Reklama

Niedziela Lubelska

Pani z Chełmskiej Góry

Do sanktuarium Matki Bożej Chełmskiej zawsze pielgrzymowały liczne grupy pątników. Na Górze Chełmskiej kult Matki Bożej szerzył się od wieków. Pielgrzymi przybywali, aby pokłonić się Chełmskiej Madonnie i za Jej pośrednictwem prosić Pana Boga o liczne łaski i uzdrowienia, zarówno na ciele jak i duchu.

[ TEMATY ]

Maryja

Bp Jakub Susza spisuje cuda

Zbieranie dokumentacji wszelkich łask otrzymanych przez wiernych od Boga za pośrednictwem Matki Bożej Chełmskiej rozpoczął już w XVII w. unicki biskup Metody Terlecki. Jednak po raz pierwszy aż 698 cudów opisał bp Jakub Susza (1652-1685) w księdze pt. Phoenix tertatio redivivus. Wszystkie cudowne zdarzenia zapisane na kartach tej księgi były oznaczone liczbami. Pod numerem 4 biskup zapisał: „Za żywota świątobliwego biskupa chełmskiego S. Bazylego Baki, który na roku 1546 wstąpił na biskupstwo, zakrystianin Michał, potem kapłan cerkwi chełmskiej, świętej Paraskiewe vulgo Piatnicy, niegdy w nocy, słysząc dziwne słodkie głosów melodie, przybieży do cerkwi, i oraz widzi światłość wielką z obrazu świętego wychodzącą, a nie widząc nikogo, przestraszony udał się do samego biskupa, który mu rzeknie: idź, prawi, w pokoju, a nie turbuj się, i ja tych boskich spraw często doświadczył” (J. Susza, Phoenix tertato redivivus albo Obraz starożytny chełmski Panny y Matki Przenajświętszej sławą cudownych swoich dzieł ożyły, Zamość 1684, s. 93). Inny przykład cudownego zdarzenia zapisał pod numerem 12: „Jaśnie oświecona księżna Katarzyna Uchańska, śmiertelnie złożona chorobą, gdy od Jaśnie Oświeconego X. Adama Aleksandra Sanguszka, wojewody wołyńskiego, małżonka swego, przed obrazem Panny i Matki Bożej w Chełmie krzyżem leżącego, jest do niego ofiarowana, tegoż dnia i tejże niemal godziny znaczną poprawę In instant jako pisze Książę Jegomość anno 1631, 18 septem. Do ś. Pamięci X. Terleckiego, poczęła się na zdrowiu poprawiać, na Podlasiu, w Kamieniu, mil dwadzieścia od Chełma: doskonale wkrótce ozdrowiała” (tamże, s. 95). Inny cud, zapisany pod numerem 25, dotyczył uzdrowienia Zofii ze wsi Imienin: „I roku 1641, i miesiąca i dnia tegoż, niewiastka Zofia ze wsi Imienin, z Wielkiego Księstwa Litewskiego spod Kobrynia, przez dziesięć lat ciężko chorą, ze sześciorgiem martwych dzieci chodziła; i puściwszy się do Obrazu Chełmskiego Błogosławionej Panny, jeszcze w drodze znaczną niespodziewanie zdrowia swego uczuła poprawę; a na miejsce przyszedłszy doskonale ozdrowiała” (tamże, s. 98).

Reklama

Unici i łacinnicy przybywali nie tylko z najbliższej okolicy, lecz i z całej ówczesnej wschodniej Rzeczypospolitej. Ponoć wśród osób uzdrowionych za przyczyną Chełmskiej Pani znalazł się również i król Jan Kazimierz. Wypisy z księgi doznanych łask świadczą, że nie ma sytuacji beznadziejnych, w których człowiek mógłby popaść w rezygnację. Modlitwa zawsze wlewa nadzieję, bo Bóg swoich łask nigdy człowiekowi nie skąpi. W swoim dziele oprócz uzdrowień ludzi bp Susza opisuje także uzdrowienia zwierząt na przyczyną Matki Bożej Chełmskiej, m.in. koni. Po śmierci bp. Suszy cuda w dalszym ciągu były notowane.

Wiara Cię uzdrowiła

Od czasów Jakuba Suszy, przez kilka wieków świątynia na Górze Chełmskiej była świadkiem licznych cudów i łask wybłaganych przez wiernych w modlitwie przed cudownym obrazem Matki Bożej Chełmskiej. O kilku z nich, dotyczących głownie ubiegłego wieku, możemy przeczytać na kartach kroniki parafii Mariackiej.

Cecylia Mazurek z miejscowości Kolonia Brzeżno w parafii Kamień w 1949 r. w liście przesłanym na ręce ówczesnego proboszcza parafii Mariackiej w Chełmie, ks. Marcelego Mrozka, tak opisywała łaskę uzdrowienia chorych nóg otrzymaną od Boga za wstawiennictwem Chełmskiej Maryi: „Chorowałam na nogi przeszło rok. Leczyłam się u lekarzy i różnymi środkami aptecznymi oraz domowymi. Nic mi nie pomogło, a raczej jeszcze pogarszało stan mojej choroby. Aż do czasu, kiedy był w Chełmie na Górce Kongres Maryjny 8 września 1948 r. Obiecałam wówczas Maryi pójść pieszo, choćby okrężną drogą. Ale pójdę w intencji takiej, że mnie Matka Najświętsza uzdrowi. Pomimo, że w sam ten czas, kiedyśmy miały z pielgrzymką wyruszyć, strasznie mi te nogi dokuczały, także przez mieszkanie trudno było przejść, tak mnie bolały. Ale się wybrałam. I zostałam wysłuchana. Z mojej choroby nie pozostało ani śladu i jestem zdrowa na nogi. Jakże mam Matce Najświętszej, Chełmskiej Pani za to dziękować? Za tak wielką łaskę, jakiej doznałam. Mogę tylko wołać: O łaskawa, o litościwa, o słodka Panno Mario, iż nigdy nie słyszano, aby miał być opuszczony ten, kto wzywał z dziecięcą ufnością Twojej opieki i uciekał się do Ciebie”. Wiarygodność uzyskania łaski uzdrowienia przez Cecylię Mazurek potwierdził w dniu 3 kwietnia 1949 r. podpisem ks. Jerzy Truś, proboszcz parafii Kamień.

Reklama

Uzdrowienie Stanisława Gutta, byłego prezydenta miasta Chełm

W kronice parafii Mariackiej jest także zapis dotyczący wyjątkowej łaski uzdrowienia, jakiej doznał Stanisław Gutt, przedwojenny prezydent Chełma. Świadectwo zostało spisane przez samego uzdrowionego w Warszawie w Instytucie Radowym. List świadczący o otrzymaniu łaski uzdrowienia za wstawiennictwem Matki Bożej Chełmskiej wysłał do ks. Marcelego Mrozka 14 maja 1949 r.

„Chełm jest tak niewielki, a ludzie mnie trochę znają, więc może doszła do księdza wiadomość o mojej chorobie. Właściwie już choruję od października ubiegłego roku. Niestety i lekarze nie poznali się na chorobie i gdy wreszcie czwarty z kolei lekarz, doktor Świtek z Lublina, stwierdził, co jest i kazał w lutym zaraz przyjechać do szpitala Sióstr Szarytek. Ja jednak odkładałem wyjazd, stawiając na pierwszym planie pilne sprawy służbowe. Oszukiwałem siebie i żonę. Mając rano 37 stopni gorączki, mówiłem że mam 36,8 i szedłem do pracy. Aż zacząłem się formalnie dusić. 7 kwietnia rano zawiozła mnie żona do Lublina. Po zbadaniu i prześwietleniu, o godz. 17.00 konsylium, lekarze wezwali żonę i oświadczyli, że do rana się uduszę. Jedyny ratunek to operacja, przebicie tchawicy i założenie rurki. I tu warunek: jeżeli zdążą założyć rurkę. Jeżeli nie zdążą, to uduszę się na stole operacyjnym. Lekarze zażądali od żony zgody pisemnej na tych warunkach. Biedna, cóż miała innego do wyboru, podpisała zgodę. Gdy wyszła zapłakana, zapytałem, co właściwie jest. Powiedziała zapłakana, czy nie mam żalu, że zgodziła się. Uspokoiłem ją. Mówiłem, że uratować mnie może tylko Bóg. Jemu się polećmy. Ja wierzę, że dla niej, dla jej cierpień. Potrzebny jestem by pracować, by zabezpieczyć jej spokój i córce dać możliwość dokończenia nauk. Bóg się zlituje i Matka Najświętsza, która tyle razy w czasie wojny ratowała Stacha, przez ręce doktora będę uratowany. Przyszedł do mnie inny lekarz i poinformował, że za pół godziny idę pod nóż. Byłem spokojny. Rano wyspowiadałem się. Byłem przygotowany na wszystko. Napisałem list do dzieci. O 18-tej na stół. Operacja odbywała się na żywo. Wiedziałem, że za drzwiami czeka żona, liczy minuty. Czy lekarze zdążą? Położyłem się na stół. Słyszałem zdenerwowanie lekarzy. Cierpiałem w milczeniu, aby nie denerwować żony. Modliłem się cały czas gorąco, ofiarowując ból za grzechy… i wierzyłem. Gdy lekarz zawołał: podać rurkę, już wiedziałem, że Bóg mnie uratował. I już dalej dziękowałem Najwyższemu. Lekarze się uspokoili. Zaszywanie, bandażowanie i pozwolono mi wstać. O 19-tej wracałem uratowany. Cieszyłem się radością żony. Rano 8 kwietnia 1949 r. przyjąłem Komunię św., pojednanie z Bogiem, troskliwość żony i córki, były dla mnie nagrodą za cierpienia fizyczne. Od 28 maja jestem w Instytucie Radowym. Przywiozła mnie żona i córka Zofia. Dalsze leczenie polega na naświetlaniu rentgenem. Urządzenia wzorowe. Jak Bóg da, to w połowie czerwca wrócę do Chełma i prosto z pociągu pójdę na Górę Katedralną, podziękować Bogu i Matce Bożej za łaskę cudu. Wierzę, że jedynie dobrocią i wolą Bożą zostałem uratowany. Pragnę wrócić do pracy, bo żona została w ciężkich warunkach. Chcę jej ulżyć. Do wielebnego księdza proboszcza zwracam się z prośbą. Zanim wrócę i na Mszy św. specjalnej podziękuję Bogu, proszę raz jeden na Mszy św. zmówić pacierz na moją intencję. Jeżeli czas pozwoli, to proszę również o kilka słów i mały obrazek Matki Bożej Chełmskiej, który będzie mi pamiątką cudownego ocalenia i łaski Bożej w dniu 7 kwietnia 1949 r.”.

Reklama

Uzdrowienie młodzieńca z Rejowca

Reklama

W kronice parafii Mariackiej jest też opis jeszcze innego cudownego uzdrowienia przez Pana Boga za wstawiennictwem Matki Bożej Chełmskiej (str. 940). O tym nadzwyczajnym zdarzeniu wspominał podczas odpustu wrześniowego w 1959 r. ks. Marceli Mrozek, ówczesny proboszcz parafii Mariackiej. „Wiele osób z bliższych i dalszych stron regionu i Polski spieszyło na główne uroczystości odpustowe, jakie odbywają się na Górze Chełmskiej 7 i 8 września. Śpieszyli, by w Cudownym Obrazie czcić Najświętszą Panią Chełmską, uprosić potrzebne łaski zdrowia na duszy i ciele. Po wojnie, w jakieś dwa tygodnie po uroczystościach wrześniowych, przybyła niewiasta z parafii Rejowiec. Zamówiła Mszę św. dziękczynną za uzdrowienie jej syna. Jej dwudziestoletni syn zachorował na zapalenie opon mózgowych. Z wysoką gorączką, po utracie przytomności zrywał się i rzucał na łóżku. Jego stan ciągle się pogarszał. Zrozpaczona matka mówi: nie widziałam w swym bólu i nieszczęściu nigdzie ratunku. Zamknęłam chorego syna w mieszkaniu na klucz. Bałam się, by sobie co złego w gorączce nie zrobił. Ale pomimo to, udałam się na odpust do Chełmskiej Matuchny i błagałam Ją o ratunek. Niespokojna, z lękiem wracam do domu, otwieram drzwi mieszkania, a syn siedzi spokojnie na łóżku. Dobrze się czuje i szybko zupełnym uzdrowieniem się cieszy. Więc przyszłam jeszcze dziś, podziękować za doznaną łaskę i Jej opiekę. Mógłbym jeszcze wiele podobnych przykładów przytaczać. Dlatego wyposażamy i zdobimy świątynię Maryjną, by za przykładem wieków i pokoleń najgodniej czcić oraz wyrażać naszą miłość i wdzięczność Najświętszej Chełmskiej Matuchnie” - mówił ks. Marceli Mrozek.

Reklama

Uzdrowienie prawosławnego duchownego

Podczas przemówienia powitalnego wieczorem 7 września 1965 r. ks. Marceli Mrozek poinformował o łasce uzdrowienia, jakiej za przyczyną Matki Bożej Chełmskiej doznał pewien prawosławny duchowny. „Miesiąc temu dowiedziałem się, jak jeden znany mi osobiście prawosławny duchowny ciężko zachorował. Wyformował mu się guz na mózgu. Powstała konieczność operacji. Gdy operacja miała się rozpocząć, chory poprosił lekarzy i personel, siostry szpitalne, by go na chwilkę pozostawiono samego. Prośbę chorego spełniono. Skoro pozostał sam, pogrążył się w głębokiej modlitwie i z całą ufnością polecił się Matce Bożej Chełmskiej. Odbyła się poważna i niebezpieczna operacja, trepanacja czaszki. Operacja udała się, a uzdrowiony kapłan sam potwierdził doznaną łaskę od Matki Bożej Chełmskiej”.

Największe łaski spływają podczas Mszy św.

O innym cudzie, uzdrowienia mamy ministranta, mówił ks. Mrozek podczas odpustu wrześniowego w 1970 r., którego hasłem były słowa: „Chrystus w sakramentach świętych”. Jego wypowiedź odnotowała kronika parafialna. „W tym roku, w kwietniu, zgłosiła się do mnie rodzina i prosiła o Mszę św. o szczęśliwą operację. W szpitalu miejskim w Chełmie była ciężko chora nasza parafianka. Miała 29 lat, jej synek jest ministrantem w naszej parafii. Bardzo ciężko chora, młoda jeszcze niewiasta. Do powikłań chorobowych przyłączyło się jeszcze zapalenie trzustki. Lekarze zdecydowali o przeprowadzeniu operacji, choć najmniejszej nadziei nie dawali. Owszem, sam lekarz powiedział, że nikt nie może uratować tej chorej, chyba tylko sam Bóg może ją uleczyć. W dniu operacji, 30 kwietnia 1970 r., odprawiona była przed obrazem Matki Bożej Chełmskiej Msza św. Okazało się, że po operacji chora bardzo szybko powracała do zdrowia. Sami lekarze bardzo się dziwili i cieszyli. Zupełnie się nie spodziewali tak szczęśliwego przebiegu operacji i powrotu chorej do zdrowia. Dzisiaj uzdrowiona normalnie pracuje i dziękuje Matce Bożej Chełmskiej za tak wielką doznaną łaskę. Jest dziwnym zjawiskiem, jak opisują kroniki, że największych łask udzielała Matka Najświętsza, gdy prośby do Niej zanoszone połączone były ze Mszą św.” - dzielił się ks. Mrozek.

Reklama

Matka zawsze wysłucha

Wiara w nieustającą pomoc Matki Boskiej Chełmskiej wiernemu ludowi trwa do dziś. To Ona wyprasza u Boga uzdrawiającą moc w naszym życiu. Do Szafarki Łask zwraca się z ufną prośbą wiele osób. A Ona przedkłada je Swojemu Synowi. Tak było i w przypadku pani Katarzyny z Puław, która doznała uzdrowienia z choroby nowotworowej po modlitwie w sanktuarium Matki Bożej Chełmskiej. - Kiedy jeszcze pani Katarzyna szykowała się do szpitala na wyznaczoną operację, jej matka upewniła się, czy zabrała ze sobą obrazek Matki Boskiej Chełmskiej z modlitwą, którą codziennie odmawiała - mówi ks. kan. Andrzej Sternik, proboszcz parafii Mariackiej. - Pani Katarzyna i jej bliscy modlili się codziennie. W dniu, kiedy miała być operowana, w naszym sanktuarium była odprawiona Msza św. w intencji szczęśliwego jej przebiegu. Zabieg miał być konieczny. Jednak po kolejnych badaniach, tuż przed planowaną operacją, okazało się, że nie jest już potrzebny, bo pani Katarzyna jest zdrowa. Jeszcze tego samego dnia została wypisana ze szpitala do domu. To cudowne uzdrowienie miało miejsce wiosną ubiegłego roku - dodaje ks. Sternik. W ubiegłym roku pani Katarzyna uczestniczyła we wrześniowych uroczystościach odpustowych w sanktuarium Matki Bożej Chełmskiej.

Reklama

Oprócz uzdrowień na ciele, sanktuarium na Górze Chełmskiej wierni i przybywający pielgrzymi doznają licznych uzdrowień duchowych. Tak działa kochająca Matka, która płaszczem okrywa swe dzieci znajdujące się w potrzebie, daje siłę i wiarę. Świadectwa o otrzymanych łaskach pielgrzymi często zachowują we własnym sercu, głęboko ukryte. Niektórzy jednak decydują się na ich opisanie. Są one zamieszczane w prowadzonej w sanktuarium „Księdze Cudów i Łask”. Być może dzięki temu, wśród czytających te zapiski następnych pokoleń Polaków, wiara będzie żyła i rozwijała się.

Modlitwa, którą odmawiają pielgrzymi przed cudownym obrazem Matki Bożej Chełmskiej:

Dziewico Niepokalana, Matko Zbawiciela i Matko nasza, któraś od wieków na siedzibę swoją świątynię na Górze Chełmskiej obrała, wysłuchaj mego wołania i wzmocnij w mojej duszy wiarę świętą. Ty, Panno Można, która starłaś głowę szatana, racz pokonać i oddalić ode mnie wszelkie przeszkody i trudności, na jakie dzisiaj napotykam, bym żyjąc w niezachwianej wierze tu na ziemi, mogła/mógł wiecznie z Tobą oglądać chwałę Syna Twego w niebie. Amen.

2018-08-24 07:41

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Z kwiatami na urodziny

Niedziela Ogólnopolska 36/2015, str. 30-31

[ TEMATY ]

Maryja

Randy OHC / Foter / CC BY

Z początkiem września wiele spraw powraca na swoje miejsce. Kończą się wakacje, ludzie wracają z urlopów, dzieci idą do szkoły, praca nabiera tempa. I właśnie wtedy nie wolno zapomnieć o dacie, która dyskretnie zaznacza się w kalendarzu świąt. To urodziny Matki Bożej. Obchodzimy je 8 września

Dlaczego w ogóle świętujemy urodziny? Bo naznaczają początek życia społecznego, określają moment, w którym osoba staje się częścią rodziny, narodu, ludzkości, wskazują na punkt, w którym nawiązuje ona relacje z innymi. Ten początek jest względny, bo życie człowieka trwa już od wielu miesięcy. Obchodzenie urodzin ma więc charakter umowny, ale w naszej tradycji jest ważnym elementem określającym i umacniającym relacje społeczne i de facto także w polskiej tradycji nabiera coraz większego znaczenia.

CZYTAJ DALEJ

Nowenna do Matki Bożej rozwiązującej węzły!

[ TEMATY ]

modlitwa

nowenna

Wiesław Podgórski

Obraz Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

Obraz Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

Zachęcamy do odmawiania Nowenny do Matki Bożej rozwiązującej węzły. Już od dziś poświęć kilka minut w Twoim życiu i zwróć swą twarz ku Tej, która zdeptała głowę szatanowi.

1. Znak krzyża

CZYTAJ DALEJ

Francja: rekoronacja figury Matki Bożej z Fourvière – patronki Lyonu

2022-12-03 21:58

[ TEMATY ]

Francja

koronacja

MickaëlG, CC BY-SA 3.0/Wikimedia Commons

Rekoronacja figury Matki Bożej z Fourvière – patronki Lyonu odbyła się 1 grudnia w tym francuskim mieście. Przewodniczył jej w bazylice Notre-Dame de Fourvière nuncjusz apostolski we Francji abp Celestino Migliore w obecności prymasa Galii Oliviera de Germay.

Poprzednia korona została skradziona w 2017 roku i nigdy jej nie odnaleziono. Liońscy katolicy postanowili więc zamówić nową u słynnego jubilera pochodzenia gruzińskiego Goudjiego. – Chciałem stworzyć koronę z XXI wieku, a nie kopię poprzedniej – wyjaśnił artysta, który jest autorem m.in. mieczy dla członków Akademii Francuskiej oraz przedmiotów ze złota, srebra i kamieni, które prezydenci Francji ofiarują zagranicznym głowom państw.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję