Reklama

Wiara

Wiara i życie

Dotknięci Miłosierdziem

W świecie, w którym zatwardziałość serc staje się normą, a ludzie koncentrują się głównie na sobie, orędzie Bożego Miłosierdzia nie traci na aktualności.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Święta s. Faustyna Kowalska zapisała w swoim Dzienniczku, że miłosierdzie jest „największym przymiotem Boga”. Te słowa nie są jedynie teologiczną formułą – są rzeczywistością, którą wielu wierzących konkretnie przeżywa. Znajdują one potwierdzenie w ludzkich historiach, głęboko przemieniających życie.

Pani Maria w jednej z parafii archidiecezji łódzkiej przez lata zmagała się z ciężką chorobą. Lekarze nie dawali jej wielkich szans na poprawę zdrowia. – Najtrudniejsze jednak było nie tyle cierpienie, ile lęk o przyszłość i poczucie, że wszystko się kończy – wspomina kobieta. W pewnym momencie ktoś podarował jej obraz Jezusa Miłosiernego i zachęcił do odmawiania Koronki do Bożego Miłosierdzia. – Nie od razu przyszła ulga. Najpierw był pokój. Taki, którego nie umiałam sobie wytłumaczyć. A potem stopniowo nastąpiła poprawa zdrowia. Dziś wiem, że zostałam uzdrowiona nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim wewnętrznie – wspomina pani Maria.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Podobne doświadczenie niesie świadectwo pana Andrzeja, który po latach życia z dala od Boga znalazł się w sytuacji, wydawało się, beznadziejnej. Mężczyzna z dnia na dzień stracił pracę, co pociągnęło za sobą kolejne problemy. Kolejne próby znalezienia zatrudnienia nie powiodły się. W panu Andrzeju narastało poczucie bezsensu. Zaczął szukać pocieszenia w alkoholu, a to pociągnęło za sobą rozpad relacji rodzinnych. Wszystko to doprowadziło go na skraj przepaści, jak sam mówił: „nie widziałem już wyjścia, chciałem ze sobą skończyć...”. Przełom nastąpił niespodziewanie. – Wszedłem do kościoła właściwie przypadkiem. Trwała adoracja. Zobaczyłem obraz z napisem: „Jezu, ufam Tobie”. Te słowa mnie zatrzymały – jakby ktoś mną potrząsnął, tak mocno, że zadrżało całe moje ciało, całe moje wnętrze. To był początek powrotu na właściwą drogę. Mężczyzna z dnia na dzień odstawił alkohol. Z mozołem naprawiał relacje rodzinne. Znów zaczął szukać pracy i po trzecim przesłanym CV znalazł zatrudnienie. Dziś pan Andrzej podkreśla, że największym cudem była nie zmiana okoliczności, ale przemiana serca: odzyskana zdolność przebaczenia i odbudowane relacje.

Nie brakuje także świadectw związanych z modlitwą w Godzinie Miłosierdzia. Pani Anna, pielęgniarka pracująca w jednym z domów opieki, opowiada o starszej kobiecie, która przez lata żyła w głębokim konflikcie z rodziną: – Nie chciała nikogo widzieć, była pełna żalu. W Wielki Piątek, podczas wspólnej modlitwy o godzinie 15, wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał. Poprosiła o telefon. Zadzwoniła do córki i powiedziała tylko: „Przebacz mi”. To był moment przełomu. Pojednanie przyszło jeszcze przed jej śmiercią. W takich chwilach widać, że miłosierdzie Boga dotyka najgłębszych ran, często tych niewidocznych dla innych.

***

Świadectwa te łączy jedno: koncentrują się one nie na nadzwyczajności, lecz na spotkaniu. Boże miłosierdzie objawia się nie tylko w spektakularnych uzdrowieniach, ale przede wszystkim w przemianie ludzkiego serca. To tam dokonuje się największy cud.?

2026-04-07 14:10

Oceń: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

"Droga Miłosierdzia" - nowe nabożeństwo trafi wkrótce do ksiąg liturgicznych

[ TEMATY ]

miłosierdzie

droga

Karol Sudor

Nabożeństwo "Drogi Miłosierdzia", stworzone przez rektora łagiewnickiego sanktuarium Miłosierdzia Bożego ks. Franciszka Ślusarczyka, może wkrótce trafić do polskich modlitewników i ksiąg liturgicznych. Nad zatwierdzeniem tekstu modlitwy dyskutowała obradująca od poniedziałku w Warszawie Komisja Konferencji Episkopatu Polski ds. Kultu i Dyscypliny Sakramentów.

- Komisja liturgiczna chce przyjrzeć się temu nabożeństwu, aby następnie zaopiniować je biskupom podczas październikowego zebrania plenarnego. Jest to propozycja jednego z nabożeństw związanych z miłosierdziem Bożym dla Kościoła w Polsce - mówi przewodniczący komisji liturgicznej bp Adam Bałabuch.
CZYTAJ DALEJ

Abp Depo: zaczyna się od palenia krzyża, a później będzie się podpalać kościoły

2026-06-04 15:00

[ TEMATY ]

Częstochowa

abp Wacław Depo

Boże Ciało

Jasna Góra/facebook.com

Podczas Mszy św. w archikatedrze częstochowskiej poprzedzającej procesję Bożego Ciała, abp Wacław Depo ocenił, że ludzi wierzących spycha się w Polsce na margines i wyszydza. Tak jak w Europie, będzie się podpalać kościoły albo zamieniać je na kawiarnie i restauracje - ostrzegł.

Metropolita częstochowski w kazaniu mówił o laicyzacji społeczeństwa, któremu - jak ocenił - wraz z liberalizmem zaoferowano technologiczne atrakcje oddalające od religii. Wymienił wśród nich telewizję, kanały streamingowe, Internet. - Nawet coraz dłuższe urlopy odciągają od Boga, bo nie ma podczas nich czasu na pójście do kościoła - mówił abp Wacław Depo.
CZYTAJ DALEJ

Kard. K. Krajewski: Jezus daje nam swoją obecność poprzez swoje Ciało i Krew

2026-06-04 20:01

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

ks. Paweł Kłys

Procesja Bożego Ciała w łódzkiej parafii katedralnej

Procesja Bożego Ciała w łódzkiej parafii katedralnej

- Mamy jedną z piękniejszych katedr w Polsce. Rozejrzyjcie się dobrze. Ale jeślibyśmy wynieśli stąd Najświętszy Sakrament, to po co nam ta katedra? To by było świetne muzeum. To nie byłaby świątynia. Jezus daje nam swoją obecność poprzez swoje Ciało i swoją Krew, byśmy stali się jak ta katedra - Jego domem – mówił kard. Krajewski do zebranych w łódzkiej katedrze podczas Eucharystii w uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa.

Wspominając swoją rzymską procesję Bożego Ciała z Janem Pawłem II hierarcha powiedział - To była ostatnia procesja Bożego Ciała Jana Pawła II. Papież już nie chodził. Papież już poruszał się na wózku. Odprawił Mszę świętą na Lateranie, czyli w katedrze, w pierwszym kościele wszystkich kościołów. Po Mszy świętej z mistrzem ceremonii papieskich pomogliśmy Ojcu Świętemu, dostać się na platformę samochodu, który miał się przemieszczać podczas procesji. I ruszyliśmy do Matki Bożej Większej, do Santa Maria Maggiore. W pewnym momencie klęczeliśmy z Ojcem Świętym. Ojciec Święty dał znak rękom, a w tej ręce zawsze trzymał chusteczkę, żeby się do Niego zbliżyć. I powiedział, chce uklęknąć. Ciarki przeszły, bo wiadomo, że nie mógł uklęknąć. To było niemożliwe. Więc, żeby oddalić tę prośbę, to Ojcze Święty, może za chwilę. Może z 200 metrów przejechaliśmy. Ojciec Święty znów opuścił rękę z chusteczką i mówi, ja naprawdę chcę uklęknąć. To jeszcze trochę. Może na wysokości Uniwersytetu. A potem już po prostu dał znak, żeby jak najbliżej do Niego się przesunąć. I powiedział, tam jest Bóg. Ja muszę uklęknąć. Nie było dyskusji. Osunął się, popatrzył na Najświętszy Sakrament i natychmiast wróciliśmy na fotel. Byłem przy wyznaniu wiary Jana Pawła II - wspominał metropolita łódzki.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję