Reklama

Watykan

Prymas Polski: budujmy naszą przyszłość wierni Chrystusowi

Do budowania przyszłości w wierności Chrystusowi, Ewangelii, Kościołowi wzywał abp Wojciech Polak, prymas Podczas Mszy dla uczestników Pielgrzymki Narodowej do Rzymu. Podczas liturgii odprawionej w Bazylice św. Jana na Lateranie metropolita gnieźnieński zachęcał również, aby w miłości jednoczyć się dla wspólnego dobra.

[ TEMATY ]

pielgrzymka

abp Wojciech Polak

Mazur/episkopat.pl

Zobacz zdjęcia: II dzień Pielgrzymki Narodowej

Abp Polak przypomniał, że Bazylika św. Jana na Lateranie jest katedrą wszystkich katedr, a więc najważniejszą spośród wszystkich świątyń. - To tutaj więc dotarły niewątpliwie pierwsze wieści z dalekiego kraju, że Mesco dux Poloniae baptizatur, a więc, że książę Polan Mieszko został ochrzczony. Tutaj też ów pierwszy historyczny władca Polski, przed swą śmiercią pod koniec X wieku, swoistym testamentem, znanym w historii pod nazwą ‘Dagome iudex’, ofiarował swe gnieźnieńskie państwo w duchową opiekę Stolicy Apostolskiej – powiedział prymas.

- Obchodząc więc 1050. rocznicę tego wydarzenia, i my, pielgrzymi, jak kiedyś Mieszko I, skierowaliśmy z wdzięcznością nasze kroki właśnie tutaj, do Rzymu. Przybyliśmy razem, aby dziękować zwłaszcza za to, że nasze tegoroczne jubileuszowe uroczystości przeżywaliśmy w szczególnej przecież łączności ze Stolicą Apostolską – wyjaśnił abp Polak.

Mazur/episkopat.pl

Zwrócił uwagę, że to miejsce ma dla Polaków szczególny charakter, ponieważ „przed trzydziestu ośmiu laty na Piotrowej Stolicy zasiadał nasz umiłowany Papież z rodu Polaków, święty Jan Paweł II”.

Reklama

Odnosząc się do fragmentu Listu do Efezjan abp Polak podkreślił, że chrześcijanie wezwani są do jedności. - Wezwanie do jedności płynie z nadziei i wiary. Wyrasta z naszego chrześcijańskiego powołania. Jest nade wszystko owocem przyjętego przez nas chrztu świętego, który czyni nas jedno z Chrystusem, bo dosłownie wszczepia nas w Jezusa Chrystusa i czyni jedno między sobą, bo włącza nas do wspólnoty wierzących, do Kościoła, i w ten sposób prawdziwie jednoczy między sobą – powiedział.

Przypomniał papieskie wezwanie, byśmy nie zamykali się na dialog i na spotkanie, byśmy dostrzegali wszystkie wartościowe i pozytywne rzeczy głoszone również przez tych, którzy nie myślą tak jak my lub zajmują inne stanowiska oraz „abyśmy mocni tym, co otrzymaliśmy w chrzcie świętym, potrafili budować naszą przyszłość wierni Chrystusowi, Ewangelii, Kościołowi, w jedności i miłości, łącząc nasze siły i jednocząc się dla wspólnego dobra”.

Msza w Bazylice św. Jana na Lateranie jest jednym z punktów trwającej Narodowej Pielgrzymki Polaków do Rzymu, w której udział bierze ponad 7 tys. wiernych. Jutro pątników czeka audiencja u Ojca Świętego. W spotkaniu z papieżem Franciszkiem wezmą udział również przedstawiciele władz państwowych. Pielgrzymka zakończy się w niedzielę.

Reklama



Publikujemy tekst homilii abp. Wojciecha Polaka, prymasa Polski:

Umiłowani w Panu Siostry i Bracia!

Nasze pielgrzymowanie przyprowadziło nas dziś do tego szczególnego miejsca, jakim jest rzymska Bazylika Świętego Jana na Lateranie. Może właśnie tutaj trzeba nam więc zatrzymać się przy jednym z zasadniczych motywów naszego wspólnego dziękczynienia, jakim jest przeżywany przez nas jubileusz 1050-lecia Chrztu Polski. Albowiem właśnie to miejsce w Rzymie, Omnium Ecclesiarum Urbis et Orbis Mater et Caput, matka i głowa wszystkich kościołów miasta i świata, katedra Biskupa Rzymu, czyli najważniejszy w świecie kościół chrześcijański, przez prawie tysiąc lat, od konsekracji w 324 roku tej bazyliki poświęconej Zbawicielowi, aż do powrotu papieży w XIV wieku z Awinionu do Rzymu, już wtedy jednak na Watykan, to miejsce było główną siedzibą papiestwa. To tutaj więc dotarły niewątpliwie pierwsze wieści z dalekiego kraju, że Mesco dux Poloniae baptizatur, a więc, że książę Polan Mieszko został ochrzczony. Tutaj też ów pierwszy historyczny władca Polski, przed swą śmiercią pod koniec X wieku, swoistym testamentem, znanym w historii pod nazwą Dagome iudex, ofiarował swe gnieźnieńskie państwo w duchową opiekę Stolicy Apostolskiej. I w ten właśnie sposób, pomijając inne racje, których wciąż dociekają badacze historii, książę Polan zadzierzgnął szczególną więź z Piotrową Stolicą w Rzymie.

Nie ulega bowiem wątpliwości – jak zauważa jeden ze współczesnych historyków – że ta duchowa donacja na rzecz Stolicy Apostolskiej miała duże znaczenie ideowe, bowiem w ten sposób Mieszko I podkreślał, że jego monarchia należy do świata chrześcijańskiego i ma bezpośrednie relacje z następcami Świętego Piotra oraz poddaje się pod ich opiekę. W ten sposób papiestwo stawało się opiekunem nie tylko tej chrześcijańskiej dynastii, ale również rodzącego się wówczas w Polsce chrześcijańskiego społeczeństwa. Silny zaś związek Piastów z Rzymem umożliwił w niedalekiej przyszłości rozwój struktur polskiego Kościoła.

I tak też się stało. Już bowiem w 1000 roku, u grobu świętego Wojciecha w Gnieźnie, Legat Papieski ogłosił powstanie pierwszej na naszych ziemiach kościelnej metropolii. Tak, to prawda, jak mówił w czasie obchodów Sacrum Poloniae Millenium Prymas Tysiąclecia, że wszystko mogło stać się inaczej. Mieszko I mógł skierować w inną stronę swoje nadzieje (…) ale zrozumiał – wyjaśniał jeszcze Ksiądz Prymas – że wspaniałe wartości narodu polskiego, które już wtedy się kształtowały, muszą być ubogacone przez Boże moce, przez światła Ewangelii Chrystusowej, przez zbawczą miłość nadprzyrodzoną. Dlatego Mieszko skierował się ku Rzymowi (…) Przyjął wysłanników papieża Jana XIII, przyjął też znaki wiary z rąk księżniczki czeskiej Dobrawy.

Obchodząc więc 1050 rocznicę tego wydarzenia, i my, pielgrzymi, jak kiedyś Mieszko I, skierowaliśmy z wdzięcznością nasze kroki właśnie tutaj, do Rzymu. Przybyliśmy razem, aby dziękować zwłaszcza za to, że nasze tegoroczne jubileuszowe uroczystości przeżywaliśmy w szczególnej przecież łączności ze Stolicą Apostolską. W Gnieźnie i Poznaniu, z woli Ojca Świętego, naszemu dziękczynieniu przewodniczył legat papieski, Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej, Kardynał Pietro Parolin, a na Jasnej Górze w nasze narodowe dziękczynienie włączył się również sam Ojciec Święty Franciszek. Dziękując z nami za dar i łaskę chrztu świętego, papież Franciszek przypomniał nam wtedy, że nasza historia, uformowana przez Ewangelię, Krzyż i wierność Kościołowi, była świadkiem pozytywnego wpływu autentycznej wiary, przekazywanej z rodziny do rodziny, z ojca na syna, a zwłaszcza przez matki i babcie, którym trzeba bardzo dziękować.

Nasza historia była też świadkiem tej szczególnej duchowej więzi ze Stolicą Apostolską, zwłaszcza jeszcze raz tak mocno przeżytej przez nas i szczególnie odnowionej, gdy przed trzydziestu ośmiu laty na Piotrowej Stolicy zasiadał nasz umiłowany Papież z rodu Polaków, święty Jan Paweł II. On też prosił nas wszystkich – pamiętamy - abyśmy całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię Polska, raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością – taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym.

Umiłowani w Panu, Siostry i Bracia! Ewangelista Łukasz zachęca nas, abyśmy, świadomi darów i łask, które otrzymaliśmy, a więc świadomi korzeni, z których wyrastamy, co więcej, świadomi łączności z Kościołem Powszechnym, którą dane jest nam, pielgrzymom, w tych rzymskich dniach głębiej jeszcze przeżyć i w naszym życiu potwierdzić, otworzyli się na chwilę obecną: rozpoznajcie chwilę obecną. To w niej przecież jest bowiem ukryty ów Boży kairos, czyli – jak tłumaczy nam Sobór Watykański II – Boży zamysł ujawniający się w znakach czasu, które Kościół zobowiązany jest dostrzegać, uważnie badać i wyjaśniać w świetle Chrystusowej Ewangelii.

Ona bowiem pozwala nam odkryć prawdę naszego chrześcijańskiego powołania, a także dostrzec, jak przypomniał nam papież Franciszek, wskazując właśnie na obchodzoną przez nas w tym roku 1050. rocznicę Chrztu Polski jako wydarzenie jedności narodowej, że to właśnie jedność, że zgoda, pomimo istniejącej w społeczeństwie różnorodności poglądów, jest pewną drogą do osiągnięcia dobra wspólnego całego narodu polskiego. Dlatego – mówiąc dziś jeszcze raz słowami Apostoła Pawła z czytanego nam przed chwilą fragmentu z Listu do Efezjan – usiłujcie, Siostry i Bracia, zachować między sobą jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój. Wezwanie do jedności płynie z nadziei i wiary. Wyrasta z naszego chrześcijańskiego powołania. Jest nade wszystko owocem przyjętego przez nas chrztu świętego, który czyni nas jedno z Chrystusem, bo dosłownie wszczepia nas w Jezusa Chrystusa i czyni jedno między sobą, bo włącza nas do wspólnoty wierzących, do Kościoła, i w ten sposób prawdziwie jednoczy między sobą.

Niewyczerpanym źródłem jedności jest Bóg i Ojciec wszystkich, który jest i działa ponad wszystkimi, przez wszystkich, dla wszystkich i we wszystkich. Nikogo nie wyklucza i nie wyłącza. Nikogo nie klasyfikuje i nie pozostawia na marginesie. Nikogo nie ocenia i nie pozbawia udziału w Jego Boskim życiu. Cały ofiaruje nam siebie. Przez chrzest włącza nas do wspólnoty z sobą i czyni godnymi naszego chrześcijańskiego powołania. Udzielając nam daru i łaski jedności, Pan wzywa nas, Pan nas prosi – jak to powiedział kiedyś papież Franciszek – o nowe otwarcie, to znaczy – tłumaczył papież – prosi, byśmy nie zamykali się na dialog i na spotkanie, byśmy dostrzegali wszystkie wartościowe i pozytywne rzeczy głoszone również przez tych, którzy nie myślą tak jak my lub zajmują inne stanowiska. Prosi nas, byśmy nie skupiali spojrzenia na tym, co nas dzieli, lecz raczej na tym, co łączy, starając się lepiej poznać i kochać Jezusa oraz dzielić bogactwo Jego miłości. Prosi więc, abyśmy potrafili odkryć, że stanowimy dar jedni dla drugich i w ten tylko sposób możemy wszyscy budować wspólny dom, dokonywać razem wiele dobrych rzeczy, troszczyć się o naszą wspólną pomyślność i przyszłość, o dobro wspólne wszystkich Polaków.

Drodzy Siostry i Bracia w Chrystusie! Ta sama Ewangelia według Świętego Łukasza niesie i zawiera jednak także pewną przestrogę. Jezus – słyszeliśmy -wyrzuca bowiem otaczającym go tłumom, że naturalna zdolność odczytywania pojawiających się zjawisk przyrody, w konfrontacji z tym, co stanowi głębszy sens dziejów często ulega zaciemnieniu. Wskazuje w ten sposób, że będąc uważni w sprawach tego świata, nie potrafimy jednak dotrzeć tego, co jest źródłem mocy i siłą zdolną do pokonywania w życiu barier i trudności.

W kontekście Łukaszowej Ewangelii, sam Jezus upomina sobie współczesnych, że potrafią dostrzegać i właściwie oceniać znaki zwiastujące dobrą lub złą pogodę, ale nie potrafią zrozumieć i przyjąć tego wyjątkowego znaku swego czasu, jakim jest On sam: Jednorodzony Syn posłany przez Ojca dla zbawienia wszystkich ludzi. Aby właściwie przewidywać zjawiska atmosferyczne potrzebna jest odpowiednia wiedza i umiejętność odczytywania istotnych dla pogodowej aury czynników i pojawiających się na niebie znaków zewnętrznych: chmura na zachodzie zwiastuje deszcz, a wiatr z południa zapowiada scirocco. Aby otworzyć swe serce i drzwi swoich domów Chrystusowi, trzeba dostrzec Jego obecność, uznać i uwierzyć, że On ma moc nas zbawić. Nie musimy brodzić w ciemnościach, ale cierpliwie odwoływać się do tego, cośmy otrzymali. I nie chodzi tutaj wcale o to, byśmy z tęsknotą czy nostalgią, usiłowali wracać do przeszłości. Nie chodzi o to, byśmy byli więźniami czasów, które są za nami. Chodzi o to, abyśmy bogaci przeszłością, nie usiłowali jej się wyprzeć czy też ją zanegować, podcinając korzenie, z których wyrastamy.

Druga część dzisiejszego Łukaszowego fragmentu zachęca nas do wysiłku, do działania, do podejmowania inicjatywy, by to, co kiedyś otrzymaliśmy było wciąż w nas żywe. W czasie naszego świętowania na Jasnej Górze papież Franciszek przestrzegał nas, aby te jubileuszowe dni nie pozostały dla nas jedynie kolejną datą w kronikach historii. Wskazując na konieczność pójścia dalej, zachęcał nas wówczas, by w nas wszystkich i w każdym z osobna dokonywało się – jak to nazwał – wewnętrzne przejście, Pascha serca, a więc nawrócenie ku stylowi Bożemu ucieleśnionemu przez Maryję: działać w miłości i w bliskości towarzyszyć, z prostym i otwartym sercem.

Dziękując dziś, tutaj, w Bazylice Świętego Jana na Lateranie, w tym pierwszym kościele Biskupa Rzymu, za to właśnie szczególne wskazanie, prośmy Zbawiciela, przez wstawiennictwo świętych Wojciecha i Stanisława, przez wstawiennictwo świętego Jana Pawła II, abyśmy mocni tym, co otrzymaliśmy w chrzcie świętym, potrafili budować naszą przyszłość wierni Chrystusowi, Ewangelii, Kościołowi, w jedności i miłości, łącząc nasze siły i jednocząc się dla wspólnego dobra. Amen.

2016-10-21 18:19

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jasna Góra: III ogólnopolska pielgrzymka seniorów

2020-09-19 18:40

[ TEMATY ]

Jasna Góra

pielgrzymka

seniorzy

Biuro Prasowe Jasnje Góry

Po raz trzeci na Jasnej Górze odbyła się ogólnopolska pielgrzymka seniorów. Ze względu na epidemię spotkanie miało w tym roku formę hybrydową, a więc mieszaną - do sanktuarium przybyli reprezentanci różnych wspólnot i instytucji, zrzeszających osoby w podeszłym wieku, zaś większość łączyła się duchowo przez transmisje. Organizatorem pielgrzymki jest Akcja Katolicka Archidiecezji Częstochowskiej.

- Seniorzy to bardzo ważna grupa społeczna, a jeśli naród ma trwać, to sztafeta pokoleń musi być zachowana - podkreśla dr Bogusław Rogalski, prezes Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin, doradca międzynarodowy w Parlamencie Europejskim. - Pamiętajmy, że my również będziemy seniorami i traktujmy tak seniorów, jakbyśmy chcieli być traktowani w przyszłości, przez nasze dzieci i wnuki - podkreśla pielgrzymkowy prelegent.

- Pielgrzymowanie seniorów jest, jak najbardziej, potrzebne - zauważa Artur Dąbrowski, członek Rady ds. Polityki Senioralnej przy Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej i prezes Akcji Katolickiej archidiecezji częstochowskiej. Podkreśla, że „dla Pana Boga wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi bez względu na wiek”. - Na pierwszej pielgrzymce mieliśmy 700 uczestników, na drugiej 1300. W tym roku koronawirus pokrzyżował plany. Są czerwone i żółte strefy, więc są tutaj tylko nieliczne delegacje - powiedział inicjator pielgrzymki.

Artur Dąbrowski zaznaczył, że poprzez swoją działalność Akcja Katolicka chce też zaktywizować seniorów. - Prowadzimy w Częstochowie Klub Seniora, aktywizujemy tych ludzi i chcemy im dać również pierwiastek religijny.

Chcemy odwdzięczyć się tym ludziom, bo oni budowali Polskę i Kościół. Chcemy po prostu ten dług wdzięczności im spłacić. Dzięki temu też tu jesteśmy, bo ich wiara poruszała serca nasze i naszych rodziców – podkreślił prezes.

Najważniejszym punktem pielgrzymki była Msza św. celebrowana w bazylice. - Wszyscy chcemy iść do nieba, a boimy się umierać - zauważył w homilii bp Ignacy Dec, biskup senior diecezji świdnickiej. Podkreślił, że „to jest nasza nadzieja, że idziemy do domu lepszego niż ten nasz ziemski, który czasem tak bardzo boimy się opuścić”. Jak zaznaczył, słowo Boże pokazuje nam, że „przyszłość nasza i dla nas, którzy wierzymy i kochamy, jest piękna, i dlatego warto wszystko zrobić, żeby przejść do szczęścia wiecznego, które jest przy Bogu”.

Ks. Radosław Rychlik, asystent Akcji Katolickiej archidiecezji częstochowskiej podkreśla, że Kościół powinien wychodzić do ludzi starszych i być dla nich oparciem, nie tylko w czasie zagrożenia koronawirusem.

- Jesteśmy w takim wieku, że coraz bliżej nam do spotkania z Bogiem Ojcem, dlatego powinniśmy coraz bardziej przylgnąć do Maryi, która jest naszą przewodniczką do Nieba - mówi o uczestnictwie w pielgrzymce Janina Kawecka. Częstochowianka dodaje, że pielgrzymki, kluby seniora sprawiają, że osobom starszym chce się wyjść z domu i pokonać ograniczenia związane z wiekiem.

W programie pielgrzymki obok Mszy św. i Drogi Krzyżowej znalazł się także koncert patriotyczno-religijny w wykonaniu chóru „Con Amore” oraz panel senioralny w Sali Papieskiej. Konferencje wygłosili: bp Ignacy Dec, były przewodniczący Rady ds. Apostolstwa Świeckich KEP, ks. dr Sławomir Augustynowicz, asystent Akcji Katolickiej diecezji świdnickiej, ks. Ryszard Halwa, redaktor naczelny miesięcznika „Moja Rodzina” i portalu prawy.pl, oraz dr Bogusław Rogalski, prezes Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin.

CZYTAJ DALEJ

(Nie)dożywiony człowiek wewnętrzny

2020-09-16 11:30

Niedziela Ogólnopolska 38/2020, str. IV

W życiu są czynności, które wymagają skupienia i wyostrzonej uwagi. Dotyczy to na pewno kontaktu z Bogiem w Piśmie Świętym. Kiedy bierzemy je do ręki, najpierw winniśmy „obudzić się ze snu”. Zwykła codzienność utrzymuje nas na powierzchni, tymczasem trzeba się dostroić do głębi Tajemnicy, która emanuje nie tylko z Biblii, ale i z każdego atomu, z każdej ludzkiej duszy, nierzadko tajemniczo wyjącej z bólu i zawsze tęskniącej za pełnią. Święty Ignacy Loyola celnie radzi w Ćwiczeniach duchowych, żeby przed rozpoczęciem każdej modlitwy potrudzić się i odpowiedzieć sobie na pytania: dokąd się udaję? Po co? W czyjej obecności stanę? Konkretnie sformułowana odpowiedź (choćby jednozdaniowa) likwiduje stan rozproszenia i przygotowuje do poważnego słuchania „Boga ukrytego”, który chce nawiązać z nami łączność.

Przesłanie Boga, zapisane w księgach Biblii, jest przebogate i nie do ogarnięcia w krótkim czasie. W całożyciowej pielgrzymce wiary dane jest nam podejmować i uwewnętrzniać niewielkie fragmenty Pisma Świętego. Warto sytuować je w rozległym horyzoncie Bożego Objawienia. Nie wiem, co odkryję tym razem, ale już opromienia mnie to, co w Bożym Orędziu najważniejsze i najradośniejsze. Dojrzały chrześcijanin powinien potrafić, choćby w kilku zdaniach, opowiedzieć (sobie i innym) radosną nowinę... W razie „amnezji” można wspomóc pamięć serca, „recytując” Credo czy Ojcze nasz, pełne dobrych nowin. Dopiero tak rozbudzeni możemy przystępować do przyswajania bezcennej nauki Jezusa z niedzielnej perykopy. Są niewątpliwie w Piśmie Świętym „kąski” wyjątkowo smakowite i pożywne. Ale te posilą nas tylko wtedy, gdy odpowiednio dłużej weźmiemy je na „zęby mądrości” (św. Bernard), by poczuć ich duchowy smak, ważność, Boskie piękno i sprawczą moc.

Wszyscy potrzebujemy, codziennie, nie tylko od niedzieli, odżywiać w nas „wewnętrznego człowieka”. Bystry obserwator życia Europejczyków dawno temu spostrzegł „jak bardzo niedożywiony jest w nas człowiek wewnętrzny” (Friedrich Wilhelm Foerster). Efekty tego niedożywienia są fatalne: brak poczucia sensu życia, radości oraz pokoju serca.

Mając w pamięci proste rady oraz aplikując je w osobistym studium i modlitwie, wydobądźmy z czytań mszalnych pokarm dla siebie, dla może znów niedożywionego w sobie człowieka wewnętrznego. Jeśli na co dzień żyję praktycznie bez Boga, to poważnie potraktuję choćby to jedno wezwanie: „Niechaj bezbożny porzuci swą drogę i człowiek nieprawy swoje knowania. Niech się nawróci do Pana, a Ten się nad nim zmiłuje, do Boga naszego, gdyż hojny jest w przebaczaniu”. Pobożny łatwo znajduje Boga we wszystkim i z Nim we wszystkim współdziała. Bezbożny – wręcz przeciwnie. Jest we wszystkim sam. Tragicznie sam. Wszystko może się jednak odmienić, nawet w ostatniej godzinie.

CZYTAJ DALEJ

By upamiętnić męczeńską śmierć niezłomnego kapłana

2020-09-19 23:56

Archiwum IPN/ oddz. Kraków

Na nadchodzący poniedziałek, 21 września br. zostały zaplanowane uroczystości upamiętniające 71. rocznicę męczeńskiej śmierci ks.. Władysława Gurgacza.

O godz. 11. rozpocznie się Msza św. w kościele pw. Miłosierdzia Bożego na os. Oficerskim w Krakowie. Oprawę muzyczną wykona chór „Jadwiżańskie Echo z Fatimy”. Dalszy ciąg wydarzenia, upamiętniającego niezłomnego jezuitę, odbędzie się w sali widowiskowej przy ww. kościele . O godz. 12. chór „Jadwiżańskie Echo z Fatimy” wykona pieśni patriotyczny dla uczczenia 100 rocznicy Cudu nad Wisłą. Następnie uczestnicy wysłuchają wykładu pt. „Ks. Gurgacz kapelan, nauczyciel mistyk”, który wygłosi przedstawicielka IPN- u, mgr Roksana Szczypta- Szczęch. Na zakończenie zebrani obejrzą wystawę pt. „Ksiądz Władysław Gurgacz- symbol kapłańskiej odwagi, męstwa i patriotyzmu”.

Organizatorem wydarzenia jest krakowski oddz. IPN i parafia pw. Miłosierdzia Bożego na os. Oficerskim w Krakowie. Abp Marek Jędraszewski objął honorowy patronat nad uroczystością.

14 września minęła 71. rocznica wykonania wyroku śmierci na ks. Gurgaczu (1914-1949), kapelanie oddziału „Żandarmeria” PPAN, działającego na Sądecczyźnie w latach 1947-1949. Partyzanci mieli kryjówki w Beskidzie Sądeckim, a jeden z obozów leśnych był pod Halą Łabowską. Za odprawianie polowych mszy i nauczanie partyzantów życia zgodnego z nakazami wiary komuniści skazali ks. Gurgacza na śmierć. Po pokazowym procesie został zamordowany strzałem w tył głowy na podwórzu więzienia przy ul. Montelupich w Krakowie, we wrześniu 1949 r. Jak powiedział w Polskim Radiu 24 historyk z krakowskiego oddz. IPN- u, Dawid Golik, ks. Gurgacz nie zginął od pierwszego wystrzału, dopiero drugi strzał więziennego kata pozbawił go życia. W chwili śmierci ks. Władysław Gurgacz miał 35 lat.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję