Reklama

Wiadomości

Ekoabsurdy w rolnictwie

Co łączy protesty holenderskich rolników z kryzysem żywnościowym i protestami na Sri Lance? Pozornie niewiele, ale i w jednym, i w drugim przypadku chodzi o ograniczenie nawozów azotowych. Polityka rolna Unii Europejskiej może spotęgować kryzys żywnościowy na świecie.

Przez wiele dekad Holandia była uznawana za symbol wielkiego sukcesu rolniczego i ogrodniczego na europejską, a nawet globalną skalę. Nowoczesne rolnictwo sprawiło, że to niewielkie państwo ze stosunkowo słabymi glebami stało się trzecim – po USA i Francji – eksporterem żywności na świecie. Niestety, tak mocna eksploatacja rolna odbiła się negatywnie na środowisku i doprowadziła do tego, co dzisiaj w Holandii nazywają kryzysem azotowym. Kryzys ten ciągnie się od początku lat 90., ale dopiero w ostatnim czasie narzucono radykalne restrykcje w zakresie „emisji azotu” z nawozów zarówno sztucznych, jak i zwierzęcych. Dla wielu farmerów oznacza to zamknięcie gospodarstw i konieczność zmiany profesji.

Cała Europa z zaniepokojeniem patrzy na Holandię, bo nie pierwszy raz ten bogaty kraj jest wylęgarnią politycznych i ideologicznych pomysłów, które w przyszłości mogą być stosowane na terenie całej Unii Europejskiej. Czy Polsce też to grozi?

Polscy rolnicy nie powinni się martwić, bo nie wykorzystują nawet 30% nawozów sztucznych, jak ich koledzy w Holandii, Niemczech czy Belgii. – Protesty w Holandii są zdecydowanie krajowe, bo krajowe są ustawy ograniczające emisję i hodowlę. Te przepisy wynikają pośrednio z dyrektywy UE, ale jest to dyrektywa z 1991 r. – mówi Janusz Wojciechowski, komisarz UE ds. rolnictwa. – Obawy polskich rolników w związku z protestami w Holandii są nieuzasadnione, bo sytuacja w obu krajach jest diametralnie różna – dodaje.

UE jak Sri Lanka?

Politykę ekologiczną UE w ekspresowym tempie przetestowała Sri Lanka. Ten ponad 20-milionowy kraj, tuż obok Indii, rozwijał się w szybkim tempie i niektórzy przewidywali, że będzie podążać śladami sukcesu Tajwanu, a nawet Singapuru. Plany te pokrzyżowała podczas pandemii zapaść w turystyce, która stanowiła ok. 20% PKB rozwijającego się państwa. Najgorszy był jednak zupełny brak obcych walut w państwowej kasie, która przed 2020 r. uzupełniana była właśnie przez ruch turystyczny.

Reklama

Władze Sri Lanki nie miały dolarów na zakup nawozów sztucznych, więc wymyśliły, że wyspa będzie miała rolnictwo w 100% ekologiczne. Na efekt nie trzeba było długo czekać, bo już w następnym sezonie głównego eksportera zbóż w regionie dotknął najgorszy kryzys gospodarczy i żywnościowy od dziesiątków lat. Prezydent, który wraz ze swoimi współpracownikami wymyślił rolnictwo w 100% ekologiczne, musiał uciekać z kraju na skutek największych od dekad protestów społecznych.

Sytuacja na Sri Lance jest lekcją dla bezkrytycznych zwolenników ekologii w każdej sferze działalności ludzkiej – także w rolnictwie. W Europie zmiany postępują wolniej, ale redukcja nawozów sztucznych i naturalnych od dawna jest wpisana w strategię wspólnoty. Celem UE jest nie zwiększenie plonów rolnych, ale raczej ich stopniowa redukcja. W ramach Europejskiego Zielonego Ładu 10% gruntów rolnych ma być ugorowanych, także w Polsce. – To jest element europejskiej polityki ekologicznej, by coraz więcej gruntów służyło np. naturalnym walorom krajobrazowym. Mam nadzieję, że ta polityka Komisji Europejskiej zostanie zrewidowana i że zaczniemy stawiać na pierwszym miejscu bezpieczeństwo żywnościowe. Ograniczanie produkcji rolnej jest bardzo niebezpieczne dla Europy i świata – mówi Niedzieli Anna Gembicka, wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi.

Problem Holandii

Na Zachodzie przez dekady rozwijane było rolnictwo intensywne, które doprowadziło do zniszczenia gleb i szkód środowiskowych. Zużycie nawozów sztucznych i naturalnych na hektar jest tam znacznie wyższe niż w Polsce, a za tym idzie bardzo wysoka emisja azotów do środowiska.

Nigdzie w Europie produkcja rolna nie jest tak intensywna jak w Holandii. Ze statystyk wynika, że obsada trzody chlewnej na 100 ha gruntów rolnych wynosi 655 sztuk, podczas gdy w Polsce są to 73 sztuki. W przypadku bydła: w Polsce na 100 ha przypadają 43 sztuki, podczas gdy w Holandii – aż 200. Holandia produkuje porównywalne do Polski ilości mleka, ale tam jest intensywna produkcja na 1,8 mln ha, podczas gdy u nas – na 14 mln ha.

Reklama

Holandia od lat zwiększa eksport ze swojego rolnictwa, ale nie spełnia unijnych norm ochrony środowiska. W czerwcu 2022 r. rząd tego kraju postanowił wprowadzić bardzo radykalne środki, które oznaczają, że rolnictwo będzie musiało zredukować emisję azotów o połowę, a wokół obszarów Natura 2000 ograniczenia muszą wynieść aż 95%. Dla wielu rolników to osobisty dramat, bo muszą zamknąć gospodarstwa rozbudowywane od pokoleń albo bardzo mocno ograniczyć ich działalność.

Redukcja środków ochrony

Cały sektor rolniczy w Holandii musi zapłacić teraz środowiskową karę za intensyfikację, która była zwiększana od dekad. W Polsce sytuacja jest znacznie lepsza, bo rolnictwo jest bardziej zrównoważone i można powiedzieć, że mamy bonus za zacofanie tego sektora gospodarki. Ale niestety, kwestie redukcji azotów, polepszania dobrostanu zwierząt, a w szczególności zmniejszenia ilości środków ochrony roślin dotrą także nad Wisłę – w ramach Europejskiego Zielonego Ładu.

W założeniu polityki rolnej UE redukować muszą wszyscy bez wyjątku. Chodzi o to, by Polska nie musiała ograniczać np. o 50% nawozów sztucznych – tak samo jak zachodnie państwa – bo startuje z zupełnie innego poziomu. Już dziś wykorzystujemy o 50, a nawet 70% mniej nawozów niż np. Holandia. – Zaproponowaliśmy redukcję o 2 kg azotów na hektar, co dla rolników nie powinno być problemem. Gorzej jest ze środkami ochrony roślin, bo Komisja Europejska przygotowuje bardzo rygorystyczne rozporządzenie, w którym przewiduje redukcję o 50%. Będziemy się jej sprzeciwiać – powiedział minister rolnictwa i rozwoju wsi, wicepremier Henryk Kowalczyk, podczas prezentacji strategii polityki rolnej na lata 2023-27. – Nie zgadzamy się z tym, bo ilość używanych pestycydów jest u nas trzy razy mniejsza niż w Holandii, a Polska nie osiągnęła nawet średniej europejskiej – dodał.

Reklama

Kolejnym problemem Zielonego Ładu jest polityka ugorowania – by aż 4% gruntów rolnych leżało odłogiem, co w zamierzeniu ma poprawiać walory krajobrazowe Europy. – Po wybuchu wojny na Ukrainie i spodziewanych problemach z żywnością na świecie udało nam się zawiesić program ugorowania, by pod uprawy wykorzystać wszystkie grunty rolne. Nie wiemy jednak, na jak długo – tłumaczył min. Kowalczyk.

Ekologiczna naiwność

Wojna na Ukrainie jest okazją, by głośniej mówić o bezpieczeństwie żywnościowym Europy. Stary Kontynent przez wieki był spichlerzem świata, a Europejczycy powinni czuć się odpowiedzialni za te rejony, gdzie żywności brakuje. Zamiast tego mamy politykę ograniczania produkcji rolnej w ramach ochrony środowiska i klimatu. Rolnictwo ekologiczne jest modne, ale zdecydowanie mniej wydajne, co spotęguje wzrost cen żywności w UE i na całym świecie. A przecież w ramach Zielonego Ładu aż 25% gospodarstw ma produkować tylko żywność eko. – Może się okazać, że nasi konsumenci, których siła nabywcza jest zupełnie inna niż konsumentów niemieckich, francuskich czy holenderskich, znajdą się w sytuacji, że będą mieli do wyboru wyłącznie bardzo drogą żywność. Zielony Ład nie może doprowadzić do tego, że nasza żywność stanie się towarem ekskluzywnym, bardzo drogim, a cała reszta tańszych surowców, żywności będzie sprowadzana spoza Europy – uważa Andrzej Gantner z Polskiej Federacji Producentów Żywności.

Zielony Ład sprawi, że UE zamiast eksportować żywność, zacznie ją importować z miejsc, gdzie nie są przestrzegane tak surowe normy środowiskowe jak w Europie, a transport to kolejna emisja CO2. Powtórzymy ten sam błąd, który popełniliśmy, gdy Europa wyprowadziła prawie całą produkcję przemysłową do Azji. W efekcie UE uzależni się także od sprowadzanej żywności, a dodatkowy transport wyrządzi szkody dla ochrony klimatu znacznie większe niż produkcja na miejscu. Oczywiście, w tle jest też wielka geopolityka, która wykorzystuje ekologiczną wrażliwość i naiwność Europejczyków. – Wiemy już, że przez wiele lat Rosja finansowała organizacje ekologiczne, które walczyły o to, by w Europie zaprzestano wydobycia gazu i węgla, oraz sprzeciwiały się atomowi. Polityka ograniczania produkcji żywności w UE i jednoczesnego zwiększania produkcji w Rosji też wygląda na celową taktykę, by coraz bardziej uzależniać Europejczyków od rosyjskiej żywności – tłumaczyła w wywiadzie dla Niedzieli min. Gembicka.

2022-08-02 14:43

Ocena: +3 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Papież apeluje o modlitwę za rolników

[ TEMATY ]

rolnictwo

modlitwa

Przemysław Awdankiewicz

Apostolstwo Modlitwy opublikowało dziś kolejny film promujący jedną z papieskich intencji modlitewnych na kwiecień. Jej znaczenie wyjaśnia sam papież.

„Dziękujemy ci, rolniku indywidualny. To, co robisz, jest bardzo ważne dla całej ludzkości. Jako osoba, dziecko Boże, zasługujesz na godne życie. A jednak stawiam sobie pytanie: jak jest wynagradzana twoja praca? Ziemia jest darem Boga. To niesprawiedliwe, kiedy używa się jej dla korzyści nielicznych, pozbawiając większość jej praw i dochodów. Chciałbym, abyście się nad tym zastanowili i przyłączyli się do mojej modlitwy w tej intencji: aby rolnicy indywidualni otrzymywali należyte wynagrodzenie za swoją cenną pracę” – powiedział Ojciec Święty.

CZYTAJ DALEJ

Alicja z krainy dobra

Niedziela Ogólnopolska 51/2019, str. 52-54

[ TEMATY ]

miłosierdzie

wolontariat

Klaudia Zielińska

Nie lubi mówić o sobie. Unika udzielania wywiadów. Ratuje ludzi od śmierci, głodu, cierpienia i chorób. Misjonarka w Kenii i Tanzanii. Nazywana przez bliskich „Aniołem Afryki” lub „Matką Teresą z Polski”.

Krzysztof Tadej: Trzy lata temu w wywiadzie dla tygodnika Niedziela powiedziała Siostra m.in.: „Kiedyś pojechałam do jednej z wiosek. Witałam się z ludźmi i nagle usłyszałem dziwny pisk. Spytałam: «Co to takiego?». Wskazano mi jeden z domów. Wczołgałam się, bo nie było drzwi. Zobaczyłam dziecko leżące na liściach od banana. Piszczało z bólu. W jego uchu zagnieździły się robaki i wyjadały błonę bębenkową. Obok leżała matka i nie miała siły wstać. Umierała z głodu. Udało się uratować dziecko i matkę w ostatniej chwili”. Opowiadała Siostra również o innych dramatycznych sytuacjach w kenijskiej miejscowości Laare. Czy od tego czasu sytuacja się poprawiła?

CZYTAJ DALEJ

Obłóczyny i kandydatura do święceń diakonatu i prezbiteratu

2022-12-08 21:30

Marzena Cyfert

Klerycy MWSD we Wrocławiu, którzy przyjęli strój duchowny i przeszli obrzęd Ad missio

Klerycy MWSD we Wrocławiu, którzy przyjęli strój duchowny i przeszli obrzęd Ad missio

Alumni Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu otrzymali strój duchowny i zostali przyjęci do grona kandydatów do święceń diakonatu i prezbiteratu.

Kandydatura, której przewodniczył bp Jacek Kiciński, odbyła się w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny i miała miejsce w katedrze wrocławskiej. Sutannę podczas liturgii przywdziali: Krzysztof Leśniewicz, Wiktor Cyran, Kacper Dawiec, Robert Matuszyński, Bartłomiej Sikora. Zostali oni wraz z alumnem Szymonem Rojkiem przedstawieni Kościołowi jako kandydaci do kapłaństwa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję