Reklama

Kościół nad Odrą i Bałtykiem

Poznajmy noblistów

100. rocznica nawiązania stosunków dyplomatycznych pomiędzy Japonią i Polską

Niedziela szczecińsko-kamieńska 45/2019, str. 6-7

[ TEMATY ]

Polska

Polska

Japonia

Leszek Wątróbski

Spotkanie poświęcone 120. rocznicy urodzin Yasunari Kawabata

Spotkanie poświęcone 120. rocznicy urodzin Yasunari Kawabata

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W Szczecinie (21 września br.) na dziedzińcu Muzeum Narodowego pod patronatem honorowym Marszałka Zachodniopomorskiego, Muzeum Narodowego, Stowarzyszenia „Dom Nobla”, szczecińskiego Klubu Azji we współpracy z Ośrodkiem Kultury w Policach, odbyło się ciekawe spotkanie poświęcone 120. rocznicy urodzin Yasunari Kawabata (1899-1972), laureata literackiej nagrody Nobla z roku 1968.

Głównym organizatorem tego pod każdym względem ciekawego spotkania było Stowarzyszenia „Dom Nobla”. Jest to pierwsze na świecie stowarzyszeniem przybliżających sylwetki zdobywców Nagrody Nobla ze wszystkich krajów świata. – Powstaliśmy jako Towarzystwo Polska-Skandynawia – mówi jego przewodnicząca Anna Szachowicz. – Skandynawia kojarzy się nam z przyznawaniem jednej z najbardziej prestiżowych nagród na świecie – Nagrody Nobla (w 5 dziedzinach – m.in. w nauce i pokoju). Działając jako Towarzystwo Polska-Skandynawia, zaczęliśmy przybliżać sylwetki noblistów.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Chcieliśmy m.in. przybliżyć sylwetkę laureata literackiej Nagrody Nobla Winstona Leonarda Spencera Churchilla. Wówczas ambasador brytyjski zaproponował nam zmianę nazwy naszego Towarzystwa Polska-Skandynawia poprzez poszerzenie zakresu jego działalności. Mogliśmy więc bez zawężania się wyłącznie do samej Skandynawii prezentować noblistów z całego świata oraz osiągnięcia ich ojczyzn i ich kulturę. Nie każdy z nas może przecież dotrzeć indywidualnie np. do Azji, Australii, Ameryki czy Afryki.

Inauguracja naszej działalności miała miejsce 16 grudnia 2006 r. w Muzeum Narodowym w Szczecinie podczas Gali Noblistów z dziedziny medycyny za rok 2006. Sylwetki laureatów przybliżali szczecińscy genetycy: prof. Jan Lubiński i dr Anna Jakubowska.

Jako Stowarzyszenia „Dom Nobla” staramy się przybliżać ludziom noblistów w różnych formach. Może to być prelekcja lub koncert, przybliżający muzykę, pieśni i tańce ich ojczyzny. Tak prezentowaliśmy np. sylwetkę noblistki chilijskiej Gabrieli Mistral, która znana była na całym świecie. W Polsce byliśmy pierwsi, którzy przybliżyliśmy jej sylwetkę na tle muzyki chilijskiej. W dniu naszej prezentacji gościł u nas ambasador tego kraju. Zazwyczaj w czasie podobnych spotkań przyjeżdżają do Szczecina pracownicy ambasad krajów, z których pochodzą prezentowani przez nasze stowarzyszenie nobliści.

Reklama

Tym razem obok prezentacji sylwetki i twórczości japońskiego noblisty Yasunari Kawabata, także z okazji 100. rocznica nawiązania stosunków dyplomatycznych pomiędzy Japonią i Polską, zorganizowano naprawdę ciekawe spotkanie. W jego programie znalazły się liczne wystąpienia na temat stosunków polsko-japońskich (mówili o tym Norbert Obrycki i prof. Tomasz Grocki); współpracy naukowej z Japonią (mówili o tym prof. Jacek Przepiórski, prorektor ZUT, który przepracował w Japonii 5 lat, i dr hab. Agata Markowska-Szczupak, prof. ZUT); ścieżek literatury japońskiej (mówiła o nich Beata Walczakiewicz ze szczecińskiego Klubu Azji); japońskich eksponatów muzealnych (z którymi zapoznała zebranych Ewa Prądzyńska, kierownik działu Kultur Pozaeuropejskich Muzeum Narodowego); przybliżenia twórczości japońskiego noblisty Y. Kawabata.

Był też koncert na shamisenie, tradycyjnym instrumencie japońsim (w wykonaniu Japończyka Masato Yokoe) i degustacja japońskich herbat.

W Japonii działalność misyjną i dobroczynną w latach 1930-36 prowadził św. Maksymilian M. Kolbe. Wraz z bratem Zenonem Żebrowskim był jednym z założycieli misji w Nagasaki, gdzie wybudował klasztor – Ogród Niepokalanej – i wydawał po japońsku czasopismo „Rycerz Niepokalanej”. Nauczał też filozofii w tamtejszym seminarium.

Brat Zenon, nazywany przez Japończyków Zeno, mieszkał tam do śmierci w roku 1982. Po wybuchu bomby atomowej w Nagasaki w sierpniu 1945 r., choć sam ucierpiał, poświęcił się pomocy jej ofiarom oraz ludziom, którzy w czasie wojny utracili swój dobytek. I od roku 1950 prowadził działalność dobroczynną w tzw. mieście mrówek, w jednej z dzielnic Tokio, oraz na terenie całego kraju. Był też założycielem w roku 1962 ośrodka dla niepełnosprawnych umysłowo w Hiroszymie.

W roku 1969 brat Zeno został odznaczony przez rząd japoński Orderem Świętego Skarbu w uznaniu zasług dla jego poświęcenia i działalności społecznej. A w roku 1999 powstał film animowany o bracie Zenonie pt. „Zeno kagirinaki ai ni” (Zeno – bezmiar miłości).

2019-11-05 13:08

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Justyna Kowalczyk a zmiana władzy

Niedziela Ogólnopolska 35/2015, str. 41

[ TEMATY ]

polityka

Polska

AR

Polska sama się nie naprawi. To jest w naszych rękach, także jako wyborców.

Dziwny temat, prawda? Ale nie ukrywam, że mam w tym pewien cel: chodzi o zrozumienie, że bez pracy nie osiągniemy niczego wartościowego jako naród i jako poszczególni ludzie. Bez własnej, wytężonej pracy. Parę miesięcy temu nasza znana biegaczka narciarska przedstawiła w stałym felietonie w „Gazecie Wyborczej”, bez upiększeń, swój zwyczajny dzień treningu letniego w hiszpańskich górach. Już od samego czytania robi się niedobrze. Pobudka – 5.45. Kawa i na basen, następnie trochę truchtania i gimnastyka. No i już śniadanie. Zaraz po – na rower i podjazd od wysokości 700 metrów nad poziomem morza do 2300 metrów. Ta trasa liczy 32 kilometry. „Ostatnie pięć kilometrów – pisze Justyna Kowalczyk – to przedłużony finisz. Wariactwo. Płuca pieką niebywale. Wstawać z siodełka nie można, trener nie pozwala”. Po podjeździe znowu parę kilometrów truchtu, gimnastyka i prysznic. Następnie obiad i masaż, a przecież mięśnie tak bolą, że niemal nie można ich dotknąć. Zawodniczka jest tak zmęczona, że często pod koniec masażu zasypia. A tu jeszcze trzeci trening przed nią. Bieganie przez godzinę i ćwiczenia na siłowni. Koło ósmej wieczorem Kowalczyk jest już po kolacji, ale nie ma już na nic siły – ani czytać, ani myśleć, ani spać.
CZYTAJ DALEJ

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus - "Moim powołaniem jest miłość"

Niedziela łódzka 22/2003

[ TEMATY ]

św. Teresa z Lisieux

Adobe Stock

Św. Teresa z Lisieux

Św. Teresa z Lisieux

O św. Teresie od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, karmelitance z Lisieux we Francji, powstały już opasłe tomy rozpraw teologicznych. W tym skromnym artykule pragnę zachęcić czytelników do przyjaźni z tą wielką świętą końca XIX w., która także dziś może stać się dla wielu ludzi przewodniczką na krętych drogach życia. Może także pomóc w zweryfikowaniu własnego stosunku do Pana Boga, relacji z Nim, Jego obrazu, który nosimy w sobie.

Życie św. Teresy daje się streścić w jednym słowie: miłość. Miłość była jej głównym posłannictwem, treścią i celem jej życia. Według św. Teresy, najważniejsze to wiedzieć, że jest się kochanym, i kochać. Prawda to, jak może się wydawać, banalna, ale aby dojść do takiego wniosku, trzeba w pełni zaakceptować siebie. Św. Teresie wcale nie było łatwo tego dokonać. Miała niesforny charakter. Była bardzo uparta, przewrażliwiona na swoim punkcie i spragniona uznania, łatwo ulegała emocjom. Wiedziała jednak, że tylko Bóg może dokonać w niej uzdrowienia, bo tylko On kocha miłością bez warunków. Dlatego zaufała Mu i pozwoliła się prowadzić, a to zaowocowało wyzwoleniem się od wszelkich trosk o samą siebie i uwierzeniem, że jest kochana taką, jaka jest. Miłość to dla św. Teresy "mała droga", jak zwykło się nazywać jej duchowy system przekonań, "droga zaufania małego dziecka, które bez obawy zasypia w ramionach Ojca". Św. Teresa ufała bowiem w miłość Boga i zdała się całkowicie na Niego. Chciała się stawać "mała" i wiedziała, że Bogu to się podoba, że On kocha jej słabości. Ona wskazała, na przekór panującemu długo i obecnemu często i dziś przekonaniu, że świętość nie jest dostępna jedynie dla wybranych, dla tych, którzy dokonują heroicznych czynów, ale jest w zasięgu wszystkich, nawet najmniejszych dusz kochających Boga i pragnących spełniać Jego wolę. Św. Teresa była przekonana, że to miłosierdzie Boga, a nie religijne zasługi, zaprowadzi ją do nieba. Św. Teresa chciała być aktywna nie w ćwiczeniu się w doskonałości, ale w sprawianiu Bogu przyjemności. Pragnęła robić wszystko nie dla zasług, ale po to, by Jemu było miło i dlatego mówiła: "Dzieci nie pracują, by zdobyć stanowisko, a jeżeli są grzeczne, to dla rozradowania rodziców; również nie trzeba pracować po to, by zostać świętym, ale aby sprawiać radość Panu Bogu". Św. Teresa przekonuje w ten sposób, że najważniejsze to wykonywać wszystko z miłości do Pana Boga. Taki stosunek trzeba mieć przede wszystkim do swoich codziennych obowiązków, które często są trudne, niepozorne i przesiąknięte rutyną. Nie jest jednak ważne, co robimy, ale czy wykonujemy to z miłością. Teresa mówiła, że "Jezus nie interesuje się wielkością naszych czynów ani nawet stopniem ich trudności, co miłością, która nas do nich przynagla". Przykład św. Teresy wskazuje na to, że usilne dążenie do doskonałości i przekonywanie innych, a zwłaszcza samego siebie, o swoich zasługach jest bezcelowe. Nigdy bowiem nie uda się nam dokonać takich czynów, które sprawią, że będziemy w pełni z siebie zadowoleni, jeśli nie przekonamy się, że Bóg nas kocha i akceptuje nasze słabości. Trzeba zgodzić się na swoją małość, bo to pozwoli Bogu działać w nas i przemieniać nasze życie. Św. Teresa chciała być słaba, bo wiedziała, że "moc w słabości się doskonali". Ta wielka święta, Doktor Kościoła, udowodniła, że można patrzeć na Boga jak na czułego, kochającego Ojca. Jednak trwanie w takim przekonaniu nie przyszło jej łatwo. Przeżywała wiele trudności w wierze, nieobce były jej niepokoje i wątpliwości, znała poczucie oddalenia od Boga. Dzięki temu może być nam, ludziom słabym, bardzo bliska. Jest także dowodem na to, że niepowodzenia i trudności są wpisane w życie każdego człowieka, nikt bowiem nie rodzi się święty, ale świętość wypracowuje się przez walkę z samym sobą, współpracę z łaską Bożą, wypełnianie woli Stwórcy. Teresa zrozumiała najgłębszą prawdę o Bogu zawartą w Biblii - że jest On miłością - i dlatego spośród licznych powołań, które odczuwała, wybrała jedno, mówiąc: "Moim powołaniem jest miłość", a w innym miejscu: "W sercu Kościoła, mojej Matki, będę miłością".
CZYTAJ DALEJ

Ewangelizował nawet na swoim pogrzebie. Kąty Wrocławskie pożegnały ks. Wojciecha Draba

2026-10-01 21:10

[ TEMATY ]

bp Marek Mendyk

diecezja świdnicka

ks. Krzysztof Ora

pogrzeb kapłana

ks. Wojciech Drab

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Ks. Kan. Wojciech Drab (1971-2026)

Ks. Kan. Wojciech Drab (1971-2026)

Pogrzeb ks. Wojtka stał się dla mnie nadzwyczajnymi rekolekcjami o kapłaństwie, o życiu pomimo śmierci, o Kościele, który jest piękną wspólnotą – napisał po uroczystości ks. kan. Krzysztof Ora. I rzeczywiście: 1 października w Kątach Wrocławskich nie zabrakło łez i bólu, ale jeszcze mocniej wybrzmiewała wiara, że śmierć nie ma ostatniego słowa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję