Reklama

Kościół

Kraków: Hanna Chrzanowska nową polską błogosławioną

Hanna Chrzanowska była latarnią światła w ciemności ludzkiego bólu - powiedział w homilii kard. Angelo Amato, który przewodniczył Mszy św. beatyfikacyjnej krakowskiej pielęgniarki w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. Prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych nazwał ja „aniołem nadziei chrześcijańskiej” i podkreślił, że "jej życie i jej postępowanie stanowi kompendium cnót chrześcijańskich, zainspirowanych słowami Jezusa, który mówi: To, co uczyniliście jednemu z braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili".

[ TEMATY ]

Hanna Chrzanowska

Archidiecezja Krakowska

Zobacz zdjęcia: Beatyfikacja Hanny Chrzanowskiej

Hanna Chrzanowska, pionierka pielęgniarstwa społecznego, bliska współpracownica Karola Wojtyły, została beatyfikowana w przeddzień 45. rocznicy śmierci i w 20 lat po wszczęciu procesu beatyfikacyjnego.

Liturgii przewodniczył legat papieski kard. Angelo Amato, prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. W bazylice Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach Mszę św. koncelebrowało blisko 40 biskupów i ok. 250 kapłanów. Wśród hierarchów obecni byli m.in. nuncjusz apostolski w Polsce abp Salvatore Pennacchio, kardynałowie Marian Jaworski i Stanisław Dziwisz, przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki, sekretarz generalny KEP bp Artur Miziński, a także bp Kazimierz Górny, który był świadkiem w procesie beatyfikacyjnym Hanny Chrzanowskiej oraz metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski, krakowcy biskupi pomocniczy Jan Szkodoń i Damian Muskus i bp Jan Zając, który był przewodniczącym komitetu organizacyjnego beatyfikacji.

Na błoniach przed bazyliką zgromadziło się kilkanaście tys. osób, które śledzą przebieg uroczystości na dwóch telebimach.

Reklama

Archidiecezja Krakowska

Akt beatyfikacyjny rozpoczął się od prośby skierowanej do legata papieskiego przez abp. Marka Jędraszewskiego. Następnie postulator procesu ks. Mieczysław Niepsuj zaprezentował krótką biografię Hanny Chrzanowskiej. W odpowiedzi kard. Angelo Amato odczytał list apostolski Ojca Świętego, w którym papież zezwala, aby Hannie Chrzanowskiej, „osobie świeckiej, która kierując się miłością Jezusa dobrego Samarytanina, poświęciła się cierpiącym na ciele i duchu, gorliwie im pomagając”, przysługiwał tytuł błogosławionej. Ogłoszenie beatyfikacji zostało przyjęte oklaskami wiernych.

Po odczytaniu listu apostolskiego papieża Franciszka, przy śpiewie „Alleluja” nastąpiło uroczyste odsłonięcie obrazu beatyfikacyjnego nowej błogosławionej. Przedstawia on Hannę Chrzanowską jako 30-letnią pielęgniarkę. Obraz autorstwa Zbigniewa Juszczaka został namalowany na podstawie fotografii. W rękach nowa błogosławiona trzyma różaniec oraz Rachunek sumienia pielęgniarki, którego jest autorką. Po uroczystościach wizerunek trafi do kościoła św. Mikołaja i zostanie umieszczony w kaplicy, gdzie od dziś będzie oddawana cześć bł. Hannie Chrzanowskiej.

W czasie procesji z relikwiami śpiewana była inwokacja do bł. Hanny Chrzanowskiej. Relikwie błogosławionej zostały umieszczone w kapsule w kształcie serca – symbolu oddania życia dla drugiego człowieka. Serce zostało przyozdobione kamieniami dla podkreślenia kobiecej delikatności i piękna. Całość zamknięta jest w kształcie klasycznego czepka pielęgniarskiego, symbolu misji, jakiej podjęła się Hanna Chrzanowska. Autorem relikwiarza jest Marek Nowak. Relikwiarz niesiony był przez Helenę Matogę, duchową córkę i uczennicę Chrzanowskiej, wicepostulatorkę procesu beatyfikacyjnego.

Reklama

W homilii kard. Amato mówił, że w osobie bł. Hanny Chrzanowskiej „Kościół świętuje kreatywność miłosierdzia, który na wzór Jezusa Dobrego Samarytanina szeroko otwiera swoje ramiona, aby przyjąć, otoczyć opieką i troską chorych, cierpiących i słabych”. Przywołując biografię nowej błogosławionej, podkreślał, że po nawróceniu w 1932 roku filantropijna działalność Hanny stała się „prawdziwym i właściwym apostolstwem chrześcijańskim, apostolstwem zbawczej obecności krzyża Jezusa Chrystusa w życiu osób chorych”. „Hanna była latarnią światła w ciemności ludzkiego bólu” - dodał.

Według prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, Hanna przyjmowała postawę matki w stosunku do swoich chorych i traktowała ich jak prawdziwe dobro. „Zawód pielęgniarki był dla niej prawdziwym powołaniem, był wezwaniem z góry dla dobra potrzebujących” - podkreślał hierarcha. Opisując jej posługę chorym, kard. Amato stwierdził, że przypominała wszystkim o nadziei szczęścia wiecznego w niebie. „Chorzy cieszyli się, że mogli mieć ją blisko siebie, ponieważ wlewała w nich spokój ducha, optymizm oraz nadzieję wyzdrowienia a także wiecznego zbawienia” - podkreślał.

Stwierdził również, ze krakowska pielęgniarka była „naprawdę uczennicą Chrystusa, dobrym pasterzem”. „Jej życie i jej postępowanie stanowi kompendium cnót chrześcijańskich, zainspirowanych słowami Jezusa, który mówi: To, co uczyniliście jednemu z braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” - mówił watykański dostojnik. „Wpatrując się w postać Hanny, pochylonej nad chorymi, również i my uczmy się pochylać nad chorymi. Uczmy się troszczyć o tych, którzy potrzebują pocieszenia, wsparcia, zachęty i naszej pomocy” - apelował. Jak dodał, potrzebujących jest wielu. „Są to maluczcy, opuszczeni, wygnani, słabi, osoby z marginesu. Niektórych z nich widzimy codziennie na naszych ulicach. Wielu natomiast żyje skrycie w swoich mieszkaniach, schorowani, biedni, samotni, bez wsparcia i pomocy” - wymieniał.

„Bądźmy stale uczynni w stosunku do wszystkich, zwłaszcza wobec naszych chorych, aby mogli codziennie otrzymywać od nas oznaki zainteresowania, gesty otuchy i wsparcia” - zachęcał kaznodzieja.

Na zakończenie uroczystości głos zabrał abp Marek Jędraszewski, który podziękował wszystkim uczestnikom uroczystości za ich obecność i modlitwę. Szczególne podziękowanie skierował w stronę przedstawicieli służby zdrowia, którzy dzisiaj otrzymali „swoją szczególną patronkę w niebie, a zarazem tak wspaniały wzór pełnej miłości i poświęcenia służby osobom chorym”. „Beatyfikacja Hanny Chrzanowskiej jest szczególnym Bożym darem dla Polski, która w tym roku obchodzi 100-lecie odzyskania niepodległości, oraz 40-lecie wyboru kard. Karola Wojtyły na papieża” - podkreślał metropolita krakowski dodając, że jest ona wzorcem zatroskania o „godność i świętość każdego ludzkiego życia”.

W uroczystościach uczestniczyły pielęgniarki z całej Polski i zagranicy, lekarze, chorzy i ich opiekunowie, a także wolontariusze. Przybyli także licznie krewni Hanny Chrzanowskiej wraz z jej chrześniakiem. Reprezentowane były władze lokalne, miejskie i samorządowe oraz rząd w osobach wicepremier Beaty Szydło, szefa gabinetu prezydenta RP Krzysztofa Szczerskiego oraz ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka.

2018-04-28 13:07

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dziś 2. rocznica beatyfikacji Hanny Chrzanowskiej, pionierki pielęgniarstwa społecznego

Sumienie polskiego pielęgniarstwa i wzór jak służyć Chrystusowi w bliźnich – mówił o Hannie Chrzanowskiej kard. Karol Wojtyła. Krakowska pielęgniarka jest pierwszą osobą beatyfikowaną z kręgu jego współpracowników i przyjaciół. Do chwały ołtarzy została wyniesiona dokładnie 2 lata temu - w przeddzień 45. rocznicy śmierci i 20 lat po wszczęciu procesu beatyfikacyjnego.

Tradycje domu rodzinnego

Hanna Chrzanowska urodziła się 7 października 1902 r. w Warszawie. Jej rodzicami byli Wanda Szlenkier i Ignacy Chrzanowski, wybitny profesor literatury polskiej na UJ. Ojciec, wielki humanista i erudyta, wpoił córce miłość do słowa pisanego i wrażliwość na jego piękno. Pod jego wpływem Hanna wybrała studia polonistyczne.

Matka Wanda pochodziła ze znanej rodziny warszawskiej Szlenkierów, zaangażowanej w sprawy społeczne. W domu wspierano ubogich, organizowano kolonie dla sierot, kwesty. „Wzrastałam w atmosferze pomocy drugim” – pisała Hanna w swoich pamiętnikach.

„W domu rodzinnym Chrzanowskiej na pierwszym miejscu zawsze stał człowiek, jego godność i potrzeby. Rodzice wpajali dzieciom uniwersalne wartości humanistyczne. Obok stał Pan Bóg” – tłumaczy ks. Andrzej Scąber, delegat Arcybiskupa Krakowskiego ds. Kanonizacyjnych. „U Hanny, wskutek doświadczeń osobistych, nastąpiło przewartościowanie: Bóg stanął w centrum, na pierwszym miejscu, od Boga prowadziła droga ku człowiekowi” - dodaje ks. Scąber.

Hanna Chrzanowska bardzo kochała oboje rodziców. Dwa lata temu, podczas ekshumacji jej doczesnych szczątków, znaleziono w rozpadającej się trumnie woreczek z ludzkimi prochami. Żyje jeszcze siostra felicjanka, która ubierała Hannę do pogrzebu. To ona włożyła do jej trumny urnę z prochami prof. Ignacego Chrzanowskiego. „Kiedy został zamordowany w obozie Sachsenhausen, rodzina zwróciła się z prośbą o wydanie prochów. Przyszła tekturowa skrzyneczka, którą matka i córka profesora pochowały na Cmentarzu Rakowickim, w grobowcu, gdzie po latach spoczęła Hanna Chrzanowska” – opowiada ks. Scąber,

Powołanie do służby cierpiącym

W listopadzie 1920 roku Hanna trafiła z przyjaciółką do kliniki chirurgicznej przy ul. Kopernika 40 w Krakowie, gdzie leczono rannych żołnierzy. „Zbierałyśmy dla potrzebujących po domach, co się tylko dało. Potem była praca w budce na stacji, gdzie poiłyśmy herbatą żołnierzy i cywili” – wspominała tamte czasy. Jako osiemnastolatka rozpoczęła kurs dla pielęgniarek, organizowany przez amerykański Czerwony Krzyż. Zrezygnowała ze studiów, wstąpiła do Warszawskiej Szkoły Pielęgniarstwa i rozpoczęła drogę, która okazała się jej życiową misją i powołaniem: drogę służby cierpiącym, wykluczonym i chorym.

Przyszła pielęgniarka wyjechała na roczne stypendium do Paryża, gdzie po raz pierwszy zetknęła się z ideą pielęgniarskiej opieki społecznej. Po powrocie została instruktorką w Uniwersyteckiej Szkole Pielęgniarek i Higienistek w Krakowie, a w latach 30. pracowała jako redaktor naczelna nowego czasopisma „Pielęgniarka Polska”. W 1937 roku uczestniczyła w organizowaniu Katolickiego Związku Pielęgniarek Polskich. Skorzystała również ze stypendium w Belgii, wciąż doskonaląc swoje umiejętności.

Tragedia wojenna

Nadeszła II wojna światowa, a wraz z nią pierwsza tragedia, która odcisnęła niezatarte piętno w duszy wrażliwej Hanny – jej ukochany ojciec został aresztowany w czasie Sonderaktion Krakau, w listopadzie 1939 roku. Zmarł po kilku miesiącach w obozie Sachsenhausen. Hanna i jej matka pojechały do Niemiec pożegnać ciało profesora. Wkrótce w Katyniu zginął także starszy brat Hanny, Bogdan.

W obliczu osobistej tragedii i nieszczęść swoich podopiecznych szukała oparcia w Bogu i została benedyktyńską oblatką. Z pasją rzuciła się w wir pracy na rzecz przesiedlonych i wojennych uchodźców. Zaangażowała się w Obywatelskim Komitecie Pomocy, któremu przewodniczył abp Adam Stefan Sapieha, a także w Radzie Głównej Opiekuńczej, w dziale dla uchodźców. Transporty przywożące do Krakowa uchodźców liczyły 1500 do 2000 osób dziennie. Należało im zapewnić zakwaterowanie, wyżywienie, odzież, opiekę medyczną, środki czystości, zabezpieczyć dalszą podróż do zorganizowanych kwater na terenie Generalnego Gubernatorstwa. Hanna nawiązała ścisłą współpracę z Polskim i Amerykańskim Czerwonym Krzyżem, by zapewnić pomoc ludności wysiedlonej z ziem wcielonych do Rzeszy Niemieckiej i Kresów Wschodnich. Szczególną troską objęła dzieci, organizując adopcje i pomoc rodzin zastępczych.

Ukrywała również żydowskie dzieci. Pomagała wysiedleńcom z Warszawy po upadku powstania 1944 r.

Rozwój pielęgniarstwa społecznego

W kwietniu 1945 roku rozpoczęła pracę w Uniwersyteckiej Szkole Pielęgniarek i Higienistek w Krakowie, gdzie kierowała działem pielęgniarstwa społecznego. W Stanach Zjednoczonych zapoznała się z metodami pracy tamtejszych pielęgniarek szpitalnych i społecznych, by zdobytą wiedzę wykorzystać w tworzeniu struktur pielęgniarstwa społecznego w Polsce.

We wrześniu 1957 roku objęła stanowisko dyrektorki Szkoły Pielęgniarstwa Psychiatrycznego w Kobierzynie. Niespodziewana likwidacja szkoły skutkuje przejściem Chrzanowskiej na wcześniejszą emeryturę, ale nie był to czas bezczynny. Hanna rozpoczęła pracę nad podręcznikiem dla pielęgniarek pracujących poza szpitalem, jednocześnie organizując opiekę nad obłożnie chorymi samotnymi i opuszczonymi w oparciu o sieć duszpasterstwa parafialnego.

Opieka dwóch świętych mężów

Pierwsze spotkanie z ks. Karolem Wojtyłą zostało przez nią tak odnotowane: „Rozmowa była krótka. We mnie się paliło: musisz dopomóc! Słuchał z tym swoim dowcipnym uśmiechem, jakby lekko drwiącym. Nie wiedziałam jeszcze, że mam przed sobą najwspanialszego słuchacza wszelkich spraw”. Karol Wojtyła zaprowadził Hannę do proboszcza parafii Mariackiej ks. Ferdynanda Machaya, znanego w Krakowie społecznika, który wspierał ją przez lata.

Warto w tym miejscu wspomnieć, że osobą, która skontaktowała Hannę z Wojtyłą była jej bliska współpracownica Zofia Szlendak. Jej cudowne uzdrowienie za wstawiennictwem Chrzanowskiej zostało po latach uznane za cud potrzebny do beatyfikacji.

Gdy Hanna Chrzanowska zmarła w 1973 roku, kard. Wojtyła przerwał swój udział w spotkaniu Konferencji Episkopatu Polski, by odprawić nabożeństwo pogrzebowe. Gdy nastąpił moment schowania trumny do grobu, zaczął śpiewać: „Uwielbiaj duszo moja Pana swego”. „To świadczy o jego przekonaniu o tym, że Hanna Chrzanowska będzie zbawiona. Za nią uwielbiał Boga” – wyjaśnia ks. Scąber.

W państwie socjalistycznym nie było chorych

Pielęgniarki skupione wokół Hanny Chrzanowskiej odnajdywały chorych, którzy byli w opłakanym stanie. W tamtych latach nie było opieki domowej, hospicjów, ośrodków pomocy społecznej. Ludzie umierali w strasznych warunkach sanitarnych, ciała rozkładały się, powodując trudny do wytrzymania fetor. W państwie socjalistycznym, jak mówiła propaganda, nie było ludzi biednych i potrzebujących, ale rzeczywistość była zupełnie inna. „Ona szła tam, gdzie nikt nie chciał. Bez modlitwy, bez życia sakramentalnego i bez wsparcia ks. Machaya i kard. Wojtyły – nie byłaby w stanie tego uczynić” – podsumował ks. Andrzej Scąber.

Krakowska Matka Teresa z Kalkuty

Matką Teresą dla Krakowa nazwał Hannę Chrzanowską kard. Stanisław Dziwisz. „Jej ogromne poświęcenie dla chorych wynikało nie tylko z tego, że była pielęgniarką, ale przede wszystkim z głębokiego życia wewnętrznego” – podkreśla osobisty sekretarz św. Jana Pawła II, który znał Chrzanowską osobiście.

Hannie Chrzanowskiej najbardziej zależało na tym, by być przy chorym. Tak pojmowała swoje powołanie. Towarzyszenie chorym było istotą jej misji. Poświęciła temu wszystko: osobiste życie, siły, czas i oszczędności, od rana do wieczora. „Fenomen pani Hanny polegał na tym, że doskonale rozumiała nie tylko potrzeby fizyczne i zdrowotne swoich podopiecznych, ale także duchowe oraz intelektualne” - tłumaczy Helena Matoga, wicepostulator w procesie beatyfikacyjnym Hanny Chrzanowskiej. A jej oddana uczennica Alina Rumun podkreślała: „Często powtarzała, że trudno mówić choremu o sakramentach świętych, gdy dokuczają mu odleżyny i podstawowe potrzeby nawet w najmniejszym stopniu nie są zaspokojone. Była przekonana, że gdy ciało jest pielęgnowane, to i dusza z czasem otworzy się na Boże sprawy”.

Potrafiła też dobrze wykorzystać swoje kompetencje i doświadczenie, by jak najlepiej służyć potrzebującym. W ten sposób wyznaczyła standardy nowoczesnej opieki nad chorymi, której fundamentem jest nie tylko niesienie ulgi w bólu fizycznym, ale także ukojenie niepokojów ducha. Hanna dała im nadzieję i poczucie, że ich życie ma niepodważalną wartość i sens. Pokazała im, że nie muszą żyć na marginesie społeczeństwa, że są ludzie którzy chcą im pomagać. Wiedziała też, że chorzy, wykluczeni i samotni są sercem wspólnoty Kościoła, a parafie nie będą wzrastać jako autentyczne wspólnoty uczniów Jezusa, jeśli troska o cierpiących nie stanie w centrum ich życia.

O dobroci należy krzyczeć

Do pomocy angażowała lekarzy, księży, studentów, pielęgniarki i siostry zakonne oraz wolontariuszy. Zarażała dobrem. „Ale naprawdę jest mnóstwo ludzi dobrych. I to właśnie nieszczęście, choroba wyzwala, niejednokrotnie konkretyzuje dobroć. Nie myślmy tylko o walce ze złem. Być może, że zło jest bardziej frapujące. Trzeba o nim mówić, a nawet krzyczeć. Ale czy o dobroci też nie należy krzyczeć? O dobroci zrodzonej przez nieszczęście, wysnuwanej z miłości, dzień po dniu!” – pisała. Troską otaczała nie tylko chorych, ale również ich rodziny. Jako pierwsza w Polsce zorganizowała w 1964 roku rekolekcje dla chorych w Trzebini, gdzie nauki wygłaszał jej największy sojusznik - Karol Wojtyła. W transporcie chorych pomagali jej lekarze, dziennikarze, profesorowie wyższych uczelni. W pierwszym roku z tych niezwykłych w tamtym czasie wczaso-rekolekcji skorzystało 74 chorych, liczba ta rosła z roku na rok. Stopniowo swoją działalnością objęła całą archidiecezję krakowską. W roku 1971 w 20 parafiach krakowskich systematycznie pielęgnowano 586 chorych, a poza Krakowem 159 chorych, wykonano też 719 odwiedzin socjalnych. Chrzanowska szkoliła kleryków i studentów: przygotowywała ich do kontaktów z chorymi, uczyła zasad pielęgnacji.

Spalała się w służbie chorym

Wkrótce przyszło jej zmierzyć się z osobistym krzyżem. W 1966 roku zapadła na chorobę nowotworową. Mimo ogromnego bólu, nadal była aktywna. Jej telefon nie milczał nawet wtedy, gdy schorowana i osłabiona umierała w domu, z dnia na dzień tracąc siły. Pod koniec życia, w kwietniu 1973 roku, siostry i pielęgniarki dyżurowały przy jej łóżku nieustannie. Codziennie przychodził ksiądz. 12 kwietnia przyjęła sakrament chorych z rąk późniejszego metropolity krakowskiego ks. Franciszka Macharskiego. Zmarła 29 kwietnia 1973 roku. Przy jej trumnie w kościele sióstr Karmelitanek Bosych przy ul. Łobzowskiej w Krakowie odprawił kard. Karol Wojtyła. „Byłaś wśród nas jakimś wcieleniem Chrystusowych błogosławieństw z Kazania na Górze; zwłaszcza tego, kiedy mówił: Błogosławieni miłosierni. Dziękujemy Panu Bogu za to życie, które miało taką wymowę, które pozostawiło nam takie świadectwo; tak bardzo przejrzyste, tak bardzo czytelne” – żegnał ją przyszły papież.

Hanna Chrzanowska, zwana przez swoich chorych i uczennice „Cioteczką”, pochowana została w grobowcu rodzinnym na Cmentarzu Rakowickim.

Proces beatyfikacyjny

Proces beatyfikacyjny został wszczęty w 1998 roku przez kard. Franciszka Macharskiego. Jego etap diecezjalny trwał 5 lat, od listopada 1998 roku do listopada 2002 roku. Odbyło się 80 sesji, podczas których przesłuchano 72 świadków. Zeznania złożyli; 1 biskup, 6 kapłanów, 9 sióstr zakonnych, 56 osób świeckich.

W 2001 w Krakowie doszło do uzdrowienia Zofii Szlendak-Cholewińskiej, która była pielęgniarką i wychowanką Hanny Chrzanowskiej. Zofia od lat cierpiała na silne bóle i zawroty głowy. Badania wykazały, że to nieoperacyjny naczyniak tętniczo-żylny mózgu., a jego pęknięcie może spowodować natychmiastową śmierć. Pękł w marcu 2001 r., a wylew krwi spowodował niedowład kończyn górnych i dolnych. W czasie wylewu Zofia Szlendak-Cholewińska przeszła zawał serca. Jej stan był bardzo ciężki. Rozpoczęła się modlitwa o jej zdrowie nowenną za wstawiennictwem Hanny Chrzanowskiej w krakowskim kościele św. Mikołaja oraz w kościele św. Marka. Zofia wróciła do pełnej sprawności fizycznej i intelektualnej. Zmarła na chłoniaka w 2011 r.

Dekret heroiczności cnót Hanny Chrzanowskiej został promulgowany 30 września 2015 roku, a 7 lipca ub. roku papież Franciszek zatwierdził dekret beatyfikacyjny.

Przeniesienie doczesnych szczątków z Cmentarza Rakowickiego do podziemi kościoła św. Mikołaja nastąpiło 6 kwietnia 2016 roku. Dwa lata później odbyło się pobranie relikwii przyszłej błogosławionej i przeniesienie jej szczątków do sarkofagu w kaplicy kościoła św. Mikołaja.

Hanna Chrzanowska została beatyfikowana 28 kwietnia 2018 r. podczas uroczystej Mszy św. której w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach przewodniczył prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Angelo Amato.

CZYTAJ DALEJ

5 pytań do… Pana Marcina Horały

2020-07-05 21:44

[ TEMATY ]

wywiad

polityka

5 pytań do...

Archiwum Marcina Horały

Marcin Horała

Centralny Port Komunikacyjny będzie nie tylko hubem przesiadkowym w skali Europy, ale będzie też ogromnym impulsem rozwojowym dla polskiej gospodarki - przekonywał prezydent Andrzej Duda. O tej ogromnej inwestycji Piotr Grzybowski rozmawia z min. Marcinem Horałą, sekretarzem stanu, pełnomocnikiem rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego dla RP.

Piotr Grzybowski: Panie Ministrze, czy może Pan przybliżyć naszym czytelnikom, czym ma być Centralny Port Komunikacyjny?

Marcin Horała: Centralny Port Komunikacyjny to program inwestycyjny, który ma stworzyć praktycznie nowy system komunikacyjny w Polsce. Jego sercem będzie duże, międzynarodowe lotnisko przesiadkowe, hubowe, port lotniczy oraz nowe inwestycje kolejowe, tzw. Szprychy, bo to nawiązuje do koncepcji organizacji komunikacji tzw. piasta- szprychy. Połączą one całą Polskę z CPK, a przez CPK z Warszawą, Łodzią, z rejonem centralnym Polski. W trochę w mniejszej skali przewidziane są inwestycje drogowe - w sumie taki wieloletni program, który można oszacować z grubsza na około 100 mld. złotych. W wyniku tego programu będziemy mieli znacznie lepszy system połączeń między różnymi częściami Polski, a dzięki lotnisku również z całym światem.

PG: Czy w Polsce ta inwestycja jest konieczna ?

MH: Jest bardzo potrzebna i bardzo korzystna. Czy niezbędna ? Oczywiście teraz żyjemy bez takich inwestycji i pewnie dalej jakoś tam byśmy żyli, ale tracimy bardzo dużo szans i możliwości rozwoju naszego kraju. Po pierwsze w całym regionie Europy Środkowo- Wschodniej nie ma dużego hubu przesiadkowego, lotniczego. Te połączenia są obsługiwane przez inne linie lotnicze. Zdarza się (kto leciał na Daleki Wschód, ten wie), że czasem się leci najpierw na zachód, żeby polecieć na wschód, żeby już tam się przesiąść na lot bezpośrednio dalekowschodni. To chociażby jeden z przykładów obecnej nieefektywności. Po drugie, już przed kryzysem koronawirusowym wyczerpywała się przepustowość portów lotniczych środkowego Mazowsza, przede wszystkim port „Okęcie” w Warszawie, który jest niemożliwy do rozbudowy, bo jest w środku miasta, więc tam za chwile po prostu zabrakłoby fizycznie możliwości obsługi rosnącego ruchu pasażerskiego w Polsce. Kolejna sprawa to kwestia naszych połączeń komunikacyjnych. Nie są one zaprojektowane na współczesną Polskę, są wynikiem pozostałości pozaborowych, planów Układu Warszawskiego – tam, gdzie sowiecka armia miała nacierać na zachód, na linii natarcia była szykowana dobra infrastruktura, dobry transport. Teraz to są połączenia często zupełnie abstrahujące od współczesnych potrzeb. Na przykład Płock- miasto mazowieckie, nie tak bardzo oddalone od Warszawy, ma jedno połączenie kolejowe dziennie - 2,5 godziny bezpośrednio, a z przesiadką ponad 3 godziny. Dzięki naszemu programowi kolejowemu przewidywane jest 45 minutowe połączenie z Warszawą prawie co godzinę, a 30 minutowe z CPK. To pokazuje skalę przełomu. Mamy duże miasta takie, jak Łomża, czy Jastrzębie Zdrój, które w ogóle są odcięte i nie mają komunikacji kolejowej, a więc jest to kolejna potrzeba, a z drugiej strony - jak to się mówi w ekonomii - nisko wiszący owoc do zerwania, korzyści łatwe do osiągnięcia, ponieważ przyspieszenie czasów przejazdu, nieraz dwu, trzykrotne, albo co najmniej o godzinę, od razu otwiera możliwości rozwoju gospodarki, tego, żeby sobie ludzie po Polsce podróżowali, studiowali, korzystali turystycznie. Mówimy o kilku godzinach przejazdu z południa Polski nad morze, albo z północy Polski w góry. To wszystko są korzyści, które możemy osiągnąć dzięki programowi inwestycyjnemu CPK.

PG: Jak ta inwestycja ma być finansowana?

MH: Wspomniane 100 mld. to bardzo orientacyjny szacunek całego programu inwestycyjnego, z czego samo lotnisko to około 25 mld. złotych. Tu w założeniu większość kwoty będzie pozyskana od inwestorów prywatnych, z budżetu państwa będzie tylko taki zaczyn na początek, dla uruchomienia projektu. Samo lotnisko jest po prostu opłacalną inwestycją, mamy analizy biznesplanu lotniska przez renomowaną światową firmę audytorską, która pokazała stopę zwrotu prawie 10% rocznie, więc to jest po prostu atrakcyjna inwestycja. Planujemy inwestora branżowego, duże, międzynarodowe lotnisko, które mogłoby objąć udziały, aczkolwiek nie więcej niż 49%, bo w założeniu jest zachowanie kontroli w rękach polskich. Drugie źródło finansowania pochodzi z rynku, po prostu od banków, instytucji finansowych: czy to linie kredytowe, czy obligacje komercyjne, czy inne instrumenty pochodne - to już będzie zależało od tego, co w danym momencie na rynkach finansowych będzie najkorzystniejszą, najbardziej dostępną formą finansowania. Mówimy o samym lotnisku. Jeżeli natomiast mówmy o inwestycjach infrastrukturalnych, zwłaszcza kolejowych, to tu w sposób oczywisty źródłem finansowania będą środki unijne, trochę środków z budżetu państwa, ale ze wsparciem środków unijnych.

W najbliższych perspektywach Unia Europejska zapowiada duży nacisk na transport szynowy, na rozwój kolei, jako bardziej ekologicznego, bardziej przyjaznego środowisku sposobu transportu. Tu nawet jest już pierwsza jaskółka, bo już w tej perspektywie spółce CPK udało się na jeden projekt na zaprojektowanie odcinka linii kolejowej przez Jastrzębie Zdrój do granicy państwa pozyskać w instrumencie „cechowskim”, czyli gdzie nie ma koszyków narodowych, gdzie konkuruje się też z projektami innych państw UE o pieniądze. Udało się taką konkurencję wygrać i pierwszą transzę finansowania na zaprojektowanie tej linii pozyskać. Tak będzie w kolejnych perspektywach unijnych, żeby zwłaszcza na połączenia kolejowe, być może też drogowe, ale głównie kolejowe pozyskiwać unijne środki. W sumie więc z tych 100 mld. na pewno zdecydowana większość to będą środki zewnętrzne, które dzięki programowi CPK pozyskamy do Polski. Będzie on narzędziem przyciągania kapitału miliardów, które będą inwestowane w Polsce.

PG: Czy znany jest już kalendarz prac?

MH: Tak, oczywiście. Harmonogram został ustalony, zasadniczo się go trzymamy i nie notujemy na ten moment opóźnień. Takie główne „kamienie milowe” to: w roku 2023 pierwsze „wbijanie łopat”, pierwsze prace budowlane na lotnisku i na pierwszych pięciu odcinkach linii kolejowych (mówię tu o nowych liniach kolejowych, bo oczywiście w skład tej szprychy będą wchodziły czasami linie już istniejące, które będą modernizowane, a niekiedy już są zmodernizowane) i rok 2027 - moment, kiedy planujemy pierwszy lot z lotniska i otwarcie pierwszych fragmentów linii kolejowych. Docelowo spójny, kompletny system, to są dwie najbliższe perspektywy unijne do roku 2030/34. Mówiąc bardziej szczegółowo, w najbliższym czasie, w tym roku finalizujemy szereg rozmów, negocjacji biznesowych i przetargów, które wyłonią kilku kluczowych partnerów.

Po pierwsze, przede wszystkim doradcę strategicznego, który w przyszłości ma zostać partnerem strategicznym, czyli właśnie duże, międzynarodowe lotnisko, z którym będziemy współpracować przy projekcie. Na tej ostatniej prostej zostały dwa lotniska konkurujące ze sobą: Incheon w Seulu i Narita z Tokio, obydwa z pierwszej dziesiątki lotnisk na świecie, obsługujące właśnie kilkadziesiąt milionów pasażerów rocznie. Takiego know-how nie mamy teraz w Polsce, nie mamy hubowego lotniska, więc chcemy we współpracy z tym partnerem pozyskać wiedzę i technologie, jak takim lotniskiem operować oraz zaprosić go też do późniejszej współpracy. Mówiąc krótko, żeby doradzał i budował, jak dla siebie. W tym roku wybierzemy również wykonawcę master planu lotniska. To jest taki powiedzmy plan-matka, zarówno w sensie budowlanym, jak i biznesowym.

On będzie zawierał rozwiązania dotyczące szczegółowego modelu biznesowego i tego, co brzydko się nazywa „montażem finansowym” dla sfinansowania projektu, ale też przede wszystkim sam projekt lotniska, z którego później - jak spod parasola - będą wyjmowane poszczególne elementy: pas startowy, terminal, etc. i będą już traktowane jako projekty budowlane. W tym roku wyłonimy wykonawcę, rozpoczną się te prace, w pierwszej połowie przyszłego roku będą zakończone i master plan będzie gotowy. Lada moment ruszają już inwentaryzacje środowiskowe na pierwszych pięciu odcinkach linii kolejowych, bo żeby dokonać ostatecznego wyboru przebiegów, trzeba dokonać (poza oczywiście konsultacjami społecznymi na miejscu, które też cały czas prowadzimy) również inwentaryzację środowiskową. Moment decyzji środowiskowej to jest już ostateczne ustalenie przebiegu dla danej inwestycji, więc te inwentaryzacje środowiskowe już w lipcu się rozpoczną. To ten krótki harmonogram na najbliższy czas.

PG: Czy wiemy już, ile miejsc pracy wygeneruje budowa, później obsługa i jak to wpłynie na rozwój gospodarki, podatki etc. ?

MH: Można szacować, że sama budowa to kilkanaście tysięcy miejsc pracy. Przy analogicznej wielkości lotniskach na świecie sama budowa generowała od kilkunastu, do 30 tysięcy miejsc pracy. Później działające lotnisko w raz z towarzyszącymi biznesami w bezpośrednim otoczeniu lotniczym szacujemy na 40 tysięcy nowych miejsc pracy, a razem z branżami pokrewnymi - taka całkowita wygenerowana liczba nowych miejsc pracy to 150 tysięcy. Tak, jak mówiliśmy o projekcie finansowym, że z tych 100 miliardów większość stanowił będzie kapitał zewnętrzny, co oznacza przyciągnięcie do Polski 60, 70, 80 miliardów złotych bezpośrednich inwestycji, których w innym wypadku w Polsce by nie było. Całkowity wpływ na gospodarkę Polski, niewątpliwie bardzo pozytywny, jest jednak praktycznie trudny i niemożliwy do oszacowania.

Wrócę jeszcze do tego Płocka, choć takich miast jest wiele, wiele więcej: Łomża, Włocławek, Sieradz, Jastrzębie Zdrój, itd.. Jeżeli np. przedsiębiorca z Płocka będzie mógł w ciągu 1,5 godziny obrócić do Warszawy i z powrotem, załatwić swoje sprawy w Warszawie w 2 godziny, co nie będzie zajmowało mu całego dnia, to dla jednoosobowej działalności gospodarczej będzie to ogromna korzyść i wzrost możliwości. Załatwienie jakiejś sprawy urzędowej nie będzie już powodowało konieczności zamknięcia biznesu na jeden dzień zamknąć. To są korzyści związane z tym, co po angielsku nazywa się conectivity , co trudno jednym polskim słowem zastąpić, ale chodzi o łatwość, możliwość, szybkość i dostępność połączeń, szybkość przemieszczania się, która pozytywnie wpływa na całą gospodarkę.

Chodzi również o walkę z bezrobociem, które jest zjawiskiem powszechnym na prowincji, odciętej i pozbawionej szybkiego transportu, podczas gdy w stosunkowo w nieodległej metropolii jest brak rąk do pracy. Tak jest przecież i w Warszawie, i w Trójmieście, gdzie brakuje rąk do pracy w wielu zawodach. Ogromna korzyść wynika z tego, że ktoś nie będzie musiał podejmować życiowej decyzji o wyprowadzeniu się ze swojego rodzinnego miasta w poszukiwaniu pracy, tylko nadal tam mieszkając będzie w stanie codziennie do niej dojechać i wrócić do domu. To jest również korzyść dla firm szukających pracowników. Poza tym ludzie mający pracę zarobią więcej, to też więcej kupią, więcej wydadzą u siebie. Może powstanie jakiś nowy sklep, nowa restauracja, nowe miejsca pracy… To w tej chwili jest bardzo trudne do zmierzenia, ale można z góry powiedzieć, że płyną ogromne, dodatkowe korzyści gospodarcze, a najłatwiej policzalne jest tych 150 tysięcy nowych miejsc pracy.

CZYTAJ DALEJ

Gorzów Wlkp. okiem dzieci

2020-07-06 09:54

[ TEMATY ]

gorzów

fb

2 lipca Gorzów świętował swoje 763. urodziny, czyli kolejną rocznicę nadania praw miejskich. Z tej okazji dzieci ze świetlicy przy parafii św. Józefa przygotowały wyjątkowe prace plastyczne, na których przedstawiły najbardziej charakterystyczne symbole miasta.

Na pracach nie mogło oczywiście zabraknąć gorzowskiej katedry, Filharmonii Gorzowskiej, ale też pojawiły się na nich inne kojarzone z miastem obiekty. Zapraszamy do galerii. 

Zobacz zdjęcia: 763. urodziny Gorzowa. Miasto okiem dzieci
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję