Reklama

Edukacja

Najważniejsi są uczniowie

O manipulacjach przeciwników reformy edukacji, podwójnym roczniku uczniów, pensjach nauczycieli i roli samorządu w reformie oświaty z Dariuszem Piontkowskim, ministrem edukacji narodowej, rozmawia Andrzej Tarwid

Niedziela Ogólnopolska 34/2019, str. 10-13

[ TEMATY ]

wywiad

©pressmaster – stock.adobe.com

ANDRZEJ TARWID: – Za niewiele ponad tydzień rozpocznie się nowy rok szkolny. Co będzie w nim najważniejsze z punktu widzenia Ministerstwa Edukacji Narodowej?

MIN. DARIUSZ PIONTKOWSKI: – Zaczniemy kolejny rok wdrażania reformy. W nowym roku szkolnym zmiany strukturalne wejdą do szkół średnich, gdzie o jeden rok wydłuży się nauka w liceach i technikach. Zacznie obowiązywać szereg zmian w szkolnictwie zawodowym. Nauczyciele otrzymają kolejną podwyżkę płac. A młodzi nauczyciele, zaczynający pracę w zawodzie, otrzymają dodatkowe środki na start.

– Dlaczego wydłużenie nauki w szkołach średnich jest potrzebne?

– Dłuższa nauka w liceach czy technikach to przede wszystkim szansa na przywrócenie faktycznej rangi kształcenia ogólnego, które powinno dawać szeroką wiedzę i przygotowywać młodych ludzi do podjęcia studiów. Przypomnę, że poza naszym środowiskiem politycznym za takimi właśnie rozwiązaniami opowiadało się bardzo szerokie grono nauczycieli i ekspertów.

– Za to od początku przeciwna zmianom była opozycja. Teraz jej przedstawiciele mówią, że uczniowie szkół średnich przeżyją we wrześniu koszmar...

– Apeluję do tych uczniów i ich rodziców o spokój. A także o niepoddawanie się kolejnym manipulacjom. Niech Państwo poczekają na twarde fakty i skonfrontują je z tym, co było w latach poprzednich. Okaże się, jak jest naprawdę. I które samorządy dobrze się przygotowały do reformy, a które nie wykonały powierzonych im zadań.

– O jakich manipulacjach Pan Minister mówi?

– Mam na myśli całą tę złą atmosferę, którą politycy totalnej opozycji wraz ze sprzyjającymi im mediami wykreowali wokół reformy szkolnictwa. Przykładem jest histeria wywołana przy okazji ostatniego naboru do szkół średnich. Politycy opozycji mówili, że nie wystarczy miejsc dla absolwentów gimnazjów i szkół podstawowych, a wszystko okazało się nieprawdą. W oparciu o niepodważalne dane liczbowe pokazaliśmy, że liczba uczniów, którzy nie dostali się do szkół średnich w pierwszym terminie, jest mniejsza niż w poprzednich latach. W tym roku było to 11 proc., w poprzednich latach – ok. 14 proc. Ponadto przywołując konkretne przepisy, wykazaliśmy, że tegoroczna rekrutacja odbywała się według tych samych zasad, które obowiązywały w poprzednich latach.

– Mówi Pan Minister, że to, co słyszymy ze strony polityków opozycyjnych, jest czystą grą partyjną obliczoną na wywołanie emocji. Ale przecież także część zwolenników obecnego rządu uważa, że to niefortunne, aby tak dużą zmianę przeprowadzać w roku wyborczym...

– Chcę mocno podkreślić, że dla nas najważniejsze jest dobro Polski i Polaków, a w tym konkretnym przypadku – dobro dzieci i młodzieży. I to właśnie ze względu na ich dobro ustaliliśmy taki, a nie inny kalendarz wprowadzania kolejnych etapów reformy.
Gdybyśmy się kierowali interesem partyjnym, to rzeczywiście powinniśmy reformę odłożyć np. o rok. Ale ten sposób myślenia jest nam obcy.

– Proszę więc powiedzieć, co konkretnie zdecydowało, że akurat teraz do szkół średnich pójdzie podwójny rocznik?

– Minister Anna Zalewska, gdy przygotowywała kalendarz reformy, brała pod uwagę diagnozy demograficzne. One wyraźnie pokazują, że ten etap reformy powinien zostać przeprowadzony w tym roku, ponieważ mamy najmniej liczne roczniki. Gdybyśmy próbowali wprowadzić reformę za rok, dwa czy trzy lata, to liczba uczniów zdających do szkół średnich byłaby większa.

– Kiedy rozpoczynaliście reformę, niektórzy przedstawiciele Związku Nauczycielstwa Polskiego (ZNP) mówili, że jej efektem będzie utrata miejsc pracy przez nauczycieli. Tymczasem okazuje się, że zwłaszcza w dużych aglomeracjach nauczycieli brakuje. Kogo to dotyczy?

– Na początku pozwolę sobie przypomnieć, że ZNP i politycy opozycji straszyli, iż w wyniku reformy nauczyciele masowo będą tracili zatrudnienie. Niektórzy mówili nawet, że z zawodu zmuszonych będzie odejść ok. 100 tys. nauczycieli. Prawda okazała się zupełnie inna, o czym mówiliśmy od początku. Niestety, z tą prawdą trudno było nam się przebić przez kordon niechętnych nam mediów. W efekcie wielu nauczycieli żyło w strachu, że stracą miejsce pracy.

– A dzisiaj nie tracą pracy, tylko są poszukiwani. Jak duży jest to problem?

– Po pierwsze, zaczyna brakować nauczycieli zawodu. Wynika to z faktu, że muszą to być osoby, które w warunkach rynkowych spokojnie znajdą pracę w swoim zawodzie. Dla nich pensje nauczycielskie są mało atrakcyjne. Po drugie, w dużych miastach brakuje nauczycieli matematyki, fizyki czy języków obcych, co również wynika z sytuacji na rynku pracy.

– To diagnoza, a jak MEN zamierza rozwiązać ten problem?

– Dostrzegliśmy to już wcześniej, dlatego jest możliwość zatrudniania osób nawet bez wymaganych kwalifikacji nauczycielskich, zwłaszcza w przypadku przedmiotów zawodowych. Jest również możliwość zwiększenia wynagrodzenia tak, aby chociaż częściowo dorównać do stawek rynkowych i aby w ten sposób zachęcić specjalistów do przejścia do pracy w szkole.
Stworzyliśmy możliwości prawne, aby nauczyciela można było wynagradzać wyższymi kwotami, o ile organ prowadzący uzna, że warto to zrobić, lub np. dyrektor szkoły znajdzie firmy zainteresowane danym typem kształcenia.

– Samorządowcy mówią, że chętnie by tak zrobili, tylko nie mają na to pieniędzy...

– Niewiele osób wie, że finansowanie oświaty odbywa się nie tylko z budżetu państwa – ta część nazywana jest subwencją oświatową – ale także z udziału w podatkach publicznych, które w części powinny być przeznaczone na zadania edukacyjne. A te podatki przecież od kilku lat wyraźnie rosną. Żeby nie być gołosłownym, odwołam się do przykładu Warszawy, która ma o kilkanaście procent większe dochody z PIT-u i o ponad 25 proc. większe wpływy z CIT-u. Stolica jest więc miastem, które mocno korzysta z rozwoju gospodarczego. W ciągu 3 lat do kasy miasta wpłynęło 3 mld zł więcej. Włodarze Warszawy mają zatem środki na wyższe wynagrodzenia dla nauczycieli. I jeśli mówią, że brakuje im kadry nauczycielskiej, to namawiam ich do tego, aby traktowali oświatę jako inwestycję w młodzież, a nie tylko jako koszt dla miasta.

– Wątpliwe, aby politycy samorządowi sami z siebie zaczęli inaczej traktować oświatę. Wydaje się, że nowe działanie może wymusić jedynie zmiana prawa, ale czy jest to w ogóle możliwe?

– Rzeczywiście, musiałoby dojść do bardzo poważnej wymiany kompetencji między państwem a samorządem. Chcę jednak powiedzieć, że część samorządów postuluje np., aby sprawy wynagrodzenia nauczycieli w całości przyjęło na siebie państwo. Inne samorządy są przeciwne. Nie wiem więc, czy korporacje samorządowe są na to gotowe. Niemniej jako minister edukacji deklaruję, że możemy o tym rozmawiać.

– Pod koniec ubiegłego roku szkolnego ZNP zorganizowało strajk, który sparaliżował większość szkół. Głównym postulatem protestujących były podwyżki. Nie obawia się Pan Minister powtórki na początku tego roku szkolnego?

– Uważam, że tamten strajk wybuchł w dużej mierze z powodu tych złych emocji i wypaczania prawdziwych informacji, o których mówiłem wcześniej. Przypomnę bowiem, że rząd Prawa i Sprawiedliwości doprowadził do wzrostu wynagrodzeń nauczycieli. Już na samym początku premier Szydło i min. Zalewska zaproponowały 3-stopniową podwyżkę, o 5 proc. co roku. Teraz ta ostatnia podwyżka została przyspieszona ze stycznia 2020 r. na wrzesień 2019. Dzięki temu tylko w tym roku nauczyciele otrzymają podwyżkę o niemal 15 proc. Dodam, że jest to najwyższa skala podwyżek, jaka kiedykolwiek miała miejsce w oświacie.

– Odpowiedzią rządu na tamten strajk był również tzw. okrągły stół ws. edukacji. Wzięły w nim udział nie tylko niektóre centrale związkowe, ale obecni byli także rodzice, uczniowie czy kierujący szkołami prywatnymi. Jak rezultaty prac tak szerokiego forum wpłynęły na agendę działań MEN?

– Tak bezprecedensowo szerokie konsultacje są dla nas bardzo ważne, ponieważ chcemy wprowadzać zmiany w oparciu o możliwie duży konsensus społeczny. Jeśli zaś chodzi o skutki, efektem postulatów zgłoszonych przy okrągłym stole edukacyjnym jest m.in. to, że w najbliższych tygodniach zgłosimy kilka rozwiązań, które wzmocnią rolę rodziców w szkole, podniosą jakość kształcenia nauczycieli, a w dłuższej perspektywie rozpoczną zmiany systemu wynagradzania i awansu zawodowego nauczycieli.

– W jakim kierunku chcecie zmienić sytuację rodziców w szkole?

– Zamierzamy umożliwić rodzicom większy wpływ na to, co się dzieje w szkole. Mam na myśli większy wpływ przy opiniowaniu statutu szkoły, czyli dokumentu, który całościowo opisuje, jak szkoła funkcjonuje. Chcemy także uwzględnić rolę rodziców w aspekcie wychowawczym oraz ułatwić finansowanie rad rodziców.

– Sprawą, która obecnie najmocniej bulwersuje rodziców, jest wchodząca do szkół ideologia gender. Jak dorośli mogą przed nią bronić swoje dzieci?

– Rodzice mają wpływ na tzw. program profilaktyczno-wychowawczy szkoły. To tam określane są zadania wychowawcze szkoły. I już na tym poziomie rada rodziców może powiedzieć, jakie – według nich – zadania mogą być realizowane, a jakie nie. Przypomnę również, że zgodnie z Konstytucją RP rodzic może nie dopuścić do tego, aby jego dziecko uczestniczyło w zajęciach dodatkowych, na które on nie wyraża zgody.

– Na upowszechnianie ideologii gender zgadzają się niektóre samorządy. Twierdzą one, że zaproponowane przez nie zajęcia są zgodne z wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).

– Chcę powiedzieć jednoznacznie, że według nas, programy WHO są niezgodne z podstawami programowymi przedmiotu „Wychowanie do życia w rodzinie”. W związku z tym dyrektor nie ma prawa wpuścić do szkoły żadnej fundacji, która chciałaby tego typu program realizować. Jeżeli próbowałaby to zrobić, to rodzice mają prawo, przez radę rodziców, zakwestionować wejście takiej organizacji do szkoły.

– A kiedy to nie pomaga?

– Wówczas rodzice mogą interweniować w kuratorium. Zapewniam, że kuratorzy oświaty mają instrumenty prawne, które zmuszą dyrektorów szkół do przestrzegania prawa. W skrajnych przypadkach mogą nawet odwołać dyrektora, który postępuje niezgodnie z prawem.

– Wróćmy jeszcze na chwilę do okrągłego stołu. W trakcie jednej z podjętych tam dyskusji rodzice postulowali skrócenie procesu rekrutacyjnego do szkół średnich. Dzisiaj dla niektórych uczniów trwa to niemal całe wakacje. Czy da się coś z tym zrobić?

– Pracujemy nad tym, ale od razu przyznam, że zaproponowane przez nas rozwiązanie skróci proces rekrutacji maksymalnie o kilkanaście dni. Wynika to głównie z orzeczeń sądowych, które nakazują, aby uczniowie mogli się odwoływać, donieść dokumenty itd. Jako MEN jesteśmy zobowiązani się stosować do tych wytycznych.

– Stałym zarzutem nauczycieli jest to, że programy nauczania są przeładowane. Nauczyciele podobnie twierdzili, kiedy rządziła koalicja PO-PSL. A przecież programy piszą doświadczeni nauczyciele. Na czym polega ten paradoks?

– Rzeczywiście jest tak, że nowe podstawy programowe bardziej szczegółowo określają wymagania wobec uczniów i to, jakie umiejętności powinni oni opanować. Nie zwiększono natomiast objętości materiału, który uczeń ma do opanowania.

– To Pańska odpowiedź jako ministra edukacji, lecz czy to samo powtórzyłby Dariusz Piontkowski jako nauczyciel historii?

– Zdecydowanie tak. Powiem więcej, jako nauczyciel historii – który uczył w szkołach podstawowej i średniej – bardzo dokładnie przejrzałem podstawę programową. Według mnie, nie ma tam znaczącego zwiększenia treści, które mają być przez ucznia opanowane. Nie sądzę więc, aby materiał był przeładowany.
Już jako minister chcę natomiast podkreślić, że obok zmiany struktury szkoły kluczowym elementem reformy jest to, aby nauczyciel nie tylko przekazywał treści, ale by uczył młodzież umiejętności krytycznego, kreatywnego myślenia, szerszej wypowiedzi itp.

– Specjaliści dostrzegli tę zmianę, kiedy porównywali egzaminy w gimnazjach z tymi w szkole podstawowej, w których było więcej zadań otwartych. Jest Pan Minister zadowolony z efektów, które osiągnęli absolwenci 8-letniej podstawówki?

– Mieliśmy wątpliwości, czym się to zakończy, ale okazało się, że nauczyciele szkół podstawowych stanęli na wysokości zadania i przygotowali młodzież do egzaminów pod kątem większej kreatywności i samodzielnego myślenia. W efekcie wyniki egzaminów po szkole podstawowej są porównywalne z wynikami egzaminów po gimnazjum. Wydaje się więc, że model uczenia umiejętności miękkich, a nie tylko zdobywania twardej wiedzy, stopniowo następuje. A na tym bardzo nam zależało, kiedy zaczynaliśmy „dobrą zmianę” w edukacji.

– Na czym jeszcze ma polegać „dobra zmiana” w edukacji?

– Obok odejścia od testomanii, o którą oskarżano polską szkołę, będzie to również przywrócenie nauczania przedmiotowego. Najczęściej w tym kontekście mówiło się o nauce historii, która w starych podstawach programowych kończyła się na pierwszej klasie szkoły średniej. Teraz naukę historii przywracamy aż do końca szkoły średniej. Podobny proces objął przedmioty przyrodnicze.

– A jaki jest cel ostateczny tych wszystkich zmian?

– Mamy nadzieję, że zmiany, w których kładzie się mocny akcent na samodzielne, logiczne i krytyczne myślenie oraz wydłuża czas pracy nauczycieli z tymi samymi uczniami, zaowocują tym, iż absolwenci szkół średnich będą lepiej przygotowani do kontynuowania edukacji na poziomie studiów. Z kolei ci z nich, którzy nie chcą iść na wyższe uczelnie, będą lepiej przygotowani do wykonywania wybranego przez siebie zawodu. Cała nasza młodzież, dzięki reformie, będzie lepiej przygotowana do dorosłego życia.

* * *

Dariusz Piontkowski (1964 r.)
Ukończył studia historyczne na Wydziale Humanistycznym Filii Uniwersytetu Warszawskiego w Białymstoku oraz podyplomowe studia: menedżerskie, z zakresu zarządzania kadrami w administracji publicznej i z zarządzania oświatą.
Pracował jako nauczyciel w I Liceum Ogólnokształcącym im. Adama Mickiewicza w Białymstoku. Zasiadał w białostockiej Radzie Miasta, był radnym Sejmiku Województwa Podlaskiego, a następnie marszałkiem tego województwa.
Poseł na Sejm VII i VIII kadencji.
Od 2015 r. pełnił funkcję zastępcy przewodniczącego sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży.
4 czerwca 2019 r. powołany przez Prezydenta RP na urząd Ministra Edukacji Narodowej.
Żonaty, ma dwóch synów. W wolnych chwilach lubi aktywny wypoczynek, szczególnie siatkówkę, turystykę rowerową i żeglowanie.

2019-08-21 11:24

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wyrównujemy szanse

2020-09-16 11:29

Niedziela warszawska 38/2020, str. I

[ TEMATY ]

wywiad

Łukasz Krzysztofka

O awarii oczyszczalni „Czajka”, podziale Mazowsza i nowej strategii walki z pandemią z Konstantym Radziwiłłem, wojewodą mazowieckim, rozmawia Łukasz Krzysztofka.

Łukasz Krzysztofka: Obecnie tematem numer jeden na Mazowszu jest awaria oczyszczalni „Czajka”. Dzisiaj mówi się, że być może w ciągu kilku miesięcy da się położyć rurę stalową pod Wisłą, która miałaby być docelowym, bezpieczniejszym rozwiązaniem…

Konstanty Radziwiłł: Trudno powiedzieć, dlaczego miasto stołeczne nie zapewniło alternatywnego przesyłu w ciągu minionego roku. Prezydent Rafał Trzaskowski twierdzi, że rozwiązanie, jakim jest tunel z dwiema rurami, został źle zaplanowany. Tym bardziej z dużym niesmakiem odbieram próbę przerzucenia winy przez prezydenta Trzaskowskiego na swoich poprzedników. I to nie na poprzedniczkę (Hannę Gronkiewicz-Waltz – przyp. red.), która rządziła miastem przez 12 lat przed nim, tylko na śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego i wcześniejszych prezydentów. W okresie 14 lat rządów Platformy Obywatelskiej można było wszystko wykonać po swojemu.

CZYTAJ DALEJ

SKOK prosi o wsparcie i wstawiennictwo Maryi

2020-09-18 20:05

[ TEMATY ]

Jasna Góra

Niedziela

konferencja

Niedziela

SKOK

Karol Porwich/Niedziela

Mszą św. w Kaplicy Matki Bożej, w piątek 18 września, została zainaugurowana 28. Konferencję Krajowej Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej. W tym roku z powodu epidemii sesja plenarna, jak i poszczególne tematy paneli, zostaną zaprezentowane online. Konferencji towarzyszy motto 'Wspólnie ku zmianom'.

W jasnogórskiej modlitwie uczestniczyli m.in. Rafał Matusiak, prezes zarządu Krajowej Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej oraz Maciej Ruczyński, wiceprezes Zarządu Kasy Krajowej. Do pielgrzymowania na Jasną Górę, w sposób bezpośredni, oraz za pośrednictwem transmisji internetowej, zaproszeni byli wszyscy członkowie ruchu Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych, których jest w Polsce prawie 1,4 mln.

Karol Porwich/Niedziela

Panel z udziałem ks. Jarosława Grabowskiego Redaktora Naczelnego "Niedzieli".

Panel z udziałem ks. Jarosława Grabowskiego Redaktora Naczelnego

Karol Porwich/Niedziela

Panel z udziałem ks. Jarosława Grabowskiego Redaktora Naczelnego "Niedzieli".

Panel z udziałem ks. Jarosława Grabowskiego Redaktora Naczelnego

„Jak co roku Krajowa Konferencja Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych, jest takim podsumowaniem tego, co udało się osiągnąć w ubiegłym roku, jest to też taki moment refleksji, co powinniśmy zrobić w przyszłości - mówi Maciej Ruczyński, wiceprezes Zarządu Kasy Krajowej - Ten rok jest bardzo szczególny, bo w związku z obostrzeniami związanymi z koronawirusem, przed Spółdzielczymi Kasami stanęły nowe, niespotykane dotąd wyzwania. Na Jasną Gorę przyjeżdżamy po to, żeby czerpać stąd siły do naszej działalności, żeby czerpać inspiracje, żeby pomodlić się o wsparcie i wstawiennictwo Matki Bożej dla naszej działalności, dla naszej społecznej misji”.

Pracę zrzeszenia Spółdzielczych Kas w dobie koronawirusa, wiceprezes Ruczyński, ocenia bardzo dobrze: „Bardzo szybko udało nam się zmienić filozofię działania z działalności polegającej na bezpośredniej współpracy z naszymi członkami, opartej o takie bezpośrednie spotkania, wizyty w oddziałach, i w dużej mierze na przeniesienie tego do sfery takiej medialnej i internetowej - zapewnia Maciej Ruczyński - Jesteśmy dość specyficzni, ponieważ nasi członkowie to jednak ludzie w bardziej zaawansowanym wieku, którzy przychodzą do nas dlatego, że maja do nas zaufanie. To są jednak, z drugiej strony ludzie, którym przez całe życie zależało właśnie na tej bezpośredniej obsłudze, którzy niewiele mieli do tej pory wspólnego z takimi kanałami zdalnymi, z obsługą swoich finansów przez telefon, z obsługą przez internet. I tu dostrzegamy ogromną naszą rolę w edukowaniu, we wsparciu tych ludzi w tym, żeby jak najlepiej zaadaptowali się do obecnych warunków, żeby poznali te nowości technologiczne, które funkcjonują na rynku, żeby zaczęli z nich korzystać, zamiast korzystać z tej tradycyjnej formy pieniądza”.

Mszy św. przed Cudownym Obrazem Matki Bożej przewodniczył abp Wacław Depo, metropolita częstochowski. Słowa powitania skierował o. Mieczysław Polak.

Karol Porwich/Niedziela

„Każda nasza pielgrzymka jest na wzór Maryi dziękczynieniem za dotychczasowe nasze dziedzictwo rodzinne, czy w tym wypadku organizacji SKOK-u oraz otwarciem i nadzieją na przyszłość – powiedział w homilii abp Wacław Depo - Dobrze, że tu jesteśmy, że razem z Maryją wypraszamy potrzebny dar Ducha Świętego, dar mądrości dla naszych dróg. Chcemy Jej zawierzyć wszystkie spotkanie i prosić o wstawiennictwo do Ducha Świętego, który jest duchem prawdy i jednocześnie wolności, przypominającym nam wszystko, co Jezus nam powiedział, i przypominający nam o granicach prawdy i kłamstwa, dobra i zła. (...) Przychodzimy tutaj do domu Matki, żeby połączyć w sobie to, co jest naszym dziedzictwem, naszą chwilą obecną i zawierzyć Bogu przyszłość”.

CZYTAJ DALEJ

Wambierzyce: Festiwal Młodzieży “Light For Life” w innej formie niż zwykle

2020-09-19 19:39

[ TEMATY ]

festiwal

młodzież

FB: EKG Serca, Kamieniec Ząbkowicki

Młodzież, która uczestniczyła w oazowych rekolekcjach

Młodzież, która uczestniczyła w oazowych rekolekcjach

Co roku we wrześniu do sanktuarium Matki Bożej Królowej Rodzin w Wambierzycach na Festiwal Młodzieży “Light For Life” przyjeżdżało kilka tysięcy młodych z diecezji świdnickiej. W ramach tegorocznego spotkania, 19 września, w sanktuarium sprawowana była Msza św. Eucharystii przewodniczył i homilię wygłosił bp Marek Mendyk ordynariusz świdnicki.

- Nie tak wyobrażaliśmy sobie tegoroczną pielgrzymkę młodzieży. Pamiętajmy jednak, że Pan Bóg jeśli dopuszcza do człowieka jakąś trudność, jeśli dopuszcza jakieś zło, czy to moralne czy fizyczne, to tylko dlatego, by z tego było jeszcze większe dobro. Jestem przekonany, że pandemia zaowocuje czymś dobrym. Kiedy? Tego nie wiem, ale tak patrzymy na doświadczenia, które nas spotykają - mówił bp Marek Mendyk.

W homilii ordynariusz świdnicki przypomniał, że Wambierzyckie spotkania zapoczątkował męczennik obozu w Dachau bł. ks. Gerhard Hirschfelder. - Przywołuję również w pamięci pielgrzymki, które organizowałem do Wambierzyc jako wikariusz w Dzierżoniowie. Prosimy Boga, by przez wstawiennictwo błogosławionego męczennika dał nam szczególną łaskę, by nasze serca stawały się urodzajną glebą - mówił biskup.

Spotkanie młodzieży w Wambierzycach ma długoletnią tradycję. Od lat młodzież z diecezji świdnickiej, wcześniej z archidiecezji wrocławskiej, we wrześniu, gromadziła się u Królowej Rodzin. Forma spotkań na przestrzeni lat zmieniała się. Z kilkudniowych przekształciły się w jednodniowe. W ostatnich latach w programie spotkania były konferencje, adoracja Najświętszego Sakramentu oraz koncerty. W ramach tegorocznego spotkania młodych w sanktuarium sprawowana była Eucharystia na którą przybyła delegacja młodzieży z diecezji. Wcześniej konferencję wygłosił o. Michał Legan. Eucharystia transmitowana była na stronie facebookowej Festiwalu.

Sanktuarium Matki Bożej Wambierzyckiej Królowej Rodzin nazywane jest Śląską Jerozolimą. W kościele pw. Nawiedzenia NMP znajduje się figura ukoronowana w 1980 roku przez Prymasa Tysiąclecia Stefana kard. Stefana Wyszyńskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję