Reklama

Wiadomości

Apel o bezpieczeństwo na drogach w ramach akcji "Nie zabijaj - Chcę żyć!" oraz "Znicz 2018"

Nie morduj przez nie zachowanie bezpieczeństwa, nie morduj przez niebezpieczne wyprzedzanie, nie morduj przez brak uwagi, czy nawet zagadywanie kierowców – zaapelował rzecznik Episkopatu ks. Paweł Rytel-Andrianik podczas konferencji prasowej nt. akcji "Nie zabijaj - Chcę żyć!" oraz "Znicz 2018". W spotkaniu z dziennikarzami stołecznym Cmentarzem Wojskowym na Powązkach wzięli też udział Polskiej Rady Ekumenicznej i Policji.

[ TEMATY ]

droga

Archiwum autora

Akcja "Znicz"

Rzecznik Prasowy Komendanta Głównego Policji insp. Mariusz Ciarka przypomniał, że najbliższe dni związane z uroczystością Wszystkich Świętych to okres wzmożonej pracy dla wszystkich służb mundurowych, zwłaszcza dla policjantów. Chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa zarówno w obszarze ruchu drogowego, ale także dbanie o bezpieczeństwo naszego mienia.

Inspektor Ciarka radził, aby wyruszając w drogę odpowiednio zabezpieczyć mieszkanie czy kosztowności, właściwie przygotować pojazdy i poruszać się nimi w sposób rozważny tak, aby bez szkód powrócić do domu.

Policjant zwrócił uwagę na to, aby zachować szczególną ostrożność na cmentarzach, gdzie można paść ofiarą kieszonkowców. - To jest czas, kiedy odnotowujemy nawet o 15-20% więcej drobnych kradzieży na cmentarzach, gdzie zabsorbowani sprzątaniem grobów, czy rozmowami z rodziną, potrafimy na chwilę zostawić swoją torbę, walizkę bez dozoru – dodał inspektor Ciarka.

Reklama

Ks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik Konferencji Episkopatu Polski zachęcił do włączenia się w akcje oraz wyjaśnił znaczenie 5 przykazania „Nie zabijaj”, które w języku hebrajskim oznacza również „Nie morduj”. - Nie morduj przez nie zachowanie bezpieczeństwa, nie morduj przez niebezpieczne wyprzedzanie, nie morduj przez brak uwagi, czy nawet zagadywanie kierowców – tłumaczył.

- Drugie słowo, które jest dziś ważne, to „chcę żyć”, ponieważ inne osoby, które są na drodze chcą żyć. Praktycznie każdy z nas jest na drodze w taki lub inny sposób, dlatego Kościół katolicki przy okazji tego dnia bardzo serdecznie przypomina piąte przykazanie dekalogu „Nie zabijaj!”. Ks. Rytel-Andrianik zaznaczył również, że Konferencja Episkopatu Polski zachęca, by najbliższe dni były również czasem najcenniejszego daru dla tych, którzy odeszli. "Jeśli kogoś kochamy, tęsknimy za kimś, jesteśmy życzliwi, to tym naszym darem będzie modlitwa za zmarłym, a bezpieczeństwo na drodze – darem dla żyjących" – powiedział.

Dyrektor Polskiej Rady Ekumenicznej ks. dr Grzegorz Giemza podkreślił z kolei, że piąte przykazanie to apel nie tylko o to, by nie zabijać kogoś, ale to apel również o dbanie o własne bezpieczeństwo. – Myślę, że w tym czasie - z jednej strony zadumy, ale z drugiej strony czasie szaleńczego pośpiechu trzeba pamiętać o sobie i tak naprawdę zadbać też i o swoje zdrowie i swoje życie. Pan Bóg nie po to nas tu postawił, żebyśmy swoje życie szybko utracili, ale żebyśmy wykonali pewne zadanie. Zostaliśmy powołani do pewnych rzeczy tutaj, a czasem przez naszą głupotę i nieuwagę, możemy po prostu to życie skrócić – powiedział.

Reklama

Odczytał również wspólny apel o bezpieczeństwo na drogach: „Kierowco, nie zabijaj - chcę żyć! Kierowco, nie zabieraj życia swojego, twoich bliskich, czy innych uczestników ruchu drogowego. Nieprzestrzeganie przepisów, w tym przekraczanie prędkości, jazda po spożyciu alkoholu to istotne czynniki mające wpływ na liczbę wypadków drogowych oraz ich skutki. Brawura i bezmyślność na drodze często kończą się dramatem zarówno dla poszkodowanego, jak i sprawcy zdarzenia oraz ich rodzin. W trosce o bezpieczeństwo na naszych drogach apelujemy o włączenie się w akcję „Nie zabijaj - chcę żyć”. Poprzez świadome i odpowiedzialne zachowanie dbajmy o bezpieczeństwo, zdrowie, życie swoje oraz innych”. Podczas czytania apelu na konferencji dotyczącej akcji "Nie zabijaj - Chcę żyć!" oraz "Znicz 2018" doszło w pobliżu do kolizji drogowej.

Podinsp. Radosław Kobryś z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji poinformował, że w zeszłym roku na drogach zginęło ponad 2,8 tys. osób, a prawie 40 tys. zostało ciężko rannych. - Czas się obudzić. Czas zmienić swoje nastawienie i czas skupić się na drodze i świadomości, że ta droga może być też bezpieczna – dodał.

- Apelujemy do kierowców, aby w tych dniach, chociaż chcielibyśmy, żeby było to w całym roku, zamiast agresji na drodze dawali innym uprzejmość . (...) Proszę państwa - prędkość zabija! Prawie 40% wszystkich ofiar, które zginęły w tamtym roku - zginęło z powodu nadmiernej prędkości. Te warunki pogodowe, które nam aura w tym roku przygotowała, mogą być złudne – dodał podinsp. Kobryś.

Rzecznik KGP dodał, że wiele cmentarzy znajduje się poza obszarami zabudowanymi, a prowadzą do nich słabo oświetlone drogi. - Pamiętajmy o elementach odblaskowych. W ramach cały czas trwającej akcji, którą prowadzimy również z Episkopatem Polski i Polska Radą Ekumeniczną „Świeć przykładem” przypominamy, jak ważne są elementy odblaskowe. O ile jesteśmy w stanie zauważyć pieszego z elementami odblaskowymi już w odległości 150- 200 metrów, to bez takich elementów bardzo często jest to ostatnia chwila - 15-20 metrów – dodał.

- Życzymy szerokiej drogi wszystkim. Bezpiecznej drogi, tak, aby wszyscy bezpiecznie odwiedzili groby bliskich i spędzili ten czas w zadumie. Również w zadumie nad bez bezpieczeństwem nie tylko w ruchu drogowym, ale bezpieczeństwem codziennym – powiedział zakończenie insp. Ciarka.

W czasie trwania akcji "ZNICZ 2017" na polskich drogach w ciągu tygodnia doszło do 609 wypadków, w których zginęły 53 osoby, a 719 zostało rannych. Przeprowadzone przez policjantów badania stanu trzeźwości pozwoliły na wyeliminowanie z ruchu 1821 nietrzeźwych kierujących.

2018-10-31 14:26

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Młodzi! Czas na Exodus

2020-07-08 08:41

Niedziela łódzka 28/2020, str. VI

[ TEMATY ]

droga

cisza

Tomasz Kamiński

Razem w drodze na szczyty wiary

Cisza. Delikatne światło przedświtu rozjaśnia drogę. Resztki mgły unoszą się nad powierzchnią jeziora. Wzdłuż niego, w całkowitym milczeniu, idzie siedmiu mężczyzn.

Na plecach niosą drewniany krzyż. Słychać tylko odgłos kroków po szutrowej drodze i – od czasu do czasu – śpiew ptaka w zaroślach. Mimo iż idący nie rozmawiają ze sobą, ten widok mocno przemawia do ich serc. Ma w sobie coś trudnego do uchwycenia, ale niezwykle pięknego, coś niemalże mistycznego. Niedługo, mimo bolących nóg i pleców, wejdą z krzyżem na górę Kamieńsk, zatrzymując się na kolejnych stacjach drogi Chrystusa, który w rozważaniach poprosił: „Połóż na swoim ramieniu ramię Mojego krzyża”.

CZYTAJ DALEJ

Odszedł do Domu Ojca śp. ks. Roman Jarosz

2020-07-13 21:55

[ TEMATY ]

ks. Roman Jarosz

diecezjazg.pl

śp. ks. Roman Jarosz

W niedzielę, 12 lipca 2020 r., w wieku 63 lat i w 33. roku kapłaństwa, w szpitalu w Nowej Soli zmarł śp. ks. Roman Jarosz, wikariusz parafii pw. św. Józefa Rzemieślnika w Nowej Soli.

Msza św. w intencji zmarłego kapłana z udziałem duchowieństwa Dekanatu Nowa Sól zostanie odprawiona w środę, 15 lipca br., o godz. 20.00 w kościele parafialnym pw. św.  Józefa Rzemieślnika w Nowej Soli.Msza św. pogrzebowa pod przewodnictwem Księdza Biskupa sprawowana będzie w czwartek, 16 lipca, o godz. 11.00 w kościele parafialnym pw. Matki Bożej Fatimskiej w Gubinie.Po jej zakończeniu uczestnicy pogrzebu przejdą na cmentarz komunalny w Gubinie, gdzie odbędą się dalsze obrzędy pogrzebowe.  Ks. Roman Jarosz urodził się 19 listopada 1956 r. w Gubinie w rodzinie Ryszarda i Ireny z d. Szyk. Ukończył Szkołę Podstawową oraz Technikum Obuwnicze w Gubinie. Po maturze wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Paradyżu, ale po trzech latach przerwał studiowanie i zaczął pracę zawodową. Po odbyciu służby wojskowej i latach pracy w Gubinie ponownie wstąpił do Seminarium, by 9 czerwca 1987 r. przyjąć święcenia kapłańskie w Lublinie z rąk Papieża Jana Pawła II. 

Jako wikariusz pracował w następujących parafiach: Świdnica (1987 - 1988) Zielona Góra - Ducha Świętego (1988 - 1989) Brody Żarskie (1989 - 1990) Gaworzyce (1990 - 1993) Gorzów Wlkp. - Trójcy Świętej (1993 - 1995) Bytnica (1995 - 1997) Kożuchów (1998) Międzyrzecz - św. Jana Chrzciciela (1998) Bobrowice (1998 - 1999) Chlebowo (1999 - 2001) Gaworzyce (2001 - 2004) Sława (2005 - 2007) Cybinka (2008 - 2019) Nowa Sól - św. Józefa Rzemieślnika (2019 - 2020).

Śp. ks. Romana Jarosza polecajmy Bożemu Miłosierdziu

CZYTAJ DALEJ

To Chrystus jest w centrum

2020-07-13 21:16

Fot. Grzegorz Kryszczuk

Wśród zabudowań rynku w Kątach Wrocławskich wznosi się dyskretnie, ale zaznaczając swoją obecność kościół pw. Św. Apostołów Piotra i Pawła. O żywej wspólnocie parafialnej i zaangażowaniu wiernych, z ks. Krzysztofem Tomczakiem rozmawia Grzegorz Kryszczuk.

Dostał ksiądz nominację na proboszcza w Kątach Wrocławskich dwa lata temu. Po przyjściu na parafię okazało się, że nie było wcześniej wielu poprzedników.

Po 2 wojnie światowej jestem dopiero czwartym proboszczem. To jest właśnie ta charakterystyka tej parafii i wspólnoty. Jeżeli był proboszcz to urzędował długie lata. Ks. Piszczor, ks. Zieliński, ks. Reputała i ja. I to, że oni byli tutaj długo z taką wspólnotą, to oznaczało pewne ukształtowanie duchowe parafian. Zawsze ksiądz proboszcz ma swój styl duszpasterski.

Przed 2018 rokiem był ksiądz proboszczem w niewielkiej miejscowości, w zasadzie na granicy archidiecezji wrocławskiej.

Pakosławsko to parafia zdecydowanie mniejsza, która posiada jeszcze jedną kaplicę filialną. Myślałem o tym, że zostanę przeniesiony dlatego uwrażliwiałem parafia, że z księżmi jest tak, że może przyjść moment rozstania. Oni mi nie wierzyli.

Ale jednak przyszła zmiana...

Wiedziałem, gdzie są Kąty Wrocławskie, bo urodziłem się w Świdnicy, więc niedaleko stąd. Zawsze wiedziałem, że Kąty to mój poprzednik ks. Ryszard Reputała. Zresztą wprowadził mnie we wspólnotę bardzo dobrze, za co mu dziękuję. Jestem z moim poprzednikiem w kontakcie, jest zawsze mile widziany. Parafianie widzą, że jesteśmy w dobrych relacjach.

Łatwo było się dopasować?

Myślę, że musieliśmy się wszyscy poznać, choć podkreślam, że ten proces cały czas trwa. 1 lipca minie drugi rok od kiedy jestem tu proboszczem. Ludzie patrzyli co ja zrobię, czy coś zmienię. Ja się najpierw przypatrywałem i nie podejmowałem od razu radykalnych decyzji. Jestem człowiekiem, który musi najpierw przemodlić wszystko i dobrze się zastanowić. Jak jest? Coraz lepiej. To pokazuje, że sprawa naszego poznania jest rozwojowa. Zauważyłem, że to co ja zaproponowałem nowego zostało dobrze odczytane i przyjęte. I widzieli moi parafianie, że to było zrobione dla dobra wspólnoty.

Co w takim razie udało się zmienić?

Zmieniłem dzień, w którym czytaliśmy intencje do Nowenny do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Do tej pory sposób jej odmawiania był wypracowany przez parafian, był taki „kątecki”. Intencje były zawsze czytane w niedzielę podczas ogłoszeń parafialnych. Zapytałem księży współpracowników czy jest szansa, żeby to zmienić. Nie było to dla nich łatwe, a wiem to z głosów, które pojawiły się po „kolędzie”. Szczególnie księża wikarzy o tym mówili, bo proboszczowi powiedzieć w cztery oczy jest zdecydowanie trudniej [śmiech]. Dzisiaj nie ma tego problemu.

Ale jak słyszę księdza opowiadanie, to wychodzi na to, że rewolucji nie było.

Podczas pierwszej Mszy Św. w nowej parafii powiedziałem, że w centrum jest Pan Jezus, my przy Chrystusie i razem z nami Matka Najświętsza. Chociaż to co powiedziałem jest sprawą zupełnie oczywistą, to ta myśl towarzyszy nam codziennie. W centrum nie jest nowy proboszcz, nawet nie moi sympatyczni parafianie, tylko Jezus.

Rozmawiamy cały czas, a ksiądz się uśmiecha, żywo gestykuluje, widać taką radość. Skąd to się bierze?

Nie ma nic piękniejszego dla mnie, jeżeli ktoś z parafian mówi do mnie – dziękujemy księdzu za to, że mówicie o Panu Jezusie. Ludzie się tym cieszą, że to Słowo często pada, że to wszystko jest ukierunkowane na Niego.

Potrafi być też ksiądz surowy?

W sprawach kancelaryjnych muszę być niekiedy radykalny. Czasem głośno powiem, że pewne sytuacje są niedopuszczalne, dla których Kościół mówi stanowcze „nie”. Niektórzy się oburzają, ale skoro mamy się rozwijać i wzrastać duchowo, wszystko musi być oparte na prawdzie, a nie na zasadzie „fajnie jest”.

A jako przełożony i szef?

A tu chciałbym podziękować moim księżom współpracownikom, ponieważ cały czas rozmawiamy i ustalamy pewne kwestie. Trwa dialog. Wiele spraw i poprawek, które się zrodziły i które wprowadziliśmy to owoc naszych rozmów. Oczywiście ostateczna decyzja należy do mnie jako proboszcza, ale ja słucham i wiele rzeczy udało nam się zrobić. Nasi parafianie chwalą wikarych, dlatego to cieszy bardzo moje serce. Nawet nie wpadam w zazdrość [śmiech].

W parafii pojawiły się też nowe formy duszpasterskie. Jakie?

Moim ulubioną formą jest Nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego. Wzięło się to z czasów, kiedy pracowałem w Miliczu. Wtedy św. Jan Paweł II zawierzył świat Miłosierdziu Bożemu. Pamiętam jak dziś ten początek, kiedy zaczęliśmy odmawiać Koronkę wspólnie. Nie ukrywam, że Kult Bożego Miłosierdzia zajmuje w moim sercu wyjątkowe miejsce. Odkrywałem jego piękno w mojej poprzedniej parafii w Pakosławsku i wprowadzam też tutaj w Kątach Wrocławskich. Modlimy się wtedy w każdy ostatni piątek miesiąca, czytają to pięknie parafianie.

Widziałem też przy ołtarzu piękną figurę Maryi.

Dodatkowo wprowadziliśmy nabożeństwo fatimskie. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że tutejsza wspólnota wiernych kocha Matkę Bożą. Oni to potwierdzają i pokazują swoim życiem. Nabożeństwo zaczynamy 13 maja, kończymy w październiku. Figura Maryi przywieziona została z Fatimy, a kiedy wyruszamy z nią w procesji, to przyłączają się do nas także mieszkańcy okolicznych wsi i miejscowości.

Zna ksiądz dobrze swoich parafian?

Najstarsi z nich to repatrianci ze Wschodu, z okolic Lwowa oraz Wołynia. Mam takie wrażenie, że fundamentem tej parafii są ludzie starsi. Oni trzymają ta wspólnotę, są przywiązani do kościoła, do swojej wiary i są bardzo ofiarni. To nie jest zarzut, że parafia się starzeje i nie ma młodych ludzi. Mało jest osób przyjezdnych, większość to urodzeni w Kątach Wrocławskich, ale pracują przeważnie we Wrocławiu. Powstają nowe osiedla, parafia liczy ponad 7400 osób, ale cały czas się powiększa.

Jakieś wnioski duszpasterskie jeszcze krążą w księdza głowie?

Po kilku miesiącach obserwacji, razem z księżmi współpracownikami doszliśmy do wniosku, że nasi wspaniali parafianie kochają adorować Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. To było takie odkrycie, które z pozoru może wydawać się prozaiczne. Skoro chodzisz do kościoła, to chyba naturalne jest, że chcesz adorować Chrystusa. Tutaj było dla nas zaskoczeniem, ale także impulsem do dalszej pracy duszpasterskiej. Ludzie zaczęli mówić – jest więcej adoracji, będą nowe powołania do kapłaństwa i zakonu. Na razie takich nie ma, ale gorliwie się modlimy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję