Reklama

Anna Frąckiewicz

Niedziela lubelska 48/2001

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Przyzwyczailiśmy się słuchać w naszych kościołach podczas Mszy św. muzyki "nieliturgicznej", nie dziwią nas dźwięki gitary. Owszem, młodość ma swoje prawa, ale przecież nie należy odcinać się od korzeni. Niestety, mało kto dzisiaj w ogóle wie, jak powinien faktycznie wyglądać udział muzyki w Liturgii. Na szczęście istnieją jeszcze ośrodki, które propagują zalecenia Soboru Watykańskiego II odnośnie tej kwestii. Z pewnością taką rolę pełni Instytut Muzykologii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. W ramach tego Instytutu działa "Schola Gregoriana", która wykonuje pierwotną muzykę liturgiczną - chorał gregoriański. Dyrygentowi scholi, który jest jednocześnie kierownikiem Katedry Chorału Gregoriańskiego Instytutu Muzykologii - ks. prof. Ireneuszowi Pawlakowi, zadałam kilka pytań, na które odpowiedź, być może, zachęci Czytelników, aby podjęli trud propagowania muzyki gregoriańskiej we wspólnotach parafialnych.

Anna Frąckiewicz: "Schola Gregoriana" powstała w 1974 roku. Proszę opowiedzieć o początkach. Skąd pomysł na wykonywanie tego rodzaju muzyki?

Ks. prof. Ireneusz Pawlak: Instytut Muzykologii ( niegdyś kościelnej) został założony w 1956 r., ale w rzeczywistości kształtował się przez następne dziesiątki lat. Początkowo studenci Instytutu tworzyli chór mieszany, w którym musieli obowiązkowo uczestniczyć. I tak w dużej mierze zostało do dnia dzisiejszego. Na początku lat 70 - tych, kiedy wzrastała już liczba studentów i zaczęły się tworzyć nowe kierunki, ówczesny kierownik, ks. prof. Karol Mrowiec, poddał myśl, aby obok chóru utworzyć zespół chorałowy, który składałby się wyłącznie z wolontariuszy. W sukurs temu pomysłowi przyszło zaproszenie ze strony CIMS (Consotiatio Internationalis Musicae Sacrae) do udziału scholi gregoriańskiej w uroczystościach związanych z 1200-leciem istnienia katedry w Salzburgu. Obchody te wyznaczono na sierpień 1974 roku. I właśnie tego roku ok. Wielkanocy powstała niewielka schola (10 osób) składająca się wyłącznie z głosów męskich. Tak rozpoczęła się historia zespołu "Schola Gregoriana KUL".

Współcześnie muzyka gregoriańska wykonywana jest głównie przez mężczyzn. Dlaczego już w 1975 r. scholę męską poszerzono o głosy żeńskie?

Zespół męski, choć "zdał egzamin" podczas występu w Salzburgu, okazał się niebawem niewystarczający pod względem liczebności. Ten niedostatek, a także próba nawiązania do pierwotnej tradycji wykonywania śpiewów liturgicznych przez całe zgromadzenie wiernych, łącznie z dziećmi, kobietami i mężczyznami, sprawiły, że do scholi dokooptowano również głosy żeńskie. Pociągnięcie to okazało się niezwykle trafne. Kilka lat później zespół liczył już ok. 20 osób, a w miarę upływu lat liczba śpiewaków wzrosła od 25 - 30.

Jaki jest dorobek artystyczny scholi gregoriańskiej i w jaki sposób dzisiaj przejawia się jej działalność?

Schola Gregoriana nie jest nastawiona na występy artystyczne typu estradowego. Jest to zespół ściśle liturgiczny, wykonujący repertuar zgodny z wymogami celebracji. Dlatego trudno mówić o jego dorobku artystycznym. Zaistniały wszakże wyjątki od tej zasady. Zostały one podyktowane różnymi okolicznościami, które miały na celu albo prezentację chorału gregoriańskiego poza liturgią, albo też udział w jakimś konkretnym nabożeństwie czy wydarzeniu o charakterze religijnym. I tak Schola wraz z alumnami Wyższego Seminarium Duchownego w Lublinie przygotowała dramat liturgiczny "Ordo Passionis et Resurrectionis Domini" i kilkakrotnie wystawiła go w 1984 r. Wystąpiła także w ramach III międzynarodowego festiwalu "Musica Antiqua Europae Orientalis" w Bydgoszczy (1985). Zespół śpiewał również podczas częstochowskiego międzynarodowego festiwalu "Gaude Mater" (1994). Zaprezentowano nadto " Misterium Pasyjne" na Festiwalu Muzyki Jednogłosowej w Płocku (1997) . Do tego trzeba dodać niemal coroczny udział we Mszy św. transmitowanej przez Polskie Radio z kościoła Św. Krzyża w Warszawie oraz liczne występy związane z liturgią w kościołach takich miast jak Poznań, Pniewy, Biała Podlaska, Kodeń, Lublin i in.

Proszę nam powiedzieć coś o samej muzyce gregoriańskiej, jest ona przecież dzisiaj prawie w ogóle nie znana.

Nie wnikając w szczegóły możemy powiedzieć, że chorał gregoriański "narodził się" ze zderzenia muzyki liturgicznej Rzymu ze śpiewami galijskimi. Miało to miejsce w VIII - IX w. Pośród różnych dialektów muzycznych Kościoła Zachodniego (ambrozjański, mozarabski, galijski, starorzymski), chorał, nazwany później, bo dopiero w IX w. "carmen gregorianum", a więc odwołujący się do autorytetu papieża Grzegorza I (590 - 604), pojawił się jako najdoskonalszy twór artystyczny w muzyce średniowiecza. Nie jest to, bowiem muzyka jednolita i w dużej mierze nie pochodzi od znanych z imienia kompozytorów. Większość melodii chorałowych została "scentonizowana", czyli "zszyta" w jedną całość z różnych fragmentów. Tej centonizacji musieli jednak dokonać prawdziwi artyści, gdyż piękno chorału gregoriańskiego do dziś nie podlega dyskusji. Ok. IX w. zaczął się dalszy rozwój chorału, ale w zupełnie innym kierunku, niż ten, który wytyczają wcześniejsze traktaty teoretyczne. Powstały nowe formy (tropy, sekwencje), które odbiegały w dużej mierze od dotychczasowych założeń. Niektórzy badacze nazywają ten proces okresem upadku chorału. Niemniej jednak śpiewy gregoriańskie rozbrzmiewały w Polsce przez niemal całe ubiegłe tysiąclecie.

Dlaczego dzisiaj muzyka gregoriańska nie jest już praktykowana w Kościołach?

Obecnie rzeczywiście śpiewy gregoriański są wykonywane w liturgii stosunkowo rzadko, zwłaszcza w Polsce. Na terenie Europy zachodniej częściej spotyka się obrzędy połączone ze śpiewami chorałowymi, głównie w wielkich ośrodkach (katedry, klasztory). Wiadomo też, że w uroczystościach sprawowanych z udziałem papieża w Watykanie, często wykonuje się monodię gregoriańską (np. mszę VIII, Credo III). Odejście od chorału gregoriańskiego w liturgii rzymskiej jest następstwem m. in. źle rozumianej odnowy posoborowej. Wskazania dokumentów są bowiem jednoznaczne. Według Konstytucji o Św. Liturgii: "Śpiew gregoriański Kościół uznaje za własny śpiew liturgii rzymskiej. Dlatego w czynnościach liturgicznych powinien on zajmować pierwsze miejsce wśród innych równorzędnych rodzajów śpiewów" (n. 116). Ponadto w tej samej Konstytucji czytamy: "W obrządkach łacińskich zachowuje się używanie języka łacińskiego...", a językowi ojczystemu "można przyznać więcej miejsca, zwłaszcza w czytaniach i pouczeniach, w niektórych modlitwach i śpiewach..." ( n. 36) . Stąd wniosek, że języki narodowe zostały do liturgii jedynie dopuszczone, a nie nakazane. Przesunięcie akcent na aktywny udział wiernych w liturgii przy jednoczesnym odcięciu się od dotąd uprawianych gatunków doprowadziło do prymitywizacji obrzędów, w tym także do zaniechania śpiewów gregoriańskich - język chorału gregoriańskiego. Innym powodem odejścia od wykonawstwa chorału jest coraz mniejsza znajomość łaciny. Ten język rzadko wchodzi w zakres nauczania szkoły średniej, a nawet w seminariach duchownych przyznaje mu się coraz mniej miejsca. Skutkiem tego jest niska znajomość kultury chrześcijańskiej, na której od tysiącleci budowała cała niemal Europa. Odejście od tych korzeni prowadzi do ogromnego kryzysu, jaki już jawi się przed naszymi oczami.

Czy istnieją szanse powrotu chorału do naszych kościołów?

Trudno mówić o szansach, skoro prawo liturgiczne wyraźnie nakazuje znajomość podstawowych melodii gregoriańskich. Instrukcja " Musicam sacram" wręcz zaleca wykonywanie prostych melodii gregoriańskich nie tylko przez scholę, ale także przez lud. Szczególnie chodzi o znajomość dialogów i aklamacji, prostszych śpiewów stałych (cykle mszalne) i "Pater noster", a także niektórych śpiewów okresowych. W związku z takimi zaleceniami wydano osobne księgi przeznaczone do użytku mniejszych kościołów, których nie stać na powołanie scholi (" Kyriale simplex" 1964 i "Graduale simplex" 1967). Niewątpliwie znajomość pewnego pensum repertuaru gregoriańskiego będzie przydatna podczas udziału w mszach celebrowanych dla wielu grup narodowych. Wówczas, bowiem jedynym "unitatis vinculum" okazuje się chorał gregoriański. Należy przeto powrócić do źródeł muzyki liturgicznej, które ciągle stanowią jej podstawę i gwarantują jej rozwój we właściwym kierunku. Powiem więcej, powrót ten musi nastąpić, zwłaszcza gdy obserwujemy staczanie się muzyki kościelnej po równi pochyłej naszych czasów donikąd. W tym współczesnym zagubieniu możemy zaobserwować pewne tendencje zmierzające do powrotu tradycyjnej muzyki Kościoła. Budzi to jakieś nadzieje na przyszłość. Zapoczątkowany proces wymaga jednak dłuższego czasu.

Na koniec proszę nam opowiedzieć o swoim osobistym stosunku do muzyki gregoriańskiej.

Z tego, co powyżej powiedziałem, wynika jednoznacznie, jaki jest mój stosunek do chorału gregoriańskiego. Gdyby był on negatywny albo obojętny, nie prowadziłbym od 27 lat zespołu "Schola Gregoriana KUL", nie nauczałbym tego śpiewu w seminarium duchownym oraz na uniwersytecie, wreszcie nie zajmowałbym się nim od strony naukowej. Całe niemal moje dorosłe życie i całe wychowanie muzyczne, jakie otrzymałem, upłynęło pod urokiem monodii gregoriańskiej. Nie oznacza to wcale, że nie cenię innych gatunków i form muzyki kościelnej, które wypracowały minione wieki. Nie wyobrażam sobie jednak, aby moja zażyłość z chorałem mogła ulec jakiejkolwiek zmianie. A mówię to nie, dlatego, że mi się tak wydaje lub, że tak trzeba, aby być w zgodzie z dokumentami Kościoła, ale dlatego, że jestem o tym wewnętrznie głęboko przekonany.

Dziękuję za rozmowę.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2001-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Peregrynacja Duszniki-Zdrój. Z Maryją słuchać i czynić

2026-10-06 13:23

[ TEMATY ]

franciszkanie

bp Adam Bałabuch

Duszniki ‑ Zdrój

Peregrynacja Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej

Stanisław Bałabuch

Parafianie i duszpasterze witają Świętą Ikonę Nawiedzenia Matki Bożej Częstochowskiej w parafii pw. św. Franciszka w Dusznikach-Zdroju. Liturgii przewodniczył bp Adam Bałabuch.

Parafianie i duszpasterze witają Świętą Ikonę Nawiedzenia Matki Bożej Częstochowskiej w parafii pw. św. Franciszka w Dusznikach-Zdroju. Liturgii przewodniczył bp Adam Bałabuch.

Ikona Matki Bożej Częstochowskiej rozpoczęła nawiedzenie w dekanacie Kudowa-Zdrój. W poniedziałek 5 października Maryję powitała wspólnota parafii pw. św. Franciszka z Asyżu w Dusznikach-Zdroju. Eucharystii przewodniczył bp Adam Bałabuch.

Po zakończeniu peregrynacji w dekanacie Polanica-Zdrój Święta Ikona przybyła do parafii prowadzonej przez ojców franciszkanów. Nabożeństwo oczekiwania i spotkanie z Maryją przygotowały wspólnotę do modlitwy. Obraz powitał proboszcz o. Mieczysław Lenard wraz z parafianami, a następnie procesyjnie wniesiono go do świątyni. Duszpastersko służą tu także o. Karol Głowacki i o. Kajetan Uljasz, gwardian.
CZYTAJ DALEJ

Papież pojedzie do Asyżu. Kiedy?

2026-10-06 15:00

[ TEMATY ]

Asyż

Papież Leon XIV

PAP

Papież Leon XIV

Papież Leon XIV

Leon XIV weźmie udział w zakończeniu dorocznego międzynarodowego spotkania modlitewnego w intencji pokoju, organizowanego przez Wspólnotę św. Idziego (Sant’Egidio). Odbędzie się ono w dniach 25-27 października w Asyżu, z udziałem 5 tys. osób, w 40. rocznicę modlitwy przedstawicieli religii świata, zwołanego w 1986 roku przez św. Jana Pawła II. Hasłem tegorocznego wydarzenia będą słowa: „Pokój rozbrojony i rozbrajający”, często używane przez Leona XIV.

Zapowiadając asyskie spotkanie na konferencji prasowej w Biurze Prasowym Stolicy Apostolskiej Marco Impagliazzo, przewodniczący Wspólnoty Sant’Egidio, podał, że papież przyjedzie do miasta św. Franciszka w godzinach popołudniowych. Spotka się najpierw z niektórymi uczestnikami wydarzenia. Następnie w dolnej bazylice św. Franciszka będzie przewodniczył modlitwie chrześcijan wraz z prawosławnym patriarchą Konstantynopola Bartłomiejem i innymi zwierzchnikami Kościołów. Papież i patriarcha wygłoszą medytacje. W tym czasie w 13 miejscach Asyżu odbędą modlitwy wyznawców 13 innych religii. Wszyscy zgromadzą się z kolei na placu przed bazyliką, gdzie wokół Leona XIV zasiądzie 80 przedstawicieli wyznań chrześcijańskich i innych religii. Powita ich założyciel Wspólnoty św. Idziego. Swe przesłanie wygłosi papież. „Różni zwierzchnicy religijni zastanawiają się jeszcze, czy także oni zwrócą się do świata z własnym przesłaniem” - poinformował Impagliazzo.
CZYTAJ DALEJ

„Nietykalni” na Camino? 500 tys. pielgrzymów i film o spotkaniu, które zmienia wszystko

2026-10-07 13:45

[ TEMATY ]

film

Rafael

Camino de Santiago

Materiał prasowy

Camino de Santiago przyciąga co roku setki tysięcy osób z całego świata. W 2026 roku liczba pielgrzymów, którzy dotarli do Santiago de Compostela, ponownie przekroczyła 500 tys. Fenomen tej drogi coraz częściej trafia także do kina. 30 października do polskich kin wejdzie „Camino dla opornych” („Compostelle”) w reżyserii Yanna Samuella — film, którego osią jest spotkanie dwojga pozornie niedopasowanych ludzi.

Fred i Adam wyruszają razem na Camino de Santiago, choć początkowo niewiele ich łączy. Ona próbuje uporządkować swoje życie, on mierzy się z poczuciem odrzucenia i własnymi problemami. Droga stopniowo zmienia ich relację.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję