Reklama

Wywiady

Czy możliwy jest dialog z islamem?

Prowadziłem kiedyś dialog z muzułmaninem, który stwierdził, że możemy rozmawiać na każdy temat – o kulturze, pokoju i wojnie, a nawet o kobietach. Ale dyskusja czysto religijna nie ma sensu – mówi prof. Eugeniusz Sakowicz, teolog i religioznawca, w rozmowie z Katarzyną Woynarowską.

2020-01-21 09:37

Niedziela Ogólnopolska 4/2020, str. 16-18

[ TEMATY ]

dialog

islam

muzułmanie

adobe.stock.pl

Katarzyna Woynarowska: „Nie każdy muzułmanin to terrorysta, ale każdy terrorysta to muzułmanin”. Irytują Pana Profesora takie stwierdzenia?

Prof. Eugeniusz Sakowicz: Oczywiście, bo nie są prawdziwe! Zresztą nie wiem, czy istnieje ogólnoświatowy rejestr wszystkich terrorystów, a w nim rubryka: „Wyznawana religia”. Wśród terrorystów można spotkać ludzi wyznających różne światopoglądy, ateistów, osoby bezwzględnie nienawidzące religii, ale też takich, którzy deklarują się jako muzułmanie.

Ale akty terrorystyczne podejmowane są dziś głównie właśnie z pobudek religijnych...

Akty terrorystyczne podejmowane były kiedyś i są nadal przez ludzi przyznających się nie tylko do islamu, ale też do hinduizmu, a nawet chrześcijaństwa. Wielu terrorystów w gruncie rzeczy nie ma nic wspólnego z religią, do której się przyznają lub która jest im „przyczepiana” jak szyld. Siejący przemoc i grozę wiedzą doskonale, że religia jest im potrzebna jako „zasłona dymna”. Niejednokrotnie słyszałem z ust znajomych muzułmanów stwierdzenia, że terroryści nazywani przez media muzułmańskimi wcale nie są muzułmanami!

Ludzie obawiają się, że jeśli w Europie wybuchnie wojna, to będzie ona wojną religii.

Wizja wojny religijnej w Europie jest absurdem.

Dlaczego? Przecież stosunkowo niedawno mieliśmy taką wojnę na Bałkanach...

Obecnie duży odsetek Europejczyków to ludzie, którzy zagubili wiarę religijną bądź się jej wyrzekli. Jeszcze inni, pochodzący z domów, w których szanowana była tradycja religijna, zobojętnieli całkowicie na jakiekolwiek myśli o Bogu, żyją tak, jakby Boga nie było. Przecież społeczeństwa zsekularyzowane, zlaicyzowane nie są społeczeństwami religijnymi! Statystyka dotycząca państw europejskich jest wielce niepokojąca. Na Zachodzie zaledwie kilka procent katolików praktykuje swoją religię, uczestnicząc w niedzielnej Mszy św. Są państwa, których zdecydowana większość mieszkańców (jak chociażby Czechy czy Estonia) deklaruje swoją niewiarę w Boga. Życie „obok siebie” nie musi z kolei oznaczać życia przeciwko sobie. Dobrym przykładem jest społeczność muzułmańska – wprawdzie dziś niewielka – od wieków obecna na ziemiach Rzeczypospolitej Polskiej. Kiedyś Tatarzy litewscy, dziś Tatarzy polscy, poświadczali niejednokrotnie na polach bitew miłość do swojej ojczyzny – katolickiej Polski. Od bitwy z Krzyżakami pod Grunwaldem w 1410 r. poczynając, na Bitwie Warszawskiej z bolszewikami w 1920 r. i kampanii wrześniowej 1939 r. kończąc. Jeden z moich znajomych, dziś blisko stuletni muzułmanin, mówił mi, że polscy Tatarzy są pokojowo usposobieni, szanują innych dzięki „otoczeniu chrześcijan”, wśród których żyją od wieków.

Porozmawiajmy o współistnieniu. W Polsce jeszcze tego nie widać, ale np. w Europie Zachodniej od dekad istnieją w miastach całe dzielnice muzułmańskie, a w małych miejscowościach nikogo nie dziwi meczet stojący obok kościoła.

Życie różnych społeczności na jednym terytorium, jak np. właśnie w Europie, może i będzie generować napięcia czy nawet spięcia, konflikty. Nie muszą one jednakże być zarzewiem nienawiści, walk czy wojen. Tak może się stać, kiedy religia zacznie być manipulowana przez politykę czy – mówiąc bardziej konkretnie – kiedy ludzie niewierzący w Boga, a posiadający polityczną władzę, będą dzielili i nastawiali negatywnie przeciwko sobie ludzi religijnych.

Muzułmanie są zwykle bardzo religijni, chrześcijanie w Europie – raczej obojętni w wierze, przynajmniej w większości. Czy islam, jak chcą niektórzy, spowoduje, że chrześcijanie staną się mniejszością lub, co gorsza, zmienią religię?

To nie islam jest zagrożeniem dla Europy, ale laicki fundamentalizm, bardzo brutalny, bezwzględny. Wystarczy tylko spojrzeć na odniesienie całych rzesz Europejczyków (z parlamentami na czele) do nienarodzonych, by powziąć takie przekonanie. O religijności muzułmanów mówił przed wielu laty św. Jan Paweł II w książce Przekroczyć próg nadziei. Wskazywał z jednej strony na odwagę modlących się muzułmanów, z drugiej zaś – na coraz bardziej puste katedry. Gorliwość w wierze wyznawców innych religii, w tym przypadku muzułmanów, jest „znakiem czasu”, wyzwaniem skierowanym do sumień chrześcijan, by wrócili do swoich „korzeni”. A przecież korzenie Europy są chrześcijańskie! Cały kontynent – jego historia, kultura i sztuka – został zbudowany „na planie krzyża”. Chrześcijanie świadomi swojej wiary już są w Europie mniejszością. Wierzę jednak, że świat jest w rękach Boga. A zatem tylko Bóg wie, jaka będzie przyszłość!

Jest jeszcze cały obszar kultury, obyczajów, tradycji, które wpływają na naszą codzienność i na przyszłość...

Praktyki religijne islamu czy też zwyczaje i obrzędy muzułmańskie na pewno nie zostaną powszechnie przyjęte w Europie. Skoro ktoś porzucił chrześcijaństwo, to nie przyjmie w jego miejsce islamu! Europejczycy na pewno nie zrezygnują z utrwalonych przez wieki przyzwyczajeń kulinarnych na rzecz jadłospisów muzułmańskich. Nie będą pościć przez cały miesiąc ramadan, skoro w ogóle przestali pościć, a wstrzemięźliwość w piątki od pokarmów mięsnych jest już dziś tylko wspomnieniem „diety” przodków. Europejczycy nie zrezygnują też ze swoich win, które są tak kategorycznie – bo to napój alkoholowy – odrzucane przez islam, jako mącące w głowach ludzi i uderzające koniec końców w monoteizm. Niektórym Europejczykom byłoby też bardzo trudno przeciwstawić się „kulturze śmierci” i wybrać „cywilizację miłości”. Islam, bezwzględnie potępiając aborcję, jest wielkim wyrzutem sumienia dla Europejczyków i dla Amerykanów.

Obawiamy się islamu, bo tkwi w nas lęk, że to religia agresywna, krwawa...

A muzułmanie mówią o swojej religii jako o religii pokoju. Zresztą pozdrawiają siebie słowami: Salem alejkum!, które są pozdrowieniem pokoju. Ten, kto chce znaleźć argument za przemocą i wojną, na pewno go jednak znajdzie, nawet w najświętszych tekstach, np. w Koranie. Według badaczy religii, politologów religii, arabistów, przemoc i agresję ma „miłować” 1-2% muzułmanów. Tę wypowiedź usłyszałem ok. 20 lat temu, a stwierdził to jeden z najwybitniejszych polskich badaczy islamu. Być może odsetek ten jest mniejszy. Warto by zweryfikować ten „sąd”.

A obowiązek walki z „niewiernymi”, w tym z chrześcijanami?

Stwierdzenie o bezwzględnie i bezwarunkowo skodyfikowanym zapisie walki muzułmanów z chrześcijanami nie jest prawdziwe. Chrześcijanie zawsze byli traktowani przez świętą księgę islamu – Koran oraz przez tradycję muzułmańską jako „Lud Księgi”, tj. Biblii, który kiedyś miał prawdziwe objawienie, ale je zagubił. Dżihad, czyli tzw. święta wojna, w pierwotnym islamie pojmowany był jako walka zbrojna z własnymi brutalnymi władcami muzułmańskimi. Co więcej, każdy muzułmanin musiał i musi nieustannie prowadzić wojnę z „niewiernym”, który ukrywa się w nim samym. To pierwsze i podstawowe znaczenie terminu, którego wszyscy się boją... Wezwanie do „świętej wojny z niewiernymi” pojawiło się dopiero na początku II tysiąclecia, a wiązało się z wyprawami krzyżowymi. Jeden z moich znajomych muzułmanów mówił mi z całym przekonaniem: „Żadna wojna, kiedy zabija się ludzi, nie jest święta!”.

Obie religie – i islam, i chrześcijaństwo – są monoteistyczne, ale pojęcie Boga jest w nich skrajnie różne. Różne jest też rozumienie wielu bardzo istotnych kwestii, np. dotyczących wolności człowieka oraz miejsca religii w społeczeństwie.

Tak, to prawda – islam i chrześcijaństwo to religie monoteistyczne. Taki sąd wyrazi większość chrześcijan. Tak jednak nie będą uważać muzułmanie, którzy posądzają chrześcijan o wiarę w trzech bogów, a zatem winią ich za popełnienie grzechu politeizmu, jedynego niewybaczalnego – według islamu – grzechu. Człowiek winien bezwzględnie poddać się Bogu – mówią muzułmanie. To Allah jest gwarantem jego wolności. Nad wolnością danego człowieka czuwa społeczność muzułmańska, od rodziny poczynając, na ummie, czyli wielkiej wspólnocie wiernych islamu, kończąc. Islam jest wszystkim, wierzą muzułmanie, a zatem polityką, kulturą, religią, życiem zbiorowym i osobistym. Społeczność z natury jest religijna – dodają – tak bowiem jak pojedynczy człowiek ma być poddany Allahowi, tak samo mniejsza czy większa społeczność ludzka, a w końcu państwo winny być bezdyskusyjnie subordynowane miłosiernemu, litościwemu Bogu.

Czy my, chrześcijanie, możemy się czegoś nauczyć od muzułmanów?

Muzułmanie określają siebie jako posłusznych woli Allaha (muslim znaczy „posłuszny”). Tego poddania się woli Bożej – Bogu w Trójcy Jedynemu chrześcijanie mogą się od nich uczyć; poddania jej swojego życia nie tylko prywatnego, ale i publicznego, społecznego. Godna uznania jest też wierność muzułmanów modlitwie i pewnym innym praktykom wiary, takim jak post czy jałmużna. Muzułmanie nie wstydzą się publicznej modlitwy – w odróżnieniu od bardzo wielu chrześcijan. Poddanie się Bogu (chrześcijanie powiedzieliby: Bożej Opatrzności) sprawia też, że w trudnych sytuacjach muzułmanie zachowują się spokojniej niż większość ludzi kultury Zachodu. Nie tracą równowagi ducha.

Słyszy się głosy, że z islamem nie da się prowadzić dialogu. A jeśli trzeba, to jak powinien on wyglądać?

Bardzo ważne jest słyszenie i słuchanie odpowiednich głosów. Blisko 20 lat temu prowadziłem dialog z muzułmaninem w bazylice Ojców Dominikanów w Lublinie. Staliśmy naprzeciwko siebie na dwóch ambonach. Zadawaliśmy sobie nawzajem pytania. Mój rozmówca powiedział wówczas, że możemy prowadzić dialog na każdy temat. Możemy rozmawiać o kulturze, o pokoju i wojnie, a nawet o kobietach. Ale dyskusja czysto religijna nie ma sensu...

Pan Profesor się z tym zgadza?

Nie, ponieważ inne stanowisko wyraża Kościół katolicki w swoim oficjalnym nauczaniu. Jeśli nie dialog, to co? – zadajmy sami sobie to pytanie. On jest możliwy, ale bardzo trudny, i może przybierać różne formy. Pierwszą, podstawową jest dialog życia, zwany też dialogiem codzienności, czyli koegzystencji. Chodzi o dobre relacje sąsiedzkie, o życzliwość w miejscu pracy, w szkole – tam, gdzie spotykają się niejednokrotnie chrześcijanie z muzułmanami. Druga forma to dialog specjalistów czy też ekspertów, tj. osób doskonale wykształconych w naukach o religii, w teologii. Jego celem jest odpowiedź na istotne, wspólne pytania religijne, np. o Boga, o sens życia, cierpienia, śmierci. Warto przy tym zauważyć rzecz charakterystyczną: chrześcijaństwo ma wielu specjalistów od praktycznie każdej religii, natomiast np. wśród muzułmanów trudno takich znaleźć. Trzecia forma to dialog modlitwy bądź doświadczenia religijnego. Jego przykładem są spotkania w Asyżu w latach 1986 i 2002, zainspirowane przez św. Jana Pawła II jako Dni Modlitwy o Pokój. Żadną miarą nie chodziło w Asyżu o wspólną modlitwę chrześcijan i muzułmanów, ale o to, żeby „być razem, aby się modlić”. Jest jeszcze jedna forma dialogu – czwarta: dialog dzieł, czyli społecznego zaangażowania. W ramach tego dialogu chrześcijanie i muzułmanie mogą i powinni występować razem w obronie godności człowieka, w tym nienarodzonego, sprzeciwiając się aborcji, która jest praprzyczyną każdej wojny. Powinni nie dopuścić do uprawomocnienia eutanazji, która odmawia prawa do życia starcom – „stróżom tradycji”. Ta forma dialogu jest praktyczną realizacją troski o człowieka, o jego rozwój zgodnie z katolicką nauką społeczną.

Prof. Eugeniusz Sakowicz
Kierownik Katedry Religiologii i Ekumenizmu w Instytucie Nauk Teologicznych na Wydziale Teologicznym UKSW oraz członek Komitetu Nauk Teologicznych PAN.

Ocena: +3 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kraków: pierwsza wizyta biskupa w centrum muzułmańskim

2020-01-25 16:29

[ TEMATY ]

Kraków

muzułmanie

bp Damian Muskus

Bp Damian Muskus OFM odwiedził społeczność muzułmańską w Krakowie. – - Chciałbym, aby łączyło nas umiłowanie dobra, abyśmy dawali wspólne świadectwo porozumienia mimo różnic, świadectwo otwarcia i zaangażowania w dialog, który prowadzi do solidarnego budowania pokoju – mówił hierarcha.

Bp Muskus przekazał list metropolity krakowskiego, napisany z okazji XX Dnia Islamu w Kościele Katolickim w Polsce. Jego fragmenty zostały odczytane podczas spotkania.

W wydarzeniu uczestniczyli także członkowie Rady Dialogu Archidiecezji Krakowskiej z jej przewodniczącym ks. Łukaszem Kamykowskim i prowadzący stronę islamistablog.pl Anna i Karol Wilczyńscy. Stronę muzułmańską reprezentowali mufti Ligi Muzułmańskiej RP Nedal Abu Tabaq oraz Tariq Al-Kubaisi, imam pracujący dla krakowskiej wspólnoty muzułmanów. Obecny był ponadto Kishan Manocha, obserwator OBWE, który zajmuje się wolnością religijną. W spotkaniu uczestniczyło także ok. 40 członków społeczności muzułmańskiej.

- Jako duchowy syn św. Franciszka odczytuję to wydarzenie w kluczu historycznego spotkania asyskiego Biedaczyny z sułtanem Malikiem al-Kamilem. To była jedna z pierwszych prób autentycznego dialogu między katolikami a muzułmanami. Święty pokazał, że możliwe jest braterstwo między wyznawcami różnych religii, a wzajemny szacunek to podstawa relacji - mówił po spotkaniu bp Muskus.

- Chciałbym, aby łączyło nas umiłowanie dobra, abyśmy dawali wspólne świadectwo porozumienia mimo różnic, świadectwo otwarcia i zaangażowania w dialog, który prowadzi do solidarnego budowania pokoju. Bowiem brak dialogu, izolacja i jednostronne budowanie pokoju nie przynosi owoców dobra – dodał krakowski biskup pomocniczy.

Mufti Ligi Muzułmańskiej RP Nedal Abu Tabaq podkreślał, że obchody tego dnia w Kościele katolickim to inicjatywa pionierska. Przypomniał także, że Liga Muzułmańska od 6 lat organizuje dzień chrześcijaństwa w centrach muzułmańskich i meczetach, a także dzień judaizmu.

To była pierwsza w historii wizyta biskupa w centrum muzułmańskim w Krakowie. – To niewątpliwie przełom, ale jego ranga zależy od dalszych posunięć Kościoła – ocenia Karol Wilczyński, dziennikarz i członek rady Dialogu AK. - Można wiele zdziałać. Mam nadzieję, że Kościół zacznie proponować inicjatywy dialogu, nie tylko w przestrzeni świątyń, ale także w miejscach, gdzie żyje wspólnota muzułmańska – podkreśla.

Wśród uczestników spotkania był muzułmanin z Mozambiku, który przyjechał do Krakowa na 2 tygodnie, by odwiedzić mieszkającego pod Wawelem syna. Mężczyzna współpracuje w Mozambiku z lokalnym biskupem. Zrobił selfie z bp. Muskusem, by pokazać swojemu biskupowi, że brał udział w wyjątkowym wydarzeniu.

Inicjatywa wyszła od Anny i Karola Wilczyńskich. – Chodziło nam o to, by pokazać muzułmanom, że Kraków to jest ich dom, że oni mogą czuć się tu bezpiecznie i że katolicy nie chcą ich krzywdzić – wyjaśniają.

W Krakowie mieszka ok. 2-2,5 tys. muzułmanów. Ok. 200 osób uczestniczy w piątkowych modlitwach, które odbywają się w tutejszym centrum islamskim.

CZYTAJ DALEJ

Papież: nie wierzę szatanowi, ale wierzę i wiem, że istnieje

2020-02-18 14:42

[ TEMATY ]

papież

Franciszek

papież Franciszek

Grzegorz Gałązka

Obecność szatana w naszym życiu jest realna. Niektórzy twierdzą, że szatan nie istnieje, lecz że to my sami mamy w sobie na skutek różnych schorzeń tę tendencję do zła. To prawda, że jesteśmy zranieni, ale prawdą jest również to, że szatan istnieje i nas zwodzi – powiedział Papież w pierwszym odcinku nowego cyklu rozważań we włoskiej telewizji katolickiej TV2000. Tym razem są one poświęcone wyznaniu wiary: Credo.

Franciszek odniósł się do faktu, że chrzcielnemu wyznaniu wiary towarzyszy też wyrzeczenie się szatana. Zaznaczył, że przy tej okazji, nie mówimy, że wierzymy w szatana, bo to by oznaczało, że się mu zawierzamy. Wierzę jednak, że szatan istnieje, wiem że istnieje i muszę się przed nim bronić, przed jego zwodzeniem – dodał Papież.

Pierwszy odcinek papieskich rozważań nad Credo zaczyna się od pytania, czy w obliczu postępującej sekularyzacji wiara ma w ogóle szansę na przetrwanie. Franciszek przypomniał, że wielokrotnie w historii wydawało się, że chrześcijaństwo musi przeminąć. Wystarczy wspomnieć oświecenie czy nawet prześladowania chrześcijan w starożytnym Rzymie, kiedy sądzono, że pierwsi chrześcijanie będą też ostatnimi. Dzieje się tak – mówił Franciszek - bo stale trwa proces wymierzony w chrześcijaństwo, chcący je unicestwić, bo chrześcijaństwo jest postrzegane jako zagrożenie, „zagrożenie zaczynu”. Chrześcijaństwo tymczasem przetrwało, jednakże nie dzięki odniesionym sukcesom, lecz dzięki wytrwałości chrześcijan w konfrontacji ze światowością, z duchem tego świata.

Franciszek podkreślił, że rozwój chrześcijaństwa zależy od świętych, którzy zrozumieli, że Bóg jest ojcem, a nie jakimś czarodziejem z cudowną różdżką. Zaznaczył, że bardzo ważne jest, jaki obraz Boga przekazujemy naszym dzieciom. Jak najwcześniej muszą zrozumieć, że Bóg jest kochającym ojcem. Odwołując się do swego duszpasterskiego doświadczenia, Papież przyznał, że dziś wielu ludziom trudno się zwracać do Boga jak do ojca, bo ich doświadczenie ojca nie jest dobre, często zostali przez niego porzuceni.

CZYTAJ DALEJ

Kraków: Były gangster opowie o drodze nawrócenia

2020-02-19 11:16

Archiwum autora

Zapraszamy na spotkania poświęcone książce „Picie w zachwycie” autorstwa Pawła Cwynara, byłego gangstera, który wszedł na drogę nawrócenia.

Spotkania:

20.02.2020 (czwartek) o godzinie 18.30 w Auli bł. Jakuba Strzemię (Kraków, ul. Franciszkańska 4)

23.02.2020 (niedziela) o godzinie 18.00 w dolnym kościele w parafii św. Maksymiliana Marii Kolbego (Kraków – Mistrzejowice, os. Tysiąclecia 86).

„Picie w zachwycie" to w dynamiczny sposób opisana historia życia z nałogiem alkoholowym, historia upadków i ciągłego powstawania na nowo, historia odnalezienia Boga w najczarniejszym momencie życia. To świadectwo byłego gangstera, który o życiu mówi bez przekłamań, zbędnej słodyczy i melancholii. To opowieść o tym, że kiedy nałóg stanie się częścią życia człowieka, to nie jest łatwo go pokonać.

Paweł Cwynar ur. w 1972 roku w Legnicy. Kiedyś gangster, wielokrotny recydywista, który za kratami spędził 15 lat. Tam też podjął trud autoedukacji, dzięki czemu dziś jest pisarzem, m.in. autorem bestsellera Wysłuchaj mnie, proszę… (2016). Był zakwalifikowany jako więzień szczególnie niebezpieczny, gdy w celi izolacyjnej wszedł na drogę nawrócenia. Dziś ewangelizuje odwiedzając zakłady karne, mówi więźniom, że można żyć inaczej i przestrzega młodzież przed zgubnymi skutkami przestępczej drogi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję