Reklama

Niedziela Podlaska

Ingres do katedry drohiczyńskiej bp. Piotra Sawczuka

W katedrze drohiczyńskiej 20 lipca 2019 r. rozpoczął się ingres do katedry drohiczyńskiej ks. biskupa Piotra Sawczuka. W uroczystości biorą udział licznie zgromadzeni duchowni, przedstawiciele władz i wierni.

[ TEMATY ]

ingres

bp Piotr Sawczuk

episkopat.pl

Bp Piotr Sawczuk w uroczystej procesji został wprowadzony do kościoła katedralnego. W drzwiach katedry drohiczyńskiej biskup senior Tadeusz Pikus, prepozyt kapituły katedralnej oraz proboszcz parafii ks. Wiesław Niemyjski przywitali pasterza diecezji.

Zobacz zdjęcia: Ingres bp. Piotra Sawczuka

Przedstawiciel Nuncjatury Apostolskiej odczyta bullę nominacyjna papieża Franciszka, mocą której Piotr Sawczuk został powołany do posługi w diecezji drohiczyńskiej. Nowy pasterz Kościoła drohiczyńskiego otrzyma z rąk ks. arcybiskupa Salvatore Pennacchio, Nuncjusza Apostolskiego w Polsce, pastorał, który jest symbolem władzy pasterskiej w diecezji. Będzie to pastorał pierwszego biskupa drohiczyńskiego ks. bpa Władysława Jędruszuka. Istotnym momentem będzie uroczyste wprowadzenie na katedrę ks. Biskupa Piotra Sawczuka. Przedstawiciele duchowieństwa, kapituł kanonickich, osoby życia konsekrowanego, alumni Wyższego Seminarium Duchownego w Drohiczynie złożą przed nowym biskupem drohiczyńskim homagium, będące publicznym aktem czci, szacunku i chrześcijańskiego posłuszeństwa. Bp Piotr Sawczuk, dotychczasowy biskup pomocniczy diecezji siedleckiej, został mianowany przez Ojca Świętego Franciszka biskupem drohiczyńskim. Nowo powołany biskup będzie następcą przechodzącego ze względów zdrowotnych na wcześniejszą emeryturę bp. Tadeusza Pikusa.

- Ufam, że z Bożą pomocą potrafię udźwignąć brzemię odpowiedzialności za Kościół Drohiczyński i strzec duchowych skarbów, jakie ona ma – powiedział w homilii hierarcha.

Reklama

Bp Piotr Sawczuk w uroczystej procesji został wprowadzony do kościoła katedralnego. W drzwiach katedry drohiczyńskiej biskup senior Tadeusz Pikus, prepozyt kapituły katedralnej ks. prał. Zbigniew Rostkowski oraz proboszcz parafii katedralnej ks. kan. Wiesław Niemyjski przywitali pasterza diecezji.

Przedstawiciel Nuncjatury Apostolskiej w Polsce odczytał bullę nominacyjną papieża Franciszka, na mocy której bp Piotr Sawczuk został powołany do posługi w diecezji drohiczyńskiej, po czym wręczył ją nowemu ordynariuszowi. Nowy biskup drohiczyński otrzymał z rąk abp. Salvatore Pennacchio, nuncjusza apostolskiego w Polsce pastorał, symbol władzy pasterskiej w diecezji. Jest to pastorał papieża Piusa XII ofiarowany pierwszemu biskupowi drohiczyńskiemu Władysławowi Jędruszukowi. Wymownym momentem ingresu było wprowadzenie bp Sawczuka na katedrę.

Następnie przedstawiciele duchowieństwa, kapituł kanonickich, osoby życia konsekrowanego, alumni Wyższego Seminarium Duchownego w Drohiczynie, władze samorządowe, ludzie oświaty i nauki, służby mundurowe, ruchy i stowarzyszenia oraz wierni reprezentowani przez rodzinę z Siemiatycz złożyli przed nowym biskupem drohiczyńskim homagium, będące publicznym aktem czci, szacunku i chrześcijańskiego posłuszeństwa.

Reklama

- Urodziłem się na Podlasiu, a teraz przychodzę do Drohiczyna, który jest historyczną stolicą tego regionu. Ciągle wiec pozostaje w jego granicach - powiedział bp Sawczuk w homilii. Hierarcha wspomniał o ziemi podlaskiej, która, jak zauważył, ma swoją historię, tradycję, kulturę i piękno.

– Przed tym chwalebnym dziedzictwem trzeba chylić czoła i tak też czynię – podkreślił biskup. - Ufam, że z Bożą pomocą potrafię udźwignąć brzemię odpowiedzialności za Kościół drohiczyński i strzec duchowych skarbów, jakie ona ma. O to proszę i na to liczę, będąc wspierany przez dwóch biskupów: bp. Tadeusza Pikusa i bp. Antoniego Dydycza.

Dodał, że opierając się na ich modlitwie, myśli, trudzie, chce budować dalej. Podkreślił, że "wszyscy jesteśmy w jednym kościele Chrystusa, i na różne sposoby mamy przyczyniać się do jego wzrostu".

Jak zauważył bp Sawczuk, patrząc z Bożej perspektywy nie ma przecież wschodu, czy zachodu, centrum czy prowincji. - Panu Bogu jest jednakowo blisko do wszystkich – powiedział. Dodał, że z Bożego mandatu mamy mieszać się w życie świata, zabiegając jednocześnie o to by, się z nim nie zmieszać, by się z nim zbytnio nie spoufalić.

Życzenia nowemu biskupowi drohiczyńskiemu złożyli m.in. prezydent RP Andrzej Duda, w imieniu którego list gratulacyjny odczytał ks. kan. Zbigniew Kras, kapelan prezydenta, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, abp Stanisław Gądecki, metropolita białostocki abp Tadeusz Wojda, a także przedstawiciele kościoła prawosławnego.

Bp Piotr Sawczuk, dotychczasowy biskup pomocniczy diecezji siedleckiej, został mianowany przez papieża Franciszka biskupem drohiczyńskim. Kanoniczne objęcie diecezji przez bp. Sawczuka odbyło się dzień wcześniej. Nowo powołany ordynariusz będzie następcą przechodzącego ze względów zdrowotnych na wcześniejszą emeryturę bp. Tadeusza Pikusa.

Bp Piotr Sawczuk urodził się 29 stycznia 1962 r. w Kornicy w woj. mazowieckim. 6 czerwca 1987 r. w katedrze siedleckiej otrzymał święcenia kapłańskie z rąk bp. Jana Mazura. Studia specjalistyczne w zakresie prawa kanonicznego na Wydziale Prawa Kanonicznego Akademii Teologii Katolickiej uwieńczył 27 czerwca 1996 r. obroną rozprawy doktorskiej.

W diecezji siedleckiej był od 1993 r. sędzią w Sądzie Biskupim. Wcześniej pełnił tam urząd notariusza. W latach 1996-2003 był notariuszem kurii diecezjalnej. Od 1 lipca 2003 był kanclerzem kurii diecezjalnej w Siedlcach, a od 7 listopada 2009 r. również wikariuszem generalnym. Wykładał prawo kanoniczne w Wyższym Seminarium Duchownym Diecezji Siedleckiej im. Jana Pawła II oraz w Instytucie Teologicznym w Siedlcach. Ojciec Święty Benedykt XVI podniósł ks. kan. Piotra Sawczuka do godności Kapelana Jego Świątobliwości. Od 19 stycznia 2013 r. był biskupem pomocniczym diecezji siedleckiej.

2019-07-20 12:05

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Godny pochówek żołnierza

Niedziela podlaska 48/2019, str. 1

[ TEMATY ]

pogrzeb

bp Piotr Sawczuk

Ks. Tomasz Łapiński

Doczesne szczątki kpr. Edwarda Iwanowskiego spoczęły w przygotowanej kwaterze

W parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Kosowie Lackim 23 listopada br. odbyła się ceremonia pogrzebowa kpr. Edwarda Iwanowskiego ps. „Szatan”, żołnierza 30. Dywizji Piechoty Armii Krajowej, poległego w walce z niemieckim okupantem 11 kwietnia 1944 r. w okolicy Telak.

Mszy św. pogrzebowej przewodniczył bp Piotr Sawczuk. Uroczystości towarzyszyła asysta honorowa Wojska Polskiego. W pogrzebie udział wzięli senator RP Waldemar Kraska, zastępca dyrektora Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN Joanna Piskorz, archeolog Biura, który nadzorował prace ekshumacyjne Piotr Kędziora-Babiński, burmistrz miasta Jan Słomiak, dyrekcje szkół wraz z pocztami sztandarowymi, kombatanci, strażacy, harcerze, parafianie.

W homilii ksiądz biskup nawiązał do liturgii słowa, która przypomniała prawdę o zmartwychwstaniu. – Życie wieczne ma inny wymiar niż życie ziemskie. Dążymy do pełnego zjednoczenia z Chrystusem po śmierci – zaznaczył ksiądz biskup. Odwołał się również do pseudonimu kaprala, podkreślając, iż „Szatan” oznacza waleczność, poświęcenie, zawziętość, a nie związki ze złym duchem.

Oddział partyzancki, w skład którego wchodził m.in. kpr. „Szatan”, nieustannie się powiększał, a nowi ochotnicy potrzebowali broni. Postanowiono więc ukraść broń Niemcom stacjonującym w rejonie Telak, w Kutyskach na wysuniętej kolonii. Niestety, ich plan się nie udał. Patrol, ostrzelany ogniem broni maszynowej, musiał się wycofać, ponosząc straty w zabitych i rannych. Wtedy poległ kpr. Iwanowski. Przy poległym odnaleziono resztki cywilnych ubrań oraz dwie łuski od niemieckich karabinów. Został pochowany na polu w miejscu śmierci.

25 września br. firma Zabytki, projekty, realizacje Michał Grabowski z Warszawy na zlecenie Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN ekshumowała kpr. Edwarda Iwanowskiego ps. „Szatan”.

Po skończonej Eucharystii, uroczysty kondukt przeszedł na cmentarz parafialny w Kosowie Lackim, gdzie szczątki żołnierza Iwanowskiego spoczęły w kwaterze, tuż obok Grobu Nieznanego Żołnierza.

CZYTAJ DALEJ

Małopolskie: Brak podejrzenia przestępstwa ws. śmierci księdza chorego na Covid-19

2020-04-08 08:22

[ TEMATY ]

kapłan

zmarły

kapłan

Radio Em

Ks. Roman Kopacz

Prokuratura Rejonowa w Bochni, która bada sprawę śmierci proboszcza Drwini (Małopolskie) Romana Kopacza, zakażonego koronawirusem, wciąż nie ma uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa.

Zgodnie z informacjami przekazanymi PAP przez zastępcę prokuratora rejonowego Barbarę Grądzką, śledztwo wciąż się nie rozpoczęło w powodu braku podejrzenia przestępstwa w sprawie śmierci proboszcza Drwini. Nie prowadzono też przesłuchań osób.

„Dalsze czynności zostaną podjęte po analizie dokumentów uzyskanych z Państwowego Powiatowego Inspektora Nadzoru Sanitarnego w Bochni” – zapowiedziała zastępca prokuratora rejonowego w Bochni.

W toku dotychczasowych czynności prokuratura próbowała ustalić m.in. prawidłowość postępowania dotyczącego umieszczenia księdza w izolacji domowej.

Zgodnie z informacjami biura wojewody małopolskiego, podanymi za małopolskim sanepidem, przyczyną śmierci księdza Romana Kopacza nie był Covid-19. Mężczyzna przebywał w izolacji domowej, ponieważ lekarz nie stwierdził konieczności hospitalizacji.

Jak informowała policja, 59-letni ksiądz zmarł 24 marca podczas próby przetransportowania go do szpitala. Wcześniej służby medyczne wezwane przez policjantów bezskutecznie reanimowały kapłana.

Dzień wcześniej, w poniedziałek, policja poinformowana o przebywającym w izolacji księdzu dwukrotnie była z wizytą na plebanii. "Ksiądz się pokazał, nie zgłaszał problemów" – powiedział PAP rzecznik prasowy bocheńskiej policji Łukasz Ostręga.

We wtorek sanepid zadzwonił na policję z informacją, że nie może się skontaktować z proboszczem i poprosił funkcjonariuszy o sprawdzenie, czy z chorym wszystko w porządku.

Wysłanemu na plebanię patrolowi nikt nie otwierał drzwi. Funkcjonariusze ustalili, kto może mieć klucze do budynku. Odpowiednio zabezpieczony policjant wszedł do środka i zastał księdza leżącego w łóżku. "Jego stan był ciężki, był tak osłabiony, że nie mógł mówić. Wezwano pogotowie" – relacjonował rzecznik prasowy policji w Bochni.

Medykom nie udało się uratować życia proboszcza – zmarł w trakcie próby przetransportowania do szpitala, po bezskutecznych reanimacjach.

Roman Kopacz był proboszczem parafii Matki Bożej Królowej Polski w Drwini od 2007 r., był także kapelanem strażaków gminy Drwinia. Pogrzeb duchownego odbył się 26 marca w Trzcinicy koło Jasła – w ograniczonym (by zapobiegać szerzeniu się epidemii) gronie rodzinnym.(PAP)

CZYTAJ DALEJ

W Eucharystii Bóg stwarza nas na nowo

2020-04-09 23:50

Agnieszka Bugała

We wrocławskiej katedrze Mszy św. przewodniczył o. bp. Jacek Kiciński CMF.

Msza Wieczerzy Pańskiej upamiętnia Ostatnią Wieczerzę Jezusa z uczniami. Mszą tą rozpoczyna się Triduum Paschalne. Podczas Mszy w trakcie hymnu „Chwała na wysokości” biją wszystkie dzwony w świątyni, po zakończeniu śpiewu dzwony i organy milkną, w czasie przeistoczenia używane są kołatki bez gongu, w niektórych kościołach odbywa się obrzęd obmycia nóg dwunastu mężczyznom. Po modlitwie po Komunii św. następuje zazwyczaj złożenie życzeń oraz wręczenie kwiatów i upominków kapłanom (w niektórych parafiach zwyczaj ten następuje zaraz na początku mszy). Po zakończeniu Wieczerzy Najświętszy Sakrament przenosi się do kaplicy adoracji, zwanej Ciemnicą (na pamiątkę uwięzienia Jezusa po Ostatniej Wieczerzy), gdzie adoruje się go do późnych godzin nocnych i przez cały Wielki Piątek. Podczas przenosin Najświętszego Sakramentu śpiewa się hymn św. Tomasza „Sław języku tajemnicę”.

Agnieszka Bugała

Taki opis liturgii Mszy wieczerzy Pańskiej znamy, ale dziś ten wieczór w świątyniach wyglądał zupełnie inaczej. Przede wszystkim w ławkach brakowało wiernych, w prezbiteriach nie było ministrantów, którzy mogliby użyć kołatek a kapłanom nie składano życzeń i nie wręczano kwiatów.

Zobacz zdjęcia: Msza Wieczerzy Pańskiej

We wrocławskiej katedrze we Mszy św. sprawowanej pod przewodnictwem o. bp. Jacka Kicińskiego wzięło udział dwóch kapłanów – proboszcz świątyni ks. Paweł Cembrowicz i ks. Bartosz Trojanowski. Ławki i stalle były puste. Tylko w pierwszych ławkach siedziała maksymalna, dozwolona liczba uczestników.

- Triduum Paschalne to trzy dni, w których rozważamy największe tajemnice naszej wiary – przypomniał w homilii o. bp Jacek Kiciński CMF. Biskup zwrócił uwagę, że dziś rozważamy tajemnicę ustanowienia Eucharystii, a w następnych dniach Mękę i śmierć Pana naszego, Jezusa Chrystusa, by wreszcie usłyszeć radosne alleluja.

- Dziś dziękujemy za dwa sakramenty – dar Eucharystii i kapłaństwa. To dzisiaj spełniają się sowa Jezusa: Będę z wami aż do skończenia świata. Jezus zostawił nam siebie pod postacią chleba i wina, w Eucharystii. Jest obecny w Słowie i we wspólnocie, bo gdzie dwaj, albo trzej gromadzą się w Imię Moje, tam ja jestem. Jezus jest obecny pośród nas, jest w naszych domach, rodzinach, również wtedy, gdy dziś łączymy się duchowo w czasie tej Mszy św. – zaznaczył.

Odniósł się również do tegorocznych zmian, które wymusiła pandemia.

- Dziś przychodzi nam przeżywać Wielki Czwartek w zupełnie innej atmosferze, niż co roku. W takie atmosferze, o której nikt wcześniej by nie pomyślał, ani też nikt nie był w stanie przewidzieć. Wystarczyło jedno wydarzenie, pandemia i nasze życie zostało sparaliżowane. To wszystko pokazuje, jak jesteśmy bardzo słabi i jak bardzo potrzebujemy Boga – mówił bp Jacek.

Podzielił się też świadectwem i wspomnieniem spotkania z ludźmi, którzy przez wiele lat nie mogli przyjmować Komunii św. i uczestniczyć w Eucharystii.

- W 2000 r. byłem na dalekiej Syberii, odwiedzałem placówki moich braci, którzy tam pracują. Jeden z nich miał święcenia diakonatu. Spotkałem wiele osób, które mówiły mi, że przez 40 lat nie uczestniczyły w Eucharystii, że przez 40 lat nie przyjmowały Ciała Chrystusa – nie dlatego, że nie chciały, ale dlatego, że nie było kapłanów. Kościoły zostały zniszczone, kapłani albo zamordowani, albo zamęczeni w łagrach sowieckich. Jeden z pracujących tam kapłanów opowiadał mi sytuację pewnej rodziny: Wtedy, gdy niszczono kościoły, gdy profanowano Najświętszy Sakrament tej rodzinie udało się zabrać Najświętszy Sakrament do swojego domu. Przez 40 lat ich dom był kościołem, przez 40 lat modlili się i adorowali Najświętszy Sakrament i przez 40 lat wygląd hostii się nie zmienił! To jest tajemnica naszej wiary, to jest tajemnica obecności Boga pośród nas i w nas – mówił.

- Wtedy, 20 lat temu, pomyślałem sobie: jak my w Polsce mamy dobrze! Kościół w zasięgu ręki, codziennie Eucharystia, spowiedź. Zdałem sobie sprawę wtedy, że my tak naprawdę nigdy w życiu nie doświadczyliśmy głodu Eucharystii… Minęło 20 lat i doświadczamy głodu Eucharystii. I choć kościół w zasięgu ręki, i choć Msza św. codziennie jest odprawiana, to do kościoła nie możemy przyjść – ze względu na ograniczenia i nasze bezpieczeństwo. Dziś wielu z nas doświadcza głębokiego głodu Eucharystii. I choć możemy przystąpić do Komunii św. i duchowo przyjąć Pana Jezusa, to doskonale wiemy, że pełne uczestnictwo w Eucharystii jest największym skarbem dla każdego wierzącego człowieka – podkreślał bp Jacek.

Zachęcił tez, aby zwrócić uwagę na trzy rzeczywistości związane z Eucharystią, a właściwie w Eucharystii zawarte: postawę służby, wdzięczność i dar nowego życia.

Agnieszka Bugała

- W Ewangelii św. Jana byliśmy dziś świadkami nieco szokującego wydarzenia. W czasie wieczerzy Jezus wstał, wziąwszy prześcieradło nim się przepasał, potem nalał wody do misy i zaczął obmywać nogi uczniom i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany. Wiemy jak zareagował Piotr, gdy Jezus do niego podszedł. Ale Jezus nie ustępuje i wyjaśnia: Jeśli więc ja, Pan i nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wy musicie sobie nawzajem umywać sobie nogi – przypomniał treść Ewangelii kaznodzieja i wskazał na kolejność wykonywanych czynności.

- Jezus myje nogi Uczniom zanim połamał chleb, zanim wziął kielich z winem. Jezus obmywa nogi dlatego, że nogami stąpamy po ziemi i na nich osiada brud i kurz. Obmycie nóg jest odnowieniem człowieka w miłości, obmywa kurz tego świata. Jezus pokazuje nam, że droga Eucharystii prowadzi przez służbę drugiemu człowiekowi, przez konkretny czyn miłości. W ten sposób Jezus przywraca w naszym życiu zagubioną hierarchię wartości – skoro Bóg pochyla się nad nami, to powstaje pytanie, czy i my nie powinniśmy pochylać się nad innymi? A skoro Bóg nam służy, to czy i my nie powinniśmy sobie nawzajem służyć? Wielkość człowieka mierzy się służbą miłości wobec drugiego. Pięknie to powiedział Ojciec Święty Franciszek – Jeśli człowiek nie służy, to jego życie traci sens. Służba to miłość, pochylanie się nad drugim człowiekiem jest prawdziwym obliczem miłości.

Bp Jacek wskazał też, że dziś w świecie, w którym żyjemy przeżywamy kryzys służby. Coraz częściej człowiek stawia siebie w miejsce Pana Boga, a wtedy służba pojmowana jest jako służalczość, albo niewolnictwo.

- Gdy człowiek stawia siebie w centrum świata, to zaczyna panować, dominować, narzucać, zniewalać. Zaczyna się liczyć tylko ja – ja zrobiłem, ja załatwiłem, ja zorganizowałem – niekończące się ja sprawia, ze człowiek zaczyna tracić wzrok. Przestaje widzieć Boga i drugiego człowieka. Wszystko to prowadzi do rozczarowania i wielkiego osamotnienia. Gdy liczy się tylko ja, staje się najbardziej osamotnionym człowiekiem na świecie. A w Eucharystii? W Eucharystii Bóg pochyla się nad nami, daje się nam cały, bez reszty, mówiąc „Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje”. To w Eucharystii Bóg staje się bliższy nam, niż my sami siebie, wchodzi do naszego serca, jest obecny – mówił.

Zaproponował też rachunek sumienia z naszej służby drugiemu człowiekowi, zwłaszcza temu, który jest nam najbliższy. Przypomniał też świadectwo Marty Robin, która przez 50 lat przyjmowała tylko Komunię św. – cierpiała, sparaliżowana, ale w tym czasie odwiedziło ją ponad 103 tys. ludzi i każdy, kto się z nią spotkał, zmienił swoje życie.

- Warto sobie postawić pytanie, kiedy ostatni raz pochyliłeś się nad drugim człowiekiem? Nad swoją żoną, swoim mężem, nad ojcem, matką, siostrą i bratem? Kiedy ostatni raz zapytałeś czy ci coś potrzeba? Pytanie o potrzeby człowieka to nie wyraz tkliwości, czy infantylizmu, ale wyraz prawdziwego człowieczeństwa. Gdyby tak nie było, Jezus nie pochyliłby się nad Apostołami. To pochylanie się nad drugim jest bardzo ważne dziś, w czasie pandemii. Jesteśmy świadkami wspaniałych inicjatyw, heroicznych czynów, widzimy jak dobro się mnoży, ale z drugiej strony stajemy się też złośliwymi dla innych, boimy się o własne ja. Mówimy: lepiej na dystans, to bezpieczne. Jaki dystans? Fizyczny? Tak, bo trzeba, ale czy duchowy? Przyjmując Jezusa do serca przyjmujemy samego Boga, dlatego Eucharystia to dziękczynienie za to, ze stał się jednym z nas, że nas tak bardzo umiłował. Dziękować trzeba za wszystko, nawet za to, czego dziś nie rozumiemy. Nawet trudne doświadczenia, bolesne, pozwalają nam odkryć Boga. W Eucharystii Bóg stwarza nas na nowo, odnawia nasze życie. To zawsze przechodzenie z ciemności do światła. – mówił na zakończenie rozważania bp Kiciński.

Po Mszy św. Najświętszy Sakrament został przeniesiony do kaplicy i złożony w tabernakulum.

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję