Reklama

Wiadomości

Granice kompromisu

Każda próba gloryfikacji sprawców ludobójstwa musi być odbierana jako brak szacunku dla pamięci ofiar.

2026-06-29 17:36

Niedziela Ogólnopolska 27/2026, str. 30-32

[ TEMATY ]

kompromis

KPRM

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W dziejach narodów istnieją sprawy, które wykraczają poza bieżącą politykę, których nie da się oceniać wyłącznie przez pryzmat doraźnych korzyści dyplomatycznych czy geopolitycznych kalkulacji. Należą do nich kwestie pamięci historycznej. To one decydują o tym, czy wspólnota zachowuje szacunek dla własnej przeszłości, czy potrafi upominać się o prawdę i czy jest zdolna przekazać następnym pokoleniom świadomość własnych korzeni.

Reklama

W ostatnich tygodniach ogromne emocje wzbudziła decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu. Pojawiły się głosy, że był to akt niepotrzebnie zaostrzający relacje między Warszawą a Kijowem, a także niewybredne ataki, których autorzy woleli być rzecznikami nawet najbardziej niemądrych decyzji zewnętrznych, byle tylko kręcić bicz na prezydenta własnego państwa. Ze strony polityków koalicji rządzącej padały sformułowania, że decyzja prezydenta wywołała euforię na Kremlu. Zdaje się, że ci, którzy tak pisali i mówili, zapominają, jakie były powody tej trudnej decyzji i kalendarium poprzedzających ją zdarzeń. Powinni też zdawać sobie sprawę, że moskiewski satrapa cieszył się przede wszystkim wtedy, gdy dowiedział się, iż władze Ukrainy postanowiły po raz kolejny gloryfikować banderowców, nadając w końcu maja elitarnemu Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” imienia „Bohaterów Ukraińskiej Powstańczej Armii”. Ten prowokacyjny gest Kijowa nie mógł pozostać bez echa ze strony Polski i wiadomo było, że władze ukraińskie na własne życzenie doprowadzą nim do ochłodzenia relacji z Polską, co Moskwie, ale powiedzmy wprost – nie tylko Moskwie, bo i Berlinowi jest na rękę. Jak pokazały badania opinii publicznej, dla większości – bo aż dla 74% Polaków – decyzja prezydenta RP była oczekiwaną reakcją.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Czym jest Order Orła Białego?

Reklama

Sporu, który przy tej okazji rozgrzał opinię publiczną zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie, nie sposób zrozumieć bez odpowiedzi na pytanie, czym jest Order Orła Białego, jakie miejsce zajmuje w polskiej tradycji państwowej i dlaczego pamięć o ludobójstwie dokonanym przez UPA na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej pozostaje jedną z najboleśniejszych kart naszej historii. Order Orła Białego to najstarsze i najwyższe polskie odznaczenie ustanowione w 1705 r. przez króla Augusta II Mocnego. W czasie zaborów bywał hańbiony, bo nosili go np. carowie rosyjscy. Warto o tym wspomnieć, bo wątek ten podnoszony był w ostatnich dniach także przez stronę ukraińską, przy czym ci, którzy to czynili, zapominają, że Polski nie było wówczas na mapach świata i Polacy nie decydowali ani o swym losie, ani tym bardziej o swych „znakach zaszczytnych”. W Polsce niepodległej order stanowił zawsze symbol najwyższego uznania, otrzymywali go ludzie szczególnie zasłużeni dla Polski, jej wolności i jej racji stanu. Dość wspomnieć, że jego pierwszym kawalerem po przemianach ustrojowych lat 80. i 90. został św. Jan Paweł II. Kiedy w 2023 r. prezydent Andrzej Duda odznaczył Wołodymyra Zełenskiego Orderem Orła Białego, uczynił to w szczególnych okolicznościach. Polska była wówczas najważniejszym zapleczem walczącej z agresją rosyjską Ukrainy. Miliony obywateli tego państwa znalazły schronienie w Polsce. Na polskich dworcach, w szkołach, parafiach i prywatnych domach rozgrywał się bezprecedensowy akt solidarności. Polacy otworzyli swoje domy, serca i portfele. Wydawało się, że oba narody wchodzą w nową epokę wzajemnych relacji i że możliwe będzie zrealizowanie politycznego testamentu Marszałka Piłsudskiego i atamana Symona Petlury, którzy wiosną 1920 r. marzyli o stworzeniu w naszej części Europy federacyjnego sojuszu państw, który stanowiłby konkurencję dla Zachodu i przede wszystkim „tarczę obronną” przed imperializmem rosyjskim. Można było odnieść wrażenie, że wspólnota doświadczeń jest silniejsza niż dzielące nas wspomnienia.

Niezabliźniona rana

Nierozwiązane problemy pamięci narodowej jednak powracały. Polacy słusznie oczekiwali spełnienia tego, co uważają za swój obowiązek: odnalezienia, ekshumowania i godnego pochowania prawie 100 tys. bezbronnych ofiar zamordowanych przez ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. „Nie o zemstę, ale o prawdę i pamięć wołają ofiary” – powtarzały środowiska kresowe. „Ofiary zbrodni dokonanych przez ukraińskich nacjonalistów w latach 1943-45 zasługują na pamięć i prawdę historyczną” – głosiła przyjęta jednogłośnie 10 lat temu uchwała polskiego parlamentu. Zbrodnia wołyńska dla tysięcy polskich rodzin nie jest historią przeczytaną w podręczniku, jest rodzinną tragedią. Jest opowieścią o dziadku, który nie wrócił z pola i od ośmiu dekad nie ma swego grobu, o babci zamordowanej siekierami podczas niedzielnej Mszy św., o dziecku rozrywanym na strzępy przez zbrodniarzy z sotni UPA, o ucieczkach przez płonące wsie, których ponad setka dosłownie zniknęła z powierzchni ziemi 11 lipca 1943 r. Dlatego każda próba gloryfikacji sprawców ludobójstwa musi być odbierana jako brak szacunku dla pamięci ofiar.

Świadomy wybór

Reklama

Po wizycie prezydenta Zełenskiego w Warszawie w grudniu ub.r. ruszyły prace ekshumacyjne. Stanowi to jeden z sukcesów Karola Nawrockiego, który konsekwentnie stawia tę sprawę w czasie swej prezydentury i stawiał wcześniej, gdy kierował Instytutem Pamięci Narodowej. Władze Ukrainy nie zamierzają jednak zrywać z kultem sprawców wołyńskiego ludobójstwa. Co więcej – to, co w latach 90. było „lokalnym folklorem”, dziś stało się flagowym programem władz centralnych państwa ukraińskiego i samego Zełenskiego. Banderowskie symbole i flagi są w tej chwili traktowane niemalże na równi z państwowymi flagami ukraińskimi, a kroplą, która przelała czarę goryczy, była decyzja o nadaniu imienia „Bohaterów UPA” wspomnianej jednostce wojskowej. Nie było to działanie nieświadome, wynikające z niewiedzy, jak próbowali sugerować niektórzy nasi publicyści czy politycy. Sam Zełenski „pożalił się” przecież ostatnio, że gdy gościł w Warszawie, dostał od prezydenta Polski obszerne opracowanie dotyczące zbrodni dokonanych przez UPA na dawnych Kresach Wschodnich. Wybór takiej, a nie innej tradycji historycznej był i jest dla niego wyborem świadomym.

Problem z tożsamością

Reklama

Zamiast poszukiwać historycznych mostów łączących Polskę i Ukrainę, Kijów umacnia tradycję UPA – formacji, która ma na rękach niewinną krew polskich kobiet, dzieci i starców. Błędem byłoby jednak uznanie, że spór o Order Orła Białego jest sporem przeciw Ukrainie. Nie jest. Jest sporem o prawdę historyczną, o granice polityki pamięci i o to, czy możliwe jest budowanie przyszłości bez uczciwego rozliczenia przeszłości. Polska ma strategiczny interes w istnieniu niepodległej Ukrainy. Historia uczy bowiem, że rosyjski imperializm stanowi zagrożenie zarówno dla Warszawy, jak i dla Kijowa. Nie ma sprzeczności między wspieraniem Ukrainy w walce o niepodległość a domaganiem się prawdy o Wołyniu. Przeciwnie – tylko narody zdolne do nazwania po imieniu własnych błędów mogą budować trwałe relacje oparte na wzajemnym szacunku. Dlatego tak ważne jest pytanie o fundament współczesnej ukraińskiej tożsamości. Czy mają nim być ci, którzy wspólnie z Józefem Piłsudskim walczyli o wolność narodów Europy Wschodniej – jak Symon Petlura – czy też organizacje, których działalność doprowadziła do jednej z największych tragedii w dziejach polsko-ukraińskich? To pytanie pozostaje otwarte. Od odpowiedzi na nie zależy nie tylko przyszłość relacji polsko-ukraińskich, ale również miejsce Ukrainy w europejskiej wspólnocie pamięci. Każdy naród potrzebuje bohaterów i Polacy nie oczekują od Ukrainy wyrzeczenia się własnej historii. Oczekują jedynie, że bohaterami nie będą ludzie odpowiedzialni za masowe ludobójstwo.

Granica kompromisu

Gloryfikowanie formacji odpowiedzialnej za zbrodnie ludobójstwa musi budzić sprzeciw każdego narodu, który padł jej ofiarą. Prezydent Nawrocki od początku podkreśla, że jego stanowisko nie jest wymierzone w naród ukraiński. Zaznacza jednak stanowczo, że przekroczona została granica, której państwo polskie i on sam nie mogą zaakceptować. Zwraca przy tym uwagę, że odwoływanie się do tradycji organizacji odpowiedzialnej za zbrodnie na ludności cywilnej dostarcza argumentów przeciwnikom Ukrainy i staje się narzędziem wykorzystywanym przez rosyjską propagandę. W ocenie prezydenta, decyzja władz ukraińskich była niezrozumiała również z punktu widzenia interesów samej Ukrainy. W czasie gdy państwo ukraińskie zabiega o dalsze wsparcie świata zachodniego, sięganie po symbole budzące tak głębokie emocje w Polsce musi prowadzić do napięć. Jak podkreślił, nie jest to droga prowadząca do budowania trwałego partnerstwa między narodami. Szczególnie mocno wybrzmiały jego słowa, że Europa nie może akceptować sytuacji, w której bohaterami narodowymi stają się osoby lub formacje odpowiedzialne za mordowanie bezbronnej ludności cywilnej. W tej argumentacji pobrzmiewało przekonanie, że pamięć historyczna jest nie przeszkodą na drodze do pojednania, lecz jego warunkiem. Jednocześnie prezydent konsekwentnie odrzuca zarzuty, jakoby jego decyzja oznaczała zmianę strategicznego kursu Polski wobec wojny rosyjsko-ukraińskiej. Podkreśla, że niepodległa Ukraina pozostaje ważnym elementem bezpieczeństwa Europy Środkowej, a rosyjski imperializm nadal stanowi jedno z największych zagrożeń dla wolności narodów naszego regionu. Warto zauważyć, że przed podjęciem ostatecznej decyzji prezydent Nawrocki pozostawił stronie ukraińskiej możliwość wycofania się ze skandalicznego kroku. Od posiedzenia kapituły Orderu Orła Białego do decyzji prezydenta upłynęło 11 dni i do Kijowa wysyłane zostały czytelne sygnały, że zmiana decyzji w sprawie patronatu zakończy sprawę. Prezydent Zełenski wybrał jednak wariant konfrontacyjny. W konsekwencji prezydent Polski uznał, że pozostawanie Wołodymyra Zełenskiego w gronie kawalerów Orderu Orła Białego byłoby sprzeczne z wartościami symbolizowanymi przez to najwyższe odznaczenie Rzeczypospolitej, bo nie można pozostawać obojętnym wobec działań godzących w pamięć tysięcy obywateli II Rzeczypospolitej zamordowanych na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

Państwo, które nie potrafi upomnieć się o prawdę historyczną, osłabia fundament swojej wspólnoty. Dlatego spór o Order Orła Białego nie jest wyłącznie sporem o odznaczenie. Jest sporem o znaczenie pamięci w życiu narodów. Prawdziwe pojednanie nie rodzi się z politycznej poprawności. Rodzi się z prawdy.

Jan Józef Kasprzyk - historyk, doradca Prezydenta RP, w latach 2016-24 był szefem Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.

Oceń: +4 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dialog w obliczu Boga

Niedziela warszawska 28/2024, str. I

[ TEMATY ]

świętość

Dobra Nowina

kompromis

Archiwum rodzinne

Anna i Leszek Gerste

Anna i Leszek Gerste

O uniwersalności Dobrej Nowiny, dochodzeniu do kompromisu i małżeńskim przepisie na świętość opowiadają Anna i Leszek Gerste w rozmowie z Andrzejem Tarwidem.

Andrzej Tarwid: W najbliższy poniedziałek będziecie Państwo w Turynie, gdzie zacznie się 13 Międzynarodowe Zgromadzenie Ruchu Duchowości Małżeńskiej Équipes Notre-Dame (END). Czym będzie to spotkanie? Anna Gerste: Przyjedzie na nie niemal 8 tys. osób: małżeństw oraz kapłanów z całego świata. Takie zgromadzenie jest organizowane co 6 lat. Jest ono czasem: modlitwy, rozeznawania woli Bożej, dzielenia się świadectwami, rozważania dokumentów Kościoła i ks. Henri Caffarela, założyciela Ruchu. A także momentem budowania międzynarodowej wspólnoty i zadziwienia nad uniwersalnością Dobrej Nowiny realizującą się w sakramencie małżeństwa w różnorodnych kulturach.
CZYTAJ DALEJ

Szkaplerz „kołem ratunkowym”

Szkaplerz to najpopularniejsza obok Różańca świętego forma pobożności maryjnej. Historia szkaplerza sięga góry Karmel w Ziemi Świętej, kiedy to duchowi synowie proroka Eliasza prowadzili tam życie modlitewne. Było to w XII wieku. Z powodu prześladowań ze strony Saracenów bracia Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel przenieśli się do Europy i dali początek zakonowi zwanemu karmelitańskim. W południowej Anglii w Cambridge mieszkał pewien bogobojny człowiek - Szymon Stock, generał zakonu, który dostrzegając grożące zakonowi niebezpieczeństwa, modlił się gorliwie i błagał Maryję, Najświętszą Dziewicę, o pomoc. Pewnej nocy, z 15 na 16 lipca 1251 r., ukazała mu się Najświętsza Panienka w otoczeniu aniołów. Szymon otrzymał od Maryi brązowy szkaplerz i usłyszał słowa: „Przyjmij, Synu najmilszy, szkaplerz Twego zakonu jako znak mego braterstwa, przywilej dla Ciebie i wszystkich karmelitów. Kto w nim umrze, nie zazna ognia piekielnego. Oto znak zbawienia, ratunek w niebezpieczeństwach, przymierze pokoju i wiecznego zobowiązania”. Od tamtej pory karmelici noszą szkaplerz, czyli dwa prostokątne skrawki wełnianego sukna z naszytymi wyobrażeniami Matki Bożej Szkaplerznej i Najświętszego Serca Pana Jezusa, połączone tasiemkami. Słowo „szkaplerz” pochodzi od łacińskiego słowa „scapulae” (plecy, barki) i oznacza szatę, która okrywa plecy i piersi. Papież Pius X w 1910 r. zezwolił na zastąpienie szkaplerza medalikiem szkaplerznym. Do wielkiej Rodziny Karmelitańskiej chcieli przynależeć wielcy tego świata - królowie, książęta, możnowładcy, ale i zwykli, prości ludzie. Dzięki papieżowi Janowi XXII - temu samemu, który wprowadził święto Trójcy Świętej i wyraził zgodę na koronację Władysława Łokietka - szkaplerz stał się powszechny. Papież miał objawienia. Matka Boża przyrzekła szczególne łaski noszącym pobożnie szkaplerz karmelitański. A Ojciec Święty ogłosił te łaski światu chrześcijańskiemu bullą „Sabbatina” z dnia 3 marca 1322 r. Bulla mówiła o tzw. przywileju sobotnim. Szczególne prawo do pomocy ze strony Maryi w życiu, śmierci i po śmierci mają ci, którzy noszą szkaplerz. Jest to niejako suknia Maryi, czyli znak i nieomylne zapewnienie macierzyńskiej opieki Matki Bożej. Kto nosi szkaplerz karmelitański, ten otrzymuje obietnicę, że dusza jego wkrótce po śmierci będzie wyzwolona z czyśćca. Stanie się to w pierwszą sobotę miesiąca po śmierci. Oczywiście, pod warunkiem, że ta osoba nosiła szkaplerz w należytym duchu i żyła prawdziwie po chrześcijańsku, zachowała czystość według stanu i modliła się modlitwą Kościoła. Jan Paweł II pisał do przełożonych generalnych Zakonu Braci NMP z Góry Karmel i Zakonu Braci Bosych NMP z Góry Karmel, że w znaku szkaplerza zawiera się sugestywna synteza maryjnej duchowości, która ożywia pobożność ludzi wierzących, pobudzając ich wrażliwość na pełną miłości obecność Maryi Panny Matki w ich życiu. „Szkaplerz w istocie jest «habitem» - podkreślał Ojciec Święty. - Ten, kto go przyjmuje, zostaje włączony lub stowarzyszony w mniej lub więcej ścisłym stopniu z zakonem Karmelu, poświęconym służbie Matki Najświętszej dla dobra całego Kościoła. Ten, kto przywdziewa szkaplerz, zostaje wprowadzony do ziemi Karmelu, aby «spożywać jej owoce i jej zasoby» (por. Jr 2, 7) oraz doświadczać słodkiej i macierzyńskiej obecności Maryi w codziennym trudzie, by wewnętrznie się przyoblekać w Jezusa Chrystusa i ukazywać Jego życie w samym sobie dla dobra Kościoła i całej ludzkości” (por. Formuła nałożenia szkaplerza). Papież Polak od wczesnych lat młodości nosił ten znak Maryi. I zawsze zaznaczał, jak ważny w jego życiu był czas, gdy uczęszczał do kościoła na Górce (Karmelitów) w Wadowicach. Szkaplerz przyjęty z rąk o. Sylwestra nosił do końca życia. (Szkaplerz św. Jana Pawła II znajduje się w klasztorze Karmelitów w Wadowicach.) W orędziu z okazji jubileuszu 750-lecia szkaplerza karmelitańskiego pisał, że szkaplerz „staje się znakiem przymierza i wzajemnej komunii między Maryją i wiernymi, a w rezultacie konkretnym sposobem zrozumienia słów Jezusa na krzyżu do Jana, któremu powierzył swą Matkę i naszą duchową Matkę”. Matka Boża, kończąc swe objawienia w Lourdes i w Fatimie, ukazała się w szatach karmelitańskich jako Matka Boża Szkaplerzna. Wszystkie osoby noszące szkaplerz karmelitański mają udział w duchowych dobrach zakonu karmelitańskiego. Ten, kto go przyjmuje, zostaje na mocy jego przyjęcia związany mniej lub bardziej ściśle z zakonem karmelitańskim. Rodzinę Karmelu tworzą następujące kręgi osób: zakonnicy i zakonnice, Karmelitańskie Instytuty Życia Konsekrowanego, Świecki Zakon Karmelitów Bosych (dawniej zwany Trzecim Zakonem), Bractwa Szkaplerzne (erygowane), osoby, które przyjęły szkaplerz i żyją jego duchowością w różnych formach zrzeszania się (wspólnoty lub grupy szkaplerzne) oraz osoby, które przyjęły szkaplerz i żyją jego duchowością, ale bez żadnej formy zrzeszania się. Do obowiązków należących do Bractwa Szkaplerznego należy: przyjąć szkaplerz karmelitański z rąk kapłana; wpisać się do księgi Bractwa Szkaplerznego; w dzień i w nocy nosić na sobie szkaplerz; odmawiać codziennie modlitwę zaznaczoną w dniu przyjęcia do Bractwa; naśladować cnoty Matki Najświętszej i szerzyć Jej cześć. Modlitwa do Matki Bożej Szkaplerznej O najwspanialsza Królowo nieba i ziemi! Orędowniczko Szkaplerza świętego! Matko Boga! Oto ja, Twoje dziecko, wznoszę do Ciebie błagalne ręce i z głębi serca wołam do Ciebie: Królowo Szkaplerza, ratuj mnie, bo w Tobie cała moja nadzieja. Jeśli Ty mnie nie wysłuchasz, do kogóż mam się udać? Wiem, o dobra Matko, że Serce Twoje wzruszy się moim błaganiem i wysłuchasz mnie w moich potrzebach, gdyż Wszechmoc Boża spoczywa w Twoich rękach, a użyć jej możesz według upodobania. Od wieków tak czczona, najszlachetniejsza Pocieszycielko utrapionych, powstań i swą potężną mocą rozprosz cierpienie, ulecz, uspokój mą zbolałą duszę, o Matko pełna litości! Ja wdzięcznym sercem wielbić Cię będę aż do śmierci. Na twoją chwałę w Szkaplerzu świętym żyć i umierać pragnę. Amen.
CZYTAJ DALEJ

Świdnica. Apel o modlitwę za chorego kapłana

2026-07-16 22:02

[ TEMATY ]

modlitwa za kapłanów

ks. Ryszard Szkoła

choroba kapłana

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Ks. prał. Ryszard Szkoła, kapłan diecezji świdnickiej

Ks. prał. Ryszard Szkoła, kapłan diecezji świdnickiej

Świdnicka Kuria Biskupia zwróciła się do wiernych z apelem o modlitwę w intencji ks. prał. Ryszarda Szkoły, wieloletniego proboszcza parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Wałbrzychu. Kapłan od kilku dni przebywa w szpitalu, a jego stan określany jest jako poważny.

Świdnicka Kuria Biskupia poinformowała, że ks. prał. Ryszard Szkoła od kilku dni przebywa w Szpitalu w Bogatyni. Jak przekazano w oficjalnym komunikacie, stan duchownego jest poważny.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję