Reklama

Felietony

Osobista busola

W momentach granicznych, gdy życie wystawia rachunek, wewnętrzny kompas staje się jedynym narzędziem, któremu naprawdę można zaufać.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia jesteśmy przytłaczani znaczącą liczbą decyzji do podjęcia – od tych błahych po te, które zmieniają życie. W coraz bardziej chaotycznym i przeładowanym informacjami świecie potrzeba wewnętrznego przewodnictwa staje się coraz bardziej aktualna. I tu nieoceniony wpływ ma edukacja – szkoły mają obowiązek nie tylko przekazywać wiedzę, ale także kształtować charakter, krytyczne myślenie czy aktywność obywatelską.

Poczucie osobistego usposobienia wyłania się z uważnego wsłuchiwania się w nasz wewnętrzny głos, a właściwie szept, który odróżnia to, co słuszne, od tego, co takie nie jest. W świecie, który często nagradza szybkość nad refleksję i indywidualizm nad solidarność, zatrzymanie się i takie nadstawianie ucha może się wydawać aktem wichrzycielskim. W przestrzeni ciszy i introspekcji zawsze można usłyszeć głos sumienia, który pozwala rozważyć konsekwencje naszej aktywności. Liczy się to, z jaką uwagą człowiek słucha swojego mentalnego głosu, bo każdy z nas nosi w sobie kompas, osobisty system nawigacyjny odnoszący się do wewnętrznego przewodnika ukształtowanego przez podstawowe wartości, przekonania i nawyki.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Nie jest to przedmiot z igłą drżącą nad mapą, lecz to cichy, uparty głos, który odzywa się w chwilach wyboru, niepewności i kryzysu. To wewnętrzny azymut, duchowy sprzymierzeniec, który – jeśli nauczymy się go słuchać – potrafi przeprowadzić nas przez najbardziej mgliste odcinki życia.

Ten kompas nie krzyczy. Przeciwnie, bywa ledwie słyszalnym szeptem zagłuszanym przez hałas świata: opinie innych, presję sukcesu, lęk przed porażką, potrzebę akceptacji. A jednak jest w nim zadziwiająca konsekwencja. Zawsze wskazuje ten sam kierunek – zgodność z samym sobą. Nie obiecuje łatwej drogi ani szybkich nagród. Raczej ostrzega: „To będzie trudne, ale jest prawdziwe”.

Mimo swojej nieocenionej wartości nie jest on pozbawiony zagrożeń. Tak jak poddawanie igły działaniu pól magnetycznych może zmienić kąt jej wychylania, a zatem skutkować błędnym pomiarem, tak dezinformacje, uprzedzenia, nadmiar informacji i presja społeczna mogą zdezorientować. Aby zachować właściwy kompas, kluczowe jest rozwijanie umiejętności rozróżniania, opierania się manipulacjom i pozostawania wiernym swoim wartościom.

W momentach granicznych, gdy życie wystawia rachunek, wewnętrzny kompas staje się jedynym narzędziem, któremu naprawdę można zaufać. Gdy zawodzą plany, autorytety tracą wiarygodność, a schematy przestają działać, pozostaje najprostsze i zarazem najtrudniejsze pytanie: co jest zgodne z moimi wartościami? Odpowiedź rzadko bywa komfortowa, ale niemal zawsze jest klarowna.

Reklama

Ten mentalny głos nie chroni przed popełnianiem błędów. Przychodzi w sukurs przed zdradą samego siebie. Pozwala podnieść się po upadku bez wstydu, bo upadek był konsekwencją odwagi, a nie konformizmu. Jest sprzymierzeńcem w kryzysie, bo proponuje nie ucieczkę, lecz sensowną reakcję. Uczy, że porażka nie jest końcem drogi, a stanowi jedynie korektę kursu.

Wędrowanie przez życie bez tego kompasu przypomina marsz we mgle z cudzą mapą w ręku. Można iść długo, nawet szybko, lecz niekoniecznie tam, dokąd naprawdę chcieliśmy dotrzeć. Własny kompas wymaga natomiast skupienia, ciszy i odwagi. Trzeba go kalibrować – przez refleksję, doświadczenie, a czasem drogę cierniową. Każdy kryzys jest próbą tego skalowania, sprawdzianem, czy wskazówka nadal porusza się swobodnie, czy już ugrzęzła pod wpływem cudzych oczekiwań.

Mądre życie polega nie na braku burz, lecz na umiejętności orientowania się w nich. Wewnętrzny kompas nie eliminuje strachu, ale nadaje mu sens. Nie usuwa cierpienia, lecz zapobiega zagubieniu. Jest narzędziem prostym, lecz bezcennym – cichym przewodnikiem, który pozwala iść naprzód nawet wtedy, gdy nie widać drogi. A może zwłaszcza wtedy.

2026-02-03 11:34

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pasja odkrywania świata

Jako dziennikarz przez pół wieku poszukiwałem osobliwości ginących cywilizacji. Przecierałem szlaki na Borneo i w Nowej Gwinei, spenetrowałem Saharę i najdalsze kresy Syberii. Przemierzyłem bezlik dróg...

Wrodzona dociekliwość, wzmocniona wytrwałą ambicją, siłą i determinacją, pozwoliła mi rzutem na taśmę doświadczyć tego, co przeżywali śmiałkowie epoki wiktoriańskiej, gdy stawiali po raz pierwszy stopę na nowym terenie. W moich peregrynacjach nie musiałem już korzystać z drogowskazów starożytnych żeglarzy – Gwiazdy Polarnej czy Krzyża Południa, które były symbolem snów mojej młodości, kiedy atlas geograficzny stanowił moją biblię, a globus służył do wędrówki palcem po śladach książkowych bohaterów Roberta Stevensona, Daniela Defoe, Jacka Londona, Hermana Melville’a i wielu innych, którzy zastępowali mi ewangelię. Tego, co wyniosłem z ich pasjonujących dzieł, lata później mogłem dotknąć własną ręką; zweryfikować prawdziwość epizodów wyrosłych nieraz z fantazji niektórych autorów. Trafiałem nawet tam, dokąd nie dotarli podziwiani przeze mnie bohaterowie ich opowieści. Kiedyś w Wenezueli wspiąłem się na zagadkowe góry stołowe (tepui), opisane przez Arthura Conan Doyle’a w Zaginionym świecie. Było to niezwykłe przeżycie, bo na miejsce stanowiące temat wielu legend, które autor znał jedynie ze słyszenia, ja mogłem patrzeć z zachwytem.
CZYTAJ DALEJ

O. Marcin Ciechanowski: Sama wizyta w sanktuarium nie wystarczy; ważniejsze jest, żeby Jezus był we wnętrzu serca

2026-07-13 13:43

[ TEMATY ]

o. Marcin Ciechanowski

Karol Porwich/Niedziela

O. Marcin Ciechanowski

O. Marcin Ciechanowski

Sama wizyta w kościele czy sanktuarium nie wystarczy, bo ważniejsze jest, żeby Jezus był we wnętrzu mojego serca – podkreśla o. dr Marcin Ciechanowski, nowy dyrektor Biura Prasowego Jasnej Góry i rzecznik jasnogórskiego sanktuarium.

Ojciec Ciechanowski od 30 lat jest paulinem i pełnił w zakonie różne funkcje. Zajmował się duszpasterstwem: akademickim, dzieci i młodzieży. W ostatnich latach posługiwał w klasztorze jako podprzeor i nadal pełni posługę egzorcysty archidiecezjalnego. Jest wielkim pasjonatem Biblii i Kościoła, a Częstochowianom i pielgrzymom dał się poznać ze specyficznego poczucia humoru, które nie raz powodowało salwy śmiechu wśród przybywających do Sanktuarium na Jasnej Górze ludzi.
CZYTAJ DALEJ

Światowa Federacja Biblijna: w kierunku cyfrowego Pisma Świętego

2026-07-14 11:35

[ TEMATY ]

Pismo Święte

Karol Porwich/Niedziela

Federacja Towarzystw Biblijnych (United Bible Societies- UBS) rozpowszechniła w ubiegłym roku około 22,4 miliona egzemplarzy Biblii, 10 milionów egzemplarzy Nowego Testamentu i 115,9 miliona publikacji zawierających teksty biblijne. Jest to mniej więcej taki sam poziom jak w latach poprzednich. Ponadto, według rocznego raportu Federacji, w 2025 r. odnotowano około 26,4 miliona elektronicznych pobrań Biblii, co stanowi wzrost o 1,9 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim.

Drukowana Biblia cieszy się znacznie mniejszym popytem w Europie i Ameryce Północnej niż w Afryce i Ameryce Południowej. Na przykład, roczny raport pokazuje, że w USA i Kanadzie rozprowadzono 900 000 egzemplarzy Biblii, a w Europie 1,08 miliona egzemplarzy. Kontrastuje to z 7,47 milionami wydań książkowych rozprowadzonych w Ameryce Środkowej i Południowej oraz 6 milionami w Afryce. Ze względu na rosnące koszty druku, wiele towarzystw biblijnych koncentruje się obecnie bardziej na ofertach cyfrowych, stwierdza raport.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję