Dla Lynne Ramsay, reżyser filmu „Nigdy cię tu nie było”, tak jak dla jego bohatera – Joego, byłego żołnierza i agenta amerykańskich służb – nie ma rzeczy niemożliwych. Joe zawód, który uprawia – uwalnianie osób porwanych połączone z tzw. mokrą robotą – wykonuje precyzyjnie i z użyciem sporego młotka. Najnowsze zlecenie wydaje się dziecinnie łatwe: ma odbić z rąk stręczycieli córkę wpływowego senatora. Sprawy jednak się komplikują – okazuje się, że senator ginie, jak muchy padają ludzie z otoczenia Joego, a odbitą już przez niego córką senatora zajmuje się gubernator stanu – pedofil. Niech was nie zmylą brutalne, krwawe sceny z udziałem naszego bohatera i jego młotka, gdy sam zabija lub dobija albo to jego chcą zgładzić źli ludzie. Ramsay bardziej niż kryminalna intryga interesuje portret posępnego, milczącego, gburowatego Joego, wyniszczanego przez demony, które przyczepiły się do niego w czasie służby dla Ameryki. Ten zabieg to jednak za mało, żeby zachęcić kogokolwiek do pójścia do kina.
Uzbrojona rosyjska rakieta z wielką głowicą eksploduje prawie 100 km od zewnętrznej granicy NATO, a NATO w ogóle nie reaguje. Brak zdecydowanej odpowiedzi ze strony państw Sojuszu sprawi, że Rosja uzna to jako słabość i okazję do jeszcze większej eskalacji.
Bardzo wczesnym rankiem 30 lipca 2026 r. Rosja przeprowadziła skomasowany atak na Ukrainę… i także Polskę. Ukraińska obrona przeciwlotnicza zniszczyła 320 rosyjskich celów tej nocy - rakiet i dronów. Niestety trafienia odnotowano w 20 lokalizacjach, są ranni i ofiary śmiertelne. Jedna z rakiet manewrujących Ch-101 już w centralnej Ukrainie odłączyła się od stada, by minąć Łuck i przekroczyć granicę wschodniej flanki NATO, przelecieć między Chełmem i Zamościem i uderzyć około 20 km przed Kraśnikiem. Tym razem rosyjskim celem było jedynie szczere pole z złocistym zbożem na Lubelszczyźnie, ale jednocześnie Rosjanie kolejny raz udowodnili, że wschodnia flanka NATO jest praktycznie bezradna wobec takich ataków. Wpuszczamy niemal wszystko, czego nie uda się zestrzelić Ukraińcom.
Prof. Stanisław Ułaszewski podczas składania wieńca przy pomniku rotmistrza Pileckiego
Przy pomniku rotmistrza Witolda Pileckiego we Wrocławiu odbyły się obchody Narodowego Dnia Pamięci Powstania Warszawskiego. Podczas uroczystości przypomniano o bohaterstwie żołnierzy Armii Krajowej, harcerzy Szarych Szeregów i cywilnych mieszkańców stolicy oraz o ich związkach z powojennym Wrocławiem.
Obecni byli przedstawiciele władz państwowych i samorządowych, służb konsularnych i dyplomatycznych, formacji mundurowych, duchowieństwa, organizacji kresowych i kombatanckich, instytucji kultury, bliscy i potomkowie żołnierzy AK oraz mieszkańcy Wrocławia.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.