Reklama

Kościół

Internet + ewangelizacja = sukces?

Czy chcemy czy nie chcemy, internet jest nieodłączną częścią naszego życia. Choć starsze pokolenia powiedzą, że kiedyś bez tego dało się żyć, to młodzież szkolna, studenci czy osoby w średnim wieku będą już innego zdania. Dzięki sieci załatwiamy wiele spraw – od płacenia rachunków po oglądanie filmów. Możemy być w codziennym kontakcie z przyjaciółmi – zobaczymy po drugiej stronie ekranu osobę będącą na drugim końcu świata. Jednak, poza tym wszystkim, internet to także... bardzo dobre narzędzie ewangelizacji. Oczywiście, można dzięki niemu sięgać do znacznie większej liczby ludzi. Poza tym stwarza przestrzeń do dialogu. Ewangelizacyjne strony internetowe i profile mają za zadanie przyciągnąć do siebie niezdecydowanych i zaprowadzić ich do Kościoła. Internet daje możliwość stania się prosumentem, czyli mówiąc najprościej – każdy z nas może głosić Jezusa na większą czy mniejszą skalę. Coraz częściej świeccy wyrażają siebie, tworząc „Boże” konta.

Reklama

W dzisiejszych czasach, jeśli chce się zaistnieć na „medialnym polu”, najlepiej być posiadaczem kont na wszystkich popularnych portalach. Ktoś może powiedzieć, że życie on-line jest życiem na pokaz, że to tylko chwalenie się każdym krokiem w sieci. Nic bardziej mylnego! To coś znacznie większego, bardziej wartościowego, lepszego! To pokazanie, że życie z Panem Jezusem u boku może być pełne, obfite i piękne. Podstawowym warunkiem jest jednak to, by się tego nie bać i nie wstydzić, bo wielu ludziom może się taka działalność nie spodobać.

W internecie znajdziemy niezliczoną ilość „projektów ewangelizacyjnych”, czyli działające razem pod jedną nazwą profile na Facebooku, Instagramie, Twitterze oraz posiadające własną stronę internetową i nierzadko konto w serwisie YouTube.

Posiadanie fanpage’a tylko na jednym portalu nie pozwoli na duże zasięgi. Media społecznościowe to potęga XXI wieku. Po czym to widać? Po liczbach. „W listopadzie 2018 r. w Polsce aż 16 780 000 użytkowników korzystało z Facebooka, co stanowi 44,1% całej populacji. Większość z nich to kobiety (52,6%). Największą grupą użytkowników były osoby w wieku od 25 do 34 lat (4 900 000)”*. Instagram przyciąga mniej użytkowników aniżeli Facebook, jednak liczby w dalszym ciągu są ogromne: „Z (...) Instagrama korzysta zaledwie 6 587 000 użytkowników w Polsce, co stanowi 17,3% ogółu populacji. Większość z nich to kobiety (58,7%). Największą grupę użytkowników stanowiły osoby w wieku od 18 do 24 lat (2 300 000)”*. Jak wygląda korzystanie z Twittera? „61% polskich użytkowników Twittera to mężczyźni, a 82% ma minimum 25 lat. Serwis jest najpopularniejszy wśród osób (...) mających średnie i wyższe wykształcenie. Dużo czasu spędzają w nim uczniowie i studenci”*.

Jeśli tylko umiejętnie się korzysta z mediów społecznościowych, można zaskarbić sobie sympatię. Włączajcie więc internet i rozejrzyjcie się! Lajkujcie, obserwujcie, komentujcie. Które profile znaliście, a których nie? Szukajcie także Niedzieli w mediach społecznościowych. Tam się żyje w bliskości Boga. A jeśli dzięki sieci choć jedna osoba znajdzie drogę do Kościoła, bo właśnie to musi być celem tego internetowego życia... To tak: internet + ewangelizacja = ogromny sukces! >>n

* Autorka korzystała z danych publikowanych w internecie: mobirank.pl , wirtualne media, Łukasz Majchrzak

2020-01-21 09:37

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Diecezja w sieci

Niedziela lubelska 9/2020, str. VII

[ TEMATY ]

ewangelizacja

internet

twitter

komputer

Ks. Mieczysław Puzewicz

Internet jest znakomitym narzędziem ewangelizacji

Internet jest znakomitym narzędziem ewangelizacji

Ponad 18 milionów osób śledzi wpisy Ojca Świętego Franciszka na Twitterze (@pontifex). Polską wersję obserwuje ok. 1 milion internautów. Pierwszym „ćwierkającym” (ang. tweet) papieżem jest Benedykt XVI. Impuls do korzystania z internetu przez Watykan dał św. Jan Paweł II, a twórcą strony www.vatican.va jest niemiecka zakonnica s. Judith Zoebelein.

Internet trafił do kurii w Lublinie dzięki inicjatywie abp. Józefa Życińskiego. Wcześniej był już wykorzystywany w parafiach. Metropolita zarządził, aby każdy ksiądz dziekan, a potem także wszyscy proboszczowie założyli sobie skrzynkę mailową. Powstał mały popłoch, księża gorączkowo poszukiwali wśród parafian studentów informatyki zdolnych do sprostania wyzwaniu rzuconemu przez pasterza.

Dobre strony internetu

Dzisiaj większość parafii ma już swoje strony w internecie, choć aktualność niektórych mocno kuleje. Pisząc tekst, znalazłem na jednej z parafialnych witryn ostatnią informację sprzed dwóch lat, za to poprzedzał ją aktualny numer konta bankowego. Parafie najczęściej podają podstawowe informacje dotyczące godzin sprawowania liturgii, funkcjonowania kancelarii czy propozycji pielgrzymek. Niektóre ujawniają nazwiska kapłanów pracujących, a czasem nawet ich zdjęcia. W jednym znanym mi przypadku widnieje tylko fotka proboszcza. Ktoś słusznie uznał, że proboszcz zmienia się rzadko, a wikariusze znacznie częściej.

Część parafii publikuje cotygodniowe ogłoszenia, intencje Mszy św. i przystępne rozważania duchowe. Niestety, nie wszystkie umieszczają informacje o kolejności kolędy, choć prawda jest taka, że wierni łatwiej znajdą je na stronie www niż w skrzynce pocztowej, do której zwłaszcza w dużych miastach dostęp z zewnątrz bywa utrudniony. Kapitalną rolę internet odgrywa dla parafian na emigracji. Mogą na bieżąco śledzić, co dzieje się w ich dawnym miejscu, kto z sąsiadów zmarł, a kto się żeni. Dużym zainteresowaniem cieszą się transmisje on-line z odpustów, choć niewiele parafii o to dba, a nakład finansowy na taką inwestycję jest niewielki. Pochwalić trzeba także tych proboszczów, którzy umożliwiają parafianom pobieranie treści ze swoich stron na urządzenia mobilne. Smartfony są już powszechne.

Dla mniej ufających internetowi ważna jest podpowiedź, że przez to medium można też gromadzić fundusze na potrzeby kościołów: remonty, zakupy feretronów czy brukowanie parkingów przed świątyniami. Dzięki crowdfundingowi (internetowej zbiórce pieniędzy) udało się już zrealizować wiele dobrych inicjatyw parafialnych. Taką zbiórkę umie zorganizować pewnie co drugi lektor.

Ćwierkać jak Pan Jezus

Internet jest w naszych czasach znakomitym narzędziem do ewangelizacji i do łączenia ludzi. Wielokrotnie sam doświadczyłem sytuacji, że jakaś rozmowa na portalu społecznościowym skutkuje potem spotkaniem w konfesjonale. Dzisiaj ktoś, myśląc o wyborze życia kapłańskiego czy zakonnego, nie chodzi od klasztoru do klasztoru, tylko klika www w wyszukiwarce. Świetną aktywność prowadzą w ten sposób u nas siostry betanki. Godne polecenia są również tweety abp. Budzika (@StanislawBudzik). Ten poświęcony Romualdowi Lipce spotkał się z dużym odzewem. „Panie Romualdzie, do zobaczenia! «Bo gdyby jutra nie było, ocalić trzeba miłość. To tylko liczy się na tej planecie łez. Niech nie rdzewieje nadzieja, ocalić trzeba wspomnienia. I wierzyć trzeba, że znów obudzimy się»”.

Od kwietnia 2015 r. diecezja ma konto na Twitterze: @ArchLubelska. Obserwuje je ponad 2200 osób.

Mistrzem krótkich przesłań był sam Chrystus. Jego „tweet” z J 13, 34: „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie” zawiera tylko 108 znaków, a radykalnie odmienił losy świata.

CZYTAJ DALEJ

Relacje między dwoma XX-wiecznymi świętymi mistykami: Janem Pawłem II i Ojcem Pio

2020-09-23 07:50

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

O. Pio

Zakon Braci Mniejszych Kapucynów, Prowincja Krakowska

Relacje między dwoma XX-wiecznymi świętymi mistykami: Janem Pawłem II i Ojcem Pio. Rozmawiałem o tym z Stefano Campanellą, dyrektorem telewizji Padre Pio TV, płodnym pisarzem, autorem m.in. książek o Papieżu Polaku i Kapucynie z Gargano.

- Czy mógłby pan wyjaśnić, dlaczego możemy mówić o szczególnej relacji Karola Wojtyły z Ojcem Pio? Głównie mówi się tylko o listach pisanych przez Wojtyłę do ​​Ojca Pio...

Copyright Archiwum "Voce di Padre Pio

Kard. Karol Wojtyła z grupą kapłanów w San Giovanni Rotondo

Kard. Karol Wojtyła z grupą kapłanów w San Giovanni Rotondo

- To prawda, wspominane są z reguły co najmniej trzy listy napisane przez Wojtyłę do Ojca Pio, które związane są z dwoma cudami dokonanymi za wstawiennictwem padre Pio: uzdrowienie dr Wandy Półtawskiej oraz syna prawnika z Krakowa.

- Kard. Deskur był świadkiem szczególnych więzi między Janem Pawłem II a Ojcem Pio, dwóch postaci, które odegrały wyjątkową rolę w historii Kościoła, tak różnych, a jednocześnie podobnych do siebie. Rozmawiał pan na ten temat z kard. Deskurem...

- Tak. 30 stycznia 2004 r. miałem zaszczyt zostać przyjęty w Watykanie przez kard. Deskura, aby porozmawiać o relacjach między Janem Pawłem II i Ojcem Pio. Kardynał był bezpośrednim świadkiem niektórych wydarzeń, które łączą Papieża i Padre Pio. Był także osobą, która wysłuchała wielu zwierzeń Jana Pawła II, ponieważ był z nim związany solidną i długą przyjaźnią, która rozpoczęła się w seminarium w Krakowie. Deskur powiedział mi, że koledzy Karola Wojtyły z seminarium już od pierwszych lat postrzegali go jako wyjątkowego człowieka - odkryli, że ma dar „modlitwy natchnionej”. „W godzinie medytacji wszyscy kręcili się, obserwowali, kto wchodzi, kto wychodzi. Wojtyła był jedynym, który nigdy się nie ruszał, całkowicie skupiony na modlitwie” – powiedział mi kardynał. Ale przy tej okazji ujawnił mi również, że papież bardzo mało mówił na temat życia wewnętrznego i zawsze był „bardzo powściągliwy we wszystkim, co dotyczy jego życia duchowego”.

- Ten sposób „zanurzenia się” w głębokim dialogu z Bogiem charakteryzował również Ojca Pio – w tym byli podobni do siebie. Dwaj święci, dwaj mistycy. Ale Wojtyła, już jako Jan Paweł II, w dalszym ciągu przeżywał swoją wiarę w sposób mistyczny...

- Ci, którzy przeczytali „Positio” (zbiór dokumentów wykorzystywanych w procesie) procesu beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego Jana Pawła II, poinformowali mnie również, że co najmniej dwóch świadków zadeklarowało, że widzieli papieża w tak intensywnej modlitwie, że wydawało się to dialogiem z kimś niewidzialnym, który był przed nim: raz miało to miejsce w Ogrodach Watykańskich, a drugi przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej.

- Po okresie seminaryjnym drogi ks. Wojtyły i ks. Deskura rozeszły się. Spotkali się ponownie w Rzymie w okresie Soboru Watykańskiego II. I to właśnie w tamtych latach miały miejsce wydarzenia, które łączą Wojtyłę, Ojca Pio i Deskura. Czy mógłby je pan przypomnieć?

- Tak, ponieważ w listopadzie 1962 r. abp Wojtyła, który był w Rzymie, dostał wiadomość o ciężkiej chorobie Wandy Półtawskiej, jego duchowej córki i przyjaciółki (mówili do siebie: brat i siostra). Wtedy Wojtyła przypomniał sobie kapucyna spotkanego w 1948 r. w czasie rzymskich studiów i postanowił prosić tego Bożego kapłana o modlitwę za przyjaciółkę. I to w tym momencie pojawił się ks. prał. Deskur, który pomógł mu nawiązać korespondencję z Ojcem Pio.

17 listopada 1962 r. Wojtyła napisał list, który Deskur zobowiązał się wysłać do San Giovanni Rotondo za pośrednictwem urzędnika z Sekretariatu Stanu, kom. Angelo Battisti, który był duchowym synem Ojca Pio i często go odwiedzał. Battisti osobiście zaniósł list Ojcu Pio – gdy mu go przeczytano wypowiedział słynne zdanie: „Jemu nie można odmówić”.

Copyright Archiwum "Voce di Padre Pio

List kard. Karola Wojtyły do o. Pio

List kard. Karola  Wojtyły do o. Pio

Kilka dni później, w ramach przygotowań do operacji usunięcia guza, Półtawska została poddana nowym badaniom, które wykazały, że guz całkowicie zniknął. Wiadomość ta natychmiast dotarła do bp. Wojtyły, który czuł się zobowiązany podziękować Ojcu Pio - 28 listopada napisał drugi list, który za pośrednictwem ks. Deskura i kom. Battisti został dostarczony Ojcu Pio, który przy tej okazji powiedział: „Bogu niech będą dzięki!” I to właśnie wtedy wręczył oba listy kom. Battisti, dodając: „Zatrzymaj je, bo pewnego dnia staną się ważne”. Battisti schował je do szuflady i zapomniał o nich. Przypadkowo odnalazł je w tym samym roku i w tym samym miesiącu, w którym ich autor został papieżem.

- Były też inne epizody?

- Tak, jesienią 1974 r. kard. Wojtyła znowu był w Rzymie i gdy zbliżała się rocznica jego święceń kapłańskich (1 listopada 1946 r.), postanowił uczcić tę rocznicę właśnie w San Giovanni Rotondo i odprawić Mszę św. przy grobie Ojca Pio.

Copyright Archiwum "Voce di Padre Pio

Kard. Karol Wojtyła z grupą kapłanów w San Giovanni Rotondo

Kard. Karol Wojtyła z grupą kapłanów w San Giovanni Rotondo

- A ks. prał. Deskur był tym, który często organizował podróże kardynała po Włoszech i towarzyszył mu. To on zorganizował też wyjazd do Apulii.

- Również w tym przypadku ks. prał. Deskur odegrał ważną rolę. Zadzwonił do inż. Pietro Gasparri, który był jednym z kierowników „Casa Sollievo della Sofferenza” („Dom Ulgi w Cierpieniu”, szpital w San Giovanni Rotondo założony na życzenie Ojca Pio, który zgodnie z jego wolą został przekazany Stolicy Apostolskiej – przyp. W.R.). Gasparri został wysłany przez Watykan do San Giovanni Rotondo, aby zająć się niektórymi aspektami zarządzania szpitalem, dlatego Deskur, jako urzędnik Stolicy Apostolskiej, zwrócił się bezpośrednio do niego (jako ciekawostkę dodam, że inż. Gasparri był bratankiem kard. Gasparri, sekretarza stanu Benedykta XV i Piusa XI).

Ks. prał. Deskur poinformował go o przybyciu polskich księży, prosząc o zorganizowanie ich pobytu oraz powiadomienie braci z klasztoru i władz świeckich. Inż. Gasparri zrobił to z należytą starannością. Jednak ze względu na szereg perypetii (1 listopada był szczególnie deszczowy) grupa składająca się z kard. Wojtyły, ks. prał. Deskura i 6 innych polskich księży przybyła bardzo późno wieczorem, około godziny 21. Jednak mimo późnej pory polską delegację przywitali przedstawiciele władz zakonnych i miejskich. Oczywiście kard. Wojtyła nie mógł odprawić Mszy św. przy grobie Ojca Pio w dniu swych święceń, chociaż tego tak bardzo pragnął. Zrobił to następnego dnia, pozostając w San Giovanni Rotondo do rana 3 listopada. Udał się tylko z krótką wizytą do sanktuarium w miejscowości Monte Sant’Angelo. Podczas krótkich homilii wygłaszanych w czasie Eucharystii miał okazję wyrazić cały swój podziw dla kapucyna z San Giovanni Rotondo.

- Dzięki kard. Deskurowi odkrył pan wiele niezwykłych faktów, które mówią o szczególnej relacji Wojtyły z Ojcem Pio, a także o postaci samego Jana Pawła II...

- Kard. Deskur powiedział mi tylko część tego, co wiedział, ponieważ, jak mi wyjaśnił, „o wielu rzeczach dowiedziałem się podczas spowiedzi i nie mogę ich ujawnić”.

Wśród faktów, które mi opowiedział, były rzeczy bardzo ważne. Pewnego dnia bp Michalik poprosił papieża, by powiedział mu coś więcej na temat jego związków z Ojcem Pio. Jan Paweł II wyznał wtedy, że od samego początku była to szczególna relacja.

Kiedy w pierwszych dniach kwietnia 1948 r., jako młody ksiądz, Wojtyła udał się do San Giovanni Rotondo, kapucyn wyjawił mu to, z czego nie zwierzył się nigdy nikomu, nawet spowiednikom, a mianowicie, że oprócz pięciu ran stygmatów i drugiej rany na piersi miał również ranę na plecach, podobną do tej, która zrobiła się Jezusowi, gdy niósł krzyż (patibulum) w drodze na Kalwarię. Ta rana „najbardziej bolała”, ponieważ była „ropiejąca” i nigdy nie była „leczona przez lekarzy”.

Kard. Deskur opowiedział mi wiele innych faktów, ale nie mogłem wtedy nic więcej opublikować. Kiedy jednak Jan Paweł II został beatyfikowany, stwierdziłem, że mogę swobodnie podać coś więcej do publicznej wiadomości.

Dar „natchnionej modlitwy”, począwszy od seminarium, o czym już wcześniej mówiłem. Inny fakt związany jest z Fatimą.

W 1997 r. kard. Deskur udał się do Coimbry na polecenie Papieża, aby spotkać się z siostrą Łucją, jedną z trzech widzących z Fatimy, aby zapytać, czy akt zawierzenia ludzkości Niepokalanemu Sercu Maryi wraz ze wszystkimi biskupami świata został dokonany w sposób, w jaki chciała Madonna. Na zakończenie rozmowy, po zapewnieniu, że konsekracja odbyła się w odpowiedni sposób, kardynał zapytał zakonnicę, czy ma „przekazać Ojcu Świętemu jakąś wiadomość od Matki Bożej”, na co siostra Łucja odpowiedziała: „Nie trzeba, bo Madonna mówi do niego bezpośrednio”. Jest to kolejny dowód na mistyczne życie Jana Pawła II. Ale wszystkie te fakty pokazują również, jaką ważną rolę w życiu papieża odgrywał kard. Deskur.

CZYTAJ DALEJ

MSZ o zaprzysiężeniu Łukaszenki: nie może zostać uznany za legalnie sprawującego władzę

2020-09-23 15:42

[ TEMATY ]

Białoruś

Aleksandr Łukaszenka

Wikipedia

Aleksander Łukaszenko

Aleksander Łukaszenko

Prezydent wybrany w niedemokratycznych wyborach nie może zostać uznany za legalnie sprawującego władzę niezależnie od tego czy zaprzysiężenie będzie potajemne, czy oficjalne - podkreślił w środę polski resort spraw zagranicznych.

W środę na Białorusi doszło do niezapowiedzianej inauguracji prezydent Alaksandra Łukaszenki.

"MSZ odnotowuje dzisiejsze wydarzenia na Białorusi. Prezydent wybrany w niedemokratycznych wyborach nie może zostać uznany za legalnie sprawującego władzę niezależnie od tego czy zaprzysiężenie będzie potajemne, czy oficjalne" - napisał polski resort dyplomacji w stanowisku opublikowanym na Twitterze. (PAP)

autor: Mateusz Roszak

mro/ mrr/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję