Reklama

Niedziela Rzeszowska

Cisi herosi codzienności

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Kiedy bliski nie rozpoznaje już w tobie twarzy swojego dziecka, chce wyjść z piątego piętra przez balkonowe drzwi, uparcie i gorączkowo poszukuje rzeczy, której nigdy nie zagubił, z ciekawością pyta, czym jest drzewo, patrząc na rosnącą za oknem brzozę, zamiast po sok sięga po płyn do mycia naczyń, wychodząc z domu, w którym mieszka pół wieku, zostawia klucze w otwartych drzwiach i idzie zimową porą w letnim obuwiu bez orientacji, którędy do sklepu, wtedy wiesz, że to alzheimer. Diagnoza to tylko formalność, bo ostro i bez znieczulenia widzisz i czujesz, że z dnia na dzień, dojmująco i dotkliwie, niszczy on umysł i ciało twego bliskiego, ale też bezpośrednio dotyka ciebie. Bo kto jak nie opiekun dźwiga cały ciężar, który na życie chorego rzuciła ta straszna choroba.

Weroniki i Cyrenejczycy

Reklama

Inaczej niż w wielu przewlekłych chorobach, gdy członek rodziny zapadnie na otępienie, wraz z nim zaczyna chorować cały dom, sąsiedzi. Dosłownie i bez żadnej przesady. Od zmiany wystroju czterech ścian i eliminacji wszelkiego, co potencjalnie może być niebezpieczne, bo nawet lustro czy niewielki dywanik może stanowić zagrożenie dla życia chorego, zaczyna się przemeblowanie w głowie i życiu opiekuna. Kto choć raz, przez dłużą chwilę, spotkał się z alzheimerem w jego najcięższej postaci, ten wie, że niełatwo jest słyszeć od matki: ja pana nie znam, wpatrywać się w nieme oblicze lekko uśmiechniętej, ale nieobecnej żony, zadbać o higienę i prawidłowe odżywienie wbrew woli lub bez pomocy samego chorego. Po ludzku chce się uciec, stanąć z boku, pójść przed siebie, zapomnieć, że kochana osoba nie pamięta siebie, rodziny, świata. Ale się nie da, kiedy chce się sprawować rodzinną opiekę nad chorym, by zapewnić mu najlepsze, bo znajome i oswojone warunki życia z chorobą w domu. Jest to bodaj najcięższe wyzwanie, by trwać dzień i noc, siedem dni w tygodniu, w ciągłym pogotowiu i nieustającym lęku, z przerażeniem, co się może wydarzyć, czego nie można przewidzieć. W takiej opiece miłość, troska i najlepsze chęci, by dać z siebie całą dobrość, przynieść ulgę obolałemu ciału i niespokojnej duszy, mieszają się ze zwątpieniem i działaniem jakby na przekór własnej rezygnacji, spotęgowanej tym bardziej, że chory często nie dostrzega i nie docenia starania i ogromu pracy włożonej w opiekę nad nim.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Wczoraj jej u mnie nie było

Psychologowie i socjologowie podają, że opieka nad ciężko chorymi z objawami demencyjnymi plasuje się na szczycie najbardziej wyczerpujących i obciążających psychicznie zawodów czy zajęć. W niej nie ma odpoczynku ani chwili spokoju, choćby członek rodziny pozostawał w obecności jednej czy dwóch opiekunek w ciągu dnia. Zwyczajny telefon z domu czy na odwrót – chwila milczenia ze strony domowników – jeszcze bardziej pobudzają rozedrgane emocje, które nie pozwalają się skupić w pracy. Po dniu pełnym zajęć i służbowych obowiązków przychodzi czas na kolejny etat – drugą i nocną zmianę – bez wytchnienia. Czasem spokojniejszą upływającą na rozwiązywaniu krzyżówek i oglądaniu starych zdjęć z postaciami bliskich, którzy dla chorego bywają już zupełnie obcy, a czasem nerwową spędzoną na poszukiwaniu zagubionych banknotów czy dźwiganiu się z podłogi, by siłą kobiecego ciała podnieść o wiele cięższe ciało ojca. Nierzadko na całonocnym czuwaniu w gotowości na wezwanie do łóżka. Wszak często opieka pełniona jest tylko przez jednego członka rodziny. Często także obarczonego własnymi problemami zdrowotnymi i przypadłościami wieku średniego, choć zdarzają się ekstremalne przykłady, że głównym opiekunem jest współmałżonek dobrze po osiemdziesiątce! Wszystko po to, by nazajutrz usłyszeć: nie było ciebie wczoraj ze mną! Nieprzebrane pokłady wyrozumiałości, cierpliwości i wytrwałości trzeba wydobywać z siebie każdego dnia, bo nowy dzień nigdy nie jest kontynuacją wczorajszego, ale ciągłym budowaniem od podstaw i powtarzaniem tego, co i tak za chwilę ulegnie zapomnieniu.

Lepiej jest (p)oddać

W życiu opiekuna łatwiej o krytyczną ocenę jego postępowania, dostrzeganie niedociągnięć czy zmęczenia w pracy i w życiu, niż o empatyczne zrozumienie jego poświęcenia i walki o każdy dzień chorego. Rzadko kiedy zamiast „dobrych rad” rodziny, przyjaciół i sąsiadów, by oddać staruszka do zakładu dla „świętego spokoju”, usłyszy słowa pocieszenia, wsparcia czy podziwu, choć większość z nas zna i ustami wyznaje biblijne słowa dotyczące opieki nad rodzicami: „choćby rozum stracił, miej wyrozumiałość”. O nią jednak teraz najtrudniej we współczesnym świecie, szczególnie dla tych, którzy chcą ją zachować względem potrzeb i pragnień swych najbliższych. Wiele razy zostają pokonani przez coraz bardziej uciążliwe i piętrzące się skutki rozwoju choroby, która nie zezwala już na opiekę domową, w niejednym jednak przypadku zwycięża ich presja społeczna czy zawodowa wymuszająca podjęcie decyzji o skierowaniu najbliższej osoby do opieki poza miejscem zamieszkania. Dopóki jednak mogą, to walczą... Cisi herosi codzienności, chory i jego opiekun, o których warto pamiętać, że są tylko ludźmi.

2019-02-06 11:52

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kościół jest tam, gdzie jego członkowie

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 7/2022, str. IV

[ TEMATY ]

wywiad

Światowy Dzień Chorego

Karolina Krasowska

Bardzo ciekawa jest reakcja pacjenta na słowa, że jest ważny – podkreśla ks. Tomasz Duszczak

Bardzo ciekawa jest reakcja pacjenta na słowa, że jest ważny – podkreśla ks. Tomasz Duszczak

To, że chory może „coś” zrobić ze swoim cierpieniem, sprawia, że odkrywa swoje miejsce w Kościele – mówi ks. Tomasz Duszczak, diecezjalny duszpasterz chorych i służby zdrowia.

Katarzyna Krawcewicz: Czy mi się wydaje, czy rzeczywiście rzadko mówi się o tym, że człowiek chory jest częścią Kościoła?
CZYTAJ DALEJ

Chcesz zacząć od nowa? Weź Różaniec i zrób pierwszy krok

2026-09-30 18:53

[ TEMATY ]

Różaniec 2026

Adobe Stock

Nie każdy nowy początek musi oznaczać wielką zmianę. Czasem wystarczy jedna decyzja, jedna modlitwa albo pierwszy krok po długim czasie. Jeśli dziś chcesz zostawić za sobą coś, co Cię niszczy, przynieś to Jezusowi przez ręce Maryi w modlitwie różańcowej.

Czasem modlimy się, bo o coś prosimy. Innym razem – bo ktoś nas zranił, martwimy się o bliską osobę, nie wiemy, co dalej albo po prostu potrzebujemy trochę nadziei...
CZYTAJ DALEJ

Fundacja „Donum Missionis” będzie się opiekować kolegiami Dykasterii ds. Ewangelizacji

2026-10-01 20:08

[ TEMATY ]

fundacja

Dykasteria ds. Ewangelizacji

Papież Leon XIV

@Vatican Media

Siedziba dawnej Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów (Propaganda Fide) przy Piazza di Spagna w Rzymie.

Siedziba dawnej Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów (Propaganda Fide) przy Piazza di Spagna w Rzymie.

Dykasteria ds. Ewangelizacji koordynuje misje katolickie na całym świecie i kieruje procesem nowej ewangelizacji. Leon XIV zatwierdził dziś (1.10.2026) Statut „Donum Missionis” – nowego podmiotu prawnego Dykasterii ds. Ewangelizacji. Fundacja powstała z połączenia Fundacji Domus Missionalis i Domus Urbaniana. Będzie odpowiadać za konserwację i utrzymanie nieruchomości należących do Dykasterii, w których mieszkają i są otaczani opieką duchową seminarzyści i osoby zakonne z terenów misyjnych.

Leon XIV podjął decyzję o połączeniu obu fundacji w jedną instytucję, biorąc pod uwagę konieczność dostosowania ich statusu kanonicznego do zmienionych ram prawnych, a szerzej – do reformy Kurii Rzymskiej zainicjowanej przez papieża Franciszka konstytucją apostolską Praedicate Evangelium.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję