Reklama

Polska

Prezes Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”: te pieniądze się nie marnują!

- Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić: pieniądze przeznaczane na wsparcie Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia” się nie marnują. Młodzi ludzie, którym pomagamy i pomogliśmy to wielkie bogactwo naszego kraju a oni sami podkreślają, że bez nas byłoby im dużo trudniej – mówi ks. Dariusz Kowalczyk, przewodniczący zarządu Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. 14 października obchodzony będzie Dzień Papieski, podczas którego odbędzie się zbiórka na przyznawane przez Fundację stypendia dla uzdolnionej młodzieży z ubogich rodzin.

[ TEMATY ]

Dzieło Nowego Tysiąclecia

dzielo.org.pl

Ks. Dariusz Kowalczyk

KAI: Czym zajmuje się Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia”?

Ks. Dariusz Kowalczyk: Jednym z najważniejszych obszarów działania Fundacji jest program stypendialny. Oferujemy stypendia dla uboższej, uzdolnionej młodzieży. Naszym programem obejmujemy rocznie ok. 2 tys. młodych. Wspieramy ich od 7 klasy szkoły podstawowej aż do ukończenia studiów, czyli przez ok. 10 lat. Rocznie na stypendia wydajemy ok. 12 mln. zł. Działamy już 19 lat. W tym roku kwota środków przeznaczonych przez nas dla młodych przekroczy 200 mln. zł. Opieką objęliśmy w sumie już ponad 5 tys. osób.

- Skąd ten pomysł?

- Nasi stypendyści to „żywy pomnik Jana Pawła II”. Fundacja powołana została w 2000 r. przez Konferencję Episkopatu Polski jako wyraz wdzięczności za posługę Ojca Świętego i w celu upamiętnienia jego pontyfikatu. Temu też służą nasze inne działania jak np. organizacja Dnia Papieskiego, podczas którego przywoływane jest nauczanie Jana Pawła II.
Program stypendialny to próba wcielenia w życie wezwania Jana Pawła II do rozwijania „wyobraźni miłosierdzia”. To mocne przesłanie które zostawił nam już podczas pielgrzymki w 1999 r. Wybrzmiało ono jeszcze pełniej w roku 2002.
Fundacja powstawała w bardzo specyficznym momencie historii Polski. Rok 2000 to było gigantyczne bezrobocie. Wielkie obszary upadłych PGR-ów, gdzie panowała strukturalna bieda. Byli pracownicy tych gospodarstw mieli dzieci, często zdolne, chcące się uczyć ale z uwagi na brak środków - bez większych perspektyw. Nie było szans na jakąś lepszą szkołę, liceum. Nie wiem, czy dziś młodzi ludzie są w stanie to sobie wyobrazić. W niektórych miejscowościach bezrobocie sięgnęło 42 proc. Dzisiaj praca czeka na człowieka. Wtedy ludzie robili dosłownie wszystko, żeby dostać jakąkolwiek pracę., bodaj dorywczą, bodaj na najgorszych z możliwych ale jednak jakichś warunkach.
Chodziło też o odległości. W wielu diecezjach , jak ktoś musiał dojeżdżać do szkoły 30 km to mówił – „mam blisko, koleżanka ma 70 km”. I jeszcze trzeba było jeździć po tamtych drogach…
Na początku oferowaliśmy stypendia w trzech pakietach: naukowym, socjalnym i rzeczowym. Nasi pierwsi stypendyści, którzy są już dawno po studiach, wspominają, że to była ogromna pomoc: szansa na skończenie dobrego liceum, wyjazd 300, czy 500 km do dużego miasta, podjęcie studiów na wymarzonym kierunku.

- Jak rozwijał się program stypendialny?

- Pierwsze stypendia przyznano na jesieni 2000 r. Zaczynaliśmy z grupą 500 osób. Już dwa, trzy lata później było ich 1200. Po 2005 r., po śmierci papieża Jana Pawła II przekroczyliśmy liczbę 2 tys. stypendystów. Ta liczba się utrzymuje. Każdego roku ok 200-250 z nich kończy studia więc przyjmujemy podobną grupę 7-klasistów (wcześniej gimnazjalistów). Staramy się, by było ich jak najwięcej, nie magazynujemy środków, co tylko możemy przeznaczamy dla młodych.

- Jeśli chodzi o stypendia, uprościliśmy schemat: są socjalne i naukowe. Pomoc rzeczowa została zamieniona na comiesięczna wypłatę. Stypendysta uczeń do matury otrzymuje łącznie 400 zł miesięcznie przez 10 miesięcy. W wakacje jedzie na darmowy dwutygodniowy obóz. Student dostaje miesięcznie ponad 500 zł. Najwięcej na pierwszym roku – to jest najtrudniejszy moment. Studenci na 4 czy 5 roku w większości są już w stanie podjąć pracę.

- Kolejna sprawa to obozy wakacyjne. Na pierwsze pojechali gimnazjaliści, którzy po kilku latach byli już kadrą wychowawczą dla swoich młodszych kolegów. W 2006 r. zorganizowaliśmy pierwszy obóz dla studentów – potrzebny był dla nich osobny program. W 2007 r. doszedł kolejny obóz, wrześniowy, dla absolwentów szkół średnich.

- Kto może zostać stypendystą Fundacji?

- Warunki są stałe: wysoka średnia ocen lub potwierdzone osiągnięcia w jakiejś dziedzinie, pochodzenie z miejscowości do 20 tys. mieszkańców i niski dochód na jednego członka w rodzinie. To ostatnie kryterium uaktualniane jest raz na kwartał, obecnie wynosi 1470 zł na członka rodziny. Warto podkreślić, że nasi stypendyści mają z reguły dużo niższe dochody.
Wyłaniani są na bardzo różne sposoby. Mogą np. zgłosić do koordynatorów programu w diecezjach. W większości z nich jest specjalny zespół formacyjny, który zajmuje się zarówno przyjmowaniem wniosków, jak i opieką nad stypendystami – duchową poprzez np. rekolekcje ale też integracją, organizowaniem różnych spotkań itp.
Niektóre diecezje organizują konkurs, podczas którego wyłaniani są stypendyści; niektóre wysyłają informacje o programie do wybranych szkół, tam, gdzie są największe potrzeby materialne.
Połowa naszej młodzieży pochodzi z rodzin wielodzietnych. Mamy swoich rekordzistów – jedna stypendystka ma 9 sióstr i 5 braci; jest uczeń, który ma szesnaścioro rodzeństwa. Dziś działa program 500 +, on takim rodzinom bardzo ulżył ale przez całe lata było naprawdę bardzo ciężko. Ci młodzi od dziecka umieli pomagać rodzicom, pracować, dorabiać.
Nasi stypendyści są tacy jak społeczeństwo – część jest z pięknych rodzin, którym duchowo niczego nie brakuje, część ma rodziny niepełne z różnych względów, są też młodzi w pieczy zastępczej czy wychowankowie domów dziecka.

- Czy pieniądze przekazywane są stypendystom czy ich rodzicom?

- W przypadku osób niepełnoletnich istnieje tu pewna trudność prawna ale rozwiązaniem są oferowane przez banki konta „junior”. Tam są przelewane pieniądze. Rodzice nadzorują swoje dzieci, także w sprawach materialnych. Zależy nam na tym, aby środki zostały wydane na cele edukacyjne, dlatego uczniowie składają sprawozdanie z wydatkowania pieniędzy pochodzących ze stypendium.
Można z nich finansować kursy językowe, dodatkowe pomoce, książki, itp. Słowem tylko to, co służy rozwojowi i edukacji.

- W jaki sposób pozyskiwane są środki?

- Wydajemy na stypendia i program formacyjny ok 12 mln zł. rocznie. W zeszłym roku podczas przykościelnej i publicznej zbiórki w Dniu Papieskim udało się zgromadzić prawie 8 mln. zł. (Warto przypomnieć, że organizowana przez fundację rokrocznie po 2000 r. zbiórka publiczna to pierwsza taka zbiórka kościelna od czasów wojny). Tak więc zbiórki pokrywają 2/3 środków. Pozostałą 1/3 udaje nam się pozyskać od darczyńców.
Nie mamy innych pieniędzy. Nie mamy żadnych pieniędzy państwowych, poza środkami z 1 proc. podatku dochodowego. To w naszym przypadku kwota ok. 450 tys. zł. Sporo ale niewiele w stosunku do naszych potrzeb.
Nasi darczyńcy to najczęściej pojedyncze osoby, czasem firmy. Niekiedy ktoś przekaże nam spadek, środki ze zlikwidowanej polisy; zdarzało się, że ktoś ofiarował mieszkanie, które mogliśmy potem sprzedać. Kontakty z darczyńcami bywają bardzo wzruszające. Raz otrzymaliśmy kwotę pokrywającą 3 roczne stypendia od powstańca warszawskiego. Opowiadał, jak przez lata cierpieli z żoną biedę, nie mogąc ze względu na swoja AK-owską przeszłość znaleźć żadnej pracy. – Teraz mamy pieniądze ale nie są nam tak potrzebne – mówił. Niedawno przyszła do nas starsza, ponad 80 –letnia pani, rodowita warszawianka, lekarka, która 40 lat pracowała w szpitalach. Wspominała, jak jej matka „wypruwała sobie żyły”, by w powojennej rzeczywistości dzieci mogły zdobyć wykształcenie. – Ja wiem, jak to jest trudno, gdy ma się ambicje i intelektualne możliwości a brakuje pieniędzy – opowiadała. Też zamierza nam coś przekazać.
Jest pewna grupa, ok 6 tys. osób, które stale nas wspierają. Bardzo to sobie cenimy. Zdarza się, że ktoś przez 10 lat daje nam co miesiąc 20 zł. Musi to oznaczać, że naprawdę utożsamia się z tym dziełem, z papieżem, z ideą budowania chrześcijańskich elit poprzez wspieranie młodych.

- Czy Fundacja to faktycznie „kuźnia elit”?

- Myślę, że tak. Nasi podopieczni wybierają wszystkie możliwe uczelnie i kierunki studiów. Jeżdżą na stypendia zagraniczne, uczestniczą w programach naukowych. Już jako absolwenci docierają do najróżniejszych firm i instytucji. Są artystami, aktorami, malarzami, bardzo mocno angażują się w trzeci sektor, są liderami społecznymi, liderami np. „Szlachetnej Paczki”, zajmują się hospicjami, chodzą do więzień, działają na polu ochrony zwierząt. Są w najrozmaitszych środowiskach medialnych, w instytucjach takich jak ministerstwa, kancelaria sejmu, senatu. Angażują się w politykę samorządową. Posła jeszcze nie mamy – chyba na to za wcześnie ale niewykluczone, że i na to przyjdzie czas.
Chcę jednak podkreślić, że nam zależy na integralnym wychowaniu człowieka. Wychowanie Kościoła bazuje na realizmie, nie na fantazji czy improwizacji. Różne wymiary człowieczeństwa muszą być zintegrowane. Co z tego, że ktoś ma świetnie „umeblowana głowę”, jak nie ma co do garnka włożyć. I odwrotnie. Albo jest wykształcony i materialnie niczego mu nie brakuje – ale jest samotny. Poczucie wspólnoty - to też jest bardzo ważne.

- Czy Fundacja stanowi wspólnotę?

- Bardzo nam na tym zależy. Temu służą spotkania, w których stypendyści uczestniczą w ciągu roku czy obozy letnie – poznają się tam, zaprzyjaźniają, wzajemnie inspirują, motywują. To są fantastyczni młodzi ludzie! Nasza praca to wysiłek i odpowiedzialność ale też ogromna przyjemność współpracy z nimi! Wystarczy przyjechać na jeden dzień na taki obóz, pobyć chwilę i porozmawiać, przeżyć wspólną Eucharystię czy dzień sportu - żeby się o tym przekonać.
W czasie wakacji organizujemy 3 obozy. W każdym uczestniczy 800 – 1000 młodych. Trzeba wszystko zorganizować: miejsce, noclegi, wyżywienie, bezpieczeństwo, dwutygodniowy bogaty i różnorodny program - dzień w dzień co do minuty, sale, kościoły, logistykę, przyjazdy, wyjazdy, koszulki, liczną kadrę wychowawczą i kierowniczą, kadrę medyczną, odpowiednie publikacje i materiały, itp. To jest rok pracy lub nawet trochę więcej. My do tego mamy tylko jedno stanowisko biurowe. Wszystkim zajmują się wolontariusze, w większości stypendyści. Sami się dopytują, kiedy już będą mogli pomagać, być opiekunami dla swoich młodszych kolegów. Zależy im, chcą się angażować.
Z punktu widzenia budowania wspólnoty bardzo ważny jest obóz wrześniowy dla absolwentów. To moment newralgiczny. Ci młodzi ludzie z małych miejscowości mają już indeksy w kieszeni i przeprowadzają się właśnie do dużego miasta. Na obozie poznają kolegów, przyjaciół i są wprowadzani do wspólnoty akademickiej, która może być dla nich oparciem we wszystkich sprawach – bytowych, uczelnianych i towarzyskich. Takie wspólnoty mamy w 18 dużych miastach. W Warszawie liczy ona 200 osób, w Krakowie 180. Trzymają się razem, mają spotkania co 2 tygodnie przez cały rok.

- A po studiach?

- To są dziesiątki małżeństw. Co roku dostaję po kilkanaście zaproszeń na śluby ludzi, którzy poznali się właśnie w ramach Fundacji.
Mamy zresztą też ok. 20 wyświęconych księży, kilkunastu alumnów i siostry zakonne, pierwsza z nich w przyszłym roku złoży śluby wieczyste.
Część absolwentów 5 lat temu założyła swoje stowarzyszenie – dla tych, którzy chcą kontynuować przygodę z Fundacją, z tymi wartościami. Mają swój własny zarząd, radę, sekcje.
Zdarza się oczywiście, że pewne osoby się „wykruszają”. Są z nami kilka lat a potem odchodzą. Bardzo mi zawsze jest przykro ale jestem przekonany, że ta formacja i ta grupa to wartość, która zaprocentuje, nawet po jakimś czasie.
Przekonuję się zresztą, że w absolwentach, którzy rozluźnili już swoje związki z Fundacją – co przecież jest naturalnym procesem – pamięć o tym wspólnym czasie jest nadal bardzo żywa. Podczas wielu obozów, gdy organizujemy np. koncert czy spotkanie, przychodzą do mnie byli stypendyści, żeby się przywitać, przedstawiają swoje żony, mężów, dzieci. Opowiadają, co u nich słychać. Zwierzają się, że przyjechali nawet 50, 60, 70 km, żeby się spotkać, gdy dowiedzieli się, że tu, w tym mieście odbywa się obóz. Takie spotkania bardzo budują.

- Jak można wesprzeć Fundację?

- Dobrym słowem, modlitwą, cierpieniem ofiarowanym w intencji tego dzieła. Można w najróżniejszy sposób angażować się w działania w ramach Dnia Papieskiego, w promocję nauczania i osoby Jana Pawła II. Można wreszcie wesprzeć nas ofiarą materialną. Te pieniądze się nie marnują!

2018-10-13 09:25

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Gniezno: rozpoczął się e-obóz Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia

2020-07-10 11:59

[ TEMATY ]

Dzieło Nowego Tysiąclecia

Fundacja Dzieło Nowego Tysiąclecia

Karol Wiecheć

W Gnieźnie rozpoczął się w piątek e-obóz dla studentów stypendystów Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia. Wirtualnie z uczestnikami spotkał się m.in. Prymas Polski abp Wojciech Polak, s. Tomira Brzezińska MSF, o. Wojciech Surówka OP oraz małżeństwo Gomułków.

Dwudniowe spotkanie transmitowane jest na kanale YouTube archidiecezji gnieźnieńskiej. Rozpoczęło się rozmową w Studio Dzieło TV, gdzie z internautami spotkali się: abp Wojciech Polak, ks. Dariusz Kowalczyk, przewodniczący zarządu FDNT, prezydent Gniezna Tomasz Budasz oraz ks. Radosław Kaźmierski, koordynator FDNT w archidiecezji gnieźnieńskiej.

„Kiedy na początku kwietnia okazało się, że obozy w tym dużym wymiarze nie mogą się odbyć, a przypomnę, mieliśmy się tu spotkać w liczbie około 700 studentów, zaczęliśmy myśleć o zastąpieniu obozu w przestrzeni realnej e-obozem. Podpowiedzieli to sami stypendyści” – wyjaśnił ks. Dariusz Kowalczyk zapowiadając, że podobny obóz dla uczniów szkół średnich odbędzie się za dwa tygodnie w Krakowie.

Przewodniczący zarządu FDNT mówił też o obchodzonej w tym roku 20. rocznicy istnienia Fundacji, która – jak przypomniał – powstała po papieskiej pielgrzymce do Polski w 1999 roku, i której głównym zadaniem jest wspieranie młodych ludzi z mniejszych miejscowości zarówno finansowo, jak i duchowo.

„Fundacja to szereg działań na różnych polach: to stypendia, obozy, koncerty, Dzień Papieski, nagrody Totus Tuus, a nade wszystko formacja, formacja i jeszcze raz formacja” – podkreślił kapłan streszczając krótko rozwój i działalność organizacji na przestrzeni dwóch minionych dekad.

Prymas Polski abp Wojciech Polak wspominał z kolei Jana Pawła II, który jest patronem FDNT, i którego 100. rocznicę urodzin w tym roku obchodziliśmy. Cytując fragment „Tryptyku rzymskiego” wyraził nadzieję, że te dwa dni będą dla stypendystów okazją, by zaczerpnąć ze źródła i poczuć „ożywczą świeżość”.

Prymas wspominał też dwukrotny pobyt Jana Pawła II w Gnieźnie w 1979 roku i w 1997 roku. Przypomniał zarówno pamiętne słowa, jak i mniej znane fakty z obu pielgrzymek. W programie tej pierwszej – jak mówił – Gniezna nie było. Papież sam zdecydował, by je dopisać.

„Jan Paweł II powiedział wówczas, że przez Polskę wiedzie szczególny duchowy szlak, który ma początek w Gnieźnie, przechodzi przez Jasną Górę i kończy się w Krakowie, czyli biegnie od św. Wojciecha, od źródeł chrzcielnych Polski, przez Maryję do św. Stanisława w Krakowie, o którym często się mówi, że pobyt w nim św. Jana Pawła II był swoistym bierzmowaniem narodu” – przypomniał Prymas.

Prezydent Gniezna Tomasz Budasz mówił z kolei o mieście, jego historii i życiu codziennym. Jak podkreślił, to miasto, gdzie sacrum przenika się z profanum, a wielowiekową historię czuć na każdym kroku. Zaprosił też stypendystów na obóz w roku przyszłym.

Gościem studia był także ks. Radosław Kaźmierski, koordynator FDNT w archidiecezji gnieźnieńskiej, który opowiedział o archidiecezjalnej wspólnocie stypendystów, która liczy obecnie 82 młodych ludzi. Czym jest dla nich Fundacja powiedzieli sami na nagranym wcześniej filmie, który wyemitowano w czasie trwania studia. Internauci mieli również okazję posłuchać „Barki” w ich wykonaniu, nagranej z okazji 100. rocznicy urodzin św. Jana Pawła II.

O 12.00 w katedrze gnieźnieńskiej rozpocznie się Msza św. pod przewodnictwem Prymasa Polski, która również będzie transmitowana on-line. O 15.00 gośćmi obozu będą Monika i Marcin Gomułkowie, a o 20.00 zaplanowano transmisję adoracji z gnieźnieńskiego klasztoru sióstr karmelitanek bosych.

W sobotę o 9.00 ponownie rozmowa w Studiu Dzieło TV, o 14.00 Msza św., a o 17.00 panel dyskusyjny z udziałem abp. Wojciecha Polaka, o. Wojciecha Surówki OP oraz s. Tomiry Brzezińskiej MSF. Temat – młodzi, wyzwania, powołanie, zaangażowanie, miejsce w Kościele.

Stypendyści spotkają się też w grupach dzielenia na platformie ZOOM.

„Nie pozwala zamknąć się w tym świecie i wyczerpać swe siły wokół spraw tego świata. Nie pozwala też uciekać w jakieś dalekie zaświaty. Każe nam trzeźwo stąpać po ziemi i przypomina – jak pisał młodym św. Jan Paweł II – że Chrystus jest nie tylko nauczycielem dobrym, który wskazuje drogi życia na ziemi, ale jest świadkiem ostatecznych przeznaczeń, jakie człowiek ma w Bogu” – przypomniał Prymas.

Metropolita gnieźnieński przekonywał też za Parati semper, że nie chodzi o to, by „wyrzec się świata i uciec w jakąś niszę własnego szczęścia”, ale przeciwnie, umiłować świat zachowując do niego zdrowy dystans. Być w tym świecie ziarnem nadziei, bo tylko logika ziarna, które obumiera, logika pokornej miłości, jest drogą Boga, i tylko taka logika wydaje owoc.

„Tylko ta logika rodzi życie – przekonywał Prymas, powtarzając przestrogę papieża Franciszka: jesteś żarłoczny, lubisz mieć wiele rzeczy, ale wszystko utracisz, nawet twoje życie, czyli: kto kocha to, co własne i żyje dla swoich interesów, chełpi się tylko sobą, traci. Kto natomiast przyjmuje, jest dyspozycyjny i służy innym, żyje na sposób Boga: wówczas jest wygrywającym, zbawia siebie samego i innych”.

Transmisje wszystkich spotkań na kanale YouTube archidiecezji gnieźnieńskiej oraz na stronach www.prymaspolski.pl i www.archidiecezja.pl

CZYTAJ DALEJ

Papież rozszerza jurysdykcję patriarchów na Półwyspie Arabskim

2020-08-07 20:26

[ TEMATY ]

papież Franciszek

patriarcha

Półwysep Arabski

Vatican News

Papież Franciszek rozszerzył jurysdykcję Katolickich Patriarchów Wschodnich na Półwyspie Arabskim, który obejmuje wikariaty apostolskie Arabii Północnej i Południowej. Jest to odpowiedź Ojca Świętego na prośbę samych patriarchów uwzględniającą większe duchowe dobro wiernych oraz historyczne prerogatywy ich jurysdykcji na tym terytorium. Ich troska duszpasterska o wiernych obrządków wschodnich ma być realizowana w ścisłej współpracy z wikariuszami apostolskimi.

To nowe postanowienie dotyczy sześciu Kościołów patriarchalnych tradycji wschodniej: koptyjskiego, maronickiego, syryjskiego, melchickiego, chaldejskiego oraz ormiańskiego. Bez uszczerbku dla prerogatyw reprezentantów papieskich, to wikariusze apostolscy są przedstawicielami Kościoła katolickiego wobec władz politycznych swoich krajów. I to do nich patriarchowie wschodni mogą odwoływać się w sprawach tej natury. W kontekście zdecydowanej większości muzułmańskiej w regionie oraz wobec różnorodności tradycji, Kościół poprzez obecny reskrypt pragnie wspierać komunię oraz ochronę i promocję wspólnej wizji działania duszpasterskiego, zrozumienia i współpracy.

Chodzi także o skuteczne zapobieganie mnożeniu się rozmówców wobec przestawicieli władz politycznych. Tutaj głównymi partnerami ze strony Kościoła katolickiego pozostają reprezentanci papiestwa oraz wikariusze apostolscy. W myśl reskryptu Kościoły patriarchalne będą mogły sprawować bezpośrednią opiekę nad wiernymi, którzy od 2003 r. znajdowali się pod opieką łacińskich wikariuszy apostolskich. Jednoczesnie Kościoły łacińskie i wschodnie mogą teraz, w bardziej skoordynowany sposób podejmować posługę na rzecz emigrantów w regionie, aby mogli usłyszeć Ewangelię oraz być otoczeni opieką przez swoich prawowitych pasterzy.

CZYTAJ DALEJ

Pielgrzymi z Legnicy osiągnęli cel

2020-08-08 19:07

[ TEMATY ]

Jasna Góra

Legnica

piesza pielgrzymka

ks. Piotr Nowosielski

Już pod Jasnogórskim Szczytem

Po 10 dniach pielgrzymowania, w panujących rygorach sanitarno-epidemiologicznych, 150 osobowa grupa pielgrzymów z Legnicy, osiągnęła cel wędrówki - Jasną Górę.

Wraz z nimi przybył biskup legnicki Zbigniew Kiernikowski, który po powitaniu i przedstawieniu reprezentacji grup pod Szczytem Jasnogórskim, udał się wraz pielgrzymami do kaplicy Obrazu Matki Bożej.

- Oto jesteśmy, my pielgrzymi, w tym specjalnym czasie, w którym każdy z nas na różne sposoby doświadczał ograniczeń, w w którym wzmaga się potrzeba zwracania się do Boga jako Ojca i Pana historii – mówił przed obrazem biskup Kiernikowski. - Maryja jest dla nas wzorem podawania się temu, by pełnić to wszystko co jest w zamyśle Boga. Ty dla nas jesteś wzorem, opiekunką, pośredniczką. Jesteśmy tutaj ze wszystkim, co jest naszym bagażem intencji, ale wszyscy chcemy się też uczyć, aby w nas stała się wola Boża. Żeby Słowo które Ty przyjęłaś i stało Ciałem, także w nas stawało się Ciałem. Jesteś bramą przez którą wchodzimy. Jesteś światłem które oświeca wszystkie nasze sprawy. Jesteś Arką Przymierza znakiem wierności Boga. Jesteś radością Wszystkich Świętych. Ufamy że pielgrzymując, kiedyś też dojdziemy do tego, żeby mieć udział w radości, która była radością Twego życia, a był nią Jezus Chrystus. Prosimy byś była dla nas Matką w tych godzinach życia kiedy tu jesteśmy i w całym naszym życiu.

Przed Obrazem, pozostawiony został także specjalny plecak z intencjami, które spisali i przekazali pielgrzymom ci, którzy w bieżącym roku z powodu ograniczeń ilościowych nie mogli osobiście w niej uczestniczyć, a także mieszkańcy miejscowości, prze które pielgrzymka przechodziła.

Msza św. kończąca pielgrzymkę, została odprawiona pod przewodnictwem biskupa legnickiego Zbigniewa Kiernikowskiego, w jasnogórskiej bazylice.

W wygłoszonej homilii, Biskup legnicki zwrócił się też ze słowami dziękczynienia:

- Na zakończenie pielgrzymki, kierujemy słowa podziękowania. Dziękujemy Panu Bogu za Maryję. Dziękujemy św. Józefowi. Dziękujemy za to sanktuarium w którym możemy być, do którego możemy pielgrzymować. Dziękujemy organizatorom, przewodnikom grup, wszystkim służbom, Życzę, żebyśmy wszyscy uczyli się przyjmować to, co jest, co czasem nie jest po naszej myśli, co jest trudne, bo to też jest czasem potrzebne. Jesteśmy tymi, którzy wierząc, nie stoimy na pozycji walki z kimkolwiek, ale na płaszczyźnie obrony jednej sprawy: Jednego Boga, Jednego Pośrednika Jezusa Chrystusa i Wszystkich którzy w to pośrednictwo wchodzą. Znamiennym jet też to, że Jasna Góra nie jest miejscem ataku, ale obrony. Obyśmy umieli bronić tego, co jest nam dawane, czasem po naszej myśli, a czasem nie, ale co jest związane z Jezusem Chrystusem, Jego tajemnicą Mesjańską z której obyśmy jak najwięcej czerpali – apelował biskup Kiernikowski.

W pielgrzymce legnickiej, codziennie reprezentowana była 50 osobowa grupa z podzielonych na regiony części diecezji. Tym którzy nie znaleźli się w gronie pielgrzymujących, stworzono możliwość modlitwy w ramach Grupy Duchowego Uczestnictwa w 10 kościołach stacyjnych.

Na zakończenie wydarzenia, zostały odczytane biskupie dekrety, które dotyczyły zmiany na stanowisku Kierownika Pielgrzymki. Dotychczasowego Głównego Przewodnika ks. Mariusza Majewskiego, który pełnił tę funkcję prze 12 lat, zastąpił ks. Tomasz Metelica.

  

Zobacz zdjęcia: Pielgrzymi z Legnicy na Jasnej Górze


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję