Reklama

Nauka

W krakowskim domu Matejki

Nagrodzony doktoratem honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego za – jak to nazwali uczeni – nadzwyczajną wiedzę historyczną. Bodaj najgenialniejszy przedstawiciel malarstwa historycznego. Choć współcześni zarzucali mu „staromodność”, on, świadomy przyjętej formy, malował swoją opowieść historyczną – ku przestrodze. Dla ratowania tożsamości narodu pokazywał potęgę Rzeczypospolitej, która upadła

Niedziela Ogólnopolska 15/2018, str. 16-17

[ TEMATY ]

nauka

Repr./Mateusz Wyrwich

Jan Matejko w pracowni Szkoły Sztuk Pięknych. Kraków, 1891 r.

Jan Alojzy Matejko urodził się dziesięć lat przed Wiosną Ludów w kamienicy na Floriańskiej w Krakowie. Od dziecka był przekonany, że to jedno z najpiękniejszych miast. Niezbyt słusznego wzrostu, z głową pełną obrazów, uszczęśliwiony wracał po włóczędze do domu. Tu mieszkał przez pół wieku – z kilkuletnią zaledwie przerwą. Tu przyszedł na świat i stąd odszedł. W pokoju, w którym podobno się urodził, zapisano po łacinie: „Często sprawia Bóg, że wielkość zamyka się w małym kształcie”.

Właśnie przede wszystkim włóczęga pochłaniała chłopca, raczej nie nauka w szkole – niewiele brakowało, a zostałby z niej wyrzucony. Wybrał więc, ku niezadowoleniu ojca, malarstwo w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych. Jego rodzinnym „mecenasem” był starszy brat Franciszek – historyk i pracownik naukowy Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zauważył u Jana talent malarski, ale widział w nim też chłopaka o wielkiej wyobraźni patriotyczno-historycznej. Podrzucał mu więc stare ryciny do kopiowania oraz kroniki historyczne, których chłopak stawał się pasjonatem i dzięki którym nabywał ogromną wiedzę. Po sześcioletnich studiach pod kierunkiem wybitnych malarzy i pedagogów: Wojciecha Stattlera, Władysława Łuszczkiewicza i Józefa Kremera Jan Matejko otrzymał dyplom z wyróżnieniem. Jako niespełna piętnastolatek sprzedał swój pierwszy obraz historyczny: „Carowie Szujscy wprowadzeni przez hetmana Stanisława Żółkiewskiego na sejm warszawski przed króla Zygmunta III”. Jako pracę dyplomową przedstawił obraz: „Zygmunt I nadaje przywilej szlachectwa profesorom Akademii Krakowskiej w roku 1535”. Otrzymał stypendium na studia zagraniczne, które kontynuował w Monachium i Wiedniu.

Uznany artysta

Rychło powstają pierwsze znaczące obrazy: „Jan Kochanowski nad zwłokami Urszulki”, „Stańczyk w czasie balu na dworze królowej Bony wobec utraconego Smoleńska”, „Kazanie Skargi”, „Rejtan na sejmie warszawskim 1773 r.”. Jadwiga Stępieniowa w swej książce o Matejce opowiada, że podczas krakowskiej wystawy „jedna z arystokratek po obejrzeniu «Rejtana...» odwróciła się plecami do Matejki i wycedziła z przekąsem: «Trzeba to posłać do Petersburga, tam kupią». Artysta uśmiechnął się smutno: «Kupili żywych, czemu nie mieliby kupić malowanych?»”.

Reklama

Obrazy Matejki z czasem znalazły zarówno entuzjastów, jak i krytyków. Głównie z powodu swojej wymowy politycznej i społecznej. Jednak kolejne jego dzieła na długie lata, aż po dziś dzień, zawładnęły wyobraźnią Polaków. „Unia Lubelska”, „Batory pod Pskowem”, „Astronom Kopernik, czyli rozmowa z Bogiem” przyniosły młodemu malarzowi wiele nagród i złotych medali. Wkrótce też Matejko stał się uznanym malarzem w Polsce i Europie, jego obrazy były kupowane za duże pieniądze. I tak pozostało już do końca jego życia.

Nagradzany na wystawach malarskich złotymi medalami Matejko mimo sławy i zaszczytów nie był obojętny na los innych. Dzielił się pieniędzmi nie tylko z dalszą rodziną, ale też ufundował liczne stypendia. Od 1873 r. przeznaczał jedną trzecią swoich dochodów z wystaw na Towarzystwo Bratniej Pomocy Artystów. Wspierał ochronki i instytucje charytatywne. Ogromną sumę, jak na swoje ówczesne możliwości, przeznaczał na broń dla powstańców styczniowych.

Żonaty już od ośmiu lat, z czwórką małych dzieci, malarz wykupił od rodzeństwa w 1871 r. kamienicę na Floriańskiej. I urządził ją na nowo. Przebudował budynek w środku i na zewnątrz. Ostatnie, trzecie piętro zostało przeznaczone na pracownię artysty. Wkrótce powstały tutaj szkice do monumentalnego dzieła „Bitwa pod Grunwaldem”, które zostało wystawione w 1879 r. Od 1873 r. Matejko był już dyrektorem Szkoły Sztuk Pięknych w Krakowie. Właśnie w szkolnej pracowni namalował m.in. „Hołd pruski” i „Sobieskiego pod Wiedniem”. To ostatnie dzieło ofiarował papieżowi Leonowi XIII jako „dar narodu polskiego”. Powstały kolejne obrazy sławiące polską historię, a wśród nich „Kościuszko pod Racławicami”. Matejko rozpoczął też cykl historyczny „Poczet królów i książąt polskich” i pracował równocześnie nad kolejnym wielkim obrazem z dziejów Polski – „Konstytucja 3 Maja”. Mimo wielości zajęć artysta wykonał i nadzorował swoje prace w kościele Mariackim. W roku śmierci – 1893 – zdążył jeszcze namalować, choć nie do końca, „Śluby Jana Kazimierza”.

Dom muzeum

Po śmierci malarza kamienica Matejków szybko została wykupiona przez założony przez krakowian Komitet Obywatelski. Transakcja została sfinalizowana dwa lata po śmierci artysty, zaś w jej piątą rocznicę otwarto muzeum. Zwiedzający mogli oglądać salon i sypialnię domu Matejków. Pokazano też prace malarza oraz jego przedmioty codziennego użytku. Dziś na Floriańskiej zgromadzonych jest sześć tysięcy eksponatów związanych z Janem Matejką oraz jego rodziną, jednakże wewnątrz kamienica została znacznie zmieniona. Odtworzone są salon, sypialnia i pracownia artysty, w pozostałych pokojach prezentowane są natomiast dzieła Jana Matejki oraz meble i inne przedmioty wykorzystywane przez niego jako malarskie rekwizyty. – Budynek był wielokrotnie przebudowywany, remonty powtarzały się co jakiś czas. Tu żyło przecież kilka pokoleń – wyjaśniła Jagoda Gumińska-Oleksy z sekcji edukacji Muzeum Narodowego w Krakowie. – W ogóle tak do końca nie bardzo wiadomo, jakie funkcje spełniały poszczególne pomieszczenia. Które z nich zajmowały dzieci? Do jakiego wieku? Zwiedzający pytają: Czy w tym pokoju Matejko spał, czy jadł? Ale przecież był to dom wielopokoleniowy, rodzinny. Przeznaczenie poszczególnych pokoi zmieniało się z biegiem lat. Nie wiemy też, jak wyglądały pomieszczenia, kiedy rodzice Jana Matejki zakupili dom, w którym pokoju mieszkał mały Jaś. Owszem, kołyska pochodzi z tamtego czasu, ale nie wiadomo, czy była ona przeznaczona dla Matejki. Bez wątpienia jednak była rodzinną kołyską.

Salon Matejków jest oryginalny i urządzony tak jak za życia Jana i jego żony Teodory. Salon jest jednym z nielicznych pomieszczeń, w których udało się zachować klimat tamtych czasów. Są w nim autentyczne meble, neorenesansowe, przywiezione przez Matejkę z Wenecji. Drewno pomalowane na czarno, inkrustowane marmurem. Sofa, stół, krzesła, mniejsze szafki, konsola z lustrem, sekretarzyk. – Wiemy, że tak salon wyglądał w 1880 r. – powiedziała Jagoda Gumińska-Oleksy i podkreśliła: – Wtedy Kraków i Galicję wizytował cesarz Franciszek Józef, który zażyczył sobie wizyty u Jana Matejki. Cesarz znał jego obrazy i je sobie cenił. Spotkanie odbyło się w salonie. Uczestniczył w nim również Juliusz Kossak, który namalował akwarelę dokumentującą salon i wizytę cesarza dla ówczesnej prasy.

Oprócz salonu w niemal nienaruszonym stanie pozostała również domowa pracownia artysty, choć już nie istnieje oryginalne okno – świetlik w suficie, które zastąpiono imitacją. Tutaj malarz spędzał większość czasu. Tu stały i stoją do dzisiaj ciężkie sztalugi Matejki. Na stoliku leży jeszcze oryginalna paleta, z której korzystał w dniu swojej śmierci, a nieopodal – autentyczna kaseta na farby. Stąd 1 listopada 1893 r. Matejko wyszedł do sypialni, gdzie zakończył swe ziemskie wędrowanie. Wiadomo, jak wyglądała sypialnia Matejki. Wiadomo też, że zmarł w łóżku, które jest eksponowane w muzeum.

2018-04-11 10:09

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Sobota na… teologię!

Wierzysz w Boga, chciałbyś Go jeszcze bardziej poznawać albo nurtują cię pytania, na które szukasz odpowiedzi? Chciałbyś studiować teologię, ale z różnych powodów nie masz czasu i możliwości? Zatrzymaj się na chwilę w codziennym pędzie i wstąp na... Teologię w Mieście.

Projekt powstał z inicjatywy ks. Mariusza Jagielskiego, dyrektora Instytutu Filozoficzno-Teologicznego w Zielonej Górze jako propozycja dla tych, którzy chcieliby studiować teologię, jednak z różnych przyczyn nie mogą sobie na to pozwolić.

CZYTAJ DALEJ

Nowenna do Matki Bożej rozwiązującej węzły!

[ TEMATY ]

modlitwa

nowenna

Wiesław Podgórski

Obraz Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

Zachęcamy do odmawiania Nowenny do Matki Bożej rozwiązującej węzły. Już od dziś poświęć kilka minut w Twoim życiu i zwróć swą twarz ku Tej, która zdeptała głowę szatanowi.

1. Znak krzyża

2. Akt skruchy – Ojcze nasz – Zdrowaś Maryjo

3. Trzy pierwsze dziesiątki różańca

4. Rozważanie na dany dzień nowenny

5. Dwie następne dziesiątki różańca

6. Modlitwa do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

7. Znak krzyża

Akt skruchy

Boże mój, bardzo żałuję, że Cię obraziłem, ponieważ Ty jesteś nieskończenie dobry i nie masz upodobania w grzechu. Zdecydowanie postanawiam, z pomocą Twojej świętej łaski, już więcej Cię nie obrażać i winy odpokutować.

Rozważanie na dany dzień nowenny

Pierwszy dzień

Święta Matko Ukochana, Przenajświętsza Maryjo, Ty, która rozwiązujesz węzły

pozbawiające oddechu Twoje dzieci, wyciągnij do mnie swoje ręce.

Oddaję Ci dzisiaj ten „węzeł” ...... (nazwać go, w miarę możności) i wszystkie jego negatywne konsekwencje w moim życiu.

Powierzam Ci ten dręczący mnie „węzeł”, który czyni mnie nieszczęśliwym i tak bardzo mi przeszkadza w zjednoczeniu się z Tobą i z Twoim Synem Jezusem, moim Zbawcą.

Uciekam się do Ciebie, Maryjo, która rozwiązujesz węzły, bo w Tobie pokładam nadzieję i wiem, że nigdy nie wzgardziłaś błaganiem grzesznego dziecka, proszącego Cię o pomoc.

Wierzę, że możesz rozwiązać ten „węzeł”, gdyż Jezus daje Ci wszelką moc.

Ufam, że zgodzisz się rozwiązać ten węzeł, gdyż jesteś moją Matką. Wiem, że to zrobisz. Dziękuję Ci, moja ukochana Matko.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Kto szuka łaski, znajdzie ją w rękach Maryi.

Drugi dzień

Maryjo, Matko bardzo kochana, źródło wszystkich łask, moje serce zwraca się dzisiaj do Ciebie. Wyznaję, że jestem grzeszny, i że potrzebuję Twojej pomocy. Przez mój egoizm, urazy, brak wielkoduszności i brak pokory, bardzo często lekceważyłem łaski, jakie dla mnie wypraszasz.

Zwracam się do Ciebie dzisiaj, Maryjo, która rozwiązujesz węzły, abyś mi uprosiła u swego Syna czystość serca, oderwanie się od siebie, pokorę i ufność. Przeżyję dzisiejszy dzień, praktykując te cnoty. Ofiaruję je Tobie w dowód mojej miłości do Ciebie. Powierzam w Twoje ręce ten „węzeł”...... (nazwać go, w miarę możności), który mi przeszkadza być odbiciem chwały Boga.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja ofiarowała Bogu każdą chwilę swojego dnia.

Trzeci dzień

Matko Pośredniczko, Królowo Nieba, Której ręce otrzymują i przekazują wszystkie bogactwa Króla, zwróć ku mnie swoje miłosierne spojrzenie. Składam w Twoje święte ręce ten „węzeł” mojego życia.....,wszelką urazę, wszelki żal, którego on jest źródłem.

Boże Ojcze, wybacz mi moje winy. Pomóż mi teraz wybaczyć wszystkim, którzy świadomie lub nieświadomie, stali się sprawcami tego „węzła”. W takim stopniu, w jakim Tobie zawierzę, będziesz mógł go rozwiązać. Wobec Ciebie, Matko ukochana, i w imieniu Twojego Syna Jezusa, mojego Zbawiciela, który został tak zelżony, i który potrafił wybaczyć, wybaczam teraz tym wszystkim osobom......, i sobie samemu także wybaczam, na zawsze. Dziękuję Ci Matko, która rozwiązujesz węzły, za rozwiązanie w moim sercu węzła urazy, i tego oto węzła, który Ci powierzam. Amen.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Ten, kto chce łask, zwraca się do Maryi.

Czwarty dzień

Święta Matko Ukochana, przyjmująca wszystkich, którzy Cię szukają, miej litość nade mną.

Składam w Twoje ręce ten „węzeł”..... Przeszkadza mi być w pokoju, paraliżuje moją duszę, przeszkadza mi iść na spotkanie mojego Pana i oddać w służbie dla Niego moje życie.

Rozwiąż Matko ten „węzeł” mojego życia. Poproś Jezusa, by uleczył z paraliżu moją wiarę, potykającą się i upadającą na kamieniach drogi. Idź ze mną, Matko ukochana, abym pojął, że te kamienie są w istocie moimi przyjaciółmi, abym przestał szemrać i bym nauczył się w każdym momencie składać dziękczynienie, uśmiechać się ufny w Twoją moc.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja jest słońcem i cały świat korzysta z Jej ciepła.

Piąty dzień

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, wielkoduszna i pełna współczucia, zwracam się do Ciebie, by oddać w Twoje ręce, po raz kolejny, ten „węzeł”..... Proszę Cię o Bożą mądrość, abym działał w świetle Ducha Świętego, by rozwiązać wszystkie te trudności.

Nikt nigdy nie widział Cię zagniewaną, przeciwnie, Twoje słowa zawsze były tak pełne łagodności, że widziano w Tobie serce Boga.

Uwolnij mnie od goryczy, gniewu i nienawiści, jakie ten „węzeł” we mnie zrodził.

Matko Ukochana, daj mi Twoją łagodność i Twoją mądrość, abym nauczył się wszystko rozważać w ciszy mojego serca. I tak jak Ty to uczyniłaś w Dniu Pięćdziesiątnicy, wstaw się za mnie u Jezusa, bym otrzymał w moim życiu nowe wylanie Ducha Świętego. Duchu Boży, zstąp na mnie!

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja jest bogata w moc u Boga

Szósty dzień

Królowo Miłosierdzia, oddaję Ci ten „węzeł” mojego życia.... i proszę byś mi dała serce,

które umie być cierpliwe, gdy Ty rozwiązujesz ten „węzeł”.

Naucz mnie zasłuchania w Słowo Twojego Syna, spowiadania się, Komunii św., na koniec zostań ze mną i przygotuj moje serce, by z aniołami świętowało łaskę jaką nieprzerwanie mi wypraszasz.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mnie.

Cała jesteś piękna Maryjo i nie pokalała Cię żadna zmaza.

Siódmy dzień

Matko Przeczysta, zwracam się dzisiaj do Ciebie, błagam Cię byś rozwiązała ten „węzeł” w moim życiu... i uwolniła mnie spod panowania Złego. Bóg powierzył Ci wielką moc nad wszystkimi demonami. Wyrzekam się dzisiaj złych duchów i wszelkich związków, jakie mnie z nimi łączyły. Oświadczam, że Jezus jest moim jedynym Zbawicielem, moim jedynym Panem.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, zetrzyj głowę Kusiciela. Zniszcz pułapki, w których uwięzło moje życie. Dziękuję Ci Matko Ukochana. Przez Twą drogocenną Krew uwolnij mnie Panie!

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mnie.

Ty jesteś chwałą Jeruzalem, Ty jesteś dumą naszego narodu.

Ósmy dzień

Dziewicza Matko Boga, bogata w miłosierdzie, miej litość nad Twoim dzieckiem i rozwiąż ten „węzeł”... w moim życiu.

Potrzebuję, byś mnie nawiedziła, tak jak nawiedzałaś Elżbietę. Przynieś mi Jezusa, aby On przyniósł mi Ducha Świętego. Naucz mnie korzystać z cnoty odwagi, radości, pokory, wiary i spraw bym jak Elżbieta został napełniony Duchem Świętym. Chcę żebyś była moją Matką, moją Królową i moją przyjaciółką. Oddaję Ci moje serce i wszystko, co do mnie należy: mój dom, moją rodzinę, moje dobra materialne i duchowe. Należę do Ciebie na zawsze. Złóż we mnie Twoje serce, abym mógł czynić wszystko, co Jezus chce, bym czynił.

Idźmy więc, pełni ufności, do tronu łaski.

Dziewiąty dzień

Matko Przenajświętsza, nasza Orędowniczko, Ty, która rozwiązujesz „węzły”, przychodzę dziś, by Ci podziękować, że zechciałaś rozwiązać ten „węzeł” w moim życiu. Znasz ból, jaki mi sprawia. Dziękuję Matko, że osuszasz w swoim miłosierdziu łzy w moich oczach.

Dziękuję, że mnie przygarniasz w swoje ramiona i pozwalasz, bym otrzymał kolejną łaskę od Boga.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, moja Matko Ukochana, dziękuję Ci za rozwiązanie „węzłów” mojego życia. Otul mnie płaszczem Twej miłości, strzeż mnie, otaczaj swą opieką, napełnij światłem Twego pokoju.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

MODLITWA DO MATKI BOŻEJ ROZWIĄZUJĄCEJ WĘZŁY

Dziewico Maryjo, Matko pięknej Miłości, Matko, która nigdy nie opuściłaś dziecka,

wołającego o pomoc, Matko, której ręce nieustannie pracują dla Twoich ukochanych dzieci, gdyż przynagla je Miłość Boża i nieskończone Miłosierdzie, które wylewa się z Twojego serca, zwróć ku mnie Twoje współczujące spojrzenie. Wejrzyj na kłębowisko węzłów, w których dusi się moje życie.

Ty znasz moją rozpacz i mój ból. Wiesz jak bardzo te węzły mnie paraliżują.

Maryjo, Matko, której Bóg powierzył rozwiązanie „węzłów” życia Twoich dzieci, składam w Twoje ręce wstęgę mego życia.

Nikt, nawet Zły Duch, nie może jej pozbawić Twojej miłosiernej pomocy.

W Twoich rękach, nie ma ani jednego węzła, który nie mógłby zostać rozwiązany.

Matko Wszechmogąca, w swej łasce i mocy, z jaką się wstawiasz u Swojego Syna Jezusa, mojego Zbawcy, przyjmij dzisiaj ten „węzeł” ... (nazwać go w miarę możności).

Na chwałę Boga, proszę Cię, byś go rozwiązała, rozwiązała na zawsze. Pokładam w Tobie nadzieję

Jesteś jedyną Pocieszycielką, jaką dał mi Bóg, jesteś fortecą w mojej słabości, bogactwem w mojej nędzy, wyswobodzeniem ze wszystkiego, co mi przeszkadza być z Chrystusem.

Przyjmij moje wołanie.

Strzeż mnie, prowadź mnie, chroń mnie. Ty jesteś moim bezpiecznym schronieniem.

Maryjo, Ty, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

EGZORCYZM

Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów

Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów,

Ty, która otrzymałaś od Boga posłannictwo i władzę, by zetrzeć głowę szatana, prosimy Cię pokornie rozkaż Hufcom Anielskim, aby ścigały szatanów, stłumiły ich zuchwałość, a zwalczając ich wszędzie, strąciły do piekła. Święci Aniołowie i Archaniołowie - brońcie nas i strzeżcie nas. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Wspólnota Sant’Egidio razem z Chińczykami modliła się w intencji ofiar koronawirusa

2020-02-19 11:55

[ TEMATY ]

modlitwa

chorzy

Chińczycy

koronawirus

Anna Matlak

Sant'Egidio, Modlitwa za chorych na koronawirusa w Chinach

Podczas modlitwy za chorych w kościele św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Warszawie członkowie Wspólnoty Sant’Egidio modlili się za ofiary koronawirusa, osoby zarażone oraz wszystkich, którzy żyją w lęku o własne życie. Nabożeństwo, które miało miejsce 18 lutego br., było też wyrazem solidarności z mieszkającymi w Polsce Chińczykami. W modlitwie wzięli udział przedstawiciele Stowarzyszenia Sinicum im. Michała Boyma SJ, duszpasterstwa Chińczyków w Warszawie oraz Werbistowskiego Centrum Migranta Fu Shenfu.

Z powodu koronawirusa zmarło w Chinach już ponad 1800 osób. Choruje ponad 72 tys. ludzi. W wielu miastach obowiązuje zakaz zgromadzeń, zamknięte są szkoły, urzędy, sklepy i wiele miejsc pracy. Ludzie nie wychodzą z domu, panuje poważny problem z dostępem do żywności, stoi gospodarka, brakuje miejsc w szpitalach.

Jednocześnie w wielu krajach strach przed wirusem 2019-nCoV, nawet jeśli mało racjonalny, prowadzi do dyskryminacji i aktów przemocy wobec mniejszości chińskiej. Obraźliwych wyzwisk i gestów doświadczyli także chińscy studenci uczący się od lat na Akademii Wychowania Fizycznego w Gdańsku. Incydent miał miejsce na terenie uczelni.

– Odseparowanie się od tych, którzy są chorzy, wydawałoby się czasem wyjściem racjonalnym. Nieracjonalna jest jednak wiara w to, że jesteśmy i będziemy zawsze zdrowi i odporni na zło. Jako uczniowie Jezusa jesteśmy dziećmi słów: „Nie lękajcie się” (…). On uczy nas, że wobec misterium zła, jedyną odpowiedzią nie jest ucieczka, lecz bycie obok – usłyszeliśmy w rozważaniu po Ewangelii.

O zdrowie dla chorych i mądrość dla walczących z koronawirusem oraz gościnność i życzliwość dla mniejszości chińskiej, żyjącej w Polsce proszono w modlitwie wiernych, którą odczytał ks. Xiaowang Shi. Razem z s. Janą Zhang zaśpiewali też pieśń na zakończenie nabożeństwa.

Comiesięczna modlitwa za chorych w kościele św. Teresy od Dzieciątka Jezus odbywa się w każdy trzeci wtorek miesiąca o godz. 19. Wspólnota Sant’Egidio, która odwiedza osoby starsze i wspiera bezdomnych, często spotyka ludzi cierpiących z powodu fizycznych dolegliwości i pragnie pamiętać o nich w modlitwie. Zaprasza do niej też wszystkich mieszkańców Warszawy, którzy chcą się modlić za swoich chorych bliskich.

***

Wspólnota Sant’Egidio skupia się na budowaniu mostów przyjaźni z najbardziej marginalizowanymi i wykluczonymi członkami społeczeństwa – bezdomnymi, osobami starszymi, dziećmi ulicy, więźniami czy uchodźcami, inspiracje i siły czerpiąc z regularnej modlitwy i lektury Słowa Bożego. Troszczy się o sprawy pokoju, ekumenizmu i dialogu międzyreligijnego. Wspólnota powstała w 1968 r. w Rzymie z inicjatywy grupy licealistów z Andreą Riccardim na czele. Dziś należy do niej ponad 65 tys. osób w 73 krajach świata. W Warszawie obecna jest od 2008 roku. Regularnie spotyka się z osobami bezdomnymi podczas „kolacji na ulicy” oraz odwiedzin miejsc, w których żyją na peryferiach miasta. Prowadzi również Szafę Przyjaciół – magazyn z darmowymi ubraniami dla potrzebujących. Co tydzień odwiedza również osoby starsze, mieszkające w jednym z największych stołecznych DPS-ów.

Więcej informacji:

santegidio.org

https://www.facebook.com/santegidio.warszawa/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję