Wielu do tematu peregrynacji relikwii odnosi się krytycznie, a najdelikatniej mówiąc – z dystansem. Tymczasem warto odpowiedzieć sobie na pytanie: czy i co takie wydarzenia mogą wnieść do mojego życia? „Tu nie chodzi o czczenie popiołów, lecz o żywe spotkanie” – wyjaśnia o. Łukasz Kansy, prowincjał Warszawskiej Prowincji Karmelitów Bosych, która jest pomysłodawcą tego świętego zamieszania.
Zelia i Ludwik Martin przede wszystkim przekonują swoim życiem, że to, z czym wielu z nas dziś się zmaga, oni przeżyli niemal 200 lat temu. I wyszli z tej walki zwycięsko, choć świat mógłby powiedzieć, że przegrali swoje życie. Mierzyli się z prowadzeniem własnych działalności (on miał zakład zegarmistrzowski, ona – koronczarski), ze śmiercią maleńkich dzieci, z nowotworem Zelii i jej wczesnym odejściem. Ludwik został więc samotnym ojcem, którego kres życia również nie należał do najłatwiejszych. W Teresie z kolei, dziś doktor Kościoła, odejście matki pozostawiło widoczny ślad. Jednak zarówno od niej, jak i od jej świętych rodziców możemy się uczyć tego, że niezależnie od wszystkiego – jeśli tylko będziemy trwać przed Bogiem jak ufne dziecko – dojdziemy do realizacji naszych pragnień.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
