bez jakichkolwiek różnic. Dokument papieski nie podawał żadnych szczegółów odprawiania Eucharystii – te znalazły się w innych materiałach wydawanych głównie przez Kurię Rzymską – żądał natomiast bezwzględnego przestrzegania treści w nim zawartych.

Pius V zaznaczył w swym piśmie, że „będzie odtąd bezprawiem na zawsze w całym świecie chrześcijańskim śpiewanie albo recytowanie Mszy św. według formuły innej niż ta przez Nas wydana” [mówiąc o sobie papież używa liczby mnogiej, jak to było w zwyczaju głowy Kościoła przez całe stulecia, dopiero począwszy od św. Jana XXIII Biskupi Rzymu przeszli na liczbę pojedynczą]. Dotyczy to „wszystkich kościołów i kaplic, patriarchalnych, kolegialnych i parafialnych, świeckich bądź należących do zgromadzenia zakonnego, czy to męskiego (włączając w to wojskowe [=rycerskie]) czy żeńskiego, w których Msze św. winny być śpiewane głośno w prezbiterium lub recytowane prywatnie, zgodnie z rytami i zwyczajami Kościoła Rzymskiego”.

Miało to zastosowanie „nawet wówczas, gdy wymienione kościoły zostały w jakikolwiek sposób zwolnione, czy to przez indult Stolicy Apostolskiej, czy przez zwyczaj, przywilej lub nawet przez przysięgę lub zatwierdzenie przez Stolicę Apostolską (...)” – napisał papież. Dopuszczał tylko wyjątki tam, gdzie praktyka odmiennego odprawiania Mszy św. miała ponad 200-letnią tradycję. Ale także tam nowy Mszał powinien zostać dopuszczony do użytku, jeśli wspólnoty takie dojdą do wniosku, że on im bardziej odpowiada – podkreślił autor konstytucji apostolskiej. I dodał, że wszystkie inne mszały „należy zupełnie i w całości wycofać” oraz „nakazujemy i polecamy, pod groźbą Naszego gniewu, aby nic nie było dodane do Naszego nowo wydanego Mszału, nic tam pominięte, ani cokolwiek zmienione”.

Papież przewidział również w swym dokumencie surowe kary za nieprzestrzeganie jego jednoznacznych poleceń, nakazów i zakazów, szczególnie wobec drukarń, które wydałyby nowy Mszał z defektami i błędami: konfiskata ich książek i grzywna w wysokości 100 dukatów w złocie, „płatna ipso facto do Skarbca Apostolskiego” w przypadku zakładów drukarskich „na obszarze bezpośrednio lub pośrednio podległym Nam bądź Świętemu Kościołowi Rzymskiemu”.

A jeśli taka „nieprawomyślna” drukarnia znajdowałaby się poza Państwem Kościelnym, wówczas „karą będzie ekskomunika latae sententiae [czyli wiążąca mocą samego prawa z powodu popełnienia danego przestępstwa] i inne kary według Naszego uznania”. Drukarnie takie nie mogą nawet „ośmielić się albo dopuścić myśli o wydrukowaniu, wydaniu lub sprzedaży lub w jakikolwiek inny sposób przyczynić się do dostarczenia takich ksiąg bez Naszego potwierdzenia i zgody” lub wyraźnej zgody wyznaczonego w tym celu przez papieża komisarza apostolskiego.

Jednocześnie Pius V miał świadomość tego, że jego dokument nie będzie mógł być od razu rozesłany na cały świat, toteż polecił, zgodnie z wielowiekowym zwyczajem, rozwiesić jego tekst na drzwiach bazyliki św. Piotra, Kancelarii Apostolskiej i „na końcu Campo da Fiori”.

Nowy Mszał Rzymski był odtąd jednolity dla całego Kościoła, Msza była sprawowana w całości po łacinie w każdym kraju – tylko fragmenty Pisma Świętego z Ewangelią na czele można było czytać i kazania głosić w języku współczesnym danego narodu.

Msza rozpoczynała się ministranturą, czyli dialogiem (po łacinie oczywiście) między kapłanem a ministrantem, reprezentującym lud Boży. Najważniejszą częścią liturgii był Kanon, w czasie którego następowało Przeistoczenie, a więc przemiana chleba i wina w Ciało i Krew Pana Jezusa. Celebrans odprawiał Mszę plecami do wiernych, odwracając się jedynie do nich kilka razy z kilkoma wezwaniami, a ministranci znacznie częściej niż obecnie używali dzwonków.

Jednocześnie papież dopuścił zachowanie dawnych Mszałów i obrzędów w tych Kościołach lokalnych, w których istniały one co najmniej 200 lat. Dzięki temu przetrwały do naszych czasów w Kościele łacińskim takie prastare ryty, jak ambrozjański w archidiecezji mediolańskiej, mozarabski w Toledo (Hiszpania), bragański (Braga – Portugalia), a także odradzający się obecnie tu i ówdzie ryt dominikański.

Postanowienia konstytucji apostolskiej „Quo primum” obowiązywały w Kościele w postaci prawie niezmienionej niemal 400 lat – do posoborowej reformy liturgicznej, przeprowadzonej przez Pawła VI w latach 1969-70. Do tego czasu niektórzy papieże wprowadzali tylko drobne zmiany „kosmetyczne” do dokumentu Piusa V.

Na przykład Klemens VIII (1592-1605) w 1604 usunął z rytuału Mszy kilka modlitw na wejście i po Spowiedzi Powszechnej (Confiteor) oraz potrójne błogosławieństwo na zakończenie Mszy uroczystych. Kilka innych drobnych zmian wprowadzili też Urban VIII (1623-44) i Benedykt XV (1914-22). Leon XIII (1878-1903) polecił 6 stycznia 1884 dodanie modlitw błagalnych na zakończenie każdej Mszy św. cichej (a więc bez śpiewów liturgicznych): trzy razy Zdrowaś Mario, jedno Salve Regina (niekoniecznie po łacinie) i modlitwy szczególnej, która w 2 lata później stała się modlitwą „o nawrócenie grzeszników oraz o wolność i wywyższenie Świętej Matki Kościoła”, doszła też modlitwa do św. Michała Archanioła. Te i kilka innych dodatków nie stanowiły jednak części Mszy, ale były odmawiane po jej zakończeniu a instrukcja „Inter oecumenici” z 26 września 1964 całkowicie je zniosła.

Ważniejszą zmianą było wprowadzenie do Kanonu przez św. Jana XXIII imienia św. Józefa, jak również zniesienie spowiedzi powszechnej przed komunią św. wiernych. Zmiany te znalazły się w Mszale Rzymskim, zatwierdzonym przez tegoż papieża w 1962 i według niego odprawiają Mszę św. zwolennicy tzw. liturgii trydenckiej, a więc sprzed Soboru Watykańskiego II.

Urodzony 17 stycznia 1504 Pius V, czyli Antonio Ghislieri, zanim 8 stycznia 1566, po 19-dniowym konklawe, został wybrany na najwyższy urząd w Kościele, był od 14. roku życia dominikaninem, przyjmując imię Michele, pod którym był odtąd znany (święcenia kapłańskie otrzymał w wieku 24 lat).

Przez wiele lat był inkwizytorem w północnych Włoszech, a po wstąpieniu na Tron Piotrowy pozostał zakonnikiem w sposobie bycia: nosił habit swego zakonu i zachowywał ascetyczny tryb życia. Za główny cel swego pontyfikatu uznał wcielanie w życie postanowień Soboru Trydenckiego. Zwalczał nepotyzm w Kościele, począwszy od Kurii Rzymskiej, regularnie odwiedzał i wizytował parafie rzymskie, potrafił rozwiązać te zakony, które odeszły od swego pierwotnego charyzmatu. Jednocześnie był nieprzejednanym wrogiem wszelkich herezji i odstępstw od prawowierności katolickiej, zaostrzył działalność Inkwizycji a w 1571 powołał Kongregację ds. Indeksu Ksiąg Zakazanych.

Również w działalności międzynarodowej był bezkompromisowy i np. 25 lutego 1570 wydał bullę „Regnas in excelsis”, nakładającą ekskomunikę na królową Anglii Elżbietę I i zwalniającą poddanych z okazywania jej posłuszeństwa, co zresztą poskutkowało tylko gwałtownym pogorszeniem sytuacji katolików w jej królestwie (był to, nawiasem mówiąc, ostatni taki przypadek papieskiej próby detronizacji panującego monarchy). Ale też Pius V zmontował Ligę Świętą przeciw Turcji a w dowód wdzięczności za zwycięstwo floty chrześcijańskiej nad turecką 7 października 1571 ustanowił święto Matki Bożej Zwycięskiej (zamienione później na święto MB Różańcowej).

Zmarł w opinii świętości 1 maja 1572 w Rzymie. Błogosławionym ogłosił go 1 maja 1672 Klemens X, a świętym – 22 maja 1712 Klemens XI.

CZYTAJ DALEJ

Departament Stanu USA zniesie klauzulę chroniącą Nord Stream 2 przed sankcjami!

2020-07-15 19:39

[ TEMATY ]

USA

Nord Stream 2

Departament Stanu USA zniesie klauzulę, która chroni gazociąg Nord Stream 2 przed sankcjami przewidzianymi w ustawie CAATSA - poinformował sekretarz stanu Mike Pompeo. Porzućcie projekt lub poniesiecie konsekwencje - dodał, zwracając się do firm pomagających w budowie.

CAATSA to Ustawa o Przeciwdziałaniu Przeciwnikom Ameryki poprzez Sankcje. „Wall Street Journal” przypomina, że wprowadzono ją w 2017 roku, ale niektóre najostrzejsze sankcje nie dotyczyły rosyjskich projektów związanych z eksportem energii rozpoczętych przed wejściem w życie ustawy.

Jasne stanowisko USA. „Inwestycje oraz inne działania związane z rosyjskimi gazociągami” wiązać się będą z ryzykiem amerykańskich sankcji - zapowiedział w środę na konferencji prasowej w Waszyngtonie Pompeo.

To jasne ostrzeżenie dla firm pomagających w rosyjskich szkodliwych projektach, że nie będzie to tolerowane. Porzućcie je teraz lub ryzykujecie konsekwencje- dodał, mówiąc o działaniach Departamentu Stanu.

To nie są komercyjne projekty. To rosyjskie narzędzia, by wykorzystać i poszerzyć zależność Europy od rosyjskich dostaw energii stwierdził szef amerykańskiej dyplomacji, wskazując na Nord Stream 2 oraz drugą nitkę Tureckiego Potoku. Jego zdaniem gazociągi te podważają „transatlantyckie bezpieczeństwo”.

CAATSA nakładała sankcje m.in. na Iran i Koreę Północną. Zgodnie z wytycznymi z 2017 roku ówczesnego sekretarza stanu USA Rexa Tillersona z sankcji wyłączone były niektóre rosyjskie projekty energetyczne. To umożliwiło Nord Stream 2 „zbieranie funduszy oraz zawarcie umów kredytowych” - ocenia „WSJ”.

Co grozi firmom zaangażowanym w Nord Stream 2?

Zgodnie z ogłoszonymi w środę krokami wytyczne te zostaną poddane rewizji. Potencjalnie więc firmy budujące Nord Stream 2 mogą zostać objęte sankcjami CAATSA. Wśród sankcji są m.in. zamrożenie środków czy restrykcje wizowe.

Zapowiedź Pompeo nie skutkuje wprowadzeniem natychmiastowych sankcji, ale jest kolejnym działaniem świadczącym o woli powstrzymania budowy Nord Stream 2 przez Waszyngton.

W rezultacie ogłoszonych w grudniu 2019 roku amerykańskich sankcji szwajcarska firma Allseas wycofała swe układające rury na dnie Bałtyku statki z dalszego udziału w budowie Nord Stream 2. Długość brakującego jeszcze podmorskiego odcinka gazociągu wynosi kilkadziesiąt kilometrów.

W czerwcu dwoje amerykańskich senatorów przedstawiło projekt ustawy, która przewiduje poszerzenie sankcji USA na gazociąg Nord Stream 2. Wymierzone mają być one m.in. w ubezpieczycieli i podmioty zaangażowane w układanie rur.

gah/PAP

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję