Reklama

Święci i błogosławieni

Krakowska pielęgniarka

Niedziela Ogólnopolska 16/2018, str. 14-16

[ TEMATY ]

Hanna Chrzanowska

www.hannachrzanowska.pl

Relikwie bł. Hanny Chrzanowskiej, pielęgniarki

W związku ze zbliżającą się beatyfikacją Hanny Chrzanowskiej w krakowskim kościele pw. św. Mikołaja 4 kwietnia br. odbyło się uroczyste przeniesienie doczesnych szczątków służebnicy Bożej z podziemi świątyni do jej wnętrza. Uroczystej procesji przewodniczył bp Jan Zając.

Przeniesienie doczesnych szczątków Hanny Chrzanowskiej do bocznej kaplicy kościoła pw. św. Mikołaja w Krakowie jest dopełnieniem tego, co miało miejsce dwa lata temu na cmentarzu Rakowickim – 6 kwietnia 2016 r. dokonały się ekshumacja i rekognicja, czyli rozpoznanie doczesnych szczątków Hanny Chrzanowskiej, oraz umieszczenie ich w podziemiach kościoła pw. św. Mikołaja.

Reklama

Hanna Chrzanowska była pionierką pielęgniarstwa społecznego i parafialnego, bliską współpracownicą kard. Karola Wojtyły. Wyznaczyła standardy nowoczesnej opieki nad chorymi, której fundamentami są nie tylko niesienie ulgi w bólu fizycznym, ale także pomoc duchowa. Zmarła 29 kwietnia 1973 r.

W 1998 r. rozpoczął się proces beatyfikacyjny Hanny Chrzanowskiej. W 2015 r. Stolica Apostolska ogłosiła dekret o heroiczności jej cnót. Po zbadaniu okoliczności cudu za jej wstawiennictwem papież Franciszek 7 lipca 2017 r. zatwierdził dekret beatyfikacyjny służebnicy Bożej Hanny Chrzanowskiej. Jej beatyfikacja odbędzie się 28 kwietnia 2018 r., w przeddzień 45. rocznicy jej śmierci, w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. Uroczystościom będzie przewodniczył legat papieski – prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Angelo Amato.

2018-04-18 11:44

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dziś 2. rocznica beatyfikacji Hanny Chrzanowskiej, pionierki pielęgniarstwa społecznego

Sumienie polskiego pielęgniarstwa i wzór jak służyć Chrystusowi w bliźnich – mówił o Hannie Chrzanowskiej kard. Karol Wojtyła. Krakowska pielęgniarka jest pierwszą osobą beatyfikowaną z kręgu jego współpracowników i przyjaciół. Do chwały ołtarzy została wyniesiona dokładnie 2 lata temu - w przeddzień 45. rocznicy śmierci i 20 lat po wszczęciu procesu beatyfikacyjnego.

Tradycje domu rodzinnego

Hanna Chrzanowska urodziła się 7 października 1902 r. w Warszawie. Jej rodzicami byli Wanda Szlenkier i Ignacy Chrzanowski, wybitny profesor literatury polskiej na UJ. Ojciec, wielki humanista i erudyta, wpoił córce miłość do słowa pisanego i wrażliwość na jego piękno. Pod jego wpływem Hanna wybrała studia polonistyczne.

Matka Wanda pochodziła ze znanej rodziny warszawskiej Szlenkierów, zaangażowanej w sprawy społeczne. W domu wspierano ubogich, organizowano kolonie dla sierot, kwesty. „Wzrastałam w atmosferze pomocy drugim” – pisała Hanna w swoich pamiętnikach.

„W domu rodzinnym Chrzanowskiej na pierwszym miejscu zawsze stał człowiek, jego godność i potrzeby. Rodzice wpajali dzieciom uniwersalne wartości humanistyczne. Obok stał Pan Bóg” – tłumaczy ks. Andrzej Scąber, delegat Arcybiskupa Krakowskiego ds. Kanonizacyjnych. „U Hanny, wskutek doświadczeń osobistych, nastąpiło przewartościowanie: Bóg stanął w centrum, na pierwszym miejscu, od Boga prowadziła droga ku człowiekowi” - dodaje ks. Scąber.

Hanna Chrzanowska bardzo kochała oboje rodziców. Dwa lata temu, podczas ekshumacji jej doczesnych szczątków, znaleziono w rozpadającej się trumnie woreczek z ludzkimi prochami. Żyje jeszcze siostra felicjanka, która ubierała Hannę do pogrzebu. To ona włożyła do jej trumny urnę z prochami prof. Ignacego Chrzanowskiego. „Kiedy został zamordowany w obozie Sachsenhausen, rodzina zwróciła się z prośbą o wydanie prochów. Przyszła tekturowa skrzyneczka, którą matka i córka profesora pochowały na Cmentarzu Rakowickim, w grobowcu, gdzie po latach spoczęła Hanna Chrzanowska” – opowiada ks. Scąber,

Powołanie do służby cierpiącym

W listopadzie 1920 roku Hanna trafiła z przyjaciółką do kliniki chirurgicznej przy ul. Kopernika 40 w Krakowie, gdzie leczono rannych żołnierzy. „Zbierałyśmy dla potrzebujących po domach, co się tylko dało. Potem była praca w budce na stacji, gdzie poiłyśmy herbatą żołnierzy i cywili” – wspominała tamte czasy. Jako osiemnastolatka rozpoczęła kurs dla pielęgniarek, organizowany przez amerykański Czerwony Krzyż. Zrezygnowała ze studiów, wstąpiła do Warszawskiej Szkoły Pielęgniarstwa i rozpoczęła drogę, która okazała się jej życiową misją i powołaniem: drogę służby cierpiącym, wykluczonym i chorym.

Przyszła pielęgniarka wyjechała na roczne stypendium do Paryża, gdzie po raz pierwszy zetknęła się z ideą pielęgniarskiej opieki społecznej. Po powrocie została instruktorką w Uniwersyteckiej Szkole Pielęgniarek i Higienistek w Krakowie, a w latach 30. pracowała jako redaktor naczelna nowego czasopisma „Pielęgniarka Polska”. W 1937 roku uczestniczyła w organizowaniu Katolickiego Związku Pielęgniarek Polskich. Skorzystała również ze stypendium w Belgii, wciąż doskonaląc swoje umiejętności.

Tragedia wojenna

Nadeszła II wojna światowa, a wraz z nią pierwsza tragedia, która odcisnęła niezatarte piętno w duszy wrażliwej Hanny – jej ukochany ojciec został aresztowany w czasie Sonderaktion Krakau, w listopadzie 1939 roku. Zmarł po kilku miesiącach w obozie Sachsenhausen. Hanna i jej matka pojechały do Niemiec pożegnać ciało profesora. Wkrótce w Katyniu zginął także starszy brat Hanny, Bogdan.

W obliczu osobistej tragedii i nieszczęść swoich podopiecznych szukała oparcia w Bogu i została benedyktyńską oblatką. Z pasją rzuciła się w wir pracy na rzecz przesiedlonych i wojennych uchodźców. Zaangażowała się w Obywatelskim Komitecie Pomocy, któremu przewodniczył abp Adam Stefan Sapieha, a także w Radzie Głównej Opiekuńczej, w dziale dla uchodźców. Transporty przywożące do Krakowa uchodźców liczyły 1500 do 2000 osób dziennie. Należało im zapewnić zakwaterowanie, wyżywienie, odzież, opiekę medyczną, środki czystości, zabezpieczyć dalszą podróż do zorganizowanych kwater na terenie Generalnego Gubernatorstwa. Hanna nawiązała ścisłą współpracę z Polskim i Amerykańskim Czerwonym Krzyżem, by zapewnić pomoc ludności wysiedlonej z ziem wcielonych do Rzeszy Niemieckiej i Kresów Wschodnich. Szczególną troską objęła dzieci, organizując adopcje i pomoc rodzin zastępczych.

Ukrywała również żydowskie dzieci. Pomagała wysiedleńcom z Warszawy po upadku powstania 1944 r.

Rozwój pielęgniarstwa społecznego

W kwietniu 1945 roku rozpoczęła pracę w Uniwersyteckiej Szkole Pielęgniarek i Higienistek w Krakowie, gdzie kierowała działem pielęgniarstwa społecznego. W Stanach Zjednoczonych zapoznała się z metodami pracy tamtejszych pielęgniarek szpitalnych i społecznych, by zdobytą wiedzę wykorzystać w tworzeniu struktur pielęgniarstwa społecznego w Polsce.

We wrześniu 1957 roku objęła stanowisko dyrektorki Szkoły Pielęgniarstwa Psychiatrycznego w Kobierzynie. Niespodziewana likwidacja szkoły skutkuje przejściem Chrzanowskiej na wcześniejszą emeryturę, ale nie był to czas bezczynny. Hanna rozpoczęła pracę nad podręcznikiem dla pielęgniarek pracujących poza szpitalem, jednocześnie organizując opiekę nad obłożnie chorymi samotnymi i opuszczonymi w oparciu o sieć duszpasterstwa parafialnego.

Opieka dwóch świętych mężów

Pierwsze spotkanie z ks. Karolem Wojtyłą zostało przez nią tak odnotowane: „Rozmowa była krótka. We mnie się paliło: musisz dopomóc! Słuchał z tym swoim dowcipnym uśmiechem, jakby lekko drwiącym. Nie wiedziałam jeszcze, że mam przed sobą najwspanialszego słuchacza wszelkich spraw”. Karol Wojtyła zaprowadził Hannę do proboszcza parafii Mariackiej ks. Ferdynanda Machaya, znanego w Krakowie społecznika, który wspierał ją przez lata.

Warto w tym miejscu wspomnieć, że osobą, która skontaktowała Hannę z Wojtyłą była jej bliska współpracownica Zofia Szlendak. Jej cudowne uzdrowienie za wstawiennictwem Chrzanowskiej zostało po latach uznane za cud potrzebny do beatyfikacji.

Gdy Hanna Chrzanowska zmarła w 1973 roku, kard. Wojtyła przerwał swój udział w spotkaniu Konferencji Episkopatu Polski, by odprawić nabożeństwo pogrzebowe. Gdy nastąpił moment schowania trumny do grobu, zaczął śpiewać: „Uwielbiaj duszo moja Pana swego”. „To świadczy o jego przekonaniu o tym, że Hanna Chrzanowska będzie zbawiona. Za nią uwielbiał Boga” – wyjaśnia ks. Scąber.

W państwie socjalistycznym nie było chorych

Pielęgniarki skupione wokół Hanny Chrzanowskiej odnajdywały chorych, którzy byli w opłakanym stanie. W tamtych latach nie było opieki domowej, hospicjów, ośrodków pomocy społecznej. Ludzie umierali w strasznych warunkach sanitarnych, ciała rozkładały się, powodując trudny do wytrzymania fetor. W państwie socjalistycznym, jak mówiła propaganda, nie było ludzi biednych i potrzebujących, ale rzeczywistość była zupełnie inna. „Ona szła tam, gdzie nikt nie chciał. Bez modlitwy, bez życia sakramentalnego i bez wsparcia ks. Machaya i kard. Wojtyły – nie byłaby w stanie tego uczynić” – podsumował ks. Andrzej Scąber.

Krakowska Matka Teresa z Kalkuty

Matką Teresą dla Krakowa nazwał Hannę Chrzanowską kard. Stanisław Dziwisz. „Jej ogromne poświęcenie dla chorych wynikało nie tylko z tego, że była pielęgniarką, ale przede wszystkim z głębokiego życia wewnętrznego” – podkreśla osobisty sekretarz św. Jana Pawła II, który znał Chrzanowską osobiście.

Hannie Chrzanowskiej najbardziej zależało na tym, by być przy chorym. Tak pojmowała swoje powołanie. Towarzyszenie chorym było istotą jej misji. Poświęciła temu wszystko: osobiste życie, siły, czas i oszczędności, od rana do wieczora. „Fenomen pani Hanny polegał na tym, że doskonale rozumiała nie tylko potrzeby fizyczne i zdrowotne swoich podopiecznych, ale także duchowe oraz intelektualne” - tłumaczy Helena Matoga, wicepostulator w procesie beatyfikacyjnym Hanny Chrzanowskiej. A jej oddana uczennica Alina Rumun podkreślała: „Często powtarzała, że trudno mówić choremu o sakramentach świętych, gdy dokuczają mu odleżyny i podstawowe potrzeby nawet w najmniejszym stopniu nie są zaspokojone. Była przekonana, że gdy ciało jest pielęgnowane, to i dusza z czasem otworzy się na Boże sprawy”.

Potrafiła też dobrze wykorzystać swoje kompetencje i doświadczenie, by jak najlepiej służyć potrzebującym. W ten sposób wyznaczyła standardy nowoczesnej opieki nad chorymi, której fundamentem jest nie tylko niesienie ulgi w bólu fizycznym, ale także ukojenie niepokojów ducha. Hanna dała im nadzieję i poczucie, że ich życie ma niepodważalną wartość i sens. Pokazała im, że nie muszą żyć na marginesie społeczeństwa, że są ludzie którzy chcą im pomagać. Wiedziała też, że chorzy, wykluczeni i samotni są sercem wspólnoty Kościoła, a parafie nie będą wzrastać jako autentyczne wspólnoty uczniów Jezusa, jeśli troska o cierpiących nie stanie w centrum ich życia.

O dobroci należy krzyczeć

Do pomocy angażowała lekarzy, księży, studentów, pielęgniarki i siostry zakonne oraz wolontariuszy. Zarażała dobrem. „Ale naprawdę jest mnóstwo ludzi dobrych. I to właśnie nieszczęście, choroba wyzwala, niejednokrotnie konkretyzuje dobroć. Nie myślmy tylko o walce ze złem. Być może, że zło jest bardziej frapujące. Trzeba o nim mówić, a nawet krzyczeć. Ale czy o dobroci też nie należy krzyczeć? O dobroci zrodzonej przez nieszczęście, wysnuwanej z miłości, dzień po dniu!” – pisała. Troską otaczała nie tylko chorych, ale również ich rodziny. Jako pierwsza w Polsce zorganizowała w 1964 roku rekolekcje dla chorych w Trzebini, gdzie nauki wygłaszał jej największy sojusznik - Karol Wojtyła. W transporcie chorych pomagali jej lekarze, dziennikarze, profesorowie wyższych uczelni. W pierwszym roku z tych niezwykłych w tamtym czasie wczaso-rekolekcji skorzystało 74 chorych, liczba ta rosła z roku na rok. Stopniowo swoją działalnością objęła całą archidiecezję krakowską. W roku 1971 w 20 parafiach krakowskich systematycznie pielęgnowano 586 chorych, a poza Krakowem 159 chorych, wykonano też 719 odwiedzin socjalnych. Chrzanowska szkoliła kleryków i studentów: przygotowywała ich do kontaktów z chorymi, uczyła zasad pielęgnacji.

Spalała się w służbie chorym

Wkrótce przyszło jej zmierzyć się z osobistym krzyżem. W 1966 roku zapadła na chorobę nowotworową. Mimo ogromnego bólu, nadal była aktywna. Jej telefon nie milczał nawet wtedy, gdy schorowana i osłabiona umierała w domu, z dnia na dzień tracąc siły. Pod koniec życia, w kwietniu 1973 roku, siostry i pielęgniarki dyżurowały przy jej łóżku nieustannie. Codziennie przychodził ksiądz. 12 kwietnia przyjęła sakrament chorych z rąk późniejszego metropolity krakowskiego ks. Franciszka Macharskiego. Zmarła 29 kwietnia 1973 roku. Przy jej trumnie w kościele sióstr Karmelitanek Bosych przy ul. Łobzowskiej w Krakowie odprawił kard. Karol Wojtyła. „Byłaś wśród nas jakimś wcieleniem Chrystusowych błogosławieństw z Kazania na Górze; zwłaszcza tego, kiedy mówił: Błogosławieni miłosierni. Dziękujemy Panu Bogu za to życie, które miało taką wymowę, które pozostawiło nam takie świadectwo; tak bardzo przejrzyste, tak bardzo czytelne” – żegnał ją przyszły papież.

Hanna Chrzanowska, zwana przez swoich chorych i uczennice „Cioteczką”, pochowana została w grobowcu rodzinnym na Cmentarzu Rakowickim.

Proces beatyfikacyjny

Proces beatyfikacyjny został wszczęty w 1998 roku przez kard. Franciszka Macharskiego. Jego etap diecezjalny trwał 5 lat, od listopada 1998 roku do listopada 2002 roku. Odbyło się 80 sesji, podczas których przesłuchano 72 świadków. Zeznania złożyli; 1 biskup, 6 kapłanów, 9 sióstr zakonnych, 56 osób świeckich.

W 2001 w Krakowie doszło do uzdrowienia Zofii Szlendak-Cholewińskiej, która była pielęgniarką i wychowanką Hanny Chrzanowskiej. Zofia od lat cierpiała na silne bóle i zawroty głowy. Badania wykazały, że to nieoperacyjny naczyniak tętniczo-żylny mózgu., a jego pęknięcie może spowodować natychmiastową śmierć. Pękł w marcu 2001 r., a wylew krwi spowodował niedowład kończyn górnych i dolnych. W czasie wylewu Zofia Szlendak-Cholewińska przeszła zawał serca. Jej stan był bardzo ciężki. Rozpoczęła się modlitwa o jej zdrowie nowenną za wstawiennictwem Hanny Chrzanowskiej w krakowskim kościele św. Mikołaja oraz w kościele św. Marka. Zofia wróciła do pełnej sprawności fizycznej i intelektualnej. Zmarła na chłoniaka w 2011 r.

Dekret heroiczności cnót Hanny Chrzanowskiej został promulgowany 30 września 2015 roku, a 7 lipca ub. roku papież Franciszek zatwierdził dekret beatyfikacyjny.

Przeniesienie doczesnych szczątków z Cmentarza Rakowickiego do podziemi kościoła św. Mikołaja nastąpiło 6 kwietnia 2016 roku. Dwa lata później odbyło się pobranie relikwii przyszłej błogosławionej i przeniesienie jej szczątków do sarkofagu w kaplicy kościoła św. Mikołaja.

Hanna Chrzanowska została beatyfikowana 28 kwietnia 2018 r. podczas uroczystej Mszy św. której w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach przewodniczył prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Angelo Amato.

CZYTAJ DALEJ

Śpiew podczas ślubu musi mieć charakter sakralny

2020-07-03 14:12

[ TEMATY ]

muzyka

ślub

muzyka sakralna

Adobe Stock

W diecezji płockiej zorganizowany zostanie kurs dla osób, które wykonują śpiewy podczas Mszy św. z sakramentem małżeństwa. Ma to zapobiec sytuacjom, w których w repertuarze znajdują się utwory świeckie, nie oddające religijnego charakteru uroczystości.

Od przyszłego roku osoby i zespoły muzyczne biorące udział w ceremonii ślubu będą zobowiązane do posiadania zaświadczenia o ukończeniu takiego kursu.

Osoby zawierające ślub w kościele oraz ci, którzy w trakcie takiej Mszy św. wykonują śpiewy powinny mieć świadomość, że jest to sakrament, czyli spotkanie z Jezusem Chrystusem w liturgii. W związku z tym śpiewy muszą mieć charakter religijny, a nie świecki. W diecezji płockiej sprawy te reguluje instrukcja Biskupa Płockiego o przygotowaniu i sprawowaniu sakramentu małżeństwa, odnosząca się m. in. do kwestii muzyki i śpiewu w czasie Mszy św. z udzielaniem ślubu.

Ks. Marcin Sadowski, diecezjalny referent ds. muzyki kościelnej i dyrektor Diecezjalnego Instytutu Muzyki Kościelnej „Musicum” im. Ks. Eugeniusza Gruberskiego w Płocku stwierdza, że osoby wykonujące śpiewy podczas Mszy św. z sakramentem małżeństwa miewają problem z doborem repertuaru, niekiedy wybierają utwory zaczerpnięte ze świeckiej muzyki rozrywkowej.

„Często wynika to z niewiedzy czy braku przygotowania do tego, aby poprawnie dobierać śpiewy na taką liturgię. Z tego powodu będziemy organizować kurs liturgiczny dla takich osób: żeby zrozumiały czym jest liturgia, jak ona przebiega, jakie śpiewy mogą być podczas niej wykonywane” – informuje ks. Marcin Sadowski.

Dyrektor „Musicum” dodaje też, że często mówi się, że na ślub przygotowuje się „oprawę muzyczną”, tymczasem nie jest to najlepsze określenie: „Muzyka jest integralną częścią liturgii, podczas której udzielany jest sakrament małżeństwa. Ona musi był w pełni włączona w liturgię eucharystyczną, będącą pamiątką męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, dlatego też śpiewy nie mogą być wtedy świeckie, ale dostosowane do tego, co dzieje się w czasie liturgii” – akcentuje diecezjalny referent ds. muzyki kościelnej.

Kurs dla osób zainteresowanych zaplanowano 17 października i 7 listopada w Płocku. W ramach kursu będą prowadzone zajęcia wyjaśniające sens liturgii, przebieg i znaczenie liturgii sakramentu małżeństwa, zasady poprawnego doboru repertuaru na Mszę św. połączoną z udzieleniem sakramentu małżeństwa. Uczestnicy zapoznają się też z prawodawstwem liturgicznym oraz zaleceniami Biskupa Płockiego i Diecezjalnej Komisji Muzyki Kościelnej.

Od przyszłego roku osoby i zespoły muzyczne biorące udział w ceremonii ślubu będą zobowiązane do posiadania zaświadczenia o ukończeniu takiego kursu.

Informacje i zapisy: www.musicum.pl

Diecezjalny Instytut Muzyki Kościelnej „Musicum” im. Ks. Eugeniusza Gruberskiego w Płocku został powołany przez biskupa płockiego Piotra Liberę. Celem działalności instytutu jest troska o kształcenie oraz formację duchową i liturgiczną wszystkich muzyków kościelnych: organistów, dyrygentów chórów parafialnych, animatorów scholi dziecięcych i zespołów młodzieżowych, kantorów, psałterzystów, a także członków scholi, zespołów młodzieżowych, chórów oraz zespołów instrumentalnych, które posługują w kościołach diecezji podczas liturgii.

Instytut realizuje te cele poprzez organizowanie kształcenia muzyków kościelnych, na pierwszym miejscu prowadząc studium organistowskie, ale także różnego rodzaju kursy, szkolenia i warsztaty dla wymienionych osób lub grup. Zadaniem instytutu „Musicum” jest także prowadzenie formacji muzyków kościelnych, a więc organizowanie rekolekcji i dni skupienia dla organistów, scholi, zespołów, chórów itd. Instytut włącza się także działalność artystyczną, organizując lub pomagając w organizacji koncertów muzyki religijnej, zarówno dawnej, jak i współczesnej. Dyrektorem „Musicum” jest ks. mgr Marcin Sadowski.

CZYTAJ DALEJ

Uroczyste dziękczynienie w Ksawerowie

W niedzielę 5 lipca, w parafii pw. Matki Boskiej Częstochowskiej w Ksawerowie, Mszę św. dziękczynną za 60 lat kapłaństwa sprawował ks. Stanisław Przybyłowski pełniący długie lata posługę duszpasterską w Górce Pabianickiej. Podczas powitania ks. Stanisław Bracha podziękował Jubilatowi za to, że pomimo swego wieku przyjeżdżał do ksawerowskiej parafii, wypełniając do końca, już jako emeryt, posługę kapłańską.

Każdy jubileusz, a szczególnie 60.lecia, to wielkie wydarzenie w życiu każdego człowieka, a szczególnie dla kapłana. Wśród księży przeżywających w tym roku tę rocznicę są: ks. Józef Nykiel, ks. Stanisław Wasilewski i ks. Walenty Janas. Metropolita Łódzki, podczas liturgii, którą wraz z jubilatami sprawował w kapicy Domu Emerytów, powiedział, że wierność nie jest wcale czymś oczywistym. Przeżyć 50 czy 60 lat w kapłaństwie to wielka łaska Boga. Arcybiskup podziękował księżom, a szczególnie jubilatom, za tę wierność łasce kapłaństwa. Zwrócił uwagę, że nikt z młodszych księży nie ma pewności wytrwania w wierności pół wieku i więcej. Uznając tę 60.letnią służbę Bogu i ludziom za nieoceniony dar dla Kościoła abp Grzegorz Ryś podziękował zań wszystkim jubilatom.

Do tych podziękowań dołącza się redakcja „Niedzieli”. Plurimos annos drodzy Jubilaci!

Zobacz zdjęcia: Dziękczynienie za 60 lat święceń kapłańskich w Ksawerowie
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję