Dobry ogrodnik wie dokładnie, kiedy należy młodą roślinę zaszczepić.
Wie również, co trzeba zrobić, aby stare drzewo uratować przed wyschnięciem,
np. z powodu zaatakowania rośliny przez szkodniki. Aby ogród nie
zarósł chwastami, które ziemię wyjaławiają oraz tłumią rozwój warzyw,
należy nieustannie poddawać go pielęgnacji, czyli oczyszczeniu i
właściwemu nawożeniu. A jak jest z ogrodem ludzkiej kultury?
W roku 1972 została wydana w Chicago książka K. Sadlińskiego,
pt. "Okrężną drogą". Znajdujemy tam słowa wypowiedziane przez jednego
z bohaterów: "Do jakiego stopnia przykazania: nie zabijaj, nie cudzołóż,
nie kradnij są integralną częścią naszej kultury, a do jakiego stopnia
tylko okrasą i maską, za którą kryje się brud?" Pytanie to nie jest
jałowe, jak ziemia przykryta chwastami, ani też nie jest banalne,
jak koperta nie zawierająca listu.
Współczesna kultura potrzebuje oczyszczenia, a więc przyznania
się do swoich braków. Jej nadużycia są poważne, ponieważ są skutkiem
przewrotności człowieka. Ludzka natura zezwala na przewrotność, bo
dopuszcza dokonywanie złych wyborów przez ludzi. Złorodność tych
wyborów jeszcze bardziej wyradza człowieka z jego naturalnego zapatrywania
się na dobro. I dlatego zamiast obiektywnej przestrzeni wartości
moralnych, pośród których następuje wzrost człowieka w jego człowieczeństwie,
kiełkuje stopniowo subiektywna przestrzeń fikcyjnych wartości, głęboko
utożsamianych z użytecznymi jako jedynie ważnymi i obiecującymi szczęście.
Tym sposobem to, co humanistyczne, zostało łatwo zastąpione tym,
co pragmatyczne, to, co ludzkie, stało się czymś nieludzkim. To,
co wyróżniało człowieka od rzeczy, umieściło go między nimi. Od kiedy
człowiek zezwolił na uprzedmiotowienie kultury, tym samym uczynił
wielki krok w kierunku zgody na urzeczowienie samego siebie.
Kultura potrzebuje oczyszczenia, ale najpierw dobrej
diagnozy, aby lecząc, nie niszczyć. A jak postawić diagnozę kulturze,
skoro tak naprawdę nie zależy jej jeszcze na tym, aby iść do lekarza?
Przekształciła ideał świętości w rzeczywistość życia – mówił kard. Marcello Semeraro o Matce Marii Ignazii Isacchi podczas jej Mszy św. beatyfikacyjnej 10 października. Prefekt Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych wskazał, że założycielka Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Najświętszego Serca Jezusa z Asoli miała dar przekazywania pobośności ludziom młodym.
Uroczystość beatyfikacyjna odbyła się 10 października w Mantui. Jak mówił kard. Semeraro podczas Mszy św. beatyfikacyjnej, Kościół celebruje Matkę Marię Ignazję Isacchi, z domu Angelę Caterinę, zwaną Ancillą, „nie dlatego, że dokonała czegoś nadzwyczajnego w oczach świata, ale dlatego, że pozwoliła, by Ewangelia przeniknęła do konkretów jej życia i stopniowo je przemieniała, czyniąc z niego świetlane świadectwo Chrystusa”.
Izajaszowa apokalipsa (rozdziały 24-27) zawiera obraz, który stał się jednym z najtrwalszych symboli nadziei biblijnej, ucztę na górze. „Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win”. Zwraca uwagę zasięg: „dla wszystkich ludów”. Na górze Syjon, w samym sercu partykularnej historii Izraela, zostaje zastawiony stół uniwersalny. Zbawienie ma smak i zapach. Biblia nie wstydzi się obrazów tak cielesnych, bo Bóg zbawia całego człowieka. Na tej samej górze Pan „zedrze całun, który okrywał wszystkie narody, i zasłonę rozpostartą nad wszystkimi ludami”. To całun żałoby, powszechne nakrycie śmiertelności. Pada też zdanie, które Paweł zacytuje w hymnie o zmartwychwstaniu (1 Kor 15,54): „raz na zawsze zniszczy śmierć”. Hebrajski mówi dosłownie. Połknie śmierć na zawsze. Połykaczka zostanie połknięta. „Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza”. To zdanie powróci na ostatnich kartach Pisma (Ap 21,4) jako obietnica nowego Jeruzalem. Od Izajasza po Apokalipsę Bóg jest Tym, który ociera łzy. Eschatologia biblijna ma gest matczyny. „I odejmie hańbę od swego ludu po całej ziemi, bo Pan przyrzekł”. Ostatnia racja nadziei jest prawna, przyrzeczenie. Słowo dane zobowiązuje Dającego. „Powiedzą w owym dniu: Oto nasz Bóg, Ten, któremu zaufaliśmy”. Uczta okaże się spełnieniem zaufania. Perykopa ta jest tłem dzisiejszej Ewangelii o uczcie królewskiej i dalekim tłem każdej Eucharystii. Kościół, ilekroć zastawia stół Pana, ogłasza górę Izajasza i przedsmak dnia, w którym śmierć zostanie połknięta.
Kronika Fotograficzna Walczącej Warszawy, PAX Warszawa 1957. Wikimedia Commons/CC
535. pluton Słowaków ze sztandarem
W zbiorowej pamięci Powstanie Warszawskie zapisało się jako zryw Polaków, ale 1 sierpnia 1944 r. do walki przeciwko Niemcom stanęli także obcokrajowcy mieszkający w okupowanej Warszawie. Najliczniejszą grupą narodowościową wspierającą Polaków w walce byli Słowacy z wyjątkowego 535. plutonu.
To historia o solidarności, legendarnej odwadze, krwi i ofierze z życia na ulicach walczącego Czerniakowa.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.