CBA złapało burmistrza Włoch – nie chodzi o Italię, ale o dzielnicę Warszawy – tuż po tym, jak przytulił pieniążki. Według doniesień, płakał, jak go zakuwali. Ponieważ informacja była nieprecyzyjna, pozostaje nam się domyślać, że nie był to płacz radości.
Gościa czy gościnia
Zjednoczona lewica przeszła pierwszą wielką, wewnętrzną debatę. Spór dotyczył wyboru między „gościnią” i „gością”. Chodzi o kobietę, która jest gościem. Ponieważ komputerowy korektor na czerwono podkreślił nam słowo „gościnia”, a zaakceptował „gościa”, znaczy, że powinno być: „gościa”. A tak na marginesie, to jakby ktoś nie wiedział, już powinien się zorientować, jakiej rangi problemy wniosłaby na agendę lewica, gdyby – co mało prawdopodobne – udało jej się dorwać do rządu. Nie, sorry, powinno być: „ta rząda”. To w przypadku, gdyby na czele stała „premiera”. I nie chodzi, oczywiście, o premierę teatralną.
Oj, co to nie było! Rozedrgana totalna opozycja histerycznie straszyła, że to próba sfałszowania wyborów, a niektórzy to już nawet wyglądali czołgów na ulicach. Narracja była następująca: chodzący na pasku PiS Sąd Najwyższy miał być narzędziem zmiany wyborczego wyniku i po to były skargi wyborcze złożone przez prawicę. I co się okazało? Sąd skargi odrzucił, a opozycja będzie musiała jeszcze trochę zjadać tę żabę.
Kandydat na honorową porażkę
Kto będzie kandydatem KO na prezydenta? Miały być prawybory, ale ich nie będzie. Wiele wskazuje, że z jednego powodu: bo kandydaci na kandydatów wielkich szans w starciu z urzędującym prezydentem nie mają. Pozostaje tylko Donald. Nie, żeby miał jakieś wielkie szanse na zwycięstwo. Zawsze jednak lepsza jest honorowa porażka niż totalna klęska.
Hiob woła do przyjaciół o litość, „bo ręka Boga mnie dotknęła”, a zaraz potem wypowiada pragnienie, które dla prawnika brzmi jak żądanie utrwalenia dowodu: „oby me słowa zostały spisane, oby w księdze utrwalone, rylcem żelaznym i ołowiem na skale wyryte na wieki”. Człowiek, któremu współcześni odmówili racji, apeluje do trybunału przyszłości. Skoro proces doczesny jest nie do wygrania (zob. glossę na 30 IX), niech przynajmniej akta przetrwają. Pismo utrwalone na skale to w starożytności forma najtrwalszej publikacji, jak inskrypcja królewska. Hiob chce, by jego sprawa nie umarła razem z nim. Wtedy, z samego dna, wyrywa się zdanie, które przerosło całą księgę: „lecz ja wiem: Wybawca mój żyje, na ziemi wystąpi jako ostatni”. Hebrajskie goel oznacza krewnego-mściciela, wykupiciela, tego, kto z mocy prawa rodowego wykupywał krewnego z niewoli, odzyskiwał jego ziemię i ujmował się o jego krew (por. Kpł 25; Rt 4). Hiob, opuszczony przez wszystkich, wyznaje, że ma jeszcze jednego Krewnego, który wstanie „jako ostatni”, dosłownie jak ten, kto w procesie zabiera głos na końcu i rozstrzyga. Wulgata przełożyła śmiało: Scio enim quod redemptor meus vivit, i tak te słowa weszły do liturgii za zmarłych, gdzie Kościół śpiewa je nad trumnami do dziś. „Ja sam Go zobaczę, moje oczy ujrzą, nie kto inny; moje nerki już mdleją z tęsknoty”. Tekst hebrajski jest w szczegółach ciemny i tłumacze biedzą się nad nim od wieków, ale kierunek nadziei jest jasny. Hiob spodziewa się zobaczyć Boga po swojej stronie. Chrześcijańska lektura od czasów Ojców słyszała tu przeczucie zmartwychwstania. Dzisiejsza patronka, Teresa z Lisieux, przeszła pod koniec życia własną noc wiary, próbę ciemności, o której mówiła, że siedzi przy stole niedowiarków. Właśnie w tej nocy powtarzała akt ufności. Mała droga i wielka skarga Hioba spotykają się w jednym punkcie. Ufność jest decyzją miłości podjętą w ciemku.
Październik to dla wielu osób czas powrotu do różańca. W kościołach po raz kolejny rozbrzmiewa „Zdrowaś Maryjo”, a wśród wiernych pojawiają się postanowienia, by tej modlitwie poświęcać więcej czasu. Tyle że z czasem bywa różnie. Praca, dom, dzieci, zakupy, nauka, spotkania i dziesiątki drobnych spraw sprawiają, że wieczorem najczęściej marzymy już tylko o chwili odpoczynku. Czy w takim rytmie dnia jest jeszcze miejsce na różaniec?
Podczas objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie w 1877 roku pojawiło się wezwanie do modlitwy różańcowej. Dla wielu osób różaniec stał się odtąd jedną z najważniejszych codziennych modlitw. Tyle że regularność nie zawsze przychodzi łatwo. Nie każdy ma możliwość, by wieczorem spokojnie usiąść i przez kilkadziesiąt minut modlić się bez przerwy. Czasem wystarczy jednak zacząć od jednej tajemnicy.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.