Reklama

Niedziela Przemyska

Ważny świadek

W wieku blisko 101 lat 20 kwietnia zmarła Stanisława Kuźniar, krewna rodziny Józefa i Wiktorii Ulmów oraz matka chrzestna ich trzeciego dziecka Władzia.

Niedziela przemyska 20/2023, str. IV

[ TEMATY ]

błogosławiona rodzina Ulmów

Ze zbiorów Mateusza Szpytmy

Mały Władziu Ulma z matką chrzestną Stanisławą Kuźniar

Mały Władziu Ulma z matką chrzestną Stanisławą Kuźniar

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Była jedną z najważniejszych świadków w ich procesie beatyfikacyjnym. W sierpniu ub.r. obchodziła setną rocznicę urodzin! O jej śmierci poinformował dr Mateusz Szpytma, wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej. „Dla mnie była przede wszystkim Ciocią – starszą siostrą mojego Taty. Pamiętam ją od zawsze. Ufam, że Pan Bóg chciał, aby rychłą beatyfikację przeżywała wspólnie z całą Rodziną Ulmów w Niebie. ” – napisał.

Pogrzeb śp. Stanisławy Kuźniar odbył się w sobotę 22 kwietnia o godz. 11 w kościele parafialnym św. Doroty w Markowej. Mszy św. koncelebrowanej przewodniczył bp Stanisław Jamrozek, odpowiedzialny za diecezjalny etap procesu beatyfikacyjnego. W koncelebrze wzięli udział proboszcz ks. prał. Roman Chowaniec oraz ks. Paweł Tołpa, wikariusz parafii. Przybyło wielu krewnych i znajomych. Podczas Eucharystii homilię wygłosił ks prał. Józef Bar.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Głęboka przyjaźń

Patrzyłem niedawno ze wzruszeniem na zdjęcie, wyjęte z bogatych zbiorów dr. Mateusza Szpytmy. Widać na tym zdjęciu kobietę w nieskazitelnie białej bluzce, z ułożonymi starannie włosami, z dwuletnim dzieckiem na rękach, pośród bujnej zieleni. Autorem tego artystycznie wykonanego zdjęcia był Józef Ulma, a zdjęcie przedstawia Stanisławę Kuźniar, która trzyma małego Władzia Ulmę, swojego chrześniaka. Rysy Stanisławy były mi dobrze znane, choć na zdjęciu była młodą, pewnie dwudziestoletnią kobietą.

Reklama

Spotkałem ją znacznie później, po latach, gdy w Markowej w kancelarii parafialnej przesłuchiwałem ją, jako bardzo ważnego świadka w procesie beatyfikacyjnym Józefa i Wiktorii Ulmów oraz ich dzieci. Znała bowiem Józefa i Wiktorię nie jako dziecko, ale jako dorosła osoba. Pamiętam dobrze tamto przejmujące zeznanie, z którego wynikało najpierw, że Stanisławę i Ulmów łączyły nie tylko więzy rodzinne, ale także głębokie więzy przyjaźni. Jej mama zmarła, gdy Stasia miała 4 latka. Po jej śmierci tato poślubił Marię, siostrę Wiktorii.

„On był bardzo za nią”

Stanisława była częstym gościem w domu Józefa i Wiktorii. Pomagała im w pracach domowych, zajmowała się dziećmi, zwłaszcza gdy Wiktoria musiała odpocząć po wydaniu na świat kolejnego dziecka. W domu Józefa i Wiktorii była jakby domownikiem. W pamięci Stanisławy zachowały się z tamtego czasu bardzo interesujące i ważne wspomnienia. Zapamiętała, że Wiktoria była dobrą, serdeczną i przyjazną kobietą. Bardzo dobrze się rozumiały, wspierały się. Józefa Ulmę zapamiętała również jako człowieka uczciwego i dobrego. Był bardzo uczynny i pomocny ludziom. Miał wiele talentów i umiejętności, owocami których chętnie się dzielił. Był z tego znany.

Obydwoje, Józef i Wiktoria, stanowili bardzo zgodne małżeństwo. Kochali się wzajemnie, odnosili się do siebie z wielkim szacunkiem. „On był bardzo za nią” – powie krótko w zeznaniach pani Stanisława. W tym domu, w tej rodzinie, nie było złości, krzyków, przekleństw, ani nawet podniesionego głosu. Pomimo skromnych warunków życia, w domu panowała radość, harmonia i zgoda.

Reklama

Kochali bardzo swoje dzieci. O tej miłości Józefa i Wiktorii do dzieci Stanisława opowiadała z nieukrywanym wzruszeniem. Wychowanie dzieci opierali Ulmowie na dobrym przykładzie i łagodności. O dzieciach powie pani Stanisława, że były bardzo radosne i dobrze wychowane, nie bały się ludzi, były otwarte i ufne. Rodzice modlili się z dziećmi wspólnie. A kiedy Wiktoria leżała w połogu, wtedy sam Józef, klękał z nimi do modlitwy. Do tego obrazu ojca modlącego się z dziećmi, tak bardzo mocno zapisanego w pamięci, pani Stanisława wracała wielokrotnie.

Wszędzie krew, krew, krew...

Gdy śp. Stanisława opowiadała o poranku 24 marca 1944 r., prawie cały czas płakała. Ja także miałem łzy w oczach. Przyszła pod dom swoich przyjaciół Józefa i Wiktorii, gdy były już tylko ślady makabrycznej zbrodni. Ciała pomordowanych były już złożone w dwóch wykopanych dołach, w obejściu domu. Widok był straszny. Dom, który zawsze tętnił życiem, teraz zionął pustką, wszędzie krew, na strychu, w domu na podwórzu, krew, krew, krew… Widok nie do zniesienia. Cały dom był splądrowany w poszukiwaniu kosztowności, których oprawcy nie mogli znaleźć, bo takich w tym domu nie było. Wszystko było porozrzucane, na ziemi leżały zdjęcia…

Uchronić od zapomnienia

Gdy w dniu pogrzebu patrzyłem na trumnę śp. Stanisławy Kuźniar, widziałem ją taką, jak na tamtym zdjęciu, o którym wspomniałem na początku. I jestem jej wdzięczny za przyjaźń z Wiktorią i Józefem, za to, że świadczyła im pomoc w codziennym trudzie, który był zdążaniem do świętości. Tej świętości, o której śp. Stanisława opowiadała w słowach, niewyszukanych, niezwykle prostych, ale zarazem bardzo autentycznych i przekonywujących, dając ważne świadectwo w procesie beatyfikacyjnym.

Po zakończonym postępowaniu i po przekazaniu akt sprawy do Rzymu, spotykałem się jeszcze ze śp. Stanisławą kilka razy podczas odwiedzin w Handzlówce, gdzie dożywała swoich dni. Podobno często mnie wspominała… Nie wiem dlaczego, choć poczytuję to sobie za zaszczyt. Być może wymieniała moje nazwisko dlatego, że w prowadzonym procesie byłem jej jakby powiernikiem, bo powierzyła mi swoje ważne wspomnienia. Zwyczajnie się cieszyła, że mogła to komuś pod przysięgą wypowiedzieć, a nawet zawierzyć i w ten sposób uchronić od zapomnienia.

Uznałem, że w dniu pogrzebu śp. Stanisławy, warto przeczytać fragment Apokalipsy, czyli Objawienia św. Jana Apostoła. Prawie stuletni Jan Apostoł spisywał te wizje na wyspie Patmos, gdzie został zesłany podczas straszliwego prześladowania za czasów cesarza Dioklecjana. Był to także czas grozy i przelewanej krwi. Ale z teksu powiewa optymizmem. Bo Apostoł widzi nowe niebo i nową ziemię, a morza już nie ma (por. Ap 21,1). Morze w Apokalipsie jest symbolem zamieszkiwania demonów, wszelkiego zła i nieprawości. Bóg jest blisko ludzi, bo jest ich Bogiem, a oni będą Jego ludem. „I otrze z ich oczu wszelką łzę, a śmierci już odtąd nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już odtąd nie będzie” (Ap 21,4).

2023-05-10 08:06

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Markowa – wieś bohaterów

Niedziela Ogólnopolska 36/2023, str. 13-14

[ TEMATY ]

błogosławiona rodzina Ulmów

Artur Stelmasiak

Dziennikarze na strychu domu w Markowej, gdzie ukrywano Żydów

Dziennikarze na strychu domu w Markowej, gdzie ukrywano Żydów

Do Markowej, liczącej 4 tys. mieszkańców, przyjedzie 25 tys. wiernych. W zorganizowanie uroczystości połączyły siły władze kościelne i państwowe.

Markowa kończy przygotowania do beatyfikacji rodziny Ulmów. Poprawiane są chodniki, przygotowywany jest stadion gminny, przeniesione zostały linie elektryczne i odnowione ściany w prezbiterium parafialnego kościoła św. Doroty. Markowa stanie się centrum kultu bł. rodziny Ulmów, a więc ruchu pielgrzymkowego oraz turystyki, dla osób, które będą chciały poznać historię życia tej heroicznej rodziny. – Przez pryzmat historii rodziny Ulmów o Markowej będzie głośno na świecie. To dla nas wielka szansa, by nasza miejscowość była rozpoznawalna jako pozytywne miejsce, gdzie Polacy ratowali Żydów. To 5 minut dla Markowej, bo spodziewamy się, że ruch pielgrzymkowo-turystyczny będzie wzrastał zarówno wśród Polaków, jak i osób z zagranicy, m.in. z Izraela – powiedział Niedzieli Mirosław Mac, wójt gminy Markowa.
CZYTAJ DALEJ

Przychodzisz do mnie, Panie

2026-08-04 13:40

Niedziela Ogólnopolska 32/2026, str. 20

[ TEMATY ]

homilia

Karol Porwich/Niedziela

Jak playlisty na platformach streamingowych ułożone są hierarchicznie według popularności utworów, tak podobnie dzieje się z piosenkami religijnymi. One też migrują w świadomości muzycznej wspólnoty i zamieniają się miejscami. Jedną z najpopularniejszych, śpiewanych z lubością przez młodzież jest piosenka W lekkim powiewie przychodzisz do mnie, Panie. To prawdziwy kościelny hit. Nawiązuje wprost do dzisiejszego pierwszego czytania, ukazującego doświadczenie Eliasza, który właśnie w muśnięciu łagodnego wiatru rozpoznał Boga. Nie było Go natomiast w gwałtownych i przerażających zjawiskach. To bardzo pocieszające. Okazuje się bowiem, że Bóg nie chce straszyć człowieka, ale pragnie się nam objawiać w sposób dla nas przyjemny. Ileż razy słyszeliśmy na rekolekcjach, że trzeba zadbać o silentium sacrum – świętą ciszę, bo w niej można spotkać Boga. On się z nikim nie przekrzykuje, nie konkuruje, nie potrzebuje tuby wrzaskliwej propagandy, tylko cierpliwie mówi do naszego serca. Całymi latami. W religijnej ciszy szepcze do sumienia i wzywa do miłości. Prosi o jej odwzajemnienie. Pokój serca oddanego Bogu jest chyba największą wartością, jaką można mieć w życiu. Młodzież śpiewająca wspomnianą piosenkę ma dobrą intuicję. Rozumiemy to lepiej podczas fali upałów. Lekki zefirek w dusznym pomieszczeniu jest wybawieniem dla rozgrzanego ciała. Tchnienie Ducha Bożego działa jeszcze mocniej na doświadczającą dokuczliwego rozedrgania duszę człowieka. Modlitwa, spowiedź, Eucharystia, bliskość braci w wierze, radość wspólnoty, znaleziona odpowiedź na uporczywe pytanie, rozpoznana droga życia, dobra rada mądrego – to tylko niektóre elementy opisywanego zjawiska. Mawiamy wtedy: Pan jest wielki, alleluja, amen.
CZYTAJ DALEJ

Tour de France kobiet - Niewiadoma-Phinney nie schodzi z podium

2026-08-09 20:43

[ TEMATY ]

Tour de France

PAP

Katarzyna Niewiadoma-Phinney (Canyon-SRAM) po raz piąty na podium Tour de France kobiet. W niedzielę na ostatnim etapie Polka była trzecia i w końcowej klasyfikacji uplasowała się na drugim miejscu, tylko za Holenderką Demi Vollering (FDJ United-Suez).

Vollering wygrała w niedzielę w Nicei po samotnej akcji ostatni etap uciekając Polce, ale to Niewiadoma-Phinney odniosła wcześniej najbardziej spektakularne zwycięstwo w tej edycji wyścigu - w piątek po samotnej, ponad ośmiokilometrowej ucieczce wygrała siódmy etap kończący się na słynnej Mont Ventoux.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję