Reklama

W wolnej chwili

Książka

Objawienia w Akicie

Akita. Objawienia i przesłania
Tomasz P. Terlikowski

Latem 1973 r. w klasztorze k. Akity w Japonii miały miejsce pierwsze objawienia Maryi. Siostra Agnes Katsuko Sasagawa otrzymała orędzie z przesłaniem przestrzegającym przed głębokim podziałem Kościoła. Według świadków, począwszy od objawień, figura Matki Bożej w kaplicy klasztoru ponad sto razy roniła łzy. Pozytywną ocenę objawień wyraził miejscowy ordynariusz, a pomogło mu to, że znał s. Agnes i był świadkiem nadzwyczajnych wydarzeń – łez Maryi czy odzyskania słuchu przez s. Agnes, obiecanego w czasie objawień. W 1988 r. kard. Joseph Ratzinger uznał autentyczność objawień. Książka Tomasza P. Terlikowskiego powstała po spotkaniu z Maryją w Akicie. W reporterskiej formie autor opisuje m.in. nieco zapomniane wydarzenia z Akity, historię wizjonerki i japoński katolicyzm. Bez kontekstu nie da się bowiem zrozumieć tamtych objawień.

2020-01-21 09:37

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Depresja - choroba naszych czasów

Niedziela Ogólnopolska 48/2019, str. 42-43

[ TEMATY ]

depresja

stock.adobe.com

Kiedy kończy się zły nastrój, a zaczyna się choroba? Z prof. Łukaszem Święcickim – kierownikiem II Kliniki Psychiatrycznej Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie – rozmawia Mateusz Wyrwich

MATEUSZ WYRWICH: – Późna jesień, krótki dzień – czujemy się zmęczeni. Powiadamy: prześpię się i jakoś to przejdzie. Mamy jednak kłopoty ze snem. Tymczasem za zaburzeniami snu może się kryć depresja. Kolokwialnie i „po domowemu” – deprecha. Wielu ją bagatelizuje, tymczasem depresja to groźna choroba...

PROF. ŁUKASZ ŚWIĘCICKI: – Bardzo groźna. Chociażby dlatego, że 10-25 proc. osób chorych na depresję popełnia samobójstwo. Przy czym rozpoznaje się 20-30 proc. depresji.

Bywa, że niektórzy chorzy potrafią żyć z depresją przez 10 lat, a pewnego dnia, zmęczeni chorobą, odbierają sobie życie.
Nadto nie ulega wątpliwości, że u chorych na depresję częściej występują takie choroby, jak: cukrzyca, nadciśnienie, choroba niedokrwienna serca czy nowotwory. Można więc powiedzieć, że depresja jest dziś jedną z najgroźniejszych chorób. Ale jest chorobą uleczalną, a im wcześniej zacznie się ją leczyć, tym większa jest szansa wyleczenia. Jeśli natomiast proces depresyjny trwa bardzo długo, to pojawia się wiele wtórnych okoliczności podtrzymujących chorobę i potem bardzo trudno jest to kłębowisko problemów rozwikłać.

– Istnieje jednak przekonanie społeczne – ale też pogląd niektórych medyków – że depresja nie jest niczym innym niż rodzajem większego czy bardziej patologicznego smutku...

– Absolutnie się z tym nie zgadzam i walczę z takim przekonaniem. Depresja zawsze była groźna. W polskim piśmiennictwie wspomina się o niej już w XV wieku. Wprawdzie wzmianki o tej chorobie nie pojawiają się jeszcze w pismach medycznych, lecz już całkiem jednoznacznie w piśmiennictwie o charakterze religijnym. W swoim poemacie ks. Jędrzej Gałka nazywa ją: tszczyca. Czytamy więc: „Chcem-li tszczyce zabyć,/A pokoja nabyć,/ Musimy się modlić”. Tszczyca to inaczej tęsknica. Owa tęsknica to bolesna pustka, obojętność. W depresji jest to główny motyw nastrojowy. Tęsknota nie wiadomo za czym. Poczucie niewypełnienia wewnętrznego.

– Jest jesień, niewiele słońca, które doładowuje nasz organizm. Czy o tej porze roku mamy większą skłonność do zapadania na depresję?

– Przeprowadziliśmy z moją asystentką – dr Moniką Dominiak badania, które jasno pokazują korelację między pogodą a zachorowalnością. Zestawiliśmy przyjęcia pacjentów do naszego instytutu z powodu depresji z ostatnich 10 lat z danymi Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej na temat światła słonecznego. I co się okazało? Że zależność jest ewidentna. Im mniej słońca, tym większa zachorowalność. Przy czym – co ciekawe – ta zależność jest modyfikowana płcią.

– No właśnie, badania wykazały też, że depresja jest 3-4 razy częściej rozpoznawana u kobiet niż u mężczyzn, ci zaś 6 razy częściej popełniają samobójstwa. Dlaczego?

– Mężczyzna przychodzi do lekarza z reguły po to, by powiedzieć, że... nic mu nie jest. Słyszy się, że mężczyźni to histerycy, bo jak dostają kataru, to wzywają karetkę pogotowia. Tymczasem fakty są takie, że im mężczyzna jest ciężej chory, tym bardziej nadrabia miną. Przychodzi do lekarza i mówi: „No, nie jest ze mną tak źle”. Jedna z moich współpracownic pisze pracę doktorską na temat depresji u mężczyzn. Jesteśmy przekonani, że taka postawa bierze się zazwyczaj z fałszywego stereotypu męskości. W ubiegłym roku w Polsce samobójstwa popełniło ok. 700 kobiet i ok. 4,9 tys. mężczyzn. Ta szokująca różnica wynika w dużym stopniu właśnie z ukrywania przez mężczyzn swojego problemu. Tymczasem kobiety o wiele chętniej zgłaszają się do lekarza, który się nimi zajmuje.

– Pokutują jeszcze w narodzie opinie, że depresja to kara, klątwa?

– To nonsens. Depresja nie różni się w swej istocie od innych chorób. Jest to choroba częściowo biologiczna, ale do jej powstania przyczyniają się też czynniki zewnętrzne. Od początku do końca jest to jednak choroba. Równie dobrze można by myśleć, że grypa jest karą za grzechy, bo ktoś np. palił papierosy na dworze, a palenie papierosów jest grzechem – zaziębił się, no i zachorował na grypę. Jest w tym logika? Jest w tym sens? Ano, jest, ale jakoś nie słyszałem, żeby ludzie tak mówili. A powinni, bo przecież człowiek sam się wystawił na niebezpieczeństwo zachorowania. Tymczasem jest to nonsens. Co, oczywiście, nie znaczy, że nieład moralny nie sprzyja zachorowaniu na depresję. Niewątpliwie sprzyja. Jeśli człowiek jest ze sobą wewnętrznie skłócony – nie żyje w jakiejś wewnętrznej harmonii, to oczywiście, choroba łatwo w niego „wejdzie”.

– Kiedy powinny nas zaniepokoić nasze zniechęcenie, zmęczenie? Co wskazuje na to, że być może są to początki depresji?

– Takim wskaźnikiem są przede wszystkim zaburzenia snu – jeśli ktoś długotrwale i bez specjalnego powodu nie może spać. Przykładowo: wieczorem nie możemy się doczekać, żeby się położyć. Kładziemy się i nawet szybko zasypiamy, ale budzimy się po dwóch, trzech godzinach, spoceni, wylęknieni, z szybko bijącym sercem. I często z bardzo przykrymi myślami. Druga rzecz, bardzo ważna, to właśnie przykre myśli. Jeśli złapiemy się na tym, że mamy bardzo nierealistyczną ocenę tego, co nas otacza, to jest to już jakiś dzwonek ostrzegawczy. W rzeczywistości bowiem wszystko nam idzie dobrze. Otaczający nas ludzie mają pozytywną o nas opinię, ale my mamy wrażenie, że wszystko robimy źle. To też jest sygnał, że coś z nami nie tak. Wtedy na pewno powinno się pójść do psychiatry. Każdy moment jest bardzo groźny, najgroźniejszy jest jednak ten, kiedy ni stąd, ni zowąd przyjdzie człowiekowi do głowy: a może powinienem popełnić samobójstwo? Wtedy następnego dnia trzeba koniecznie pójść do psychiatry. Nie ma bowiem takiej możliwości, by zdrowy człowiek miał takie myśli.

– Ale przecież do dziś wizyta u psychiatry czy nawet u psychologa to wstydliwa sprawa, swego rodzaju stygmatyzacja. Wprawdzie w ciągu minionego ćwierćwiecza nastąpiła duża zmiana w podejściu do tego problemu, jednak wciąż nie jest to wystarczające.

– Niedawno miałem pacjenta z powiatowego miasta, nauczyciela. Leczył się u mnie na depresję i zabrakło mu leków. Poszedł do psychiatry w swoim miasteczku tylko po receptę. Zaraz po wizycie zadzwonił do mnie i powiedział: „Panie profesorze, stała się straszna rzecz! Kiedy byłem w poczekalni, widział mnie ojciec jednego z uczniów”. Powiedziałem mu, że przecież to nic takiego. Następnego dnia dowiedziałem się, że... popełnił samobójstwo. Wciąż ma miejsce duża stygmatyzacja psychiatryczna i jest tak silna, że ludzie wykształceni, mądrzy są gotowi odebrać sobie życie tylko dlatego, że ktoś ich widział u psychiatry.

CZYTAJ DALEJ

Abp Ryś do delegatów KSM-u: bądźcie przy Piotrze, bądźcie przy Franciszku!

2020-02-23 08:28

[ TEMATY ]

spotkanie

abp Grzegorz Ryś

KSM

zjazd

papież Franciszek

Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży

ks. Paweł Kłys

Abp Grzegorz Ryś podczas zjazdu KSM w Porszewicach

W Archidiecezjalnym Ośrodku Konferencyjno – Rekolekcyjnym w Porszewicach k. Łodzi trwa trzydniowy ogólnopolski zjazd Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. - W ogólnopolskim spotkaniu uczestniczą reprezentacje KSM-u z trzydziestu diecezji z całej Polski - w sumie ponad 140 osób. – tłumaczy ks. Przemysław Kansy – odpowiedzialny za KSM w Archidiecezji Łódzkiej.

Uczestnicy zjazdu biorą udział w wykładach, warsztatach, dyskusjach oraz we wspólnej modlitwie. - Podczas dzisiejszych obrad zajmowaliśmy się statutem Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, a także tym, w jaki sposób zachęcić młodych ludzi do wstępowania w struktury Stowarzyszenia. – dodaje ks. Kansy - gospodarz spotkania.

Zobacz zdjęcia: Ogólnopolski zjazd KSM w Porszewicach k. Łodzi

Jak podkreśla Kinga Bartoszewska z prezes zarządu KSM w Diecezji Pelplińskiej – podczas takich zjazdów jak ten, w którym uczestniczymy, zapadają najważniejsze decyzje związane z funkcjonowaniem naszego Stowarzyszenia.

U nas w diecezji funkcjonuje w tej chwili 25 oddziałów KSM-u, które zrzeszają blisko 500 członków Stowarzyszenia. Jest to przestrzeń do rozwoju, a że mamy dużą diecezję, to jest nam to bardzo potrzebne. – dodaje uczestniczka spotkania.

Dziś wieczorem członkowie KSM-u uczestniczyli we Mszy świętej, której przewodniczył metropolita łódzki, ksiądz arcybiskup Grzegorz Ryś. Zwracając się do delegatów łódzki pasterz odwołał się do dzisiejszego święta Katedry św. Piotra i opowiedział o marzeniach papieża Franciszka zawartych w Jego najnowszym dokumencie i zachęcił do zapoznania się z nimi. Wskazał również, że – w to święto jest wpisane bardzo ważne wyzwanie – bądźmy przy Piotrze! Piotr nie był sam, ale był z braćmi. Nikt nie ewangelizuje sam. Franciszek nie ewangelizuje sam! Jesteście z Nim? Czy ma zostać sam? Jesteście w Jego marzeniu? – pytał arcybiskup.

-Piotr żyjący – papież Franciszek wciąż nas zaprasza do tego, byśmy byli z Nim! Wejdźcie w moją posługę. Nie zostawiajcie mnie samego. Jak ważne jest to, byśmy wchodzili w tę posługę w taki sposób, jak uczył tego pierwszy z papieży - jak uczył tego święty Piotr: nie dla zysków, nie z przymusu, ale z wolnego wyboru! – mówił abp Ryś.

Po zakończeniu był czas na pamiątkowe zdjęcie oraz wspólną kolację. Wieczorem – z racji kończącego się już karnawału, delegacji zjazdu wezmą udział w zabawie karnawałowej.

Ogólnopolski zjazd Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży zakończy się w niedzielę wspólną Mszą Świętą i rozesłaniem.

Centralnej zjazdy KSM-u odbywają się co roku w jednej z polskich diecezji. Archidiecezja Łódzka była już gospodarzem takiego spotkania w 2010 roku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję