Reklama

Świat

34. ŚDM w Panamie: Nadzieja dla Kościoła, świadectwo dla świata

Od 22 do 27 stycznia z udziałem Franciszka odbyły się w Panamie 34. Światowe Dni Młodzieży - pod hasłem: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego”. Wzięło w nich udział ponad 700 tys. młodych ze 156 krajów świata, którym towarzyszyło 450 biskupów i 2,3 tys. księży oraz 2,5 tys. dziennikarzy. Ojciec Święty nazwał je „świętem radości i nadziei dla całego Kościoła, oraz świadectwem wiary dla całego świata”. Była to również 26. podróż zagraniczna papieża Begoglio.

[ TEMATY ]

ŚDM w Panamie

Franciszek w Panamie

Miguel Sinclair/Flickr.com

Przylot

Franciszek wylądował 23 stycznia o 22.15 na międzynarodowym lotnisku Tocumen koło Miasta Panamy. Na płycie lotniska papieża witało ok. 2 tys. mieszkańców Panamy, klaszczących i wznoszących okrzyki, a nad ich głowami powiewały flagi watykańskie i panamskie, a na zaimprowizowanej scenie zespół artystów w strojach narodowych wykonywał tańce ludowe.

Ojca Świętego powitali najpierw przedstawiciele władz państwowych z prezydentem Juanem Carlosem Varelą i jego małżonką oraz biskupi, wśród nich kard. José Luis Lacunza i arcybiskup stolicy - José Domingo Ulloa. Obecny był także nuncjusz apostolski w Panamie, abp Mirosław Adamczyk.

Reklama

Ojciec Święty po wyjściu z samolotu uściskał kilkoro dzieci, a następnie wraz prezydentem i jego małżonką, przeszedł - przy dźwiękach hymnów Watykanu i Panamy - po czerwonym dywanie do niewielkiego pawilonu. Po chwili Papież entuzjastycznie witany przeszedł wzdłuż sektorów. A następnie wsiadł do skromnego, czarnego samochodu i w eskorcie honorowej odjechał do nuncjatury apostolskiej, która była jego rezydencją przez cały czas pobytu w Panamie. Na trasie 22-kilometrowego przejazdu witały go wielotysięczne tłumy mieszkańców i uczestników ŚDM.

Spotkanie z władzami: Panama mostem między oceanami i naturalną ziemią spotkań

Nazajutrz rano, 24 stycznia Franciszek – zgodnie z obowiązującym protokołem - spotkał się z prezydentem na półgodzinnej, prywatnej rozmowie. Wraz z prezydentem Juanem Carlosem Varelą Rodríguez i jego małżonką na krótko wyszli na balkon, z którego Ojciec Święty pozdrowił zgromadzonych przed budynkiem. Przed odjazdem rozmawiał ze stojącą wśród pielgrzymów grupą niepełnosprawnych i ich opiekunami.

Reklama

Następnie Ojciec Święty udał się do Palacio Bolivar na spotkanie z ok. 700 przedstawicielami władz, społeczeństwa obywatelskiego i korpusu dyplomatycznego. Prezydent podkreślił, że Panama jest „miejscem spotkania różnych narodów i ziemią marzeń". Zaznaczył, że od ponad 500 lat wykorzystuje ona swe uprzywilejowane położenie geograficzne "pośrodku świata", aby "być punktem spotkania i wymiany, ewangelizacji, handlu i pomostem m narodami". Podkreślił też rolę Kościoła katolickiego a szczególnie wspólnot zakonnych, dziękując za "cudowne dziedzictwo pomocy najbardziej potrzebującym i troskę o chorych i o oświatę".

Franciszek w swym przemówieniu podkreślił, że Panama jest „mostem między oceanami i naturalną ziemią spotkań”. Zauważył, że powinna być ona nie tylko centrum regionalnym lub punktem strategicznym dla handlu czy tranzytu, lecz – jak się wyraził - „ziemią marzeń, stawiającą wyzwanie wielu pewnikom naszego czasu i stwarzającą życiodajne perspektywy”.

Wezwał miejscową klasę polityczną do troski, by wszyscy mieszkańcy mieli możliwość poczuć się twórcami swego losu, losu swoich rodzin i całego państwa. Zaapelował o zapewnienie dostępu do edukacji i godnej pracy. Podkreślił też wagę troski o sprawiedliwość społeczną i zaznaczył, że służba publiczna powinna być synonimem uczciwości i sprawiedliwości oraz przeciwieństwem wszelkiej formy korupcji.

Na spotkaniu z biskupami Ameryki Środkowej: Abp Romero waszym wzorcem!

Następnie papież udał się do kościoła pw. św. Franciszka na spotkanie z Sekretariatem Episkopatu Ameryki Środkowej (SEDAC). W jego skład wchodzi ok. 60 biskupów z Panamy, Salwadoru, Kostaryki, Gwatemali, Hondurasu i Nikaragui.

Papież wezwał biskupów do inspirowania się postawą św. Oskara Romero i jego hasłem biskupim „Sentire cum Ecclesia” (Odczuwać z Kościołem). Abp Romero został zamordowany w 1980 r. w San Salvador, a w październiku ub. r. został kanonizowany.

Franciszek zaznaczył, że „odwołanie się do postaci abp. Romero oznacza odwołanie się do świętości i proroczego charakteru, który żyje w DNA waszych Kościołów partykularnych”. Podkreślił, że odczuwanie z Kościołem to przede wszystkim umiłowanie go jako matki, która zrodziła nas w wierze i świadomość bycia jego częścią. Tłumaczył, że chwała Kościoła polega na niesieniu kenozy (uniżenia) Chrystusa. „W Kościele Chrystus żyje pośród nas i dlatego musi być on pokorny i ubogi, ponieważ Kościół wyniosły, Kościół pełen pychy, Kościół samowystarczalny nie jest Kościołem kenozy” – mówił.

Zwrócił też uwagę na dramatyczną sytuację młodych Ameryki Środkowej. Przypomniał, że wielu z nich gorąco pragnie Ewangelii i zachęcił biskupów, by wychowywali ich do odpowiedzialnego korzystania z wolności w obliczu zagrożenia życiem w fałszu. Zauważył, że także wielu imigrantów to osoby młode. Wezwał Kościół, by zaoferował im gościnę przezwyciężając lęki i podejrzenia oraz umacniając więzy. Wskazał, że sytuacje w jakich znajduje się wielu migrantów wzywają pasterzy do „nawrócenia, do solidarności i do zdecydowanych działań wychowawczych”.

Kończąc, zachęcił biskupów do pielęgnowania ubóstwa, będącego „matką i murem”, wzywającego do płodności, do daru z siebie, oraz chroniącego przed pokusą światowości duchowej, polegającej na „przykryciu «pobożnymi» wartościami żądzy władzy i znaczenia, próżności i pychy, a nawet arogancji”. „Ubóstwo jest matką i murem, ponieważ strzeże naszych serc, aby nie popadły w ustępstwa i kompromisy, które osłabiają wolność i parezję, do których wzywa nas Pan” – stwierdził.

Powitanie z uczestnikami XXXIV ŚDM: Budujcie kulturę spotkania!

Po południu 24 stycznia Papież przybył na położone na wybrzeżu Oceanu Spokojnego pole Maki Bożej Starszej (Cinta Costera), na którym oczekiwało go ponad 350 tys. pielgrzymów ze 156 krajów świata. Przy dźwiękach hymnu ŚDM dotarł do podium. Wraz z dwójką młodych Panamczyków przeszedł przez replikę śluzy Kanału Panamskiego. Po drugiej stronie czekało pięcioro młodych z różnych kontynentów.

Jako pierwszy papieża powitał arcybiskup Panamy, José Domingo Ulloa. Podziękował mu za przyznanie Panamie i całej Ameryce Środkowej organizacji Światowych Dni Młodzieży. Wyjaśnił, że „dzięki temu bardzo wielu młodych ludzi z tego regionu, zwłaszcza tych, naznaczonych wykluczeniem i ubóstwem, może przeżyć doświadczenie spotkania z innymi, dzielić się marzeniami, planami i wyzwaniami”. To zaś odprowadzi do ponownego odkrycia, tego, że „są głównymi sprawcami odnowy Kościoła i społeczeństwa”.

Po chwili papieża powitały pary młodych reprezentujących różne kontynenty. Zaraz potem młodzi z czterech krajów Ameryki Łacińskiej przybliżyli papieżowi postaci świętych patronów tegorocznych Światowych Dni Młodzieży: św. Jana Pawła II, św. Jana Diego, Marcina de Porresa, Różę w Limy, s. Marię Romero, Józefa Sancheza del Río i Oskara Arnulfa Romero. Młody Salwadorczyk podkreślił, że stał się on świętym nie tylko z powodu męczeństwa, poniesionego z miłości do biednych i cierpiących, ale także dlatego, że zawsze rozświetlał swe życie radością bycia pasterzem, który towarzyszy i rozumie innych.

Papież witając młodych zaznaczył, że Światowe Dni Młodzieży są „świętem radości i nadziei dla całego Kościoła, a dla świata wielkim świadectwem wiary”. Nie są jakimś „Kościołem paralelnym, bardziej «rozrywkowym»”, a wręcz przeciwnie. Tłumaczył, że „chcemy tu odkryć na nowo i rozbudzić wraz z wami nieustanną nowość i młodość Kościoła, otwierając się na nową Pięćdziesiątnicę”. A warunkiem tego jest „słuchanie siebie i słuchając uzupełnianie się nawzajem”. Ponadto dawanie świadectwa poprzez konkretną służbę.

Przypomniał młodym, że bycie uczniem Jezusa, to zawsze wyruszenie w drogę i podjęcie ryzyka. Zaapelował do nich o przezwyciężanie podziałów i tworzenie „kultury spotkania”. A „kultura spotkania jest tym, co sprawia, ze kroczymy razem mimo naszych różnic, ale z miłością, wszyscy zjednoczeni na tej samej drodze”. Apelował by młodzi swoją postawą przezwyciężali podziały oraz tendencję do wykluczania i eliminowania tych, którzy nie są tacy, jak my. „Wręcz przeciwnie, wiemy, że ojciec kłamstwa woli lud podzielony i kłótliwy, niż lud, którzy uczy się pracować razem” - tłumaczył Ojciec Święty.

Zaznaczył też, że „kultura spotkania jest wezwaniem i zaproszeniem, by mieć odwagę podtrzymywania wspólnego marzenia”, a „marzenie to nazywa się Jezus, jest zasiane przez Ojca z ufnością, że będzie wzrastać i żyć w każdym sercu”. Wyraża się ono słowami „Miłujcie się wzajemnie, jak Ja was umiłowałem” (J 13,34).

Spotkanie zakończyło wspólne „Ojcze nasz” i papieskie błogosławieństwo. Wybrzmiała też antyfona Salve Regina, a Franciszek złożył kwiaty u stóp figury Matki Bożej.

Franciszek w więzieniu: Chrystus nie boi zbliżać się do ludzi znienawidzonych przez społeczeństwo

W piątek rano Franciszek odwiedził młodych osadzonych w Ośrodku Karnym dla Nieletnich „Las Garzas” w miasteczku Pecora. Więźniowie powitali go owacyjnie. Spotkanie rozpoczęło się pieśnią „Modlitwa ubogiego”, wykonany przez chór więźniów.

Papieża powitał, opowiadające o swoich powikłanych losach złożył 21-letni Luis Oscar Martínez De la Cruz. Wyznał, że po wyjściu na wolność chciałby zostać szefem jakiejś instytucji międzynarodowej i „technikiem od specjalistycznego chłodzenia”. Liczy też na to, że da radość swej matce i nawiąże kontakt z rodziną, którą wcześniej utracił.

Po jego wystąpieniu rozpoczęło się nabożeństwo pokutne, w czasie którego papież wygłosił homilię, po czym zasiadł do konfesjonału i wyspowiadał troje osadzonych, m.in. chłopaka, który w wieku 16 lat został skazany za podwójne zabójstwo.

Franciszek zaapelował do więźniów jak i do więziennego personelu, by podjęli „wysiłek szukania i odnajdywania dróg integracji i transformacji”. W przemówieniu, którego dużą część wygłosił odchodząc od przygotowanego wcześniej tekstu, Franciszek nawiązał do odczytanego fragmentu Ewangelii św. Łukasza (15, 1-7), mówiącego o zgorszeniu faryzeuszy i uczonych w Piśmie tym, że Pan Jezus „przyjmuje grzeszników i jada z nimi”. Podkreślił, że Chrystus nie boi zbliżać się do ludzi znienawidzonych przez społeczeństwo i wskazał na dwa przeciwstawne spojrzenia: szemrania i plotki, reprezentowane przez faryzeuszy i uczonych w Piśmie oraz na „Jezusowe spojrzenie nawrócenia”. Zaznaczył, że postawa szemrania i plotki zatruwa wszystko, ponieważ wznosi niewidzialny mur, sugerujący, że przez spychanie na margines, rozdzielanie lub izolowanie - magicznie zostaną rozwiązane wszystkie problemy.

Zwracając się do młodocianych przestępców apelował dalej: „Pomóżcie nam dowiedzieć się, jaki jest najlepszy sposób, aby towarzyszyć procesowi transformacji, którego wszyscy potrzebujemy jako rodzina”. Wskazał, że „społeczeństwo jest płodne, gdy potrafi wytworzyć dynamizmy mogące włączać i integrować, zająć się i walczyć, by stworzyć szanse i alternatywy, które przyniosą nowe możliwości dla jego dzieci, gdy podejmowane są starania, by tworzyć przyszłość ze wspólnotą, edukacją i pracą”.

Następnie wszyscy odmówili Modlitwę Pańską, po czym Ojciec Święty udzielił błogosławieństwa. Przed opuszczeniem placówki Ojciec Święty otrzymał drewniany pastorał, wykonany przez czworo osadzonych przedstawiający łańcuch, rozerwany przez krzyż, a także logo ŚDM.

Ośrodek Karny dla Nieletnich „Las Garzas” w Pecorze rozpoczął działalność w 2012 jako wzorcowa placówka tego rodzaju nie tylko w Panamie, ale w całym tym regionie i jest obliczony na 192 więźniów. Prowadzona jest tam resocjalizacja na płaszczyźnie wychowawczej, rodzinnej i sanitarnej.

Przed wyjazdem do Ośrodka Karnego Franciszek spotkał się prywatnie także z grupą 450 młodych kubańskich uczestników Światowych Dni Młodzieży w Panamie. Mieszkają oni w Esclavas College, w pobliżu nuncjatury. W 10-minutowym spotkaniu uczestniczyło też dwóch towarzyszących im biskupów z Kuby.

Po obiedzie Franciszek spotkał się w nuncjaturze apostolskiej w Panamie z grupą młodzieży z sieci Scholas Occurentes. Jest to światowa sieć szkół pod patronatem Kościoła. Młodzież zaproponowała zorganizowanie pokojowego marszu studentów, którego celem miałoby być wezwanie do rozwiązania obecnego kryzysu w regionie Ameryki Środkowej i Karaibów. Jedna z uczestniczek, Martha Avila z Hondurasu, zaśpiewała napisaną przez siebie poruszającą piosenkę przeciwko znęcaniu się nad słabszymi, która bardzo poruszyła Ojca Świętego.

Droga Krzyżowa z apelem o nadzieję

W piątkowy wieczór 400 tys. młodych wzięło udział w nabożeństwie Drogi Krzyżowej z papieżem Franciszkiem. W rozważaniach 14 stacji nawiązano do takich tematów, jak: migracja, przemoc, przestępczość.

Na wstępie Ojciec Święty zaznaczył, że pójście z Chrystusem jest łaską i ryzykiem. Jest łaską „ponieważ angażuje nas w życie wiarą i poznanie Go, wkraczając w najgłębszą część Jego serca, rozumiejąc moc Jego słowa i głębokie znaczenie Jego działań, Jego pełną miłości bliskość”. Jest też ryzykiem „ponieważ Jezus Nauczyciel, Droga, Prawda i Życie wie, że Jego słowa, gesty, Jego działania są sprzeczne z duchem świata, z ludzką ambicją, z propozycjami kultury odrzucenia i braku miłości”.

Rozważania do pierwszej stacji przygotowali młodzi z Hondurasu, którzy mówili o ubogich oraz o powołaniu. Drugą stację powierzono Kubańczykom, którzy prezentowali temat poszukiwania jedności i ekumenizmu. Przy trzeciej stacji Salwadorczycy, nawiązując do postaci św. Oskara Romero mówili o Kościele męczenników. W stacji czwartej Gwatemalczycy poruszyli temat ludów tubylczych, zaś w piątej młodzi z Kostaryki - ekologii. Stację szóstą – poruszającą temat migracji – powierzono Wenezuelczykom.

Przy siódmej mieszkańcy Haiti mówili o ofiarach katastrof naturalnych, a przy ósmej Brazylijczycy o nadziei. Stacja dziewiąta poświęcona została przemocy wobec kobiet i powierzona Dominikanie. Przy dziesiątej Kolumbijczycy mówili o prawach człowieka, przy jedenastej Portorykańczycy o korupcji, przy dwunastej młodzi USA o roli matek w społeczeństwie, a przy trzynastej – Meksykanie o terroryzmie i zabójstwach. Stacja czternasta, powierzona Nikaragui, dotyczyła plagi aborcji i grobu jakim dla nienarodzonych dzieci staje się łono ich matek.

Panamczycy z kolei poprowadzili ceremonię, nazwaną „Od krzyża do światła”, w czasie której nastąpiła iluminacja krzyża, a młodzież odczytała apel o nadzieję. „Musimy przekonać świat o wierze, która przemienia, o nadziei, która sprawia powstanie ludzkości z bólu grzechu i śmierci” – stwierdziła panamska młodzież.

W swym rozważaniu Ojciec Święty zauważył, że nawet my, chrześcijanie ulegamy różnym wadom i słabościom, takim jak konformizm, czy różne formy obojętności, nie pozwalające, by rozpoznać Chrystusa w cierpiącym bracie. Ale Pan Jezus utożsamił się na krzyżu z każdym cierpieniem, z każdym, kto czuje się zapomniany. „Ojcze, dzisiaj droga krzyżowa Twego Syna trwa nadal” – stwierdził Franciszek, wymieniając różne sytuacje ludzkiego cierpienia.

Zachęcił do wpatrywania się w Maryję, by uczyć się od niej towarzyszenia cierpieniu naszych braci i sióstr. „Podobnie jak Maryja, chcemy być Kościołem, który sprzyja kulturze zdolnej do przyjmowania, chronienia, promowania i integrowania: która nie piętnowałaby, a tym bardziej nie uogólniała z najbardziej absurdalnym i nieodpowiedzialnym potępieniem, utożsamiając każdego imigranta jako niosącego zło społeczne” – stwierdził papież.

„Naucz nas, Panie, stać u stóp krzyża, u stóp krzyży. Otwórz dziś wieczór nasze oczy, serce. Ocal nas od paraliżu i zamętu, od lęku i rozpaczy. Naucz nas mówić: oto jestem tu z twoim Synem, razem z Maryją i tylu umiłowanymi uczniami, którzy pragną przyjąć Twe królestwo w swoich sercach” – modlił się Ojciec Święty przed błogosławieństwem.

Do kapłanów podczas Mszy św. w katedrze: Odnajdujcie wciąż źródła nadziei!

W sobotę 26 stycznia rano Franciszek odprawił Mszę św. w panamskiej archikatedrze Matki Bożej Starszej (Santa María la Antigua), podczas której poświęcił ołtarz z relikwiami świętych Jana Pawła II i Oskara Romero. W uroczystej Eucharystii uczestniczyli m. in.: prezydent Panamy, Juan Carlos Varela z rodziną, przedstawiciele rządu i władz miasta.

Zwracając się do zgromadzonych kapłanów, osób konsekrowanych i przedstawicieli ruchów apostolskich, papież wskazał na konieczność powrotu do źródeł swego powołania jako lekarstwa na „znużenie nadziei”.

Zwracając się do księży i zakonników podkreślił, że w każdej z sytuacji wypalania się konieczne jest znalezienie „studni, która mogłaby zaspokoić i ugasić pragnienie oraz zmęczenie po przebytej drodze”. Zauważył, że jest to zmęczenie nadzwyczaj paraliżujące, a rodzi się ono z patrzenia w przyszłość, nie wiedząc, jak zareagować na intensywność i niepewność przemian, które przeżywamy jako społeczeństwo a także z subiektywnego poczucia, jakby Bóg był daleko i opuścił swój Kościół. Grozi to zadomowieniem się w życiu duchownych „szarego pragmatyzmu, ale także przekonania, że Bóg i Kościół nie mają nic do powiedzenia ani dania temu nowemu rodzącemu się światu”.

Zwrócił uwagę, że lekarstwem na to „znużenie nadziei” jest powrót do źródła, czyli odczytanie na nowo charyzmatów, jakimi Bóg obdarzył swój Kościół.

Zachęcił, by powracać do miejsca pierwszej miłości oraz dziedzictwa poprzedników, nie użalając się nad sobą, „aby spotkać oczy, którymi dzisiaj Chrystus nadal nas poszukuje, wzywa i zachęca do misji”.

Następnie - po odśpiewaniu Litanii do Wszystkich Świętych - Franciszek umieścił w ołtarzu relikwie czworga świętych: Marcina de Porresa i Róży z Limy - pierwszych rodzimych świętych ziemi amerykańskiej, Oskara Romero - arcybiskupa-męczennika z Salwadoru oraz patrona młodzieży i ŚDM - Jana Pawła II. Relikwie świętego papieża Polaka, podarowane przez kard. Stanisława Dziwisza, przywiózł do Panamy jego następca, metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski. Papież namaścił ołtarz olejami świętymi i okadził.

Dziękując Ojcu Świętemu abp Ulloa Mendieta podkreślił, że "w tej bazylice katedralnej Matki Bożej «La Antigua» jest obecny Kościół katolicki, będący wyrazem ludu, który przyjął wiarę 505 lat temu z rąk Maryi Panny. Jest to wiara, którą chcemy odnowić przed Następcą Piotra, Wikariuszem Chrystusa, aby powiedzieć jak Maryja: «Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według Słowa Twego»".

Czynna od 1688 r. świątynia jest jedną z największych katedr w Ameryce Środkowej i została wpisana na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO. W ostatnich latach przeszła gruntowny remont zarówno wnętrza, jak i na zewnątrz.

Obiad z młodzieżą, trudne pytania do papieża

Odbył się w seminarium św. Józefa w Panamie z udziałem siedmiorga młodych pielgrzymów ŚDM, z USA, Palestyny, Panamy, Burkina Faso, Indii, Hiszpanii i z Australii którzy po wyjściu podkreślali, że zapamiętają to wydarzenie na całe życie.

Wrażenie zrobiła na nich prostota i pokora Franciszka. Pytania, jakie zadali papieżowi były różnorodne i dotyczyły kryzysu nadużyć seksualnych w Kościele, jedności chrześcijan, konfliktów zbrojnych, stosunku młodych do systemów politycznych, ale także np. jak długo Franciszek śpi w nocy.

Ojciec Święty z kolei mówił im o konieczności wysłuchania ludzi starszych, cenienia tożsamości i kultury, uczenia się historii, by ulepszać przyszłość oraz formowania młodych liderów, którzy zmienią społeczeństwo.

Czuwanie młodych: Czy chcesz być «osobą wpływową» w stylu Maryi!

To modlitewne spotkanie młodych pielgrzymów z całego świata z papieżem rozpoczęło się w sobotę wieczorem przy śpiewie hymnów poprzednich Światowych Dni Młodzieży. Franciszek przejechał najpierw papamobile wzdłuż sektorów w towarzystwie arcybiskupa Miasta Panama José Ulloa Mendiety, witany owacyjnie przez zebranych. Na wielkich ekranach pokazano młodych ludzi z całego świata, którzy w swych językach wypowiadali słowa Maryi ze Zwiastowania: "Niech mi się stanie według słowa twego".

Trzech młodych złożyło świadectwa, które składały się na trzy bloki: obrona życia, wychodzenie z upadku i prześladowania chrześcijan.

Jako pierwsza opowiedziała o sobie 45-letnia Erika de Buctron z Panamy, matka czworga dzieci: syna i trzech córek, z których najmłodsza - niespełna 3-letnia obecnie Inés urodziła się z zespołem Downa. Oboje z mężem Rogelio są szczęśliwym małżeństwem i - jak przyznała - nie spodziewała się, że w wieku 42 lat jeszcze raz zajdzie w ciążę, "ale Bóg miał inne plany dla mojej rodziny". W 17. tygodniu ciąży lekarz stwierdził, że dziecko ma zespół Downa, potem kobieta przeżyła upadek, który jeszcze bardziej skomplikował sytuację. Powiedziała, że jednak całkowicie zdała się na opiekę Bożą. "Postanowiliśmy kochać ją z całego serca, nie czyniąc różnic w stosunku do pozostałych naszych dzieci, które przyjęły ją z wielką miłością" - wyznała matka. Dodała, że nazwali ją Inés [Agnieszka] dla uczczenia świętej, która jako dziecko poniosła śmierć męczeńską i "z miłości do Chrystusa, jest patronką młodych i narzeczonych oraz jest znakiem czystości".

Jako drugi zabrał głos 20-letni Panamczyk Alfredo Martínez Andrión, mający 6 młodszych braci. W wieku 7 lat został ochrzczony, wkrótce potem przystąpił do pierwszej komunii św., był ministrantem i przyjął sakrament bierzmowania. Gdy miał 16 lat, pogorszyła się sytuacja materialna jego rodziny i panował w niej głód. Chłopiec porzucił naukę i poszedł do pracy, ale niebawem stał bez bezrobotnym, bez wykształcenia. Zaczął brać narkotyki, przestał chodzić do kościoła, spędził rok w więzieniu. W końcu jednak trafił do Fundacji św. Jana Pawła II, gdzie znalazł drugi dom, wsparcie, a przede wszystkim braci. "I oto dziś jestem tutaj, walcząc o swoją rodzinę, gdyż jestem jej jedynym wsparciem ekonomicznym. Chcę powiedzieć wszystkim młodym na świecie, że Bóg nas kocha i nigdy nas nie opuszcza" - zakończył swe wyznanie Alfredo.

Jako ostatnia wystąpiła 26-letnia Palestynka Nirmeen Odeh. Wyznała, że zawsze była lękliwa, a zarazem ciekawa jak "szczur biblioteczny". Ukończyła studia, kierując się jedną podstawową myślą, że najważniejsza w życiu jest wiedza, toteż uznała za najsłuszniejsze trzymać się z dala od chrześcijaństwa. A jednak ciekawiła ją idea Boga i dlatego w 2016 przybyła na Światowe Dni Młodzieży do Krakowa. Tam wyspowiadała się i po raz pierwszy z wiarą przyjęła Ciało Chrystusa. W samolocie, przeczytała "Wyznania" św. Augustyna. Przyznała, że kluczowe znaczenie miał dzień, gdy zrozumiała, że Jezus ją ukochał taką, jaka jest, ze wszystkimi jej słabościami.

Franciszek w swym słowie - wychodząc od wspomnianego widowiska o Drzewie Życia - podkreślił, że zbawienie, które daje nam Pan, jest zaproszeniem do „uczestnictwa w historii miłości, przeplatającej się z naszymi dziejami”. Tak też stało się w życiu Maryi, która powiedziała Bogu „tak”. Zauważył, że chociaż nie była Ona „osobą wpływową” we współczesnym rozumieniu tego pojęcia, to jednak stała się kobietą, która miała największy wpływ na historię.

Następnie z mocą przypomniał, że „tak” Maryi rozbrzmiewa w kolejnych pokoleniach, o czym mówili także ci, którzy na początku czuwania dali świadectwa. Zaznaczył, że powiedzenie Panu „tak” to odwaga, by przyjąć życie takim, jakim jest, akceptując to wszystko, co nie jest doskonałe, czyste lub przefiltrowane, ale mimo to warte jest miłości. Przypomniał też, że Jezus wziął w ramiona trędowatego, ślepca i paralityka, objął faryzeusza i grzesznika, łotra na krzyżu, a nawet uściskał i przebaczył tym, którzy Go krzyżowali.

Tylko to, co się miłuje, może być zbawione, a zatem „pierwszy krok polega na tym, by nie lękać się przyjmować życie takim, jakim jest, objąć życie!” - stwierdził papież.

Następnie przypomniał, że życie to nie tylko najnowsze zdobycze techniki, że „świat nie będzie lepszy, gdy będzie mniej osób chorych, słabych, kruchych lub starszych, którymi trzeba się zajmować, a nawet nie dlatego, że będzie mniej grzeszników, ale będzie lepszy, gdy będzie więcej osób, które są gotowe i mają odwagę zrodzić jutro i uwierzyć w przemieniającą moc Bożej miłości”.

„Czy chcesz być «osobą wpływową» w stylu Maryi, która odważyła się powiedzieć «Niech mi się stanie»? Tylko miłość czyni nas bardziej ludzkimi, pełniejszymi, a cała reszta to dobre, lecz puste placebo” – pytał zgromadzonych Ojciec Święty.

Nawiązując do adoracji eucharystycznej, która nastąpiła wkrótce potem, zachęcał młodzież do otwarcia swych serc przed Bogiem. „Nie bójcie się powiedzieć Mu, że także wy chcecie wziąć udział w Jego historii miłości w świecie, że jesteście gotowi na więcej!” – apelował. Poprosił także o modlitwę w jego intencji.

Na zakończenie argentyński piosenkarz Axel odśpiewał pieśń "Celebra la Vida" (Świętuj życie), po czym rozpoczęła się adoracja Najświętszego Sakramentu. Towarzyszyły jej modlitwy w intencji odkrycia przez młodych swego powołania na różnych drogach życia. W różnych językach modlono się o powołania do małżeństwa, do życia zakonnego, kapłańskiego i o misjonarzy.

Na zakończenie Ojciec Święty modlił się przed pielgrzymującą figurą Matki Bożej z Fatimy, którą następnie przekazał młodzieży, aby towarzyszyła im przez całą noc w ich wypoczynku i modlitwie.

Msza św. posłania: Nie prześpijcie swego powołania!

Z udziałem 700 tysięcy młodych ze 156 krajów świata Franciszek dziś rano odprawił Mszę św. posłania, kończąca 34. Światowe Dni Młodzieży. "Nie jesteście przyszłością, nie tkwicie w „międzyczasie”, lecz jesteście Bożym „teraz” - powiedział. Podkreślił, że Ewangelia powinna w życiu każdego chrześcijanina wyrażać się w "konkretnej miłości daru z siebie". Na zakończenie mszy ogłoszono, że miejscem ŚDM w 2022 r. będzie Lizbona, stolica Portugalii.

Papież najpierw przejechał w papamobile przez sektory na błoniach św. Jana Pawła II w Panamie, entuzjastycznie witany. W latynoskich rytmach nad głowami powiewały flagi 156 krajów. Wśród zgromadzonych było 3,8 tys. pielgrzymów z Polski wraz Agatą Kornhauser-Dudą, małżonką prezydenta RP, 12 biskupami i ponad 200 księżmi.

Arcybiskup Panamy José Ulloa Mendieta witając papieża zapewnił, że "doświadczenie wspólnoty kościelnej oraz odnowa duchowa i duszpasterska, które przeżywaliśmy razem z Następcą Chrystusa, pozostaną na zawsze w życiu każdego z nas".

W homilii Franciszek podkreślił, że „Jezus objawia chwilę obecną Boga, która przychodzi, aby także i nas wezwać do wzięcia udziału w Jego teraz, aby «ubogim głosić dobrą nowinę», «więźniom wyzwolenie, a niewidomym przejrzenie», a «zniewolonych uczynić wolnymi», oraz «aby ogłosić rok łaski od Pana» (Łk 4,18-19)".

Franciszek gorąco zachęcił młodych do "odkrycia powierzonej im misji i zakochania się w niej". Apelował do nich, by poczuli się wezwani już teraz, nie czekając na warunki idealne. Przestrzegł przed pokusą "stwarzania dystansu w relacji z Bogiem" oraz traktowania misji i powołania jako czegoś na przyszłość, a nie w teraźniejszości. Wyjaśnił, że młodość nie może być "synonimem poczekalni dla oczekujących na swój czas". Bo w przeciwnym wypadku marzenia młodych stracą polot, zaczną zasypiać i staną się przyziemnymi, sennymi, miernymi fikcjami.

A jako wzór do naśladowania wskazał na Maryję. "Przez wszystkie te dni w szczególny sposób towarzyszyły nam, jak muzyka w tle, słowa Maryi: «Niech mi się stanie!». Ona nie tylko wierzyła w Boga i obietnice jako coś możliwego, ale wierzyła Bogu i odważyła się powiedzieć „tak”, aby uczestniczyć w tym teraz Pana. Poczuła, że ma misję, rozmiłowała się i to zadecydowało o wszystkim” – podkreślił.

„Czy chcecie żyć konkretnością Jego miłości? - pytał Franciszek na zakończenie homilii, prosząc, aby "wasze tak było bramą wejściową", aby "Duch Święty dał nową Pięćdziesiątnicę dla świata i dla Kościoła”.

"Dla tak wielu młodych, którzy są dzisiaj tutaj, przed Tobą, Ojcze Święty i dla jeszcze liczniejszych, którzy towarzyszyli nam w tych dniach za pośrednictwem środków przekazu, ŚDM były doświadczeniem przemiany, w którym doświadczyli piękna piękna oblicza Pana oraz dokonali ważnych wyborów w swoim życiu" - zwrócił uwagę kard. Kevin Farrell, prefekt Dykasterii ds. Świeckich, Rodziny i Życia, zabierając głos na zakończenie Eucharystii.

Zwrócił uwagę, że najważniejsze owoce tych doświadczeń będą widoczne później w życiu codziennym. Ci sami młodzi, którzy powiedzieli: "Jestem tutaj", powiedzą w swych wspólnotach kościelnych: "Jesteśmy sługami Pana" i otwarci na wezwanie Boga do każdego z nich powiedzą z Maryja: "Niech mi się stanie według słowa Twego".

Kard. Farrel ogłosił też, że Lizbona, stolica Portugalii będzie miejscem Światowych Dni Młodzieży w 2022 r., co zostało przyjęte owacją wszystkich zgromadzonych.

Na zakończenie Mszy św. Franciszek zaapelował jeszcze raz do młodych: „Idźcie dalej, żyjcie wiarą i dzielcie się nią”.

„Proszę was, abyście nie ostudzili tego, co przeżyliście w tych dniach. Powróćcie do swoich parafii i wspólnot, do swoich rodzin i przyjaciół, i przekażcie to doświadczenie, aby inni mogli wibrować z tą siłą i radością, jaką wy macie. Razem z Maryją stale mówcie „tak” marzeniu, jakie zasiał w was Bóg” – apelował Franciszek.

Na Mszy św. na błoniach św. Jana Pawła II (Campo San Juan Pablo II) w Metro Park, oprócz ponad 700 tys. młodych z 156 krajów świata, byli obecni m. in. : prezydent Panamy, Juan Carlos Varela, Kostaryki, Carlos Alvarado Quesada, Kolumbii, Iván Duque Marquez z żoną Marią Julią Ruiz, Hondurasu, Juan Orlando Hernández, Gwatemali, Jimmy Morales Cabrera z żoną Hildą Patricią Marroquin, Salwadoru, Salvador Sánchez Cerén i Portugalii, Marcelo Rebelo de Sousa.

Wśród koncelebransów był też patriarcha Lizbony, kard. Manuel Clemente a także inni biskupi portugalscy, którzy z radością przyjęli wiadomość, że ŚDM w 2022 r. odbędzie się w portugalskiej Lizbonie.

2019-01-27 19:52

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Franciszek w drodze do Rzymu: „W konfesjonale zrozumiałem dramat aborcji”

[ TEMATY ]

obrońcy życia

aborcja

Franciszek w Panamie

Grzegorz Gałązka

Rozmawiając przez około 50 minut z dziennikarzami w drodze powrotnej z Panamy Ojciec Święty poruszył między innymi dramat aborcji, opowiedział się za odpowiedzialną edukacją seksualną, a w odniesieniu do sytuacji w Wenezueli zaapelował o pokojowe rozwiązanie obecnego kryzysu. Mówiąc o lutowym spotkaniu w sprawie nadużyć seksualnych duchownych wobec dzieci zaznaczył, że konieczne jest uświadomienie sobie dramatu ofiar i wypracowanie jasnych reguł postępowania.

Oto pełny tekst konferencji prasowej Ojca Świętego w tłumaczeniu na język polski:

Alessandro Gisotti:

Dobry wieczór!

Ojcze Święty, nadal brzmi nam w uszach wołanie „la juventud del Papa”, „la juventud de Jesucristo”, jak powiedział również abp Ulloa [arcybiskup Panamy]. Tą wielką, intensywną radość tych dni, które dały tyle energii. I myślę, że wszyscy widzieliśmy na Twojej twarzy radość z tego spotkania, jak również w twarzach ludzi młodych. I tutaj przyniosłem coś, co wielu dziennikarzy, myślę, że niemal każdy zna: nie będzie to dokument, który wchodzi w zakres nauczania Papieża, ale jest to dokument, który jak wiem, leży Waszej Świątobliwości bardzo na sercu. Jest to piosenka, którą napisała dziewczyna z Hondurasu, Marthy Avila, której zdjęcie przekazałem Tobie wczoraj. Ta piosenka jest praktycznie piosenką przeciwko znęcaniu się i była trochę znakiem spotkania ze Scholas Occurrentes. To, by powiedzieć, jak bardzo obecny był także element cierpienia tych młodych ludzi, podobnie jak radości, którą widzieliśmy przy wielu okazjach. Chcę wam tylko opowiedzieć o pewnym obrazie, który wywarł na mnie wielkie wrażenie: Ojcze Święty, kiedy przejeżdżałeś w papamobile widziałem wielu młodych, którzy następnie, po pozdrowieniu Ciebie, choćby przez chwilę, padali sobie w ramiona. To mnie poruszyło: dzielenie się radością, czyli młodzi ludzie, którzy obejmowali się wzajemnie po tym, jak widzieli Ciebie, choćby przez chwilę. To jest może coś, co jest lekcją dla nas dorosłych. Młodzi, kiedy są szczęśliwi, dzielą się tym, nie zatrzymują radości dla siebie: tym chciałem się podzielić się z Tobą i z dziennikarzami.

Ojcze Święty, również miałeś - wśród wielu niespodzianek, które sprawiły nam te dni - spotkanie z UNICEF, w ciągu ostatnich kilku chwil przed pożegnaniem się w nuncjaturze.

Nie wiem, czy przed udzieleniem głosu dziennikarzom z pytaniami, Wasza Świątobliwość nie zechciałby skierować kilku słów powitania ...

Papież Franciszek:

Dobry wieczór, a potem dobrego odpoczynku, ponieważ to pewne, że wszyscy są zmęczeni, po tej tak intensywnej podróży. Dziękuję za waszą pracę! Również dla mnie były rzeczy, których nigdy sobie nie wyobrażałem, niespodzianki, takie jak ta, o której powiedział Alessandro Gisotti. O szesnastoletniej dziewczynie z Hondurasu, ofierze znęcania się, która śpiewała pięknym głosem i napisała tę piosenkę. A także spotkanie przed opuszczeniem nuncjatury, z osobami z UNICEF w Ameryce Środkowej, z kilkoma świadectwami dwóch chłopców, a następnie tych, którzy pracują: słyszałem o rzeczach, które poruszają serce. To była mocna podróż. Słowo należy do was.

Alessandro Gisotti:

Podróż, która ma w sobie wiele podróży; dlatego proszę pozostać przy temacie tej wielkiej podróży, która reprezentowała świat poprzez młodych ludzi, którzy tam byli obecni. Oczywiście, pierwsze słowo należy do prasy lokalnej z Panamy: Edwin Cabrera Uribe z Radiopanamá. Zada Tobie dwa pytania w imieniu całej grupy dziennikarzy z Panamy. Dziękuję, Edwin.

Edwin Cabrera Uribe:

Ojcze Święty, przede wszystkim bardzo dziękuję w imieniu moich sześciu kolegów i moim własnym, jako Panamczycy. To, co nam dałeś, jest wspaniałe, bardzo wspaniałe. Pytanie: Ojcze Święty, dziś rozmawiałeś z wolontariuszami, mówiąc im, że żyli misją. Powiedziałeś im: „Wiecie teraz, jak bije serce, kiedy żyjemy pewną misją”. Pytanie brzmi: a misja papieża Franciszka w Panamie? Co cię uderzyło? Co cię poruszyło? Czy papież Franciszek spełnił swoją misję podczas ŚDM w Ameryce Środkowej? Ponieważ miało to miejsce w Panamie, ale od spotkania w Polsce mówiono, że będzie to spotkanie Środkowoamerykańskie. A po drodze mamy niezałatwioną misję w Nikaragui, prawda?

Papież Franciszek:

Moja misja w Dniu Młodzieży jest misją Piotra – umocnienie w wierze i to nie przez chłodne czy nakazujące wskazania, ale pozwalając, by moje serce się wzruszyło i odpowiadając na to, co się tam dzieje. Nie pojmuję, bo tak żyję, nie wyobrażam sobie, trudno mi myśleć, aby ktoś mógł wykonać misję tylko głową. Aby wypełnić misję, trzeba czuć a kiedy czujesz, jesteś poruszony. Uderza cię życie, uderza cię problem ... Na lotnisku żegnałem się z prezydentem i przynieśli afrykańskie dziecko, sympatyczne, bardzo czarne, malutkie. I powiedział mi: „Spójrz, to dziecko przekraczało granicę Kolumbii, jego matka zmarła, pozostało samo. Ma pięć lat. Pochodzi z Afryki, ale wciąż nie wiemy z jakiego kraju, ponieważ nie mówi ani po angielsku, ani po portugalsku, ani po francusku. Mówi tylko językiem swojego plemienia. Trochę je przysposobiliśmy”. Dziecko wyglądające na sprytne, dobrze się poruszało ... Ale tragedia dziecka porzuconego przez życie, bo jego mama nie żyje, a policjant przekazał je do władz, żeby się nim zajęły. To ciebie wzrusza i w ten sposób misja zaczyna nabierać kolorów, coś tobie mówi, porusza twoją czułość. To nie jest coś przemyślanego. Misja zawsze cię angażuje. Przynajmniej mnie angażuje. To dlatego, że jestem „Włochem” i wypływa z mego wnętrza i mnie angażuje. Zawsze mówię młodym: to co robicie w życiu powinniście czynić idąc i za pomocą trzech języków: głowy, serca i rąk. I te trzy języki muszą byś zharmonizowane, abyś myślał o tym, co czujesz i co czynisz, odczuwał co myślisz i co czynisz, czynił to, co czujesz i co myślisz. Nie potrafię dokonać bilansu misji. Idę z tym wszystkim na modlitwę i zawsze trwam przed Panem, czasami zasypiam przed Panem, ale niosąc wszystkie te rzeczy, które przeżyłem w misji i proszę Go, aby umacniał w wierze przeze mnie. W ten sposób rozumiem misję Papieża i w ten sposób ją przeżywam. Były na przykład przypadki, w których pojawiły się trudności natury dogmatycznej i nie mam ochoty odpowiadać tylko rozumowo, ale spontanicznie działam w inny sposób.

Edwin Cabrera Uribe:

Ogólnie rzecz biorąc, czy ŚDM w Panamie spełniły oczekiwania Waszej Świątobliwości?

Papież Franciszek:

Oczywiście, termometrem sprawdzającym, czy podróż spełniła oczekiwania, to zmęczenie i jestem skonany!

Edwin Cabrera Uribe:

I wreszcie, Ojcze Święty, powszechny problem w całej Ameryce Środkowej, w tym w Panamie i większości Ameryki Łacińskiej: ciąże dziewcząt, młodych dziewcząt, przedwczesne ciąże. Tylko w Panamie było ich 10 tysięcy w zeszłym roku, a w Ameryce Środkowej nie było inaczej. Oszczercy Kościoła katolickiego obwiniają Kościół za przeciwstawianie się edukacji seksualnej w szkołach. Kościół katolicki prowadzi wiele szkół i uniwersytetów w Ameryce Łacińskiej. Chciałbym poznać opinię Papieża Franciszka na temat wychowania seksualnego.

Papież Franciszek:

Myślę, że w szkołach trzeba prowadzić edukację seksualną. Płciowość to dar od Boga, to nie jest potwór, to Boży dar by miłować. To, że ktoś używa go do zarabiania pieniędzy, wykorzystywania innych, to inny problem. Musimy zaoferować obiektywną edukację seksualną, bez kolonizacji ideologicznych. Ponieważ jeśli w szkołach prowadzona jest edukacja seksualna przesycona kolonizacją ideologiczną, to osoba zostanie zniszczona. Płciowość, jako dar od Boga musi być edukowana, nie za pomocą surowości, słowo edukować pochodzi od „e-ducere”, wyciągnięcia z osoby tego, co najlepsze i towarzyszenia jej w drodze. Problem leży po stronie osób odpowiedzialnych za edukację, zarówno na poziomie krajowym, jak i lokalnym, lub w każdej szkole: jacy nauczyciele ją prowadzą, jakie podręczniki ... Widziałem wszystkie kolory. Są rzeczy, które prowadzą do dojrzewania, a inne wyrządzają szkody. Myślę, że to ... Nie wiem, czy to obiektywne, czy nie, że nie ma edukacji seksualnej w Panamie i mówię to bez wchodzenia w problemy polityczne Panamy. Potrzebna jest edukacja seksualna dla dzieci. Ideałem jest, aby zaczęli w domu, z rodzicami. Nie zawsze jest to możliwe w wielu sytuacjach rodzinnych lub dlatego, że nie wiedzą, jak to uczynić. Szkoła to nadrabia i musi to czynić, w przeciwnym razie pozostaje pustką, która zostaje wypełniona przez jakąkolwiek ideologię.

Alessandro Gisotti:

Ojcze Święty, teraz pytanie kieruje do Ciebie Javier Brocal, z Romereports.

Javier Martínez-Brocal:

Ojcze Święty, w międzyczasie chcę Tobie przekazać dobrą nowinę: ustanowiłeś nowy rekord, bo w ciągu czterech dni – wystarczyły tylko cztery dni, by zdobyć serca Panamy. Chciałbym zadać Tobie pytanie. Uczynię to po włosku, ponieważ od teraz odpowiedzi będą w języku włoskim. W tych dniach rozmawiałeś z wieloma ludźmi, z wieloma młodymi. Z pewnością będziesz też rozmawiał z młodymi ludźmi, którzy oddalają się od Kościoła lub napotykają trudności. Jaka jest Twoja zdaniem, trudność, którą napotykają młodzi, jakie są przyczyny, które oddalają ich od Kościoła? Dziękuję.

Papież Franciszek:

Jest ich wiele. Niektóre są natury osobistej, ale najbardziej ogólne, myślę, że pierwszym jest brak świadectwa chrześcijan, kapłanów, biskupów. Nie mówię o papieżach, ponieważ była by to przesada [śmiech], ale także i to. Brak świadectwa. Jeśli pasterz jest przedsiębiorcą lub organizatorem planu duszpasterskiego, jeśli pasterz nie jest blisko ludu, to taki pasterz nie daje należnego świadectwa. Pasterz musi być z ludem, pasterz i owczarnia, powiedzmy to w tych kategoriach. Pasterz musi stawać przed owczarnią, aby wskazać drogę; w środku owczarni, by odczuć zapach ludzi i rozumieć, co ludzie czują, jakich rzeczy potrzebują, jak odczuwają; i za owczarnią, aby strzec tyłów. Ale jeśli pasterz nie żyje swoją misją z pasją, ludzie czują się opuszczeni lub mają pewne poczucie pogardy, czują się osieroceni, a gdzie jest osierocenie ... Podkreśliłem rolę pasterzy, ale również chrześcijanie, katolicy obłudni, którzy co niedziela chodzą na Mszę św., a potem nie płacą premii, dają wypłatę „na czarno”, wyzyskują ludzi, a potem jadą na Karaiby, nie tylko w interesach, ale na wakacje, z wyzyskiwaniem ludzi ... „Nie. Jestem katolikiem, chodzę w każdą niedzielę na Mszę św.”. Ale jeśli tak czynisz, to dajesz antyświadectwo, a to moim zdaniem najbardziej oddziela ludzi od Kościoła. Także świeccy, wszyscy ... Powiedziałbym: nie mówcie, że jesteście katolikami, jeśli nie dajecie świadectwa swej wiary. Powiedz: otrzymałem wychowanie katolickie, ale jestem światowy, wybaczcie, ale nie patrzcie na mnie jako na wzór. Trzeba to powiedzieć. Boję się katolików, którzy wierzą, że są doskonali. Ale historia się powtarza: to samo przytrafiało się Jezusowi z uczonymi w Prawie. „Dziękuję Ci, Panie, że nie jestem jak ten biedny grzesznik”. To nie tak. To jest brak świadectwa. Są inne powody, czasem trudności osobiste. Ale najbardziej ogólne jest to właśnie to.

Alessandro Gisotti:

Ojcze Święty, teraz pytanie zada Caroline Pigozzi z „Paris Match”.

Papież Franciszek:

Przede wszystkim chcę Pani podziękować. Widziałem ks. Benoista de Sinety, koncelebrował ze mną ... jest dobrym człowiekiem ... a także dwustu młodych z Paryża.

Caroline Pigozzi:

Jest bardzo szczęśliwy i ma dla Waszej Świątobliwości kolejny list, który przekażę w przyszłym tygodniu, ponieważ musi go napisać .....

Papież Franciszek:

Dobrze. Dziękuję za podarowanie mi tej książki [Benoist de Sinety, Il faut que des voix s'élèvent. Accueil des migrants, appel au courage, Paris 2018).

Caroline Pigozzi:

W każdym razie, Ojcze Święty, widzieliśmy przez cztery dni tych wszystkich młodych modlących się z wielką intensywnością. Można sobie wyobrazić, że niektórzy spośród tych młodych chcą obrać życie zakonne, można również pomyśleć, że pewna liczba ma powołanie. Może ktoś waha się myśląc, że jest to droga trudna bez możliwości zawarcia małżeństwa. Czy można sądzić, że w Kościele katolickim, idąc za obrządkiem wschodnim, pozwolisz, by mężczyźni żonaci zostali kapłanami?

Papież Franciszek:

W Kościele katolickim, w obrządku wschodnim, mogą to uczynić, a oni dokonują wyboru, czy żyć w celibacie czy też w małżeństwie - przed diakonatem.

Caroline Pigozzi:

Ale teraz, w Kościele katolickim obrządku łacińskiego, czy da się pomyśleć, że Wasza Świątobliwość będzie widział tę decyzję?

Papież Franciszek:

Obrządku łacińskiego ... Przychodzi mi na myśl pewne zdanie świętego Pawła VI: „Wolę oddać życie, niż zmienić prawo dotyczące celibatu”. Przyszły mi te słowa na myśl i chcę to powiedzieć, ponieważ są to słowa odważne, w czasach trudniejszych niż obecne, w latach '68 / '70 ... Osobiście uważam, że celibat jest darem dla Kościoła. Po drugie, nie zgadzam się, by pozwolić na celibat opcjonalny: mogła by jedynie pozostać taka możliwość w miejscach najodleglejszych - myślę o wyspach Pacyfiku ... Ale czym innym jest myślenie o takim rozwiązaniu, kiedy istnieje potrzeba duszpasterska, tam pasterz musi myśleć o wiernych. Istnieje książka księdza Lobingera [biskup Fritz Lobinger, Preti per domani, Emi, 2009] to interesujące - jest to kwestia dyskutowana między teologami, nie ma mojej decyzji. Moja decyzja jest następująca: nie zgadzam się na opcjonalny celibat przed diakonatem. To moja osobista sprawa, nie zrobię tego, to jest jasne. Czy jestem „zamknięty”? Być może. Ale nie mam ochoty stawać przed Panem Bogiem z tą decyzją. Wracając do ks. Lobingera, powiedział: „Kościół sprawuje Eucharystię a Eucharystia sprawia Kościół”. Ale tam, gdzie nie ma Eucharystii we wspólnotach - niech pani Karolino pomyśli o wyspach na Pacyfiku ...

Carolina Pigozzi:

... także w Amazonii, ...

Papież Franciszek:

... może tam ... w wielu miejscach ... mówi Lobinger: kto sprawuje Eucharystię? W tych wspólnotach „dyrektorzy”, jak mówimy, organizatorami tych wspólnot są bezpośrednio diakoni, siostry lub świeccy. I Lobinger mówi: można wyświęcić starszego żonatego mężczyznę – taka jest jego teza - można wyświęcić starszego mężczyznę żonatego, ale jedynie po to, aby sprawował munus sanctificandi, to znaczy, aby sprawował Mszę św., sakrament pojednania i namaszczenia chorych. Święcenia kapłańskie dają trzy posługi: regendi - rządzić, pasterz -; docendi - nauczać - i uświęcać. To jest konsekwencją wyświęcenia. Biskup udzieliłby tylko władzy munus sanctificandi: tak brzmi teza. Książka jest interesująca. Być może pomoże to pani przemyśleć problem. Uważam, że problem należy otwierać w tym sensie, gdy istnieje problem duszpasterski z powodu braku księży. Nie mówię, że należy to czynić, bo nie zastanawiałem się, nie modliłem się wystarczająco nad tą sprawą. Ale teolodzy muszą kwestię przestudiować. Przykładem jest ks. Lobinger ... był kapłanem fidei donum, w Południowej Afryce ... jest już stary. Podaję ten przykład, aby zaznaczyć punkty, w których należy sprawy przemyśleć. Rozmawiałem z pewnym pracownikiem Sekretariatu Stanu, biskupem, który pracował w kraju komunistycznym na początku rewolucji; kiedy zobaczyli, jak nadchodziła ta rewolucja - w latach pięćdziesiątych, mniej więcej, biskupi potajemnie święcili chłopów, dobrych ludzi, religijnych. Potem, po kryzysie, trzydzieści lat później, sprawa została rozwiązana. Opowiedział mi też o wzruszeniu, jakie przeżywał, gdy w koncelebrze ujrzał tych chłopów z chłopskimi rękoma, ubierających się w alby, aby koncelebrować z biskupami. Miało to miejsce w historii Kościoła. Jest to sprawa do przestudiowania, do przemyślenia i modlitwy.

Caroline Pigozzi:

... ale są też protestanci, którzy stali się katolikami ...

Papież Franciszek:

Tak, pani pyta mnie, o to, co uczynił papież Benedykt, to prawda. Zapomniałem o tym: „Anglicanorum coetibus”, księża anglikańscy, którzy stali się katolikami i utrzymują życie [małżeńskie], jak gdyby byli obrządku wschodniego. Pamiętam pewną audiencję środową, kiedy było ich bardzo wielu, w koloratkach a z nimi mnóstwo kobiet oraz z dziećmi idącymi z kapłanami za rękę ... i wyjaśnili mi, jak to było. To prawda: dziękuję za przypomnienie mi tego.

Alessandro Gisotti:

Pytanie zadaje teraz Lena Klimkeit z DPA.

Lena Klimkeit:

Ojcze Święty, podczas Drogi Krzyżowej, w piątek pewien młody człowiek wypowiedział bardzo mocne słowa o aborcji. Chciałabym je zacytować przez chwilę: „Istnieje grób, który woła do nieba i potępia straszliwe okrucieństwo ludzkości, jest to grób, który otwiera się w łonie matek, z którego wyrywa się niewinne życie. Niech Bóg pozwoli nam być naprawdę ludźmi, stanowczo bronić życia i sprawić, by na zawsze usunięto prawa, które zabijają niewinne istnienie”. To moim zdaniem bardzo radykalne stanowisko. Zastanawiam się i chciałbym zapytać, czy to stanowisko szanuje również cierpienie kobiet w tej sytuacji i czy odpowiada orędziu Waszej Świątobliwości o miłosierdziu.

Papież Franciszek:

Orędzie miłosierdzia dotyczy wszystkich, także osoby ludzkiej, rozwijającej się w łonie matki. Po popełnieniu tej porażki jest też miłosierdzie. Ale jest to trudne miłosierdzie, ponieważ problemem nie jest udzielenie przebaczenia, ale towarzyszenie kobiecie, która uświadomiła sobie, że dopuściła się aborcji. Są to straszne dramaty. Kiedyś usłyszałem lekarza mówiącego o teorii, według której - nie pamiętam dobrze ... - komórka świeżo poczętego płodu trafia do szpiku matki, i tam jest także pamięć fizyczna. To jest teoria, ale po to by powiedzieć: kobieta, kiedy myśli o tym, co zrobiła ... Powiem pani prawdę: trzeba być w konfesjonale, tam trzeba dać pocieszenie, w żaden sposób nie karać. Dlatego dałem wszystkim kapłanom władzę rozgrzeszania z grzechu aborcji ze względu na miłosierdzie. Zawsze muszą „spotkać się” z dzieckiem. Wiele razy, kiedy płaczą i odczuwają tę udrękę, radzę im: twoje dziecko jest w niebie, rozmawiaj z nim, śpiewaj mu kołysankę, której nigdy nie mogłaś jemu zaśpiewać. I tutaj jest droga do pojednania matki i dziecka. Z Bogiem już jest pojednanie, Bóg zawsze wybacza. Ale miłosierdzie polega także na tym, aby ona przepracowała to, co się wydarzyło. Dramat aborcji. Aby to dobrze zrozumieć, trzeba być w konfesjonale. To straszne…

Alessandro Gisotti:

Dziękuję, Ojcze Święty. Następne pytanie pochodzi od Valentiny Alazraki z Televisa. Jeśli dobrze pamiętam, to chyba jej 150. podróż apostolska ...

Valentina Alazraki:

Powiedziałeś Ojcze Święty, że w tych dniach tutaj w Panamie jesteś bardzo blisko Wenezueli, że czujesz się bardzo blisko Wenezuelczyków, a dzisiaj apelowałeś o sprawiedliwe, pokojowe rozwiązanie, respektujące prawa człowieka wszystkich. Wenezuelczycy chcieliby zrozumieć nieco lepiej, co to oznacza, czekają na słowo, chcą wiedzieć, czy to rozwiązanie oznacza uznanie Juana Guaidó, który jest wspierany przez wiele krajów, inni domagają się wyborów w najbliższym okresie, wolnych wyborów, aby ludzie mogli głosować. Czują, że Wasza Świątobliwość jest papieżem z Ameryki Łacińskiej i chcą usłyszeć twoje wsparcie, pomoc i radę. Dziękuję.

Papież Franciszek:

W tej chwili wspieram cały naród wenezuelski, bo jest to naród cierpiący, zarówno ci stojący po jednej, jak i po drugiej stronie, cały naród cierpi. Gdybym zaczął mówić: „Słuchajcie tych krajów, słuchajcie innych, którzy mówią, to ...”, to postawiłbym siebie w roli, która jest mi obca, z mojej strony byłby to akt nieroztropności duszpasterskiej i wyrządziłbym szkody. Nad słowami, [które dziś wypowiedziałem] zastawiałem się i przemyślałem je ponownie. I sądzę, że w ten sposób wyraziłem swoją bliskość to, co czuję. Cierpię z powodu tego, co dzieje się obecnie w Wenezueli i dlatego prosiłem, aby się pogodzili ..., apelowałem o sprawiedliwe i pokojowe rozwiązanie. Tym, co mnie przeraża, jest rozlew krwi. Proszę również o szczodrość pomocy ze strony tych, którzy mogą dopomóc w rozwiązaniu problemu. Przeraża mnie problem przemocy ... Po wszystkich wysiłkach podjętych w Kolumbii, pomyślcie o tym, co wydarzyło się w Szkole Kadetów Policji przed kilkoma dniami, rzeczy przerażającej. Przelew krewi nie jest rozwiązaniem. Właśnie dlatego muszę ... Nie podoba mi się słowo „zrównoważony”, muszę być pasterzem wszystkich. A jeśli istnieje potrzeba pomocy, za obopólną zgodą, niech poproszą. To jest droga. Dziękuję.

Alessandro Gisotti:

Dziękuję, Ojcze Święty. Teraz kolej na Junno Arocho Esteves z Catholic News Service.

Junno Arocho Esteves:

Dobry wieczór, Wasza Świątobliwość. Pewna młoda dziewczyna z Ameryki powiedziała nam, że podczas obiadu z grupą młodych pielgrzymów zapytała Ciebie o cierpienie i oburzenie wielu katolików, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych z powodu kryzysu nadużyć. Wielu katolików amerykańskich modli się za Kościół, ale wielu czuje się zdradzonych, przygnębionych po ostatnich doniesieniach o nadużyciach i tuszowaniu przez niektórych biskupów i stracili do nich zaufanie. Wasza Świątobliwość, jakie są twoje oczekiwania i nadzieje na spotkanie w lutym, aby Kościół mógł zacząć odbudowywać zaufanie między wiernymi a ich biskupami?

Papież Franciszek:

Jest sprytny! Zaczął od podróży i dojechał tam ... Gratulacje! Dziękuję za pytanie. Pomysł ten zrodził się w łonie K 9 [Rady Kardynałów], bo tam widzieliśmy, że niektórzy biskupi dobrze nie rozumieli albo nie wiedzą, co czynić, albo zrobili coś dobrego lub inną rzecz niewłaściwą. I poczuliśmy się odpowiedzialni za udzielenie „katechezy” w tej sprawie Konferencjom Episkopatów. Właśnie dlatego wezwani zostali przewodniczący [na posiedzenie w lutym bieżącego roku]. Katecheza, aby po pierwsze uświadomiono sobie dramat: co znaczy skrzywdzone dziecko, dziecko molestowane. Regularnie przyjmuję osoby, które były wykorzystywane seksualnie. Pamiętam jedną z nich: przez czterdzieści lat nie mogła się modlić. To okropne cierpienie, to okropne. Zatem po pierwsze: aby stali się tego świadomi. Po drugie: by wiedzieli, co należy czynić, jaka jest procedura. Ponieważ czasami biskup nie wie, co robić, bo jest to coś, co narosło bardzo silnie, a [wiedza o tym, co należy czynić] nie wszędzie dotarła, by tak rzec. Ponadto, by stworzono programy, ogólne, ale które dotarłyby do wszystkich konferencji biskupich: co biskup musi zrobić; co musi zrobić arcybiskup metropolita; co musi zrobić przewodniczący konferencji episkopatu. Ale niech to będzie jasne, w taki sposób, żeby istniały – powiedzmy to trochę w ujęciu prawnym - protokoły, które byłyby jasne. To jest najważniejsze. Ale uprzednim wobec tego, co należy czynić jest to, co powiedziałem wcześniej: uświadomienie sobie. Potem [na lutowym spotkaniu] będzie modlitwa, będzie świadectwo, które pomoże nam w uświadomieniu sobie, a następnie liturgia pokutna, by prosić o przebaczenie dla całego Kościoła. Dobrze pracują nad przygotowaniem tego spotkania. Chciałbym powiedzieć, że dostrzegłem nieco zawyżone oczekiwania: musimy obniżyć oczekiwania, [odnosząc je] do tych punktów, o których mówiłem. Ponieważ problem nadużyć będzie trwał nadal, jest to problem ludzki, ale ludzki wszędzie! Czytałem kilka dni temu statystykę, jedną z tych, które mówią: 50 proc. przypadków jest zgłaszanych, z tych 50 proc. dwadzieścia procent jest wysłuchanych, statystyka ciągle spada – a 5 proc. jest skazanych. To okropne, straszne. Jest to ludzki dramat, który musimy sobie uświadomić. A my, rozwiązując problem w Kościele, uświadamiając sobie, dopomożemy rozwiązać go także w społeczeństwie, w rodzinach, w których wstyd sprawia, że wszystko się ukrywa. Ale najpierw musimy zdać sobie sprawę, posiadać dobre protokoły i iść dalej. To jest to. I ... gratulacje!

Alessandro Gisotti:

Nie wiem, czy jest miejsce na inne pytanie ... Być może w skrócie: Manuela Tulli z ANSY. Jeśli może być szybkie, ponieważ - w gruncie rzeczy - zamierzają podać wieczerzę. Dziękuję Manuela.

Manuela Tulli:

Dobry wieczór, Ojcze Święty. Podczas Światowego Dnia Młodzieży powiedziałeś, że absurdalne i nieodpowiedzialne jest uważanie imigrantów za nosicieli zła społecznego. We Włoszech nowa polityka dotycząca imigrantów doprowadziła do zamknięcia CARA (Ośrodka Przyjęcia Osób Proszących o Azyl) w Castelnuovo di Porto, który Wasza Świątobliwość dobrze zna. Było to doświadczenie, w którym można było dostrzec zaczątki integracji, dzieci chodziły do szkoły, a teraz tym osobom grozi wykorzenianie. Wasza Świątobliwość postanowił obchodzić z nimi Wielki Czwartek 2016 roku. Chciałabym zapytać, co czuje Wasza Świątobliwość w odniesieniu do tej decyzji, aby zamknąć CARA w Castelnuovo di Porto, gdzie sprawowałeś Wielki Czwartek roku 2016. I teraz niebezpieczeństwo przerwania tego doświadczenia, z dziećmi ...

Papież Franciszek:

Tak, słyszałem głosy o tym, co dzieje się we Włoszech, ale byłem pochłonięty tą [podróżą], więc naprawdę nie znam tego dobrze, ale wyobrażam sobie. To prawda, że problem imigrantów jest bardzo złożony. Jest to problem, który wymaga pamięci, czyli zastanowienia się, czy moja ojczyzna została stworzona przez imigrantów. My Argentyńczycy: wszyscy jesteśmy imigrantami. Stany Zjednoczone: wszyscy imigranci. Ta pamięć. Pewien biskup, czy kardynał - nie pamiętam, który - napisał wspaniały artykuł na temat problemu „braku pamięci”, tak to nazywał. To jeden punkt. Następnie słowa, których używam: przyjmować, serce otwarte na przyjęcie; towarzyszyć; promować i integrować. I mówię także: rządzący musi używać roztropności, ponieważ roztropność jest cnotą rządzącego. Powiedziałem to tutaj podczas ostatniego lotu, te słowa. Tak, to trudne równanie. Przypomina mi się szwedzki przykład, operacja Condor w Ameryce Łacińskiej kiedy w latach siedemdziesiątych w okresie dyktatur – przyjęto wielu imigrantów, bardzo wielu, ale wszystkich zintegrowano. Widzę też, co czyni na przykład Sant'Egidio: natychmiast integruje. Ale Szwedzi powiedzieli w zeszłym roku: „Zatrzymajmy się na trochę, bo nie możemy dokończyć procesu”. I to jest roztropność rządzących. Jest to problem miłosierdzia, miłości, solidarności, a ja powtarzam, że państwami najhojniejszymi w dziedzinie przyjęcia – pod innymi względami nie udało im się tego dokonać - były Włochy i Grecja. Nawet trochę Turcja, trochę. Ale Grecja była bardzo hojna. I Włochy, bardzo. I kiedy pojechałem na Lampedusę, było to na początku, roku 2013. Ale to prawda, że trzeba myśleć realistycznie. Jest jeszcze jedna rzecz, którą należy wziąć pod uwagę: sposobem na rozwiązanie problemu migracji jest pomoc krajom, z których pochodzą imigranci. Przybywają oni z powodu głodu lub wojny. Inwestując tam, gdzie jest głód, Europa jest w stanie to uczynić, aby pomóc w rozwoju. Ale mówiąc o Afryce zawsze istnieje ta zbiorowa wyobraźnia, którą mamy w podświadomości: Afryka musi być wyzyskiwana. To jest historyczne i to boli. Migranci z Bliskiego Wschodu znaleźli inne rozwiązania; Liban jest cudem wielkoduszności: ma ponad milion Syryjczyków. Jordania to samo: są otwarci i robią, co mogą, mając nadzieję na ponowną integrację. Turcja również przyjęła trochę imigrantów. I my we Włoszech przyjęliśmy. Ale jest to złożony problem, o którym musimy mówić bez uprzedzeń, biorąc pod uwagę wszystkie te rzeczy, które przyszły mi na myśl.

Alessandro Gisotti:

Dziękuję, Ojcze Święty. A zatem smacznej wieczerzy, dobrej podróży, a za tydzień zobaczymy się ponownie przy kolejnej bardzo ważnej podróży [do Zjednoczonych Emiratów Arabskich].

Papież Franciszek:

Dziękuję bardzo za waszą pracę. Chciałbym powiedzieć coś o Panamie: poczułem nowe uczucie. Znam Amerykę Łacińską, ale nie Panamę. I przyszło mi na myśl to słowo: Panama jest „szlachetnym” narodem. Znalazłem szlachetność. To chciałbym powiedzieć oraz dodać jeszcze jedno, co powiedziałem, kiedy wróciłem z Kolumbii, mówiąc o doświadczeniu Cartageny i innych miast, coś, czego my w Europie nie widzimy: co jest powodem do dumy, w tym przypadku Panamczyków? Podnoszą dzieci i mówią: „To jest moje zwycięstwo, to jest moja przyszłość, to jest moja duma!”. Podczas zimy demograficznej, którą przeżywa Europa, a Włochy są zdecydowanie poniżej zera, te sceny muszą dać nam do myślenia: jaka jest moja duma? Turystyka, willa, pies czy podniesienie w górę dziecka? Dziękuję! Módlcie się za mnie, potrzebuję tego. Dziękuję!

Alessandro Gisotti:

Dziękuję, Ojcze Święty.

CZYTAJ DALEJ

Zachodniopomorskie: Zderzenie dwóch autokarów i busa; 14 osób rannych

2020-07-05 20:24

[ TEMATY ]

wypadek

wypadek

PAP

W miejscowości Dźwirzyno w powiecie kołobrzeskim (woj. zachodniopomorskie) zderzyły się dwa autokary i jeden bus. W wypadku poszkodowanych zostało 14 osób - poinformował PAP rzecznik prasowy Komendy Powiatowej PSP w Kołobrzegu kpt. Krzysztof Azierski.

Jak przekazał PAP strażak, do wypadku doszło w niedzielę wieczorem w miejscowości Dźwirzyno. Zderzyły się tam dwa autokary i bus. "Łącznie w zdarzeniu uczestniczyło 19 osób podróżujących pojazdami, z czego 14 zostało poszkodowanych, w tym dwójka dzieci w wieku około 10 lat" - powiedział kpt. Krzysztof Azierski.

Dodał, że obecnie wszystkie osoby znajdują się poza pojazdami. "Są zaopatrywane zarówno przez zespoły ratownictwa medycznego, Lotnicze Pogotowie Ratunkowe, jak również zastępy OSP i PSP" - przekazał Azierski.

Podkreślił, że nie ma póki co osób poważnie rannych. "Wszystkie osoby są kontaktowe i przytomne" - poinformował strażak.

Okoliczności wypadku wyjaśnia policja. 

CZYTAJ DALEJ

Chroberz zaprasza na jubileusz

2020-07-06 10:36

[ TEMATY ]

diecezja kielecka

Chroberz

TD

Ks. Robert Borecki z obrazem kościoła

Parafia to iście milenijna – Chroberz świętuje w tym roku tysiąc lat istnienia!

- Zapraszam gorąco wraz z parafianami do udziału w jubileuszowej Eucharystii, 16 sierpnia w niedzielę o godz. 15, której będzie przewodniczył bp Jan Piotrowski – mówi w imieniu swoim i wspólnoty ks. Robert Borecki, proboszcz w Chrobrzu od 2018 roku. Z tej okazji parafia przygotowała pamiątkowe obrazki z namalowanym kościołem w Chrobrzu.

Na tysiącletnią metrykę kościoła wskazują Marcin Kromer i Jan Długosz. Pierwsza wzmianka o miejscowości pochodzi z 1153 r. i jest zapisana w Kodeksie Dyplomatycznym Polski pod nazwą „Chrober”.

Pierwszy drewniany kościół przetrwał prawdopodobnie do XVI w. Informacja źródłowa o parafii pochodzi z 1326 r., ale znane są nazwiska proboszczów z 1325 r.: Macieja i Czesława, co potwierdza wcześniejszy rodowód parafii (świątynie mające więcej niż jednego plebana pochodziły sprzed XII wieku.)

Obecny murowany kościół został wzniesiony ok. 1550 r. z fundacji kasztelana zawichojskiego i sandomierskiego, Stanisława Tarnowskiego, konsekrowany w 1570 r. przez sufragana krakowskiego – bp. Marcina Białobrzeskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję