Reklama

Niedziela Łódzka

Odszedł nasz Benio

Zapamiętamy cię jako człowieka pogodnego i wesołego, obdarzonego poczuciem humoru i dystansem do siebie.

Niedziela łódzka 4/2026, str. V

[ TEMATY ]

pogrzeb kapłana

Ks. Damian Czerwiński

Mimo cierpienia kapłan nie tracił pogody ducha

Mimo cierpienia kapłan nie tracił pogody ducha

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dla nas, parafian, byłeś zawsze dostępny, życzliwy i gotowy do pomocy. Jako proboszcz, nieraz musiałeś przełamywać mur obojętności i braku zaangażowania, mierzyć się z ludzką roszczeniowością i słabościami. A jednak swoją postawą zjednałeś nas i sprawiłeś, że poczuliśmy się prawdziwą wspólnotą. Dziś stoimy tu tłumnie, nie kryjąc łez, żegnając cię jako przyjaciela i duchowego przewodnika – mówił Radosław Górski, lektor i członek Stowarzyszenia im. św. Andrzeja Boboli.

Człowiek głębokiej wiary

Śmierć ks. Benedykta Węglewskiego zamknęła ważny rozdział w historii parafii w Łodzi-Nowosolnej. Zmarły w wieku 64 lat kapłan przez 15 lat pełnił posługę proboszcza, pozostawiając po sobie pamięć człowieka głębokiej wiary, pracowitości i serdeczności. Był z wiernymi w chwilach radości i smutku, towarzyszył im w codziennych troskach, współdzieląc odpowiedzialność za Kościół i parafię.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Szczególnym świadectwem jego życia była postawa w czasie długiej choroby. Mimo cierpienia nie tracił pogody ducha ani charakterystycznego humoru, a chorobę przeżywał jako czas duchowego dojrzewania. Dla parafian były to „rekolekcje” uczące zaufania do Boga i Jego woli.

Reklama

W homilii pogrzebowej kolega kursowy, ks. Stefan Magiera przypomniał, że człowiek umiera nie po to, aby zginąć, lecz by mieć życie, i to na wieki, wskazując na nadzieję, którą ks. Benedykt głosił całym swoim życiem. Kaznodzieja podkreślił jego wierność modlitwie brewiarzowej, sparowanym sakramentom oraz stałą obecność w konfesjonale.

Trosklikwy wobec parafian

Biskup Piotr Kleszcz wspominał ostatnie spotkanie ze zmarłym kapłanem w szpitalu, które zakończyło się spowiedzią i udzieleniem namaszczenia chorych. – Było to spotkanie pełne pokoju i wdzięczności – powiedział biskup.

Ksiądz Damian Czerwiński, wikariusz, który pracował z ks. Benedyktem przez ostanie dwa miesiące, podziękował zmarłemu za przyjacielskie rozmowy i troskę, jaka wykazywał wobec parafian. Podziękował również za modlitwę w intencji proboszcza i wielość róż, które znalazły się wokół trumny, a które tę modlitwę wyraziły. – Wierzymy, że jesteś szczęśliwy. Że znasz już prywatny adres Pana Boga. I że będziesz wstawiał się za nami, za tymi wszystkimi, którzy dziś cię opłakują – podkreślił ks. Czerwiński.

Pożegnanie ks. Benedykta Węglewskiego zgromadziło tłumy wiernych, przyjaciół i znajomych. Kapłan spoczął na cmentarzu w rodzinnym Wolborzu, obok swoich zmarłych rodziców, których całym sercem kochał – co wielokrotnie podkreślał kaznodzieja ks. Stefan Magiera.

2026-01-20 14:17

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pożegnano tragicznie zmarłego ks. Jarosława Wypchło

[ TEMATY ]

diecezja radomska

pogrzeb kapłana

Foto: ks. S. Piekielnik / www.diecezja.radom.pl

Ks. Jarosław Wypchło

Ks. Jarosław Wypchło

W Domasznie odbył się dziś pogrzeb proboszcza tamtejszej parafii, 48-letniego ks. Jarosława Wypychło, który 3 lutego zginął w wypadku samochodowym. Uroczystościom w kościele pw. Matki Bożej Częstochowskiej przewodniczył biskup radomski Marek Solarczyk. Pogrzeb odbył się z ceremoniałem strażackim Ochotniczych Straży Pożarnych RP, bowiem zmarły był ich kapelanem. W koncelebrze uczestniczyło ok. 70 kapłanów.

- Dzisiaj zawierzamy życie ks. Jarosława, jego posługę kapłańską, całą wspólnotę parafialną w Domasznie i tych wszystkich, których ksiądz proboszcz jednoczył i którzy go wspominają - mówił bp Solarczyk.
CZYTAJ DALEJ

Św. Monika – matka św. Augustyna

[ TEMATY ]

święta

Adobe Stock

"Święta kobieta” – można by dziś użyć potocznego określenia, przyglądając się Monice, jej troskom i niespotykanej wręcz cierpliwości, z jaką je przyjmowała.

Nie tylko to było niezwykłe, co musiała znosić jako żona i matka, ale przede wszystkim to, jaką postawą się wykazała i jak ta postawa odmieniła życie jej męża i syna. Monika. Urodzona ok. 332 r. w mieście Tagasta w północnej Afryce, pochodziła z rzymskiej chrześcijańskiej rodziny. Jednak największy wpływ na jej pobożność miała prawdopodobnie piastunka, stara służąca, która, zajmując się dziewczynką, dbała, by ta ćwiczyła się w pokorze, umiarze i spokoju. Gdy młoda kobieta wychodziła za mąż za rzymskiego patrycjusza, była bardzo religijna, znała Pismo Święte, filozofię, ale przede wszystkim wierzyła, że z Bożą pomocą będzie dobrą, cierpliwą żoną i matką. I była. Jednak jeszcze wtedy nie miała pojęcia, jak dużo ją to będzie kosztowało i jak wielkie owoce przyniesie jej życie. Przeczytaj także: Monika i Augustyn Najpierw mąż. Był poganinem, ponadto człowiekiem gniewnym i wybuchowym. Lubił zabawy i rozpustę. Monika potrafiła się z nim obchodzić niezwykle łagodnie. Swą dobrocią i cierpliwością, tym, że nigdy nie dopuszczała do kłótni, a także modlitwami i chrześcijańską postawą spowodowała nawrócenie i przyjęcie chrztu przez męża. Gdy owdowiała w wieku ok. 38 lat, miała świadomość, że mąż odszedł pojednany z Bogiem. Syn. Monika urodziła troje dzieci: dwóch synów – Nawigiusza i Augustyna oraz córkę (prawdopodobnie Perpetuę). Mimo ogromnego wysiłku włożonego w wychowanie dzieci jeden z synów – Augustyn zapatrzony w ojca i jego wcześniejsze poczynania, wiódł od lat młodzieńczych hulaszcze życie, oddalone od Boga. Kolejne 16 lat swojego wdowiego życia Monika poświęciła na ratowanie ukochanego syna. Śledząc ich losy, trudno pojąć, skąd brali siły na tę walkę, np. ona – by odmówić własnemu dziecku przyjęcia do domu po powrocie z Kartaginy (wiedziała, że związał się z wyznawcami manicheizmu), on – by nią pogardzać i przed nią uciekać. Była wszędzie tam, gdzie on. Modliła się i płakała. Nigdy nie przestała. Wreszcie doszło do spotkania Augustyna ze św. Ambrożym. Pod wpływem jego kazań Augustyn przyjął chrzest i odmienił swoje życie. Szczęśliwa matka zmarła wkrótce potem w Ostii w 387 r.
CZYTAJ DALEJ

W Puławach będzie Sanktuarium Miłosierdzia Bożego

2026-08-28 11:43

Katarzyna Artymiak

Parafię Miłosierdzia Bożego w Puławach czeka historyczne wydarzenie: świątynia przy ul. Kowalskiego 1 w Niedzielę Miłosierdzia, 4 kwietnia 2027 r., zostanie podniesiona do rangi diecezjalnego Sanktuarium Miłosierdzia Bożego.

Przygotowania rozpoczął ks. dr Marcin Grzesiak, którego uroczyste wprowadzenie na urząd proboszcza odbyło się pod przewodnictwem abp. Stanisława Budzika i z udziałem m.in. bp. Artura Mizińskiego oraz pierwszego proboszcza i budowniczego świątyni seniora ks. kan. Ryszarda Gołdy.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję