Jan urodził się w Damaszku (Syria) w chrześcijańskiej rodzinie arabskiej. Był synem ostatniego namiestnika miasta. W domu rodzinnym wychowywał się pod okiem mnicha, chrześcijanina z Italii. Około 700 r. opuścił Damaszek i wstąpił do klasztoru św. Saby nieopodal Jerozolimy. Tu niebawem patriarcha Jan V wyświęcił go na kapłana.
Przez długie lata Jan był doradcą patriarchy. W sporze z obrazoburcami wystąpił w obronie obrazów. Napisał nawet osobną rozprawę w ich obronie: Rozważania apologetyczne przeciwko tym, którzy odrzucają cześć świętych obrazów. Odwiedzał poszczególne kościoły i klasztory, by stworzyć przeciwko cesarzowi (będącemu obrazoburcą) wspólny obronny front. Jego drugie dzieło o wierze chrześcijańskiej przyniosło mu największą sławę. Wykład wiary prawdziwej był pierwszym systematycznym wykładem dogmatyki. Benedykt XVI powiedział o św. Janie, że to postać „o wielkim znaczeniu w dziejach teologii bizantyjskiej”.
„Jan Damasceński był także jednym z pierwszych, którzy odróżniali w kulcie publicznym i prywatnym chrześcijan adorację (latreia) od czci (proskynesis): adoracja może być skierowana wyłącznie do Boga, jest ona w najwyższym stopniu duchowa, zaś oddanie czci może odnosić się do obrazu, aby zwrócić się do tego, kto został na nim przedstawiony” – przypomniał Benedykt XVI.
Święty Jan Damasceński, prezbiter i doktor Kościoła ur. ok. 675 r. zm. ok. 750 r.
4 grudnia Kościół katolicki wspomina liturgicznie św. Jana Damasceńskiego - jednego z wielkich Ojców Kościoła Wschodniego, który działał najpierw w Damaszku, a potem w Jerozolimie.
Przyszedł na świat ok. 650 r. w syryjskim Damaszku, wówczas chrześcijańskiej gminie arabskiej, znanej z niezwykłego nawrócenia Szawła. Pochodził z rodziny chrześcijańskiej i pracował razem ze swym ojcem - synem ostatniego bizantyńskiego prefekta miasta, a teraz urzędnikiem finansowym - na dworze kalifa. Kiedy skończył się czas tolerancji kalifatu wobec chrześcijan, musiał szukać schronienia w ławrze św. Saby pod Jerozolimą, gdzie w roku 726 przyjął święcenia kapłańskie. Został cenionym doradcą teologicznym patriarchy jerozolimskiego Jana V i udzielał porad doktrynalnych wielu biskupom.
W tym czasie toczyły się ostre dyskusje na temat czci obrazów. Istnieli bowiem obrazoburcy, czyli tzw. ikonoklaści (gr. ikon - obraz i klao - kłamać, burzyć), którzy uparcie twierdzili, iż zgodnie z II przykazaniem Dekalogu w Kościele nie wolno posługiwać się obrazami. Tymczasem chrześcijanie potrzebowali i coraz chętniej do nich sięgali. Doprowadziło to ostatecznie do ostrego sporu. Pojawiło się bowiem pytanie o obecność w obrazie tego, kogo obraz przedstawia. Innymi słowy zastanawiano się nad tym, czy to tylko obraz, czy też jakaś forma "wcielenia", czyli obecności tego, kogo przedstawia. Zasadniczo pytano o to, czy czci się osobę, którą obraz przedstawia, czy też sam obraz, w którym "mieszka" owa osoba, jak to miało miejsce w kultach bożków.
Do dysputy włączyły się wielkie autorytety. Wreszcie interweniował cesarz Leon Izauryjczyk, który nakazał niszczenie świętych obrazów. Wówczas Jan z Damaszku stanął w ich obronie, nie bacząc na tego konsekwencje, czyli pewny gniew cesarza. Dokonał rozróżnienia między uwielbieniem, które należy się tylko Bogu i czcią, którą należy otoczyć relikwie, krzyż, ołtarz, księgi liturgiczne i obrazy. Przy tych ostatnich wyraźnie podkreślił, że otaczamy czcią nie same obrazy, lecz przedstawioną na nich osobę: "Często się zdarza - pouczał św. Jan - że chociaż w danej chwili nie myślimy o Męce Pańskiej, to na widok obrazu przedstawiającego ukrzyżowanego Chrystusa natychmiast wspominamy zbawczą Mękę i pokornie oddajemy cześć nie materii obrazu, lecz temu, co on przedstawia. (...) To samo dotyczy Matki Bożej. Cześć bowiem, jaką Jej oddajemy, przechodzi na Tego, który z Niej przyjął człowieczeństwo. Podobnie jak bohaterskie czyny świętych zagrzewają nas do męstwa, do zapału w naśladowaniu ich cnoty i do oddawania chwały Bogu. Jak już bowiem powiedzieliśmy, okazywanie czci najlepszym współsługom Pana, a cześć oddawana ich obrazom dotyczy osób na nich przedstawianych". Św. Jan z Damaszku zwrócił przy tym uwagę na pedagogiczną wartość obrazów religijnych. Uważał, że są księgą ludzi nieczytających i zastępują im w pewnej mierze kazania.
Napisał rozprawę pt. Rozważania apologetyczne przeciwko tym, którzy odrzucają cześć świętych obrazów. Wsławił się także jako znakomity polemista, poeta i autor pięknych hymnów kościelnych.
Św. Jan często jeździł wygłaszać kazania do Jerozolimy, jednak sławę zawdzięcza wielkiej ilości dzieł teologicznych, polemicznych, ascetycznych, moralizatorskich, poetyckich.
Ten ostatni z Ojców Kościoła wschodniego bywał nazywany wschodnim Tomaszem z Akwinu. Dzięki niemu bowiem Zachód poznał Tradycję Wschodu. Zaliczany do grona klasyków chrześcijańskich pozostawił potomnym wielkie dzieło pt. Źródło wiedzy. Jest to synteza nauczania greckich Ojców Kościoła, w której zawarł filozoficzny wstęp do dogmatyki, objaśnił ówczesne herezje i dał pozytywny wykład prawd wiary. Nie tylko zebrał i omówił nauczanie Ojców, ale również wykazał ich jednomyślność wielu zagadnieniach doktrynalnych.
Doktorem Kościoła ogłosił go papież Leon XIII w 1890 r., a Pius XII, ogłaszając po wiekach (1950 r.) dogmat o Wniebowzięciu Maryi, powoływał się właśnie na homilie św. Jana Damasceńskiego.
Św. Jan Damasceński zmarł w 750 r. w Ber Saba, jako blisko stuletni starzec. Jego relikwie znalazły się w Jerozolimie, a potem w Konstantynopolu. Opiekuje się aptekarzami i ma pieczę nad chorobami dziecięcymi.
Wspominany liturgicznie 4 grudnia św. Jan Damasceński przynagla nas do odkrycia roli, jaką w życiu człowieka wierzącego może odgrywać religijny obraz.
Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy, żyję życiem połowicznym. Odradzam się do pełni życia dopiero wtedy, kiedy spotkam się z Bogiem, kiedy stanę przed Nim w prawdzie, pokażę Mu się takim, jaki jestem, niczego nie ukrywając. Bóg jest światłością świata – i moją. Pokaże to noc paschalna, która zajaśnieje pełnią światła.
Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata». To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?» On odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» Odrzekł: «Nie wiem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie». Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?» Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: «To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi». Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić». Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».
Każdego dnia Wielkiego Postu podamy Ci jedno konkretne pytanie, które Jezus zadaje w Ewangeliach (np. „Czy wierzysz?”, „Czego szukacie?”, „Czy miłujesz Mnie?”). Bez moralizowania. Niech to będzie zaproszenie do osobistej konfrontacji i zmierzenie się z własnymi trudnościami w czasie tegorocznej wielkopostnej drogi.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.