Reklama

Niedziela Wrocławska

Czy wiesz, kim są rodzice Twoich rodziców?

Dziadkowie. Kim są dla nas, młodych? Jak ich widzimy? Co im zawdzięczamy? Czy coś może nas zaskoczyć, kiedy spojrzymy im głęboko w oczy?

Niedziela wrocławska 3/2019, str. VI

[ TEMATY ]

dziadkowie

©Sergii Mostovyi - stock.adobe.com

Budziaszek jest perkusistą Skaldów od 54 lat

Po pierwsze to dziadkowie przyjęli na świat naszych rodziców. Po drugie są często jedynym łącznikiem między pokoleniami – opowiadają nam o życiu, jakiego nie mieliśmy szans doświadczyć. Po trzecie – nie ma się co oszukiwać – rozpieszczają nas i robią to w ukryciu przed rodzicami. Często jednak nie zastanawiamy się nad tym, że nasza babcia nie od zawsze nosiła tylko fartuszek, że słaba już dzisiaj ręka dziadka zamiast laski trzymała niegdyś broń palną, i że ci ludzie nie zawsze byli tylko naszymi dziadkami – każde z nich miało swoją młodość, swoją historię. Tak jak 91-letni pan Jan Jędrzejczak – mężczyzna, który dziś ma czworo dzieci, 13 wnucząt i 27 prawnucząt. Poznajcie jego historię.

Urodził się wolny

Przenieśmy się do 1927 r. Wtedy, w niepodległej już Polsce, przyszedł na świat mały Janek. Wychowywał się w wielkopolskiej wiosce Chomęcice, w rodzinie, dla której wiara zawsze była nadrzędną wartością. Janek miał swoje obowiązki. Już jako nastolatek nauczył się prowadzić powóz konny, którym kilka razy w tygodniu dostarczał mleko z rodzinnego gospodarstwa do miejskiej mleczarni w Poznaniu. Mimo że Polska powróciła na mapę Europy, niedługo potem znów doświadczyła wojny. Niemcy stacjonowali w kraju, starając się unicestwić wszelkie symbole odradzającej się Rzeczypospolitej. Szczególnie symbole chrześcijaństwa. Bez skrupułów okradali kościoły, szukając łupów do przetopienia na broń. Niszczyli nawet przydrożne krzyże i kapliczki.

Około 1941 r. jedną ze zdewastowanych kapliczek dostrzegł w drodze między Komornikami a Rosnowem Janek. Figura Jezusa leżała w rowie oparta o zniszczony krzyż.

Reklama

Na ratunek Jezusowi

– Z krzyża nie pozostało nic – jedynie figurka Pana Jezusa. Prawie niezniszczona leżała brudna w rowie przygnieciona belkami – przypomina sobie dziś pan Jan, który przed kilkudziesięciu laty, jako chłopiec, postanowił, że zabierze figurę ze sobą, jeśli ta nadal będzie leżała w rowie w drodze powrotnej. Jezus czekał na Janka. Cały czas cierpliwie spoglądał w stronę drogi. Chłopiec dotrzymał słowa – zsiadł z wozu i okrył Jezusa szmatami, tak, aby nikt Go nie zobaczył. Figura została zakopana w ogródku i tam przeczekała wojnę, po której trafiła na strych. Czternastolatek ryzykował życie, żeby ukryć Pana Jezusa. Ukrywać Żyda w czasie wojny? Nazistowscy żołnierze nie puściliby tego płazem.

Jak odwdzięcza się Jezus

Janek niedługo po tym zdarzeniu zachorował, przez co nie mógł wozić mleka do miasta. Jego obowiązek przejęła kobieta, która oprócz mleka schowała na wozie także mięso i inne towary, którymi handel był wtedy zabroniony, ale tylko w taki sposób Polacy mogli utrzymać swoje rodziny. Niestety, kobieta została zatrzymana przez Niemców. Została skazana za przewożenie towarów na handel. W ten sposób Jan został uchroniony od niemieckiego więzienia.

Kiedy wojna się skończyła, już jako młodzieniec został wcielony do wojska i wysłany do Małopolski. Miał tam wraz ze swoją kompanią przeszukiwać miejscowe gospodarstwa i lasy w celu rozbrojenia ludności cywilnej z jakiejkolwiek broni. Pan Jan nawet jako dorosły mężczyzna uciekał od tych wspomnień. Nie było to najszlachetniejsze zadanie, jednak żołnierz nie mógł sprzeciwiać się rozkazom. Co osłodziło mu tę gorzką rzeczywistość? Kiedy przebywał w Małopolsce, spotkał w jednym z domów młodą dziewczynę. Anastazja była wówczas „na służbie” w jednym z gospodarstw. Jej zadaniem było otwierać drzwi i wpuszczać żołnierzy do wszystkich pomieszczeń. Od razu spodobała się Janowi, który zagadywał i prosił o adres, ale jego zachowanie ją speszyło, a jak sama wspomina, nie wiedziała, jak mu ten adres przekazać.

Reklama

Po zakończeniu obowiązkowej służby, a więc kilka miesięcy później, Jan powrócił do Chomęcic. Niedługo po tym, ze względu na nie najlepszą sytuację finansową, rodzice posłali go na tereny Ziem Odzyskanych – dzisiejszy Dolny Śląsk, uważany za szansę na lepsze życie. Zamieszkał u wujka w Piskorzowie i tam rozpoczął pracę w pobliskiej fabryce.

Nie ma zbiegów okoliczności! W tym samym czasie siostra Anastazji miała wyjechać na Ziemie Odzyskane razem z dentystką, u której pracowała. Dziewczyna, obawiając się podróży w nieznane, zrezygnowała jednak z przyjazdu, a jej miejsce zajęła Anastazja! Najpierw zamieszkała w Dzierżoniowie, gdzie pełniła funkcję służby u jednej z lekarek. Po pewnym czasie dostała propozycję przeniesienia się na wieś oddaloną o 7 km... – do Piskorzowa. Miała tam pomagać w gospodarstwie. Anastazja zgodziła się, a po pewnym czasie rozpoczęła pracę w miejscowej fabryce – zajmowała się krosnami. Była bystra i świetnie zorganizowana, dzięki czemu szybko ją doceniono. Wszyscy mieszkańcy dostawali się do fabryki jednym transportem „na pace” dużego auta. Pewnego dnia Nastka jadąc do pracy, usłyszała żarty pewnego młodzieńca, na które zareagowała głośnym komentarzem: „Poznać głupiego po gadce jego!”. Okazało się, że to był Jan! Ona z okolic Myślenic, on spod Poznania. Żyli w jednej miejscowości, a dzieliło ich jedynie podwórko (blisko rok, zanim się spotkali)! Teraz już nic ich nie dzieli. Skrzyżowane kilkadziesiąt lat temu drogi są splecione do dziś świętym węzłem małżeńskim.

Szczęśliwe zakończenie

Jan i Anastazja rok później, w dniu święta Matki Bożej Gromnicznej 2 lutego wzięli ślub w kościele w Piskorzowie. Po upływie kolejnego roku przywitali na świecie pierwszą córkę – Marię, a następnie kolejne potomstwo: Mariana, Krystynę i Jana. Choć ich życie nie było łatwe, bo cały czas ciężko pracowali, aby utrzymać małe gospodarstwo, zawsze zawierzali swoje życie Bogu.

– W grudniu nasz dziadek skończył 91 lat, a mimo problemów z poruszaniem, w każdą niedzielę i święta uczestniczy we Mszy św., każdego wieczoru można go zobaczyć, jak klęka do modlitwy i widzimy go codziennie z różańcem w ręce – daje nam piękne świadectwo wiary i dobroci. Mimo że w jego życiu zdarzyło się dużo więcej cudów, teraz mogę opowiedzieć jedynie ten mały, a może i duży, bo wszyscy w rodzinie wierzymy, że to dzięki temu, że dziadek uratował ten krucyfiks, Pan Bóg obdarza go tyloma łaskami aż po dziś dzień – mówi Małgosia, wnuczka pana Jana Jędrzejczaka. Około roku 2010 siostry Jana przywiozły mu z Poznania figurkę, którą niegdyś uratował. – Wtedy to my, jego wnuczęta, dowiedzieliśmy się o całej historii. Na pamiątkę tych zdarzeń dziadek wraz ze swoim synem ufundowali remont przykościelnej kapliczki, w której to po ok. 70 latach od wojny figura Pana Jezusa zawisła znowu na krzyżu – dodaje z dumą Gosia.

Zapisuj cenne słowa

Zdaje się, że w życiu pana Jana nie może być mowy o ślepym losie, zbiegu okoliczności czy fortunie, a to dlatego, że on sam nie wierzy w przypadki, a wyłącznie w Pana Boga. Może być spokojny, jego historia zostanie wraz z wiarą przekazana kolejnemu pokoleniu. Sama słucham jej z niedowierzaniem i podziwem i, niestety, zdaję sobie sprawę, że moi dziadkowie nigdy nie mówili o sobie za wiele, a ja nigdy nie dopytywałam. Warto pamiętać, że wiele się wydarzyło, zanim ich włosy stały się srebrne. Uświadomiła mi to historia opisana w przepiękny sposób przez Gosię i Justynę – wnuczki Pana Jana.

A jaką historię noszą w sobie Twoi dziadkowie? Już dziś zadbaj o to, aby przetrwała dla następnych pokoleń!

2019-01-16 11:11

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dziadek, wstawaj!

– Dziadek, wstawaj, dzień jest, nie noc! – tupot małych stóp o świcie i przynaglenia trzylatka do przyjęcia pozycji pionowej to dla seniora niełatwa decyzja, zwłaszcza wcześnie rano w dzień wolny od pracy.

Za mobilizacją słowną idzie mobilizacja fizyczna, młody człowiek ląduje na brzuchu dziadka i traktuje go jak siodło rumaka w galopie... Wspomina się te chwile z rozrzewnieniem, gdy wnuk wraca z rodzicami do domu w innym mieście. Przygotowania: siłownia, basen, rower – wszystko, by sprostać wulkanowi energii trzylatka. W ogrodzie trampolina, nieco dalej drewniane bramki do gry w piłkę. Kontakt z wnukiem to dla dziadka zastrzyk energii. Poza tym ciągłe pytania, a wnuk nie daje się zbyć zdawkowymi odpowiedziami. Czasami trzeba sprawdzić w internecie, żeby nie opowiadać głupstw.

Matka natura dobrze to wymyśliła

Role dziadka i babci w rodzinie najczęściej postrzegane są oczyma innych: dzieci, znajomych, dalszej rodziny. Że pomagają, opiekują się, wspierają, przekazują tradycję i wzory kulturowe. Nader rzadko dostrzega się potencjał, jaki w rozwój osób 50+, bo takimi zwykle są dziadkowie, wnoszą właśnie wnuki. Współcześni dziadek i babcia, gdy osiągają wiek emerytalny, mają przeciętnie 60-65 lat. I chociaż Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) sytuuje ich w grupie seniorów, oni czują się młodo. Przedłużając swoją aktywność zawodową, wspierają też swoje dzieci w opiece nad wnukami.

Służba, dyżur, niańczenie – różnie dziadkowie określają czas opieki nad wnukami. Wymaga to dużo energii, ale uśmiech na twarzy dziadka i babci opowiadających o czasie spędzonym z wnukami mówi sam za siebie. – Rozmowy o filmie, teatrze, polityce i tak kończą się na wnuku, jego ostatnich osiągnięciach, fascynacjach, powiedzeniach – mówi babcia Ania. – Spotkania towarzyskie, rodzinne po pewnym czasie stają się wymianą doświadczeń z czasów przebywania z wnukami. „Dziadek, nie pójdę z tobą po gazetę, bo tam może być napisana nieprawda i ty ją sobie zapamiętasz. I po co ci to?” – przytacza wypowiedź 5-letniego Grzesia jego dziadek. Taka relacja w towarzystwie zawsze wywołuje uśmiech, bo jakże się nie śmiać, a raczej uśmiechać do mądrości, której wielu dorosłych nie jest w stanie zrozumieć!

Dobrze jest, gdy dziadkowie nie ograniczają swojego życia jedynie do opieki nad wnukami. To powinna być część ich aktywności, może nawet najważniejsza. Ale dziadkowie powinni też mieć swoje własne życie, swoje pasje, czasami jeszcze własną pracę zawodową, powinni dbać o swój rozwój. Na pewno taki dziadek będzie atrakcyjniejszym towarzyszem dla szybko rosnących wnuków.

Naturalny doping

– Córka wychodzi za mąż. Wreszcie – mówi z sarkazmem przystojna 55-latka do równolatki po zabiegu przesiewowej kolonoskopii. – Człowiek dba o siebie, robi badania, stosuje dietę, pływa. Może wreszcie doczekam się wnuka, a już sądziłam, że urodzi się, gdy będę za stara, by się nim cieszyć – konkluduje kobieta. Stwierdzenie zasadne. Dzieci coraz później myślą o małżeństwie, a jeszcze później o potomstwie. Wiek kobiet rodzących swoje pierwsze dziecko się podwyższa. Zbliżamy się do średniej europejskiej. Pierwsze dzieci rodzą kobiety po 30. roku życia, a często tuż przed czterdziestką. Dla dziadków to wiek senioralny. Wielu z nich jeszcze pracuje i nie zamierza rezygnować z pracy. A badania wykazują, że praca zawodowa dziadków nie stoi w sprzeczności z intensywnością kontaktów z wnukami i jest na takim samym poziomie jak u dziadków niepracujących (badanie SHARE: 50+ w Europie 2016-2017). Te same badania wskazują, że dzisiejsze pokolenie Polaków 50+ ma więcej dzieci niż ich europejscy równolatkowie, co skutkuje większym prawdopodobieństwem bycia obecnie dziadkami. A przebywanie z wnukami to rodzaj psychoterapii i naturalnego dopingu: dziadkowie więcej się ruszają, dotleniają organizm, uprawiają sporty.

Obie strony odnoszą korzyści z przebywania ze sobą. Wnuki mają zapewnione opiekę i transmisję pokoleń, dziadkom maleje poziom hormonu stresu, wzrasta we krwi adrenalina, zwiększają się dbałość o zdrowie i kondycja.

Przebywanie z wnukami zmusza do koncentracji i ćwiczenia pamięci. Oczywiście, dotyczy to „umiarkowanych” kontaktów z wnukami. Jeżeli bowiem opieka nad wnukami zaczyna się zamieniać w „rodzicielstwo zastępcze” – codzienne wielogodzinne zajęcie, gdy rodzice pracują – skutki mogą być odwrotne. Dziadkowie są zestresowani i zmęczeni, nie mają czasu dla siebie, zaniedbują badania profilaktyczne.

W sieci wnuków

Migracje młodych na studia czy za pracą powodują, że fizyczny kontakt z wnukami staje się ograniczony. Nowoczesna technologia umożliwia jednak kontakt z najbliższymi mieszkającymi nawet na drugiej półkuli. Rozmowy na Skypie czy WhatsAppie towarzyszą w dorastaniu, zabawie, a nawet wyjaśnianiu zawiłości świata, wzmacniają więzi międzypokoleniowe. Dziadkowie zmuszeni są do poznawania nowych technologii, posługiwania się nimi, bo tylko wtedy są w pełni obecni w życiu dzieci i wnuków mieszkających daleko. Często sami wnukowie zdalnie stają się nauczycielami dziadków. Jak ważna jest ta transmisja, przekonują się dziadkowie, którzy doświadczyli kontaktu z oszustami „na wnuczka”. Przestępca zna zasady socjotechniki. Wie, jak manipulować łatwowiernym starszym człowiekiem. Oszust łatwo podszyje się pod wnuczka czy wnuczkę, zastraszy policją, urzędami. I tu pojawia się ogromna potrzeba edukacyjna. Zadanie dla rodziny, dla wnuków, którzy pomogą zrozumieć zasady postępowania przestępców i nauczą odpowiednich sposobów zachowań.

W odpowiedzi na rosnącą rolę seniorów w rodzinach, ale też w społeczeństwie, ze względu na coraz większy udział tej grupy wiekowej w strukturze społecznej jak grzyby po deszczu pojawiają się dodatki w czasopismach, osobne tytuły i portale internetowe dla seniorów, w których wyjaśniane są rola dziadków w życiu wnuków i korzyści z bycia dziadkami.

Dziadkowie w statystykach:
• Polacy w wieku 50+ mają przeciętnie o jednego wnuka więcej niż inni europejscy dziadkowie (SHARE: 50+ w Europie 2017).
• Dla 23,5% osób powyżej 60. roku życia opieka nad wnukami jest jedną z najczęstszych form aktywności (Skałacka i Derbis, 2015).
• Wraz z wydłużeniem się trwania życia dorośli mogą spędzić prawie połowę swojego życia w roli dziadków (Silverstein i Marenco, 2001).
• Do poprawy satysfakcji z życia nie wystarczy samo bycie babcią lub dziadkiem – istotna zmiana pojawia się dopiero w sytuacji zaangażowania w opiekę nad wnukami (Arpino, Bordone i Balbo 2018).

CZYTAJ DALEJ

Reklama w Tygodniku Katolickim „NIEDZIELA”

„Niedziela” to:

• ogólnopolski tygodnik katolicki, istniejący na rynku od 1926 roku

• informacje o życiu Kościoła w Polsce i na świecie, o sprawach społecznych, rodzinnych, gospodarczych i kulturalnych

• obecność w polskich parafiach w kraju i poza granicami (Włochy, USA, Kanada, Niemcy, Wielka Brytania), w sieciach kolporterskich i na Poczcie Polskiej

• szczególna obecność w 19 diecezjach w Polsce, w których ukazują się edycje diecezjalne: warszawska, krakowska, częstochowska, wrocławska, sosnowiecka, podlaska, bielska, świdnicka, szczecińska, toruńska, zamojska, przemyska, legnicka, zielonogórska, rzeszowska, sandomierska, łódzka, kielecka, lubelska

• 68 stron ogólnopolskich i 8 diecezjalnych

• portal www.niedziela.pl

• księgarnia (www.ksiegarnia.niedziela.pl) – ponad 350 publikacji książkowych

• studio radiowe Niedziela FM oraz telewizyjne Niedziela TV z możliwością przygotowania materiałów w jakości HD, własny kanał na YouTube, materiały na portalu www.niedziela.pl, zamówienia realizowane dla TV Trwam, TVP i lokalnej telewizji

• jest obecna w internecie, w rozgłośniach radiowych, w niektórych telewizjach regionalnych

Reklama w naszym Tygodniku jest potwierdzeniem wiarygodności firmy - do tego przyzwyczailiśmy naszych Czytelników.
Wyniki ankiety przeprowadzonej na zlecenie "Niedzieli" przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego pozwoliły ustalić profil Czytelników "Niedzieli":

• wiek - 28 - 65 lat

• wykształcenie - wyższe i średnie

• kobiety i mężczyźni w proporcjach 48% do 52%

• mieszkańcy dużych i średnich miast oraz wsi
Kolportaż - 60% parafie, 40% Poczta Polska, KOLPORTER i inne firmy kolporterskie;

Nakład: zmienny od 85 tys. do 115 tys. w zależności od okoliczności

Kontakt
Zamówienie reklamy lub ogłoszenia można przesłać:

Reklama
   Krzysztof Walaszczyk
   Dział Marketingu Tygodnika Katolickiego "Niedziela"
   tel. (34) 369 43 49, 603 701 615
   marketing@niedziela.pl

Ogłoszenia
   Barbara Kozyra
   tel. (34) 369 43 65
   tel. na centralę: (34) 365 19 17 w. 365
   ogloszenia@niedziela.pl

drogą pocztową pod adresem:
   Redakcja Tygodnika Katolickiego "Niedziela"
   ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa


Regulamin przyjmowania zleceń

Regulamin insertowania

Formaty reklam

Cennik reklam

Cennik insertów

Terminarz reklam (2020)

Materiały do pobrania

Publikacje logo o szerokości powyżej 25 mm

Logo „Niedzieli” (Plik PDF)
Logo „Niedzieli” (Plik JPEG)

Publikacje logo o szerokości poniżej 25 mm

Logo „Niedzieli” (Plik PDF)
Logo „Niedzieli” (Plik JPEG)

Reklama internetowa

Krzysztof Walaszczyk
Dział Marketingu Tygodnika Katolickiego "Niedziela"
tel. (34) 369 43 49, 603 701 615
marketing@niedziela.pl

Cennik reklam internetowych

CZYTAJ DALEJ

Belgia/ Zmarł J.J.Lionel, piosenkarz, który śpiewał słynne "Kaczuszki"

2020-07-15 19:59

[ TEMATY ]

piosenka

śmierć

Belgia

piosenkarz

indonewyork.pl

J.J.Lionel, belgijski piosenkarz, który w latach 80. śpiewał słynne "Kaczuszki", zmarł we wtorek w Comines-Warneton w wieku 72 lat - podały w środę media. Bez piosenki tej i charakterystycznego tańca nie mogły się obyć się wesela czy uroczystości rodzinne w wielu krajach.

J.J.Lionel (prawdziwe nazwisko Jean-Jacques Blairon) na Facebooku pozował z żółtą plastikową kaczką. Według belgijskiej gazety "L'Avenir" około 3,5 mln płyt z utworem "La danse des Canards" zostało sprzedanych po nagraniu piosenki w 1981 roku.

Piosenkę napisał belgijski autor tekstów Eric Genty. Ponieważ J.J.Lionel "nie był ani autorem, ani kompozytorem piosenki, nie uczyniła go ona bogatym człowiekiem" - podkreślił belgijski dziennik "L'Avenir".

Taniec wykonywany w rytm skocznej melodii na wielu weselach szybko przekroczył granice, od Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, do Rosji przez Izrael, Estonię i Holandię. Był też bardzo modny swego czasu w Polsce.
(PAP)

jo/ kar/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję