Jak co roku, wraz z początkiem Adwentu rusza akcja Wigilijnego Dzieła Pomocy Dzieciom. Już po raz 26. Caritas Polska wraz z Caritas diecezjalnymi przygotowała ok. 2 mln świec, które zapłoną na świątecznych stołach.
Diecezja lubelska była jedną z pierwszych, na terenie której ćwierć wieku temu pojawiły się wigilijne świece. Weszły na stałe do bożonarodzeniowego krajobrazu domów i instytucji naszego regionu. Coroczna sprzedaż sięgała kilkudziesięciu tysięcy świec i dawała pewną pracę osobom niepełnosprawnym, zatrudnionym w zakładach produkcji. Zgromadzone pieniądze wywoływały uśmiech na twarzach tysięcy dzieci, które dzięki funduszowi m.in. wyjeżdżały na wakacje, otrzymywały w szkołach ciepłe posiłki, a chore i niepełnosprawne mogły podejmować i kontynuować leczenie oraz rehabilitację. Takich potrzebujących dzieci z rodzin dotkniętych ubóstwem i bezrobociem, z ośrodków wychowawczych i domów dziecka, jest wśród nas wciąż zbyt wiele. Czy w tym roku również uda się zgromadzić potrzebne fundusze, by poprawić ich trudną sytuację i przywrócić radość oraz wiarę w dobre, ludzkie serca?
Mimo pandemii, Caritas Archidiecezji Lubelskiej przygotowała wigilijne świece. Większość z nich została już dostarczona do parafii. Dyrekcja, pracownicy i wolontariusze, a nade wszystko podopieczni Caritas mają nadzieję, że mieszkańcy Lubelszczyzny nie zapomną o tym ważnym akcencie bożonarodzeniowej tradycji. Zgodnie z zasadami bezpieczeństwa sanitarnego, świece można nabyć we wszystkich parafiach oraz w centrali Caritas w Lublinie (al. Unii Lubelskiej 15, od poniedziałku do piątku w godz. 9-14). Wyjściem naprzeciw tym wszystkim, którzy muszą pozostać w odosobnieniu, lub ze względu na wiek czy chorobę nie mogą wychodzić ze swoich domów jest zupełnie nowy sposób dystrybucji. Wigilijne świece Caritas mogą trafić wprost na nasze stoły. Wystarczy wejść na stronę www.lublin.caritas.pl , wybrać świecę (do wyboru jest kilka wzorów w cenie od 10 do 30 zł), wpłacić darowiznę oraz wpisać adres dostawy.
Z uczestnikami Wigilii spotkał się bp. Tadeusz Lityński
W zielonogórskiej parafii pw. Ducha Świętego trwa Wigilia Caritas dla bezdomnych, samotnych, starszych i ubogich. Uczestniczy w niej 150 osób, podopiecznych i wolontariuszy Parafialnych Zespołów Caritas.
- Dzisiaj po raz kolejny spotkaliśmy się w parafii Ducha Świętego w Zielonej Górze, razem z naszymi podopiecznymi, z którymi na co dzień mamy kontakt w diecezjalnej Caritas, ale też w Parafialnych Zespołach Caritas, które są na terenie miasta i jego okolic, aby się z nimi wspólnie pomodlić podczas Mszy św., a następnie zasiąść do wieczerzy wigilijnej - mówi Sylwia Grzyb, rzecznik prasowy diecezjalnej Caritas. - Wiemy, że są to dla nich bardzo ważne i niezapomniane chwile, na które zawsze czekają.
O tym, że całe życie człowieka jest drogą ku Bogu przypomniał dziś nuncjusz apostolski w Polsce podczas Mszy św. w sanktuarium Matki Bożej Pocieszycielki Strapionych w Lewiczynie. Abp Antonio Guido Filipazzi odwiedził tam uczestników Warszawskiej Pielgrzymki Pieszej zmierzających na Jasną Górę.
“Pierwsze pytanie, jakie rodzi się podczas pielgrzymki, nie brzmi: Ile kilometrów pokonamy?, lecz: Dokąd zmierza nasze życie? - zaznaczył nuncjusz w homilii. Hierarcha nazwał pielgrzymkę jedną z najpiękniejszych obrazów życia chrześcijańskiego. Przywołując słowa z Listu do Hebrajczyków „Nie mamy tutaj trwałego miasta” powiedział, że nasza prawdziwa ojczyzna nie jest na ziemi, lecz w niebie.
Eksplozja rakiety Ch-101 w Tarnawie-Kolonii ujawniła Rosjanom uśpienie naszych systemów obrony – mówi PAP gen. rez. Jarosław Kraszewski. Według niego pociski zmierzające w kierunku Polski najlepiej byłoby niszczyć jeszcze nad Ukrainą, problem w tym, że Rosja mogłaby to potraktować jako bezpośrednie włączenie się Polski do wojny.
W pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim 30 lipca spadła rosyjska rakieta manewrująca Ch-101. Do zdarzenia doszło w czasie zmasowanego rosyjskiego ataku na zachodnią Ukrainę. Najpierw o godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt, który następnie był śledzony przez wojsko. Jak ustalono, rakieta zawierała materiał wybuchowy „w znacznej ilości”. Niestety, nie w każdym przygranicznym powiecie zawyły syreny alarmujące ludność o zagrożeniu (stało się tak tylko w 10 na 17 powiatów), a nawet jeśli syreny zawyły, to mieszkańcy nie reagowali prawidłowo. O ocenę sytuacji PAP poprosiła byłego dowódcy Wojsk Rakietowych i Artylerii gen. rez. Jarosława Kraszewskiego. Nasz rozmówca wskazuje nie tylko, kto i co zawiodło, ale również mówi, co należy zrobić, by więcej nie doszło do takiej sytuacji. Tłumaczy też m.in., dlaczego Polska nie może zestrzeliwać rosyjskich rakiet, które znajdą się niebezpiecznie blisko granicy ukraińsko-polskiej, już nad terytorium Ukrainy.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.