Reklama

Historia

Hakerzy dobrej sprawy

Byli nie tylko geniuszami „królowej nauk” – znali perfekcyjnie język niemiecki i mieli niezwykły zmysł analityczny.

Niedziela Ogólnopolska 1/2023, str. 28-29

[ TEMATY ]

historia

pl.wikipedia.org

Marian Rejewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski

Marian Rejewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W grudniu 1932 r. wśród wtajemniczonych pracowników polskiego wywiadu wojskowego zapanowała euforia. Oto pracownicy Biura Szyfrów, wybitni matematycy: Marian Rejewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski złamali kody niemieckiej maszyny szyfrującej – Enigmy. Sukces był niebywały, biorąc pod uwagę, że nad tajemnicą Enigmy głowili się od lat najwybitniejsi analitycy wywiadu francuskiego i brytyjskiego. Bezskutecznie. A Polakom się to udało.

Tajemnicza maszyna

Reklama

Słowo enigma oznacza w języku greckim zagadkę. Tak nazwał swoją maszynę szyfrującą jej twórca Artur Scherbius. Wynalazek stworzył na początku lat 20. XX wieku, a jej nowatorski charakter w odniesieniu do wcześniejszych tego typu urządzeń polegał na połączeniu systemu elektrycznego z mechanicznym. Enigma miała klawiaturę z 26 znakami alfabetu oraz skomplikowany system obracających się bębnów zwanych wirnikami. Część mechaniczna była elementem obwodu elektrycznego, który skutecznie kodował wprowadzane litery, zdania czy hasła. Dodatkowym zabezpieczeniem była lista kluczy dziennych oraz danych o kodach, bez znajomości których niemożliwe było odczytanie zaszyfrowanych wiadomości. Wynalazkiem szybko zainteresował się wywiad niemiecki i od 1928 r. Enigma stała się podstawowym narzędziem pracy szyfrantów niemieckiej armii. System kodowania i szyfrowania przez użytkowników Enigmy był tak skuteczny, że wywiadowi brytyjskiemu i francuskiemu, mimo wielokrotnych prób, nie udało się go złamać. Wywiad polski był wytrwalszy i kontynuował mozolne prace nad Enigmą.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Bohaterowie z Biura Szyfrów

Reklama

Wytrwałość polskich kryptologów miała zapewne też swoje źródła w wielkim sukcesie, którym było złamanie szyfrów bolszewickiej Rosji. W 1919 r. por. Jan Kowalewski z Biura Szyfrów Oddziału II Sztabu Głównego Wojska Polskiego rozpracował pakiet ponad 100 szyfrów, które stosowała Armia Czerwona w czasie wojny z Polską. W dziele tym pomagał mu zespół wspaniałych matematyków i logików skupionych wokół profesorów Wacława Sierpińskiego i Stefana Mazurkiewicza. Jednym z nich był prof. Jan Łukasiewicz, minister wyznań religijnych i oświecenia publicznego w rządzie Ignacego Jana Paderewskiego, wieloletni rektor Uniwersytetu Warszawskiego, twórca podstaw informatyki. Na czas wojny z bolszewikami zawiesił pracę naukową i dynamicznie rozwijającą się karierę, aby wspomóc armię. Sowieci dobrze pamiętali jego zaangażowanie w powstrzymanie bolszewickiej nawały. Zagrożony aresztowaniem w 1945 r. musiał wyemigrować do Irlandii, gdzie zmarł, a jego doczesne szczątki powróciły z Dublina do ojczyzny dopiero w listopadzie 2022 r. Dzięki takim jak on właściwie wszystkie rozkazy wydawane przez Tuchaczewskiego, Trockiego czy Budionnego znane były naczelnemu dowództwu wojsk polskich. Umożliwiło to Marszałkowi Piłsudskiemu i jego sztabowcom opracować skuteczny plan kontrofensywy znad Wieprza, która przesądziła o zwycięstwie w Bitwie Warszawskiej, a potem przygotować operację niemeńską, w której bolszewicy zostali doszczętnie rozbici. Te doświadczenia wyniesione z wojny z bolszewicką Rosją determinowały prace polskiego wywiadu w całym okresie międzywojennym. I choć zakładano, że potencjalne i największe zagrożenie nadal będzie płynęło ze strony Rosji sowieckiej, to nie zapominano nigdy o „odcinku niemieckim” i o zagrożeniach, które mogą płynąć z tej strony. Czyniono to na długo przed dojściem Hitlera do władzy.

Trzech wspaniałych

W połowie lat 20. XX wieku znacząco zmieniły się sposoby szyfrowania wiadomości, a tym samym metody dekryptażu. Rozwój techniczny wprowadzał do obiegu nowe maszyny i wynalazki. Nie wystarczała więc już tylko praca biegłych lingwistów, tak jak w XIX wieku. Wtedy w procesie analizy zaszyfrowanych wiadomości fachowcy od języka potrafili wyłapywać charakterystyczne powtórzenia, częstotliwości powtarzania się liter czy długości wyrazów i dzięki temu potrafili stworzyć klucz do ich odczytania. Na progu XX wieku popularność zdobyły szyfry polialfabetyczne, a ich odkodowanie stawało się bardzo trudne. Każda bowiem litera jawnego tekstu szyfrowana była w nich za pomocą innej permutacji, czyli zmiany alfabetu. Potrzebne było wsparcie logików i matematyków.

Reklama

Aby pozyskać do pracy najlepszych fachowców, w 1929 r. na Uniwersytecie Poznańskim zorganizowano tajny kurs kryptologii, w którym mogli uczestniczyć najzdolniejsi oraz, oczywiście, dokładnie sprawdzeni i zaufani studenci matematyki. Wyróżniali się wśród nich Marian Rejewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski. Byli nie tylko geniuszami „królowej nauk”, jak nazywa się matematykę. Jako urodzeni w zaborze pruskim, znali perfekcyjnie język niemiecki i w ocenie ich szkoleniowców mieli niezwykły zmysł analityczny. Zaproponowano im pracę w Biurze Szyfrów. Przyjęli tę propozycję bez wahania. Pracowali początkowo w Poznaniu, gdzie utworzono tajną ekspozyturę biura. Po 2 latach przeniesiono ich do stolicy, gdzie najpierw w Pałacu Saskim, a potem w specjalnie wybudowanym tajnym ośrodku w Lesie Kabackim niedaleko Pyr, służyli swymi talentami państwu polskiemu. Pracami Biura Szyfrów kierował wówczas Gwido Langer. Ten znakomicie wykształcony oficer, wieloletni szef sztabu elitarnej 1. Dywizji Piechoty Legionów w Wilnie, stworzył dla swego zespołu świetnie wyposażone miejsce pracy.

Badania nad niemiecką Enigmą rozpoczęły się we wrześniu 1932 r., a pomocne stały się plany budowy maszyny, które pozyskał i przekazał Polakom wywiad francuski. Po 4 miesiącach Marian Rejewski złamał algorytm szyfrujący, a w Wytwórni Radiotechnicznej AVA wybudowano wierną kopię niemieckiej maszyny. Depesze niemieckiego wywiadu przestawały być tajemnicą. Tak było jednak do czasu. Rok przed wybuchem wojny Niemcy, najpewniej zresztą nieświadomi polskiego sukcesu, znacznie udoskonalili i zmienili system szyfrażu. Ale i nad ich rozwikłaniem podjęto wytężone prace. Prace bardzo kosztowne, bo wiążące się z wytworzeniem wielu tzw. bomb kryptologicznych pomysłu Henryka Zygalskiego, czyli narzędzi ułatwiających odczytywanie depesz.

Dar dla aliantów

Reklama

Zbliżała się wojna, do której Polacy przygotowywali się również przez zawarte sojusze z Francją i Wielką Brytanią. Nikt nie wyobrażał sobie, aby Polska mogła skutecznie stawić opór potędze III Rzeszy, walcząc w osamotnieniu. Gwarantem zwycięstwa nad Niemcami miały być działania koalicyjne, czyli realne wsparcie militarne aliantów z Zachodu w przypadku niemieckiej agresji na Polskę. 25 lipca 1939 r. w ramach wypełnienia współpracy sojuszniczej Polacy przekazali w Pyrach przedstawicielom wywiadu wojskowego Francji i Wielkiej Brytanii rezultaty prac kryptologicznych nad niemiecką Enigmą. Za 5 tygodni rozpoczęła się niemiecka, a później sowiecka agresja na Polskę. Podpisane sojusze pozostały niewypełnione. Walcząca w osamotnieniu Polska została podbita przez dwa totalitarne państwa sąsiednie. Wolnemu światu zabrakło odwagi. Cenę za to zapłaciła nie tylko Polska, zapłacił później cały świat, bo nieposkromieni w porę Niemcy rozpętali najstraszliwszą z wojen, jakie dotychczas znała ludzkość. Na zwycięstwo nad III Rzeszą trzeba było czekać aż 6 lat.

Polscy kryptolodzy ewakuowali się we wrześniu 1939 r. przez Rumunię do Francji. Po upadku Francji w czerwcu 1940 r. ich losy były różne. Jerzy Różycki zginął w 1942 r. w wyniku katastrofy statku, którym płynął przez Morze Śródziemne z Algieru. Marian Rejewski i Henryk Zygalski po wielu perypetiach, ścigani przez niemiecki wywiad, dotarli w 1943 r. do Wielkiej Brytanii, gdzie pracowali w Sztabie Naczelnego Wodza jako kryptolodzy. Po wojnie Zygalski pozostał na emigracji, gdzie wykładał statystykę matematyczną na Uniwersytecie Surrey. Rejewski powrócił do Polski, gdzie znalazł zatrudnienie jako... magazynier w fabryce kabli w Bydgoszczy. Do śmierci w 1980 r. był nieustannie inwigilowany przez komunistyczną bezpiekę. Ich szef – płk Gwido Langer wpadł w niemieckie ręce podczas próby przedostania się przez Pireneje z Francji do Hiszpanii. Wojnę spędził w oflagu. Na szczęście Niemcy nie poznali do końca jego roli w złamaniu szyfrów Enigmy. Po wojnie zamieszkał w Londynie. Żył w nędzy. Zmarł 3 lata po zakończeniu wojny i spoczął w nieoznakowanej mogile. Dopiero w 2010 r. jego odnalezione szczątki powróciły do Polski i spoczęły w rodzinnym Cieszynie.

Taki był los tych, bez pracy których niemożliwe byłoby zwycięstwo alianckie nad Niemcami. Przyznawał to wielokrotnie Winston Churchill, mówił o tym Dwight Eisenhower. Były to jednak tylko słowa. Polaków nie zaproszono na paradę zwycięstwa, która odbyła się w Londynie, żeby nie drażnić Rosji sowieckiej, w której ręce alianci złożyli los Polski powojennej...

Autor jest historykiem, szefem Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.

2022-12-27 08:19

Oceń: +3 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Krótka historia brudu

Jak o higienę osobistą dbali nasi przodkowie i dlaczego na kilka wieków Europejczycy zerwali ze zwyczajem mycia się.

Poranna lub (i) wieczorna kąpiel jest dla nas czymś oczywistym, ale nie zawsze tak było. Brak kanalizacji, dostępu do bieżącej wody i trudność w jej ogrzaniu sprawiały, że kąpiel była wręcz heroicznym wysiłkiem.
CZYTAJ DALEJ

Patronka czeka. Wałbrzych rozpoczyna wielką nowennę

2026-09-08 13:14

[ TEMATY ]

Wałbrzych

Matka Boża Bolesna

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Matka Boża Bolesna Patrona Wałbrzycha

Matka Boża Bolesna Patrona Wałbrzycha

Rozpoczęła się wielka nowenna przed uroczystością Najświętszej Maryi Panny Bolesnej, Patronki Wałbrzycha. Przez dziewięć dni sanktuarium Matki Bożej Bolesnej stanie się miejscem modlitwy mieszkańców ziemi wałbrzyskiej, którzy będą przybywać zgodnie z harmonogramem przed oblicze Patronki miasta, przygotowując się do jej uroczystości.

Uroczystej inauguracji nowenny w niedzielny wieczór 7 września przewodniczył ks. kan. Wiesław Rusin, proboszcz parafii św. Aniołów Stróżów i kustosz sanktuarium. Pierwszego dnia wierni zgromadzili się na wieczornej modlitwie przed wizerunkiem Patronki miasta. Nowennie towarzyszył także Różaniec w intencji Wałbrzycha oraz Apel Jasnogórski.
CZYTAJ DALEJ

Dekanat dolnobrzeski zawierzył się Maryi

2026-09-08 23:26

ks. Łukasz Romańczuk

Kapliczka MB Gietrzwałdzkiej

Kapliczka MB Gietrzwałdzkiej

W święto Narodzenia NMP na placu za kościołem Chrystusa Króla w Brzegu Dolnym odbyło się poświęcenie kapliczki NMP Matki Bożej Gietrzwałdzkiej. Jest to wotum wdzięczności duchowieństwa i wiernych dekanatu dolnobrzeskiego.

Kapliczka wpisuje się w akcję 150 kapliczek na 150 lat objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie [8 września 1877 - 8 września 2027]. - Matka Boża ukazała się dwóm dziewczynkom Justynie i Barbarze, które przygotowywały się do I Komunii świętej. Pochodziły z biednych, ale bardzo pobożnych rodzin. Justyna wracała z mamą z egzaminu przed I Komunią świętą i Matka Boża ukazała się jej na klonie przed świątynią. Trzy dni później Barbarze, podczas różańca. I wspomina, że widziała Matkę Bożą na tronie, z berłem w ręku i koronie, a na kolanach trzymała Dziecię Jezus i mówiła, że jest NMP Niepokalaną. I Maryja prosiła, aby nieustannie modlić się na różańcu. Był to czas zaborów, prześladowania patriotów oraz Kościoła. - Inicjatywa powstania tej kapliczki dojrzewała we mnie dosyć długo. Podzieliłem się nią z księżmi dekanatu i zaproponowałem, byśmy przygotowali wspólne wotum – opowiada ks. Jacek Włostowski, dziekan dekanatu Brzeg Dolny i proboszcz parafii NMP Królowej Polski w Brzegu Dolnym, dodając: - Było to dla mnie ważne, ponieważ mamy tu do czynienia z dwoma ważnymi dla mnie wartościami: wiara i patriotyzm. Objawienia w Gietrzwałdzie są przecież jedynymi objawieniami maryjnymi na ziemiach polskich uznanymi przez Kościół, w czasie których Maryja zwróciła się do dzieci po polsku.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję