Święty Paweł Apostoł porusza bardzo ważny temat – modlitwy. Któż z nas nie ma problemu z modlitwą i nie zastanawia się, czy podoba się ona Bogu, czy Bóg jej wysłuchuje i co uczynić, aby Mu się podobała i przynosiła błogosławione owoce w naszym codziennym życiu. Takie pytania nurtowały również pierwszych chrześcijan. Jak się modlić się, by czynić to dobrze? Święty Paweł dostrzega nie tylko swoją, ale i naszą słabość w relacji do Boga podczas modlitwy, która jest rozmową. Wie, że tak naprawdę nikt z nas nie umie modlić się dobrze, ale też podkreśla, że podczas modlitwy nie jesteśmy sami. Duch Święty przychodzi nam z pomocą – gdy nie umiemy modlić się tak, jak trzeba, przyczynia się za nami w błaganiach, których nie możemy wyrazić słowami. Moja modlitwa bowiem to nie tylko słowa, ale to cała moja postawa, cały ja – wszystko to, kim jestem, jest zwróceniem się do Boga. Modlą się mój umysł, serce, a także moje ciało. Moja modlitwa określa mnie takim, jakim jestem. Jeśli ktoś chce ocenić jakość mojej modlitwy, niech spojrzy na moje życie.
Na świecie nie jesteśmy sami, są ludzie dobrzy, ale są także ci źli. Przypomina nam o tym w Ewangelii św. Mateusz w przypowieściach Jezusa. Wzrastamy wśród ludzi, którzy może tak jak my są takimi kłosami zbóż, ale są i tacy, których Ewangelia nazywa chwastem. Bóg pozwala rosnąć wszystkim aż do żniwa. Druga przypowieść w dzisiejszej Ewangelii mówi o ziarnku gorczycy. Mimo że to jedno z najmniejszych ziaren, to gdy wykiełkuje i wyrośnie, staje się drzewem. Chrystus uczy, że nasza wiara, choć może na początku mała i słaba, poprzez relację z Bogiem może wyrosnąć nawet bardziej niż kłosy zbóż na polu i stać się drzewem, w którym ptaki znajdą dla siebie gniazda. I trzecia przypowieść – o królestwie niebieskim. Jest ono „podobne do zaczynu, które pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż się wszystko zakwasiło”. Te przypowieści są drogowskazem dla naszego codziennego życia, także tego wakacyjnego. Może będziemy jak zboże pośród chwastów, może nasza wiara będzie się chwiała i spojrzymy na innych, myśląc, jak daleko jesteśmy od Boga, a może nie będziemy wiedzieli, jak się zachować wśród tych, którzy są daleko od Kościoła, i będąc małym „zaczynem”, swoją postawą, świadectwem wiary przyczynimy się do tego, aby pozwolił on przemieniać ludzi obok nas?
Uczniowie dopytują o pierwszą przypowieść – o chwaście. Dla nas jest może najbardziej czytelna. Apostołowie nie rozumieli, dlaczego w ten sposób Jezus do nich przemawia, ale On pewnie chciał ich troszeczkę zmusić do myślenia o tym, co mówi. Jezus nie straszy końcem świata, ale przypomina nam, że będziemy żyć wiecznie, a zatem nasza postawa będzie miała swoje konsekwencje po naszej śmierci. Przyjdzie czas, kiedy będziemy musieli zdać relację z tego wszystkiego, co uczyniliśmy, jakimi ludźmi byliśmy, czy nie dopuszczaliśmy się zgorszenia i nieprawości. Mam wielką ufność i nadzieję w Panu i myślę, że starając się żyć po chrześcijańsku, będziemy tymi sprawiedliwymi...
Pomóż w rozwoju naszego portalu
