Reklama

Felietony

Pro-vocation

Bóg nie pogniewał się na swój Kościół i nie przestał powoływać. On sieje ziarna powołania, ale te czasem są przez nas i przez świat zagłuszane.

Dodaj nasz portal do preferowanych źródeł Google
Artykuły z niedziela.pl będą pojawiać się częściej w Twoich wynikach wyszukiwania

Chciałbym się księdza poradzić w sprawie mojego powołania – zagadnął mnie kiedyś pewien student. – Bardzo lubię się modlić, wiara jest całym moim życiem, kocham liturgię, od lat jestem ministrantem, a najciekawsze dla mnie książki to te o Bogu i wierze. Czuję też, że chyba mam powołanie. – To dlaczego nie wstąpisz do seminarium lub do zakonu? – odpowiedziałem pytaniem. – Przecież masz maturę, a najważniejsze, że wszystko, co cię cieszy, jest związane z powołaniem – dodałem. – Gdyby ksiądz słyszał, co u mnie w domu mówi się o kapłaństwie, albo gdyby ksiądz poznał moich kolegów ze studiów i zobaczył, jak oni śmieją się z Kościoła, jak mówią o księżach i zakonnicach, to może by ksiądz zrozumiał, że ja się po prostu boję, iż kiedyś sam mogę być tak traktowany – odpowiedział. Długo jeszcze rozmawialiśmy o jego powołaniu. Próbowałem mu tłumaczyć, że pójście za Jezusem zawsze jest trudem, sprawdzeniem gotowości pójścia pod prąd. Nie przekonałem go jednak. Lęk i opinia środowiska były dla niego czymś nie do pokonania. Może nie miał prawdziwego powołania...

Znam też sporo autentycznych historii ucieczek z domu młodych dziewczyn, które wbrew swoim rodzicom postanowiły pójść do klasztoru. Podczas spotkania z rodzicami osób powołanych usłyszałem kiedyś świadectwo matki jednej z sióstr zakonnych. To było jak publiczna spowiedź. Ta kobieta opowiadała o buncie, który się w niej zrodził, gdy usłyszała, że jej córka chce być siostrą zakonną. „Tyle w nią zainwestowałam, skończyła studia, mogła zrobić karierę, a ona pewnego dnia przychodzi i mówi, że to wszystko zostawia, że będzie zakonnicą. Czego ja nie robiłam, żeby to zmienić! Zamknęłam na klucz wszystkie jej osobiste rzeczy, groziłam samobójstwem, wydziedziczeniem, podaniem do sądu całego tego jej zgromadzenia. A ona i tak pewnego dnia uciekła. Byłam wściekła na córkę, na Kościół, na wszystkie zakonnice i księży z całego świata i wreszcie na Pana Boga. Jak ta moja córka to zniosła, tego nie wiem do dziś. Na szczęście pisała do mnie listy z klasztoru. W każdym kolejnym opisywała, jak jest szczęśliwa i że ciągle się za mnie modli. Z każdego zdania biło jakieś wielkie szczęście mojej córki, a ja najpierw płakałam ze złości, a potem to już nie wiem dlaczego. Może przez te wylane łzy Bóg mi oczyścił oczy i zobaczyłam, że moje dziecko jest szczęśliwe, spełnione, a przecież zawsze o to mi chodziło. Poddałam się w końcu i nie tylko przyszła akceptacja, ale dziś jestem najszczęśliwszą z matek, bo widzę szczęście mojej córki. Dziękuję Bogu, że nie zabiłam w niej powołania – i to nie tylko o Boga chodzi, ale o to, że narzuciłabym jej plan na życie, w którym nie byłaby szczęśliwa”.

Tak, to prawda, dziś odpowiedź na powołanie kapłańskie i zakonne wymaga dużo więcej odwagi. Daj Boże, by mimo – że nie będzie może dużo powołań – były one dojrzalsze. Pytanie tylko, czy przez nasz brak wsparcia i budowania środowiska przyjaznego powołaniom nie będziemy współodpowiedzialni za brak kapłanów i osób konsekrowanych w Kościele. Niekiedy używa się takiego mocnego sformułowania jak „aborcja powołań”. Mówi się o zabijaniu powołań w sercach młodych, już na etapie ich poczynania się w duszach powołanych. Bóg przecież nie zrządził kryzysu powołań, nie pogniewał się na swój Kościół i nie przestał powoływać. On sieje ziarna powołania, ale te czasem są przez nas i przez świat zagłuszane. Różne są sposoby tego niszczenia: brak modlitw o powołania, brak szacunku i zrozumienia tajemnicy kapłaństwa i życia zakonnego, fatalny – kreowany w mediach – wizerunek osób duchownych, czasami kiepskie świadectwo samych powołanych czy wreszcie brak akceptacji w rodzinach dla tego typu drogi. Tak czy inaczej, widać, jak pustoszeją seminaria i zgromadzenia zakonne. Potrzebujemy więc czegoś na wzór ruchów pro-life – jakiegoś nowego ruchu pro-vocation – za powołaniem, zanim boleśnie odczujemy, że nie ma nam kto sprawować sakramentów świętych, modlić się za nas w klasztorach i przede wszystkim być w świecie świadectwem o istnieniu Boga i życia nadprzyrodzonego.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2022-02-01 12:29

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Oceń: +1 -1 dodaj do źródeł Google

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rozważania na niedzielę bp. Andrzeja Przybylskiego: Piąta Niedziela Wielkanocna

[ TEMATY ]

homilia

rozważania

bp Andrzej Przybylski

Karol Porwich/Niedziela

Bp Andrzej Przybylski

Bp Andrzej Przybylski

Każda niedziela, każda niedzielna Eucharystia niesie ze sobą przygotowany przez Kościół do rozważań fragment Pisma Świętego – odpowiednio dobrane czytania ze Starego i Nowego Testamentu. Teksty czytań na kolejne niedziele w rozmowie z Aleksandrą Mieczyńską rozważa bp Andrzej Przybylski.

Paweł i Barnaba wrócili do Listry, do Ikonium i do Antiochii, umacniając dusze uczniów, zachęcając do wytrwania w wierze, «bo przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego». Kiedy w każdym Kościele wśród modlitw i postów ustanowili im starszych, polecili ich Panu, w którego uwierzyli. Potem przeszli przez Pizydię i przybyli do Pamfilii. Głosili słowo w Perge, zeszli do Attalii, a stąd odpłynęli do Antiochii, gdzie za łaską Bożą zostali przeznaczeni do dzieła, które wykonali. Kiedy przybyli i zebrali miejscowy Kościół, opowiedzieli, jak wiele Bóg przez nich zdziałał i jak otworzył poganom podwoje wiary.
CZYTAJ DALEJ

Pustelnik Leonard

[ TEMATY ]

święty

vec.wikipedia.org

św. Leonard z Limoges

św. Leonard z Limoges

Dane dotyczące żywotu świętego czerpiemy z „Martyrologium Rzymskiego”, do którego wpisał świętego Leonarda, kardynał Cezary Baroniusz. Dodatkowo wzmianki o świętym odnajdujemy w „Historii”, spisanej przez Ademara z Chabannes, na początku XI wieku. Jednakże Leonard najżarliwiej czczony był przez lud. To właśnie dzięki wdzięczności prostych ludzi doczekał się niezwykle bogatego kultu. W Polsce w drugiej połowie XVIII wieku zarejestrowano kilkadziesiąt parafii pod jego wezwaniem. Do najstarszej świątyń jego imienia, należy krypta św. Leonarda katedry wawelskiej z X wieku.

Przyjmuje się, że Święty urodził się w Galii, podczas rządów cesarza Anastazego w 466 roku. Pochodził ze szlacheckiej rodziny frankońskiej, która miała duże wpływy na dworze cesarskim, żyła także w przyjaźni z królem Franków Chlodwigiem. Został oddany pod opiekę biskupowi Reims, św. Remigiuszowi. Według legendy, Leonard służył jako rycerz na dworze Chlodwiga. Król przed ważną bitwą miał złożyć przysięgę, że jeśli odniesie zwycięstwo, przyjmie chrzest. Tak też się stało i Leonard wraz ze swoim władcą, odrzucili pogańskie wierzenia. Św. Leonard niezwykle szybko zyskał sobie szacunek na dworze królewskim. Wśród ludu panowało ogólne przekonanie o jego niezwykłej świątobliwości. Król oferował mu wiele przywilejów. Jednak Leonard wycofał się całkowicie z dworskiego życia i wyruszył do klasztoru Micy. Tam złożył śluby zakonne.
CZYTAJ DALEJ

Senat za ustawą dopuszczającą aborcję w przypadku ciężkiej wady płodu

2026-11-06 13:31

[ TEMATY ]

aborcja

Adobe.Stock

Skandaliczna ustawa przeszła przez Senat! „Bezpłatna śmierć” dla chorych dzieci i psycholog poza kolejnością. Senat poparł w piątek przywrócenie w ustawie o planowaniu rodziny możliwości przerwania ciąży w przypadku ciężkiej wady płodu. Możliwość aborcji w takim przypadku została wykluczona w wyniku orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z 2020 r. 

Ustawę, bez wniesienia do niej poprawek, poparło 58 senatorów, 33 było przeciw. 3 osoby wstrzymały się od głosu. Nowelizacja trafi teraz do prezydenta Karola Nawrockiego. 
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję