Tegoroczne rekolekcje były dla mnie czymś nowym - nie jechałam
już jako uczestnik. Nie chciałam tam być, czułam się źle. Z nastawieniem,
z jakim pojechałam, chciałam się odizolować, potrzebowałam samotności,
by móc odpocząć, i liczyłam, że odzyskam siły, bo czerwiec był dla
mnie bardzo trudnym miesiącem. Nawarstwiło się tyle problemów - czułam,
że już brakuje mi sił. Oczekiwałam więc jakiegoś "naładowania" się,
chciałam zostawić za sobą pewne sprawy.
Jednak przez pierwszych kilka dni okazało się, że nie
tylko nie udało mi się "uciec" od problemów, ale przybyły nowe. Przytłaczało
mnie to wszystko, a poczucie odpowiedzialności nie pozwalało mi "
uciekać". Wróciły mi dawne lęki, o których już dawno zapomniałam.
Zaczęłam od nowa bać sie ludzi. Lęk potrafi dużo zniszczyć.
Oprócz tego, że "wewnątrz" były problemy, dochodziło dużo spraw z
zewnątrz. Tak niespodziewanych i trudnych. Gdzieś przewijało się
przeze mnie pytanie: "Ile jeszcze?". I wtedy, gdy ja już byłam u
kresu sił, gdy myślałam: "Mam już dość" - zjawił się On. Na nowo
odkryłam, jak wielką moc ma każda, nawet najmniejsza modlitwa. Bo
to dzięki niej odzyskałam radość i siły. Może nie dostałam jakiegoś
silnego razu, ale stopniowo, każdego dnia czerpałam ze źródła, którym
stała się ona dla mnie. Ta modlitwa miała moc tak wielkiej przemiany,
sama nie rozumiałam, jak to się stało, ale mogłam powiedzieć: "Wszystko
mogę w Tym, który mnie umacnia".
Bóg wiedział, w których momentach wkroczyć, jak wiele
potrafię wytrzymać. Dostałam tam taki "zastrzyk" - uodpornienie na
cały rok. Może to nie było typowe naładowanie się, ale raczej znalezienie
źródła i sposobu "podłączenia się" do Niego.
To takie oczywiste i proste, wiedziałam o tym wcześniej,
lecz teraz tak głęboko doświadczyłam, jaką moc posiada modlitwa i
że dla Boga nie ma nic niemożliwego.
O powołaniach kapłańskich, sytuacji księży, odnowie parafii, obecności Kościoła w życiu społecznym oraz przygotowaniach do roku poświęconego ks. Franciszkowi Blachnickiemu rozmawiali biskupi metropolii katowickiej. Spotkanie odbyło się 28 września w Kurii Metropolitalnej w Katowicach.
Rozmawiano m.in. o duszpasterstwie powołań. W metropolii katowickiej rok propedeutyczny rozpocznie 13 kandydatów do kapłaństwa: pięciu pochodzi z archidiecezji katowickiej, pięciu z diecezji opolskiej, a trzech z diecezji gliwickiej. Biskupi podjęli również temat odejść z kapłaństwa oraz wyzwań, z którymi mierzą się obecnie księża. Wskazywali na potrzebę troski o kapłanów, ich formację i towarzyszenie im w posłudze.
Znaczenia wizyty Leona XIV we Francji nie da się streścić w statystykach, ani pojedynczych cytatach z przemówień i homilii. Cztery dni, które Ojciec Święty spędził z „najstarszą córą Kościoła”, to złożony obraz słów, gestów i znaków, które wspólnie pokazują, że nad Sekwaną wiara odradza się dzięki głęboko zapuszczonym i wciąż żywym korzeniom i że Francja na nowo może stać się „Bożą latarnią” w Europie (by posłużyć się metaforą, którą opisywana jest katedra w Metz), jeśli tylko się na to odważy.
Choć papieskiej wizycie – jak każdemu wydarzeniu – towarzyszyły głosy sceptyków, a o jej owocach będzie można mówić dopiero z perspektywy czasu, warto zwrócić uwagę na kilka fenomenów, które w tych dniach wydarzyły się nad Sekwaną.
Podczas audiencji w 1934 roku Pius XI polecił Sheenowi, aby studiował Karola Marksa i komunizm, obnażając jego zwodnicze twierdzenia w wykładach i wystąpieniach. „Mów o komunizmie przy każdej sposobności i nigdy nie przestawaj ostrzegać Amerykanów o jego niebezpieczeństwach” – miał usłyszeć wtedy od Ojca Świętego. Ten wierny duchowny zastosował się sumiennie do życzenia papieskiego. Podjął studia nad Marksem, Leninem, Stalinem oraz innymi komunistami i bolszewikami. Czytał i mówił w różnych językach, toteż w mniej znanych pismach Marksa znajdował najróżniejsze nieprzetłumaczone jeszcze rodzynki i udostępniał je światu. Dla przykładu, wydobył z pism twórcy marksizmu znamienne zdanie napisane po francusku: „Komunizm zaczyna się tam, gdzie zaczyna się ateizm”.
Marks „tak samo jak nienawidził Boga, nienawidził tych, którzy posiadali jakąś własność” – tłumaczył Sheen. „Aby zrozumieć komunistyczną ideę prawdy, musimy zastąpić Boga filozofią komunizmu; innymi słowy: ostatecznym źródłem prawdy jest ich Partia, która stanowi owoc filozofii Marksa i Engelsa”.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.