Reklama

Niedziela Małopolska

Kolędowali w języku igbo

Około 800 kolędników m.in. z Krakowa i okolicznych miejscowości przybyło na coroczne Archidiecezjalne Spotkanie Kolędników Misyjnych. Gospodarzem tegorocznego zjazdu była parafia pw. św. Wojciecha położona na malowniczym mucharskim wzgórzu, nieopodal Wadowic

Niedziela małopolska 4/2019, str. VI

[ TEMATY ]

kolęda

kolędowanie

Barbara Gajda-Kocjan

Grupa kolędników misyjnych z parafii św. Marii Magdaleny w Poroninie

Według tradycji w Mucharzu przebywał św. Wojciech, wielki misjonarz. Dlatego w tym roku, w tym szczególnym miejscu tu się zebraliśmy – wyjaśnia ks. Tadeusz Dziedzic, dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Misyjnego archidiecezji krakowskiej. Z kolei, jak podkreśla ks. Krzysztof Strzelichowski, proboszcz tutejszej parafii, dla Mucharza to ogromny zaszczyt i wielka radość. I zauważa: – To wspaniali kolędnicy, którzy kwestują na rzecz misji, dzielą się radosną nowiną o przyjściu Zbawiciela i dodatkowo zbierają ofiary. Cieszymy się, że mogliśmy ich gościć.

Msza św., Orszak Trzech Króli, spotkania z misjonarzami i siostrami pracującymi w Nigerii, zabawy, a przede wszystkim modlitwa i wspólne kolędowanie – taki program przygotowano dla uczestników spotkania, które odbyło się 5 stycznia. – Dzieci bardzo cieszyły się z obecności bp. Antoniego Długosza, znanego m.in. z programu „Ziarno”. Uczyliśmy się także kolędy w języku igbo z kraju afrykańskiego – zaznacza s. Bożena Najbar, koordynatorka wydarzenia. Biskup pozostawił kolędników z misją i błogosławieństwem: – Otwierajcie wasze serca na to wszystko, co jest udziałem Bożej Dzieciny. Niech Ona wam błogosławi!

Zaangażowanie i ofiarność

– Jesteśmy już 11. raz na takim spotkaniu. Zawsze bardzo liczną grupą, 40-50 osób. Możemy się pochwalić dużą ofiarnością naszej parafii, ponieważ dotychczas zebraliśmy już ok. 55 tys. zł podczas 11 lat kolędowania – mówi pani Jadwiga z parafii św. Marii Magdaleny w Wawrzeńczycach. I dodaje:

Reklama

– Dzieci bardzo chętnie się angażują, czujemy, że jesteśmy potrzebni w parafii. W okolicach adwentu parafianie sami pytają, kiedy odbędzie się kolęda. Cieszy nas, że na tegoroczne spotkanie przyjechali nie tylko kolędnicy, ale i dzieci, które będą w przyszłym roku kolędować. Chcemy je dodatkowo zachęcić – wyjaśnia. Paulina z VI klasy Szkoły Podstawowej w Wawrzeńczycach mówi: – Jestem pierwszy raz na takim spotkaniu. Wcześniej nigdy nie miałam okazji wzięcia udziału w Orszaku Trzech Króli. W przyszłym roku chciałabym także kolędować – zapewnia.

O wielkim zaangażowaniu dzieci w dzieło misyjne mówi również s. Nazariusza z parafii pw. św. Marii Magdaleny w Poroninie. Zakonnica na tegoroczne spotkanie przyjechała z Grupą Małych Misjonarzy. Opowiada:

– Dzieci bardzo zaangażowały się w dzieło misyjne. Wspólnie modlimy się, uwielbiamy Pana Boga za to, że możemy pomagać innym, służyć najbiedniejszym. To dar dziecięcych serc na rzecz najbardziej potrzebujących rówieśników, szczególnie z Afryki – zaznacza s. Nazariusza. I dodaje: – Mamy duchową adopcję serca dzieci afrykańskich. Dzisiaj też m.in. ofiarujemy im naszą modlitwę. Paulinka z III klasy Szkoły Podstawowej im. Antoniny Tatar w Suchem, na spotkanie przyjechała w stroju Maryi. Kolędniczka podkreśla: – Już cztery razy byłam na takich spotkaniach. Z całą grupą chodzimy po domach, śpiewamy kolędy, mówimy wiersze i cieszymy się, że możemy pomagać innym.

Reklama

Wystarczy niewiele, by pomóc

– Kolędnikiem misyjnym może zostać każdy, bo idea jest taka, żeby nie tylko cieszyć się z tego, że Jezus się narodził, ale także iść z tą nowiną do innych, dzielić się nią. Kolędnicy przypominają o tym, że nie można się zamknąć w sobie z Jezusem, ale Jezusa, którego się przyjęło, trzeba nieść innym. Właśnie dzieci uczą nas, dorosłych, że można w ten sposób pomagać dzieciom w krajach misyjnych. Jestem bardzo wdzięczny siostrom klaweriankom, szczególnie s. Bożenie, która całym sercem wszystko przygotowuje i jest w tym tak cierpliwa i wytrwała – podkreśla ks. Tadeusz Dziedzic. S. Bożena dodaje, że od 11 lat dzieło misyjne bardzo się rozwinęło, dzieci są otwarte, a ogromną rolę odgrywają w tej kwestii opiekunowie i katecheci.

Kolędnicy misyjni, oprócz głoszenia Dobrej Nowiny, uwrażliwiają ludzi na potrzeby dzieci w krajach misyjnych. W tym roku szczególna uwaga skierowana jest na Burundi i Rwandę. Czasem wystarczy tam niewiele, żeby pomóc. Każda złotówka to szansa na utrzymanie dziecka cały rok w szkole, zapewnienia mu edukacji czy mieszkania w internacie. Warto zatem u progu nowego roku pamiętać o słowach św. Jana Pawła II: „Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi”.

2019-01-23 11:50

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Diecezja radomska: mieszkańcy mniejszych miejscowości chętniej przyjmują księdza po kolędzie

[ TEMATY ]

kolęda

Radom

Bożena Sztajner/Niedziela

Zakończona wizyta duszpasterska w diecezji radomskiej była okazją do podsumowania życia wspólnot parafialnych w Radomiu i mniejszych miejscowościach. Z informacji przekazanych przez księży proboszczów wynika, że mieszkańcy mniejszych miejscowości chętniej przyjmują duszpasterzy w czasie wizyt duszpasterskich, niż w samym Radomiu.

Parafia Opieki Najświętszej Maryi Panny w Radomiu jest największą wspólnotą w diecezji radomskiej. Liczy ponad 13,5 tys. wiernych. W tym roku księży przyjęło 60 procent ogółu parafian. - To tylko statystyka, bo wiele domów, mieszkań to pustostany. Osoby starsze, które wymagają większej troski przebywają u swoich bliskich. Jesteśmy tam, gdzie wcześniej nas zapraszano. Jest sens takich wizyt duszpasterskich. Te spotkania traktujemy jak realizację ewangelicznej przypowieści o zasianym ziarnie, które wcześniej czy później wyda owoce – powiedział w rozmowie z Radiem Plus Radom ks. Krzysztof Ćwiek, proboszcz radomskiej katedry.

Większym odsetkiem rodzin, które przyjęły księży w czasie kolędy może się pochwalić największa parafia w Kozienicach pod wezwaniem św. Rodziny. - Odwiedziliśmy ponad 2 tys. rodzin, z czego ok. 350 nie przyjęło nas z różnych przyczyn – poinformował proboszcz parafii ks. Władysław Sarwa.

- Odwiedzaliśmy rodziny głównie w godzinach popołudniowych. W trakcie spotkań pochylaliśmy się nad problematyką trwałości rodzin, bo w naszej wspólnocie jest wiele rozbitych małżeństw. Ponadto spora grupa par nie zawarła sakramentalnego związku – dodał ks. Sarwa.

W parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Opocznie od wielu lat utrzymuje się stała liczba rodzin, które przyjmują księży po kolędzie. - To między 80 a 90 procent rodzin w naszej parafii – informuje ks. Sławomir Ogorzałek. - Tradycyjnie w trakcie wizyty duszpasterskiej rozdajemy specjalne foldery z informacjami na temat naszej wspólnoty. W tym roku zamieściliśmy w nich informacji z racji 100 rocznicy urodzin św. Jana Pawła II. Generalnie nasi parafianie są zadowoleni z wizyt duszpasterskich. To również okazja, aby rozwiązać wiele problematycznych sytuacji – powiedział ks. Ogorzałek. Opoczyńska parafia liczy ok. 11 tys. wiernych.

Ks. Wiesław Lenartowicz od 19 lat jest proboszczem parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Radomiu. Opowiada, że kolęda jest okazją do bliższego poznania swoich parafian. - Nie ma już znaczenia presja środowiska, że „księdza trzeba przyjąć po kolędzie”. Te spotkania są bardziej autentyczne. Chodzimy tam, gdzie jesteśmy zapraszani. W trakcie spotkań dostrzegaliśmy postępującą laicyzację, obserwowaliśmy mniejszy wpływ wiary na styl życia, ale z drugiej strony są rodziny, które świadomie chcą tworzyć atmosferę w parafii – powiedział ks. Lenartowicz.

Tegoroczna kolęda jeszcze bardziej utwierdziła w przekonaniu ks. Wiesława Taraskę, proboszcza parafii Matki Bożej Miłosierdzia w Radomiu, że księża powinni odwiedzać swoich wiernych. - Jesteśmy wówczas bliżej problemów naszych parafian. Mieszka w naszej parafii wiele wdów i wdowców, którzy przeżywają swoją samotność. Ci ludzi potrzebują rozmowy. To trudne zagadnienie. Ta część społeczeństwa pamięta trudne czasy minionego systemu, która budowała nasz kościół i jest na każdej niedzielnej mszy świętej – powiedział ks. Taraska. Jego parafia liczy ok. 7 tys. wiernych.

Diecezja radomska liczy ok. 850 tys. wiernych. W jej strukturach istnieje 301 parafii.

CZYTAJ DALEJ

"Dużo ludzi modli się i prosi o modlitwę" - rozmowa z Józefem Popiełuszką, bratem bł. ks. Jerzego

2020-07-05 11:00

ks. Łukasz Romańczuk

Pan Józef Popiełuszko wraz z żoną Alfredą

Okrutna śmierć ks. Jerzego Popiełuszki poruszyła wielu Polaków. Niezliczone tłumy na pogrzebie i licznie przychodzący ludzie odwiedzający jego grób na warszawskim Żoliborzu. Dziś cieszymy się, ks. Jerzy jest już błogosławiony. Na szczęście między nami są ci, którzy pamiętają tego odważnego kapelana “Solidarności”. Z Józefem Popiełuszką, bratem ks. Jerzego, rozmawia ks. Łukasz Romańczuk.

ks. Łukasz Romańczuk: Nasza rozmowa odbywa się tuż przed uroczystościami w parafii pw. św. Michała Archanioła w Miliczu, czy często zdarza się, że jest pan zapraszany na instalację relikwie brata, bł. ks. Jerzego?

Józef Popiełuszko: Bardzo często. W wielu miejscowościach byliśmy już w Polsce i poza jej granicami. W lutym byliśmy w Anglii, wcześniej w Norwegii. Zapraszano nas także na Wschód, a tak to zapraszani jesteśmy do różnych miejsc w Polsce.

ks. Ł.R: Wspomnienia brata, to także wspomnienia z dzieciństwa. Jak wspomina pan ks. Jerzego z lat młodości?

J.P.: Po pierwszej Komunii św. Jerzy zapisał się do ministrantów i codziennie rano był na mszy św. Wychodził z domu godzinę wcześniej, aby zdążyć, bo do kościoła było 5 km. Nauczyciela mamę wezwała i powiedziała, że za to dostanie obniżony stopień, ale on nie załamał się i do końca podstawówki służył do mszy.

ks. Ł.R: Pana brat, ks. Jerzy, kiedy był kapelanem “Solidarności” czuł niebezpieczeństwo jakie mogło wynikać z jego posługi?

J.P.: Niebezpieczeństwo było w każdej chwili. Cały czas przy mieszkaniu pilnowała go Służba Bezpieczeństwa. Ale on się nie gniewał na nich. Sam albo kolegom mówił, aby zanieść tak do nich kawę czy ciepłą herbatę, aby im mimo zimna było lżej, bo oni tylko pracują. Nie oni są winni, ale system tego był winien.

ks. Ł.R.: I nadszedł rok 1984. Okrutna śmierć ks. Jerzego. Jak wspomina pan ten czas, kiedy dowiedział się o śmierci brata?

J.P.: Trudno powiedzieć. Na początku nie dowierzałem, ale niestety okazało się to prawdą. Później męczyli nas. Mnie też chcieli aresztować, bo po śmierci brata pojechałem z mamą na mszę za Ojczyznę i biskup obecny tam wtedy chciał pokazać nam rzeczy, które wyłowiony. Mieszkaliśmy u jednej pani i przyszli ubecy i powiedzieli, że rewizję będą robić, a do mnie powiedzieli: “Pan pojedzie z nami”. Mama zaczęła płakać i powiedziała: “Jak jego zabieracie, to i ja z wami pojadę.” Oni byli w kropce i nie wiedzieli co zrobić. W klatce był telefon i poszli zadzwonić, bo wiedzieli, że jak matkę zabiorą to zaraz cały świat będzie o tym wiedział. I dali spokój. Dużo było takich zajść.

ks. Ł.R: To niesamowite mieć brata, który jest wśród błogosławionych. Odczuwa pan wstawiennictwo bł. ks. Jerzego w codziennym życiu?

J.P.: Bardzo odczuwam. W 2000 roku zachorowałem na nowotwór na języku. Powstała taka blizna. Lekarze dawali mi 2-3 miesiące życie. Nie poddałem się. Po jakimś czasie pojechałem do Warszawy na operacje. Tam dostałem anginy i już operacja nie była możliwa. Musiałem wyleczyć anginę. I anginy już nie mam i 20 lat już żyję i możemy dziś rozmawiać.

ks. Ł.R. A spodziewał się pan, że po śmierci ks. Jerzego będzie taki rozgłos, a na jego grób ludzie będą przynosić kwiaty, znicze? Czy wtedy zastanawiał się pan, że ta śmierć, męczeńska śmierć przyczyni się do tego, że ks. Jerzy będzie wśród błogosławionych?

J.P.: Trudno było to sobie z początku wyobrazić. Ale pojawiały się myśli, że z tej śmierci męczeńskiej coś musi wyniknąć. Dużo ludzi modli się i prosi o modlitwę. Dzwonią do nas i doznają wielu łask od Pana Boga za przyczyną bł. ks. Jerzego. I my też modlimy się i Pan Bóg, za wstawiennictwem ks. Jerzego, daje bardzo dużo.

CZYTAJ DALEJ

Gorzów Wlkp. oczyma dzieci

2020-07-06 09:54

[ TEMATY ]

gorzów

fb

2 lipca Gorzów świętował swoje 763. urodziny, czyli kolejną rocznicę nadania praw miejskich. Z tej okazji dzieci ze świetlicy przy parafii św. Józefa przygotowały wyjątkowe prace plastyczne, na których przedstawiły najbardziej charakterystyczne symbole miasta.

Na pracach nie mogło oczywiście zabraknąć gorzowskiej katedry, Filharmonii Gorzowskiej, ale też pojawiły się na nich inne kojarzone z miastem obiekty. Zapraszamy do galerii. 

Zobacz zdjęcia: 763. urodziny Gorzowa. Miasto okiem dzieci
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję