Reklama

Felietony

Daleka Północ Jacka Londona

W potyczce o przetrwanie w surowym świecie szanse wyjścia obronną ręką mają tylko jednostki najsilniejsze i najlepiej rozwinięte. Człowiek współczesnego świata, przywykły do wygód i dobrostanu, nieczęsto ma okazję, aby wnikliwie sprawdzić samego siebie. Zwykle może powiedzieć o sobie tyle, na ile siebie zweryfikuje.

Niedziela Ogólnopolska 13/2021, str. 60-62

[ TEMATY ]

podróże

Archiwum Jacka Pałkiewicza

Wyprawa Jacka Pałkiewicza na biegun zimna w Syberii

Wyprawa Jacka Pałkiewicza na biegun zimna w Syberii

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Podczas uroczystości nadania mojego imienia Szkole Podstawowej w Mostach k. Lęborka jeden z uczniów zaskoczył mnie pytaniem o pisarza, który zostawił największy ślad w mojej młodości.

Są książki, których się nie zapomina albo dostarczyły głębokich doznań, bo wzbudzają nostalgię za każdym razem, gdy tylko pojawia się gdzieś ich tytuł lub kiedy powracają we wspomnieniach. Na nocnej szafce obok mojego łóżka często znajdują się podniszczone, dawno zapomniane lektury młodości. Ze wzruszeniem zachowuję w pamięci nazwiska tuzów literatury awanturniczo-przygodowej, takich jak Stevenson, Fiedler, London, Arsenjew, Melville czy Verne. Jeszcze do niedawna ikony młodzieżowej literatury były jednym z głównych okien na świat i choć w czasach internetu ich rola informacyjna zmalała, wciąż jest to ciekawy sposób na poznawanie nieznanych krain. Popularne do dziś powieści pobudzają ciekawość, wzbudzają emocje i motywują do aktywności. Niosą także ze sobą ukryty ładunek wychowawczy, przekazując uniwersalne wartości: bohaterstwo, dobro, przyjaźń czy uczciwość.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Na „olimpie” moich lektur na głównym miejscu lokuję Jacka Londona, wielbię jego postać, a jeszcze bardziej twórczość. Jego książki, będące hymnem na cześć determinacji, odcisnęły piętno na mojej wyobraźni i ambicjach, to z nich czerpałem hart ducha. Niektóre czytałem po kilka razy. Zapisałem nawet jego słowa: „Byłem żądny ruchu, a nie cichej egzystencji. Łaknąłem emocji, niebezpieczeństwa, możliwości poświęcenia się dla mojej pasji. Czułem w sobie nadmiar energii, która nie mogła znaleźć ujścia w beznamiętnym życiu”. Ta wypowiedź może stanowić najlepsze epitafium i syntezę bagażu kulturowego mistrza pióra.

Amerykański pisarz przełomu XIX i XX wieku wyróżniał się niepospolitą osobowością. Wydawało się, że w tym eklektycznym poszukiwaczu przygód płonie żywy, nieustanny ogień. Rzucał na lewo i prawo wyzwania, nie bał się zimna, sierpowych ciosów, porażek. W wieku niespełna 10 lat zrozumiał, że strach i odwaga mogą iść razem nawet przez całe życie. W jego doczesnej wędrówce nieustannie dublowały się z jednej strony bieda i rodzinne kłopoty, które byłyby w stanie podkopać morale każdej osoby, z drugiej zaś – pragnienie wielkości, które wznosiło go coraz dalej i coraz wyżej, z mocnym przekonaniem, że jest najlepszy. Już jako dziecko zdecydował się zostać wybitnym pisarzem, a jako 19-latek wierzył, że będzie jednym z największych w swoim kraju.

Reklama

Niespokojna, żywiołowa natura zapewniła mu niewiarygodnie barwną, awanturniczą egzystencję, w której nie brakowało wyśmienitych przygód, o których marzył od dzieciństwa. Porzucił szkołę podstawową, bo niedostatek zmusił go do wczesnego zarobkowania. Chwytał się niepospolitych zajęć, sprzedawał gazety, jako 14-latek pracował w fabryce konserw, był kłusownikiem, łowcą fok, poszukiwaczem złota, zajmował się nielegalnym połowem ostryg. W wieku 17 lat zaciągnął się na szkuner handlowy i popłynął do Japonii. Potem został reporterem i korespondentem wojennym. Kiedy stał się już bardzo bogaty, określił siebie mianem woła roboczego, który musiał harować za 10 centów za godzinę. Przystojny i wysportowany, mistrz przechwałek, jako samouk zdobył poklask w czasach największego w historii świata szaleństwa gorączki złota nad rzeką Klondike. Opisując legendarnych poszukiwaczy szlachetnego kruszcu w niedostępnej arktycznej krainie, zyskał zdecydowanie więcej od nich, bo swoją relacją zaskarbił sobie nieśmiertelność.

Pisarz stworzył ponadczasowy portret supermana zmagającego się z przeciwnościami losu, w samotnej walce z odwiecznymi nieposkromionymi siłami natury. W potyczce o przetrwanie w okrutnym świecie szanse wyjścia obronną ręką mają tylko śmiałkowie z doświadczeniem autora. Wśród bohaterów literackich najbardziej typowym herosem Londona jest z pewnością sam autor. W każdym zmaganiu triumfalna energia życiowa niosła go za legendarnym obrazem samego siebie.

Do kanonu literatury światowej należy powieść o cechach autobiograficznych – Martin Eden. Niebywały hart ducha, niezłomność i wytrwałość protagonisty w dążeniu do celu; ma on coś z gladiatora pośród stada eunuchów. Tę broń Edena, klucz dostępu do pokonywania własnych ograniczeń, ma każdy z nas. Trzeba tylko mieć zuchwałość, aby ją wykorzystać.

Reklama

Oczywiście, nie można pominąć lektury Wilka morskiego, w którym młody, przywykły do wygodnego życia człowiek trafia na pokład poławiacza fok – do brutalnego i niebezpiecznego świata. Wyniesione doświadczenie, surowa szkoła życia, uczyni z chłopca silnego mężczyznę. Młodzież całego świata od kilkunastu pokoleń zaczytuje się w książkach literackiego giganta. Jego dzieła zostały przetłumaczone na sześćdziesiąt osiem języków, a tylko sam, przynoszący głębokie wzruszenia, Zew krwi osiągnął nakład ponad 10 mln egzemplarzy. Autor nie neguje jedynego uniwersalnego prawa przyrody funkcjonującego w świecie bezstronnej i doskonale sprawiedliwej natury – prawa dżungli, gdzie przeżywa silniejszy, ten, kto umie lepiej się przystosować do istniejących warunków. Ale podkreśla też egoistyczne, wynikające z wyrachowania, niszczycielskie zachowanie człowieka wobec środowiska naturalnego. Zwykle w imię boga – pieniądza. Ten przejaw troski o przyszłość ludzkości i życia na ziemi – w obliczu obecnego kryzysu ekologicznego i niebezpieczeństwa samozagłady – skłania do budzenia wrażliwości na dzieje całej przyrody.

Rzemiosło literackie Londona ma coś z epickiego snu, ubarwionego ideą marzyciela oraz jego nieograniczoną pasją poszukiwacza mocnych wrażeń i przygód, które apoteozował w swojej twórczości. Opiewa prostym, pozbawionym ozdób stylem poezję dalekiej Północy, tworząc romantyczny mit przeciwstawnego cywilizacji ostatniego Pogranicza, archaicznego spektaklu z wartościami alternatywnej egzystencji. Czytelnik nieustannie natyka się na widowisko majestatycznej, raz gościnnej, innym razem oziębłej i obojętnej albo niewrażliwej i przejmującej lękiem przyrody. Czytać Londona – to tak jakby zanurzyć się w stworzonym przez niego uniwersum i przez kilkaset stron książki podróżować pośród niedźwiedzi i łosi, w tajdze, wysokich górach, tundrze czy po rwącej rzece.

Nieuniknione było, że kupiona od Rosjan w 1867 r. Alaska, esencja Północy, reprezentowała ziemię obiecaną, pragnienie ucieczki, twardych ludzi i ucieleśnienie wolności. Urokliwa i tajemnicza kraina położona na krańcu świata to nie tylko surowa przyroda, ale też mit, który fascynuje czytelników od czasów Jacka Londona. To właśnie jego lektura sprawiła, że kiedy na krótko przed rozpadem sowieckiego imperium otworzyły się granice dla eskapady po Syberii, wybrałem się na reniferowych saniach do niedostępnego bieguna zimna w Ojmiakonie, który od dawna rozpalał moją wyobraźnię.

Reklama

Nieustannie towarzyszyły nam tęgi mróz, zamarznięte zaspy śnieżne, skrzące się w słońcu drobne kryształki lodu oraz stały brzęk dzwoneczków u szyi zwierząt i skrzypienie płóz. Wokół rozciągała się dziewicza, niegościnna kraina, nieskażona obecnością człowieka, w której majestat pustki wypełniają wszechobecna, męcząca oczy biel i intensywnie niebieskie niebo, zlewające się z linią horyzontu. Miałem wrażenie, jakbym znalazł się na innej planecie, z dala od codziennej egzystencji. Do najbliższego skupiska ludzkiego było kilkaset kilometrów – cztery razy mniej niż do koła podbiegunowego.

Po miesiącu dotarliśmy do celu. Dotknęliśmy last frontier, ostatniej granicy, poznaliśmy nieuchwytny majestat i piękno nieskalanej przyrody, a także srogi, niegościnny klimat, w którym cywilizacja jest odległym wspomnieniem. Tak jak Alaska Jacka Londona, tak i twarda rzeczywistość syberyjska, gdzie wszystko ogranicza się do esencjonalnego minimum, wystawiła nas na surową próbę charakteru. Sprostaliśmy jej, sięgając do niewykorzystywanego potencjału siły ducha. To dowód, że każdy człowiek przymuszony do ciężkiej próby jest zdolny do wielu zaskakujących wyczynów. Potrafi wygrywać z ograniczeniami, które wydaje się, że narzuca mu własny organizm. Wystarczą motywacja i niezłomna wiara w pokonanie przeszkody. Szliśmy dalej nawet wtedy, gdy się wydawało, że już nie damy rady. To doświadczenie zmieniło naszą duszę i wzbogaciło nas o nowe jakości emocjonalne.

Człowiek współczesnego świata, przywykły do wygód i dobrostanu, wydelikatniał, stracił pazury, gubi się przy pierwszej przeciwności losu. Nieczęsto ma okazję, aby sprawdzić samego siebie, dlatego też nie może o sobie wiele powiedzieć. W skrajnie wrogich żywej istocie warunkach przeżyliśmy chwile grozy, głębokie wzruszenia i wielką przygodę niczym z zakurzonych stronic książek mojego Jacka Londona.

Jak zatem można go nie kochać, jak można zapomnieć mistrza, który twierdził, że właściwą funkcją człowieka jest żyć, a nie istnieć...

Jacek Pałkiewicz
Reporter, eksplorator, odkrywca źródła Amazonki, twórca survivalu w Europie www.palkiewicz.com

palkiewicz.com
Jacek Pałkiewcz
Wydawnictwo Świat Książki
Liczba stron: 562
Oprawa: miękka
Cena: 49, 90 zł
Zamówienia: tel. 34 365 19 17 w godz. 7-15 kolportaz@niedziela.pl

2021-03-23 19:41

Ocena: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Krakowskimi ścieżkami Jana Pawła II

Nasz spacer zaczynamy na ul. Franciszkańskiej 3. Tutaj, w Pałacu Biskupów Krakowskich, znajduje się jedno z najbardziej rozpoznawalnych w Polsce okien, w których można było zobaczyć papieża Jana Pawła II podczas jego pielgrzymek do ojczyzny. Vis-a-vis, przy pl. Wszystkich Świętych, znajduje się bazylika św. Franciszka z Asyżu. Następnie należy się udać do dwóch kamienic przy ul. Kanoniczej, gdzie obecnie mieści się Muzeum Archidiecezjalne Kardynała Karola Wojtyły. Niegdyś mieszkał tu ks. Wojtyła. Najpierw, w latach 50. XX wieku, po powrocie ze studiów w Rzymie, zajmował malutki pokoik na piętrze pod nr. 19, którego wygląd odtworzono jako ekspozycję. W 1958 r., już jako biskup pomocniczy, przeniósł się do Kamienicy Dziekańskiej pod nr 21. Teraz mieści się tu wystawa „Dary papieskie w Muzeum Archidiecezjalnym w Krakowie – w hołdzie Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II”. Stąd udajemy się na południe w kierunku Wawelu. Po drodze mijamy Wyższe Seminarium Duchowne przy ul. Podzamcze 8, którego kleryk Wojtyła po wojnie był studentem i na którym 10 lat później, już jako nauczyciel akademicki, wykładał katolicką etykę społeczną. Pora zajrzeć na Wawel, do bazyliki. 2 listopada będziemy obchodzić kolejną rocznicę przyjęcia święceń kapłańskich przez ks. Wojtyłę – w tutejszej Krypcie św. Leonarda odprawił on swoją pierwszą Mszę św. Tutaj również, w 1958 r., został konsekrowany na biskupa. Była to uroczystość św. Wacława, patrona wawelskiej katedry, i to jego łacińskie motto przyszły papież obrał na swój herb i swoje życie: Totus Tuus (Cały Twój). Pierwszą krakowską parafią Karola Wojtyły był kościół św. Floriana przy ul. Warszawskiej 1. Był tu wikarym na przełomie lat 40. i 50. ubiegłego wieku, prowadził katechezę parafialną i kursy przygotowawcze dla narzeczonych, ale jego głównym zajęciem było duszpasterstwo akademickie.
CZYTAJ DALEJ

Śląskie: Kierowca zatrzymany ws. wypadku na A1 był pod wpływem narkotyków

2026-09-03 14:55

[ TEMATY ]

wypadek

autostrada

PAP/Waldemar Deska

Kierowca samochodu ciężarowego, zatrzymany ws. wypadku na autostradzie A1 na wysokości Mykanowa, w którym zginęły cztery osoby, był pod wpływem klefedronu. Miało to wpływ na zdolność do prowadzenia pojazdu – poinformował w czwartek prok. Tomasz Ozimek z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

Przeprowadzone tuż po wypadku badanie alkomatem nie wykazało obecności alkoholu w organizmie 32-letniego kierowcy - Dominika D. Została mu jednak pobrana krew do dalszych badań. Opinia toksykologiczna trafiła do Prokuratury Okręgowej w Częstochowie w czwartek.
CZYTAJ DALEJ

Palestyńczykom zagraża głód, ONZ nie ma pieniędzy na pomoc

2026-09-04 17:11

[ TEMATY ]

ONZ

głód

Palestyna

@Vatican Media

Palestyna

Palestyna

Światowy Program Żywnościowy zmniejszył od września liczbę osób objętych pomocą na terytoriach palestyńskich z 400 tys. do 200 tys. Powodem – brak pieniędzy. Organizacja apeluje do świata o pilne wsparcie, by zapobiec dramatowi setek tysięcy ludzi - informuje Vatican News.

Światowy Program Żywnościowy (WFP) jest zmuszony o połowę ograniczyć pomoc przeznaczoną dla mieszkańców Zachodniego Brzegu. Przyczyną drastycznej redukcji jest brak funduszy, i to w momencie, gdy na terytoriach palestyńskich rośnie liczba osób, które nie mają dostępu do wystarczającej ilości żywności.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję