Reklama

Wywiady

Czy możliwy jest dialog z islamem?

Prowadziłem kiedyś dialog z muzułmaninem, który stwierdził, że możemy rozmawiać na każdy temat – o kulturze, pokoju i wojnie, a nawet o kobietach. Ale dyskusja czysto religijna nie ma sensu – mówi prof. Eugeniusz Sakowicz, teolog i religioznawca, w rozmowie z Katarzyną Woynarowską.

Niedziela Ogólnopolska 4/2020, str. 16-18

[ TEMATY ]

dialog

islam

muzułmanie

adobe.stock.pl

Katarzyna Woynarowska: „Nie każdy muzułmanin to terrorysta, ale każdy terrorysta to muzułmanin”. Irytują Pana Profesora takie stwierdzenia?

Prof. Eugeniusz Sakowicz: Oczywiście, bo nie są prawdziwe! Zresztą nie wiem, czy istnieje ogólnoświatowy rejestr wszystkich terrorystów, a w nim rubryka: „Wyznawana religia”. Wśród terrorystów można spotkać ludzi wyznających różne światopoglądy, ateistów, osoby bezwzględnie nienawidzące religii, ale też takich, którzy deklarują się jako muzułmanie.

Ale akty terrorystyczne podejmowane są dziś głównie właśnie z pobudek religijnych...

Akty terrorystyczne podejmowane były kiedyś i są nadal przez ludzi przyznających się nie tylko do islamu, ale też do hinduizmu, a nawet chrześcijaństwa. Wielu terrorystów w gruncie rzeczy nie ma nic wspólnego z religią, do której się przyznają lub która jest im „przyczepiana” jak szyld. Siejący przemoc i grozę wiedzą doskonale, że religia jest im potrzebna jako „zasłona dymna”. Niejednokrotnie słyszałem z ust znajomych muzułmanów stwierdzenia, że terroryści nazywani przez media muzułmańskimi wcale nie są muzułmanami!

Reklama

Ludzie obawiają się, że jeśli w Europie wybuchnie wojna, to będzie ona wojną religii.

Wizja wojny religijnej w Europie jest absurdem.

Dlaczego? Przecież stosunkowo niedawno mieliśmy taką wojnę na Bałkanach...

Obecnie duży odsetek Europejczyków to ludzie, którzy zagubili wiarę religijną bądź się jej wyrzekli. Jeszcze inni, pochodzący z domów, w których szanowana była tradycja religijna, zobojętnieli całkowicie na jakiekolwiek myśli o Bogu, żyją tak, jakby Boga nie było. Przecież społeczeństwa zsekularyzowane, zlaicyzowane nie są społeczeństwami religijnymi! Statystyka dotycząca państw europejskich jest wielce niepokojąca. Na Zachodzie zaledwie kilka procent katolików praktykuje swoją religię, uczestnicząc w niedzielnej Mszy św. Są państwa, których zdecydowana większość mieszkańców (jak chociażby Czechy czy Estonia) deklaruje swoją niewiarę w Boga. Życie „obok siebie” nie musi z kolei oznaczać życia przeciwko sobie. Dobrym przykładem jest społeczność muzułmańska – wprawdzie dziś niewielka – od wieków obecna na ziemiach Rzeczypospolitej Polskiej. Kiedyś Tatarzy litewscy, dziś Tatarzy polscy, poświadczali niejednokrotnie na polach bitew miłość do swojej ojczyzny – katolickiej Polski. Od bitwy z Krzyżakami pod Grunwaldem w 1410 r. poczynając, na Bitwie Warszawskiej z bolszewikami w 1920 r. i kampanii wrześniowej 1939 r. kończąc. Jeden z moich znajomych, dziś blisko stuletni muzułmanin, mówił mi, że polscy Tatarzy są pokojowo usposobieni, szanują innych dzięki „otoczeniu chrześcijan”, wśród których żyją od wieków.

Porozmawiajmy o współistnieniu. W Polsce jeszcze tego nie widać, ale np. w Europie Zachodniej od dekad istnieją w miastach całe dzielnice muzułmańskie, a w małych miejscowościach nikogo nie dziwi meczet stojący obok kościoła.

Życie różnych społeczności na jednym terytorium, jak np. właśnie w Europie, może i będzie generować napięcia czy nawet spięcia, konflikty. Nie muszą one jednakże być zarzewiem nienawiści, walk czy wojen. Tak może się stać, kiedy religia zacznie być manipulowana przez politykę czy – mówiąc bardziej konkretnie – kiedy ludzie niewierzący w Boga, a posiadający polityczną władzę, będą dzielili i nastawiali negatywnie przeciwko sobie ludzi religijnych.

Reklama

Muzułmanie są zwykle bardzo religijni, chrześcijanie w Europie – raczej obojętni w wierze, przynajmniej w większości. Czy islam, jak chcą niektórzy, spowoduje, że chrześcijanie staną się mniejszością lub, co gorsza, zmienią religię?

To nie islam jest zagrożeniem dla Europy, ale laicki fundamentalizm, bardzo brutalny, bezwzględny. Wystarczy tylko spojrzeć na odniesienie całych rzesz Europejczyków (z parlamentami na czele) do nienarodzonych, by powziąć takie przekonanie. O religijności muzułmanów mówił przed wielu laty św. Jan Paweł II w książce Przekroczyć próg nadziei. Wskazywał z jednej strony na odwagę modlących się muzułmanów, z drugiej zaś – na coraz bardziej puste katedry. Gorliwość w wierze wyznawców innych religii, w tym przypadku muzułmanów, jest „znakiem czasu”, wyzwaniem skierowanym do sumień chrześcijan, by wrócili do swoich „korzeni”. A przecież korzenie Europy są chrześcijańskie! Cały kontynent – jego historia, kultura i sztuka – został zbudowany „na planie krzyża”. Chrześcijanie świadomi swojej wiary już są w Europie mniejszością. Wierzę jednak, że świat jest w rękach Boga. A zatem tylko Bóg wie, jaka będzie przyszłość!

Jest jeszcze cały obszar kultury, obyczajów, tradycji, które wpływają na naszą codzienność i na przyszłość...

Praktyki religijne islamu czy też zwyczaje i obrzędy muzułmańskie na pewno nie zostaną powszechnie przyjęte w Europie. Skoro ktoś porzucił chrześcijaństwo, to nie przyjmie w jego miejsce islamu! Europejczycy na pewno nie zrezygnują z utrwalonych przez wieki przyzwyczajeń kulinarnych na rzecz jadłospisów muzułmańskich. Nie będą pościć przez cały miesiąc ramadan, skoro w ogóle przestali pościć, a wstrzemięźliwość w piątki od pokarmów mięsnych jest już dziś tylko wspomnieniem „diety” przodków. Europejczycy nie zrezygnują też ze swoich win, które są tak kategorycznie – bo to napój alkoholowy – odrzucane przez islam, jako mącące w głowach ludzi i uderzające koniec końców w monoteizm. Niektórym Europejczykom byłoby też bardzo trudno przeciwstawić się „kulturze śmierci” i wybrać „cywilizację miłości”. Islam, bezwzględnie potępiając aborcję, jest wielkim wyrzutem sumienia dla Europejczyków i dla Amerykanów.

Obawiamy się islamu, bo tkwi w nas lęk, że to religia agresywna, krwawa...

A muzułmanie mówią o swojej religii jako o religii pokoju. Zresztą pozdrawiają siebie słowami: Salem alejkum!, które są pozdrowieniem pokoju. Ten, kto chce znaleźć argument za przemocą i wojną, na pewno go jednak znajdzie, nawet w najświętszych tekstach, np. w Koranie. Według badaczy religii, politologów religii, arabistów, przemoc i agresję ma „miłować” 1-2% muzułmanów. Tę wypowiedź usłyszałem ok. 20 lat temu, a stwierdził to jeden z najwybitniejszych polskich badaczy islamu. Być może odsetek ten jest mniejszy. Warto by zweryfikować ten „sąd”.

A obowiązek walki z „niewiernymi”, w tym z chrześcijanami?

Stwierdzenie o bezwzględnie i bezwarunkowo skodyfikowanym zapisie walki muzułmanów z chrześcijanami nie jest prawdziwe. Chrześcijanie zawsze byli traktowani przez świętą księgę islamu – Koran oraz przez tradycję muzułmańską jako „Lud Księgi”, tj. Biblii, który kiedyś miał prawdziwe objawienie, ale je zagubił. Dżihad, czyli tzw. święta wojna, w pierwotnym islamie pojmowany był jako walka zbrojna z własnymi brutalnymi władcami muzułmańskimi. Co więcej, każdy muzułmanin musiał i musi nieustannie prowadzić wojnę z „niewiernym”, który ukrywa się w nim samym. To pierwsze i podstawowe znaczenie terminu, którego wszyscy się boją... Wezwanie do „świętej wojny z niewiernymi” pojawiło się dopiero na początku II tysiąclecia, a wiązało się z wyprawami krzyżowymi. Jeden z moich znajomych muzułmanów mówił mi z całym przekonaniem: „Żadna wojna, kiedy zabija się ludzi, nie jest święta!”.

Obie religie – i islam, i chrześcijaństwo – są monoteistyczne, ale pojęcie Boga jest w nich skrajnie różne. Różne jest też rozumienie wielu bardzo istotnych kwestii, np. dotyczących wolności człowieka oraz miejsca religii w społeczeństwie.

Tak, to prawda – islam i chrześcijaństwo to religie monoteistyczne. Taki sąd wyrazi większość chrześcijan. Tak jednak nie będą uważać muzułmanie, którzy posądzają chrześcijan o wiarę w trzech bogów, a zatem winią ich za popełnienie grzechu politeizmu, jedynego niewybaczalnego – według islamu – grzechu. Człowiek winien bezwzględnie poddać się Bogu – mówią muzułmanie. To Allah jest gwarantem jego wolności. Nad wolnością danego człowieka czuwa społeczność muzułmańska, od rodziny poczynając, na ummie, czyli wielkiej wspólnocie wiernych islamu, kończąc. Islam jest wszystkim, wierzą muzułmanie, a zatem polityką, kulturą, religią, życiem zbiorowym i osobistym. Społeczność z natury jest religijna – dodają – tak bowiem jak pojedynczy człowiek ma być poddany Allahowi, tak samo mniejsza czy większa społeczność ludzka, a w końcu państwo winny być bezdyskusyjnie subordynowane miłosiernemu, litościwemu Bogu.

Czy my, chrześcijanie, możemy się czegoś nauczyć od muzułmanów?

Muzułmanie określają siebie jako posłusznych woli Allaha (muslim znaczy „posłuszny”). Tego poddania się woli Bożej – Bogu w Trójcy Jedynemu chrześcijanie mogą się od nich uczyć; poddania jej swojego życia nie tylko prywatnego, ale i publicznego, społecznego. Godna uznania jest też wierność muzułmanów modlitwie i pewnym innym praktykom wiary, takim jak post czy jałmużna. Muzułmanie nie wstydzą się publicznej modlitwy – w odróżnieniu od bardzo wielu chrześcijan. Poddanie się Bogu (chrześcijanie powiedzieliby: Bożej Opatrzności) sprawia też, że w trudnych sytuacjach muzułmanie zachowują się spokojniej niż większość ludzi kultury Zachodu. Nie tracą równowagi ducha.

Słyszy się głosy, że z islamem nie da się prowadzić dialogu. A jeśli trzeba, to jak powinien on wyglądać?

Bardzo ważne jest słyszenie i słuchanie odpowiednich głosów. Blisko 20 lat temu prowadziłem dialog z muzułmaninem w bazylice Ojców Dominikanów w Lublinie. Staliśmy naprzeciwko siebie na dwóch ambonach. Zadawaliśmy sobie nawzajem pytania. Mój rozmówca powiedział wówczas, że możemy prowadzić dialog na każdy temat. Możemy rozmawiać o kulturze, o pokoju i wojnie, a nawet o kobietach. Ale dyskusja czysto religijna nie ma sensu...

Pan Profesor się z tym zgadza?

Nie, ponieważ inne stanowisko wyraża Kościół katolicki w swoim oficjalnym nauczaniu. Jeśli nie dialog, to co? – zadajmy sami sobie to pytanie. On jest możliwy, ale bardzo trudny, i może przybierać różne formy. Pierwszą, podstawową jest dialog życia, zwany też dialogiem codzienności, czyli koegzystencji. Chodzi o dobre relacje sąsiedzkie, o życzliwość w miejscu pracy, w szkole – tam, gdzie spotykają się niejednokrotnie chrześcijanie z muzułmanami. Druga forma to dialog specjalistów czy też ekspertów, tj. osób doskonale wykształconych w naukach o religii, w teologii. Jego celem jest odpowiedź na istotne, wspólne pytania religijne, np. o Boga, o sens życia, cierpienia, śmierci. Warto przy tym zauważyć rzecz charakterystyczną: chrześcijaństwo ma wielu specjalistów od praktycznie każdej religii, natomiast np. wśród muzułmanów trudno takich znaleźć. Trzecia forma to dialog modlitwy bądź doświadczenia religijnego. Jego przykładem są spotkania w Asyżu w latach 1986 i 2002, zainspirowane przez św. Jana Pawła II jako Dni Modlitwy o Pokój. Żadną miarą nie chodziło w Asyżu o wspólną modlitwę chrześcijan i muzułmanów, ale o to, żeby „być razem, aby się modlić”. Jest jeszcze jedna forma dialogu – czwarta: dialog dzieł, czyli społecznego zaangażowania. W ramach tego dialogu chrześcijanie i muzułmanie mogą i powinni występować razem w obronie godności człowieka, w tym nienarodzonego, sprzeciwiając się aborcji, która jest praprzyczyną każdej wojny. Powinni nie dopuścić do uprawomocnienia eutanazji, która odmawia prawa do życia starcom – „stróżom tradycji”. Ta forma dialogu jest praktyczną realizacją troski o człowieka, o jego rozwój zgodnie z katolicką nauką społeczną.

Prof. Eugeniusz Sakowicz
Kierownik Katedry Religiologii i Ekumenizmu w Instytucie Nauk Teologicznych na Wydziale Teologicznym UKSW oraz członek Komitetu Nauk Teologicznych PAN.

2020-01-21 09:37

Ocena: +4 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Irak: w Mosulu młodzi muzułmanie pomagają sprzątać kościoły i wzywają chrześcijan do powrotu

2020-11-05 19:16

[ TEMATY ]

muzułmanie

Irak

odbudowa

chrześcijanie

Vatican News /AFP

Chrześcijanie w Iraku

Chrześcijanie w Iraku

Młodzi muzułmanie z Mosulu w północnym Iraku współpracują z chrześcijanami przy odgruzowywaniu i czyszczeniu miejscowych kościołów, zniszczonych kilka lat temu przez bojówkarzy z tzw. Państwa Islamskiego (IS). Poza tym zachęcają wyznawców Chrystusa do powrotu w te strony, z których musieli uciekać przed islamistami.

“Jest to nasze przesłanie, które kierujemy [do chrześcijan], mówimy im: wracajcie, Mosul jest niepełny bez was!” – powiedział włoskiej agencji misyjnej AsiaNews Mohammed Essam. Jest on współzałożycielem grupy wolontariuszy z tego miasta, zaangażowanych w przywrócenie do użytku znajdujących się tam zabytków, w tym także chrześcijańskich. Inicjatywa ta ma za zadanie uleczenie dramatycznych ran zadanych w ciągu kilku lat rządów na tym obszarze Państwa Islamskiego. Razem z innymi swymi rówieśnikami ci młodzi muzułmanie uprzątają z kurzu, ruin i popiołów kościół syryjskokatolicki św. Tomasza.

To historyczne miejsce kultu, wzniesione w połowie XIX w. zostało złupione i zniszczone przez islamistów tzw. “kalifatu”, którzy latem 2014 przejęli kontrolę nad Mosulem i dużą częścią Równiny Niniwy, zmuszając mieszkających tam od pokoleń chrześcijan (jak również jezydów, innych muzułmanów, głównie szyitów, i sabejczyków) do ucieczki na tereny Kurdystanu Irackiego. Panowanie IS trwało 3 lata i było naznaczone przemocą i terrorem oraz niszczeniem miejsc symbolicznych, takich jak meczet al-Nuri i kościół al-Saa (Matki Bożej Godziny).

Po zdobyciu miasta latem 2014 kościół św. Tomasza popadł w stan opuszczenia, grożąc całkowitym zawaleniem. Grupa młodych wolontariuszy uznała go za symbol odrodzenia, próbując “oczyścić drogę” po brutalności okropieństw panowania dżihadystów, usuwając taki napis jak “Ziemia Kalifatu” po arabsku, jaki wybijał się na jednym z budynków – odniesienie do ambicji tej grupy na całym Bliskim Wschodzie.

Rozmówca agencji nawiązał też do zbrodni popełnionych przez ludzi al-Baghdadiego [przywódcy IS], które osobiście widział i przeżywał. “Chcemy zmienić postrzeganie przez mieszkańców tego regionu i na całym świecie miasta Mosulu. Chcemy powiedzieć, że chrześcijanie należą do tej ziemi, mają za sobą bogatą i cenną historię tutaj” – powiedział Essam.

Od czasu wyzwolenia miasta grupa, zwana “Ramiona Mosulu” (po arabsku Sawaed al-Museliya) spieszy z pomocą i opieką miejscowej ludności, rozdzielając żywność i artykuły pierwszej potrzeby wśród najbardziej potrzebujących, odbudowując domy, zwłaszcza te należące do najuboższych. A sprzątając kościół młodzi wolontariusze chcą wesprzeć wysiłki miejscowej wspólnoty chrześcijańskiej przy odbudowie budynków, struktur, dóbr i miejsc historycznych oraz przygotować miejsce pod powrót tych, którzy przed laty uciekli przed przemocą na tle etnicznym i wyznaniowym. “Chcemy zatroszczyć się o nich i o ich miejsca kultu” – zapewnił młody muzułmanin.

Dotychczas jedynie ok. 50 rodzin chrześcijańskich wróciło do Mosulu, choć codziennie setki osób z Równiny Niniwy i wiosek chrześcijańskich przybywa do tej metropolii ze względu na naukę lub pracę. Według źródeł chrześcijańskich z północy Iraku młodzi są “nadzieją tego miasta, które bardzo wycierpiało w przeszłości, przechodząc przez ciemny tunel”.

CZYTAJ DALEJ

Dr Wanda Półtawska z Wielką Nagrodą Honorową im. Witolda Hulewicza

2020-11-28 16:09

[ TEMATY ]

nagroda

Wanda Półtawska

YouTube

Dr Wanda Półtawska – lekarka, działaczka pro-life, profesor Papieskiej Akademii Teologicznej - otrzymała Wielką Nagrodę Honorową w ramach corocznie przyznawanej Nagrody im. Witolda Hulewicza.

Dr Półtawską - dama Orderu Orła Białego, więźniarka Ravensbrück, została uhonorowana za służbę Polsce i Kościołowi. Nagrodę pośmiertnie przyznano również jej mężowi, prof. Andrzejowi Półtawskiemu.

W tegorocznej, jubileuszowej – 25.edycji Nagrody nagrodzono 19 osób. Laureaci reprezentują świat nauki i kultury, maja wielkie zasługi na polu działań społecznych.

Wielką Nagrodę im. Hulewicza oprócz Wandy i Andrzeja Półtawskich przyznano także red. Romualdowi Karasiowi polskiemu reportażyście – za obronę dobrego imienia majora Henryka Sucharskiego, bohaterskiego dowódcy Westerplatte.

W gronie laureatów Nagrody za rok 2020 znaleźli się m.in. publicystka i reżyserka Alina Czerniakowska, Bożena Kociołkowska - primabalerina Teatru Wielkiego Opery Narodowej w latach 1967-1986), choreograf, pedagog, Wiesław Lizak – regionalista, działacz kulturalny z Gręboszowa i Grzegorz Łubczyk – dziennikarz, działacz społeczny i dyplomata, b. ambasador RP na Węgrzech.

Natomiast Grand Prix Nagrody im. Witolda Hulewicza za rok 2020 powędruje do historyka dr Petera Rainy z Berlina, który w bieżącym roku obchodzi 85-lecie urodzin i 50-lecie pracy naukowej. Jubilat Nagrodę otrzymał za twórczość historyczną poświęcona Polsce, za szczególnym podkreśleniem pięciotomowego dzieła pt. Stefan Kardynał Wyszyński. Prymas Tysiąclecia, które ukazało się w bieżącym roku nakładem Stowarzyszenia Absolwentów i Przyjaciół Wydziału Prawa KUL.

Nagroda im. Witolda Hulewicza, przyznawana przez Stowarzyszenie jego imienia, została utworzona w 1995 roku, w 100.rocznicę urodzin Witolda Hulewicza (1895-1941) – poety, tłumacza, wydawcy, współorganizatora Polskiego Radia w Wilnie.

Corocznie Kapituła Nagrody przyznaje nagrody w tych dziedzinach twórczości, działań społecznych i gospodarczych, jakie uprawiał Witold Hulewicz. W gronie dotychczasowych laureatów znaleźli się m.in. Zofia Posmysz, Barbara Wachowicz, Lesław M. Bartelski, Adam Myjak, Wiesław Ochman, Bohdan Tomaszewski, biskup Józef Zawitkowski.

Uroczystość wręczenia Nagród za rok 2020, w związku z zaistniałą sytuacją epidemiologiczną, odbędzie się w 1. półroczu 2021 roku.

CZYTAJ DALEJ

Włochy: w Weronie zaprezentowano jeden z najstarszych rękopisów Ewangelii

2020-11-28 18:28

[ TEMATY ]

Ewangelia

Włochy

rękopis

Adober Stock

W Weronie, w ramach Festiwalu Katolickiej Nauki Społecznej, zaprezentowane zostało bezcenne znalezisko przechowywane w Bibliotece Watykańskiej. Jest to jeden z najstarszych i najlepiej zachowanych rękopisów Nowego Testamentu, datowany na przełom I i II w. Papirus Bodmer XIV-XV został odkryty w połowie XX w. Do Watykanu trafił w 2006 roku.

Napisany jest po grecku i zawiera fragmenty Ewangelii według św. Łukasza i św. Jana. „Jest to najstarszy manuskrypt, w którym na jednej stronie widać przejście od końca jednej Ewangelii do początku następnej. To zatem pierwsze bezpośrednie świadectwo o kolejności w kanonie Pisma Świętego” – wyjaśnił ks. Dario Viganò, wicekanclerz Papieskiej Akademii Nauk i Papieskiej Akademii Nauk Społecznych. Odkrycie tego tekstu miało przełomowe znaczenie dla biblistyki, zmieniło poglądy naukowców na historię tekstu Nowego Testamentu.

Papirus do Biblioteki Watykańskiej przekazał Frank J. Hanna, jeden z największych katolickich filantropów w USA, który nabył go na aukcji. Podczas spotkania zaprezentowany został film dokumentalny, w którym Hanna opowiada o historii papirusu. 50-minutowy dokument przedstawia także samą Bibliotekę Watykańską, pokazuje niektóre wcześniej nieznane miejsca, jak np. podziemne pomieszczenie, gdzie przechowywane są rękopisy. Autorzy podkreślili także nieocenioną wartość watykańskiej kolekcji, działalność konserwatorską papieskich bibliotekarzy oraz wartość stworzenia miejsca badań dla ekspertów z całego świata. Dokument wyreżyserowany przez Matteo Caccarelli’ego będzie miał premierę w nadchodzącym roku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję