Reklama

Wiara

Kim są Ojcowie Kościoła i dlaczego są ważni?

Wszyscy chrześcijanie podzielają pogląd, że Bóg aktywnie działa w stworzeniu – w historii i poprzez nią. Wierzymy, że najwspanialszym i najbardziej doniosłym Bożym aktem w dziejach jest Wcielenie, które dokonało się poprzez poczęcie, narodziny, życie, posługę, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. A kim są Ojcowie Kościoła i dlaczego ich tak nazywamy?

2020-07-07 09:41

[ TEMATY ]

duchowość

wiara

Ojcowie Kościoła

wiktionary.org

W osobie Jezusa Bóg wkroczył w historię – a także w człowieczeństwo – stając się jednym z nas. Zatem dla chrześcijan historia ma znaczenie. Nasza religia opiera się nie na mitycznych zdarzeniach, które miały miejsce „na początku czasów”, na szczycie Olimpu, lecz na udokumentowanych wydarzeniach historycznych, poprzez które Bóg nieco odsłonił się ludzkości – ostatecznie dokonując tego w osobie Jezusa Chrystusa.

Wierzymy także, że Jezus ustanowił wspólnotę, którą nazwał swym Kościołem, a ci, którzy stali się Jego pierwszymi wyznawcami i których wybrał, by kontynuowali Jego dzieło w ramach misji Kościoła, byli realnymi ludźmi, którzy położyli pod naszą religię fundament wiary w Niego i w Jego nauki.

Każda religia jest konserwatywna z definicji. „Konserwuje”, czyli zachowuje, Tradycję, przekazując ją z pokolenia na pokolenie. Nawet apostoł Paweł przyznawał, że otrzymał coś od tych apostołów, którzy byli naocznymi świadkami posługi Jezusa. Chrześcijaństwo stanowi zatem tradycję wiary ustanowioną przez Chrystusa i apostołów, a misją Kościoła jest wierne przekazywanie tego, co zostało przez nich zapoczątkowane, zarówno jeśli chodzi o nauczanie, jak i o posługę.

Reklama

Można się zastanawiać, w jakim zakresie Kościołowi udało się zrealizować tę misję (jest to w końcu instytucja ludzka), jeśli jednak mamy nazywać się chrześcijanami, nie możemy ignorować fundamentów naszej religii. Nie wolno nam także ignorować obietnicy Jezusa, że Kościół nigdy do końca nie zawiedzie w wypełnianiu swej misji.

W odpowiedzi na Piotrowe wyznanie wiary Jezus powiedział: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą” (Mt 16,17–18)5.

Innymi słowy, jeśli Kościół nie podoła misji wiernego zachowywania i przekazywania Tradycji ustanowionej przez Jezusa i apostołów, przestanie być Kościołem, a piekło zwycięży. Jezus obiecał jednak, że tak się nie stanie. Czy mógłby nie dotrzymać tej obietnicy? Twierdzimy, że nie, i wierzymy, że w całej historii Kościoła Duch Święty działał aktywnie, by bramy piekielne go nie przemogły.

Reklama

Pierwsi klucznicy Tradycji

Autor Listu do Hebrajczyków pisał: „I my zatem mając dokoła siebie takie mnóstwo świadków, odłożywszy wszelki ciężar, [a przede wszystkim] grzech, który nas łatwo zwodzi, winniśmy wytrwale biec w wyznaczonych nam zawodach. Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala” (Hbr 12,1–2). Wyrażenie „mnóstwo świadków” odnosi się do „wspólnoty świętych”6 obejmującej wszystkich chrześcijan, jacy kiedykolwiek żyli. Należy ją rozumieć w ten sposób, że wszyscy, którzy przed nami postępowali w wierze (i którzy mieli swój udział w przekazaniu jej nam), dopingują nas w tym maratonie, jakim jest droga życia chrześcijanina. To są nasi antenaci w wierze: ci wszyscy, którzy żyli po to, by nam ją przekazać (a wielu także za to umarło).

Oczywiście większość tych ludzi nie pisała książek. Nie zostawili oni po sobie dokumentów, które moglibyśmy dziś przeczytać, ani żadnej innej namacalnej spuścizny. Byli jednak i tacy, którzy ją pozostawili, a tych spośród nich, którzy żyli najdawniej, nazywamy Ojcami Kościoła. Nie byli wyłącznie teologami snującymi spekulacje w prawdawnych wieżach z kości słoniowej.

Byli duszpasterzami, kaznodziejami i nauczycielami, często bardziej oddanymi nauczaniu i duchowemu przewodniczeniu członkom własnej wspólnoty niż pisaniu dla innych uczonych7. W nauczaniu świeckich zwykle skupiali się bardziej na tym, jak żyć po chrześcijańsku, niż na tym, jak po chrześcijańsku myśleć. Oczywiście pisali traktaty teologiczne – stworzyli ich całe mnóstwo – i ten dar jest dla nas błogosławieństwem, ponieważ interpretują w nich Boże objawienie i pomagają nam zrozumieć jego sens, zwłaszcza tej części, która zawarta jest w Piśmie Świętym. Następcami apostołów są biskupi Kościoła.

Wielu spośród pierwszych z nich wybrali sami apostołowie. Nie wszyscy Ojcowie Kościoła byli biskupami. Byli wśród nich szeregowi kapłani, a także świeccy katecheci i teologowie. Wspierali oni pracę swoich biskupów, którym przedkładali swe dzieło, by uzyskać oficjalne potwierdzenie Kościoła. (Choć nie wszystkich biskupów można uznać za Ojców Kościoła, ponieważ niektórzy odeszli od apostolskiej Tradycji i popadli w herezję, nauczając alternatywnej teologii, która prowadziła wiernych na manowce i była przyczyną podziałów.)

Wszyscy Ojcowie Kościoła – pierwsi biskupi wraz z pozostałymi teologami – przekazywali tradycję wiary z pokolenia na pokolenie. W ostatnim rozdziale Ewangelii według świętego Jana możemy zaobserwować, jak proces ten rozpoczyna się od samego Piotra. Kiedy pojednał się on z Jezusem po tym, jak wcześniej się Go wyparł, Chrystus nakazuje mu paść swe owce (J 21,15–17).

Było zatem bez wątpienia intencją Jezusa, aby – gdy Go zabraknie – Piotr i inni uczniowie przejęli Jego rolę i kontynuowali rozpoczęte przez Niego dzieło. Co więcej, kiedy Jezus nadał Piotrowi nowe imię (patrz wersety przywołane powyżej), dodał: „I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie” (Mt 16,19).

Motyw klucza wywodzi się ze Starego Testamentu. W 22 rozdziale Księgi Izajasza czytamy o „kluczu domu Dawidowego”, co jest nawiązaniem do władzy klucznika, który podczas nieobecności króla zarządzał jego domem, a nawet wyposażony w królewską władzę pełnił rolę jego przedstawiciela. Podczas bezkrólewia, jakie następowało po śmierci władcy, królewski klucznik miał nad wszystkim pieczę, wypełniając funkcję niejako wicekróla. Jeśli klucznik zmarł przed koronacją nowego króla, klucze – insygnium jego władzy – przekazywano jego następcy, który pełnił tę rolę do momentu, gdy na tronie zasiadł kolejny władca. W Kościele apostołowie (a także ich następcy – biskupi) są klucznikami Bożego królestwa na ziemi aż do powrotu Króla.

Zatem wcześni Ojcowie Kościoła są tymi, którzy przyjęli to, co otrzymali od Jezusa oraz apostołów i co wiernie przekazali chrześcijanom swoich czasów – a za pośrednictwem swych pism także przyszłym ich pokoleniom. Podczas naszej wędrówki poprzez wierzenia i praktyki katolicyzmu napotkamy kilku spośród nich i przekonamy się, jak ich nauki zostały zachowane w Kościele katolickim po dziś dzień.

______________________________________

W artykule zawarte są fragmenty z książki: „Depozyt wiary. Jak Kościół katolicki zachował autentyczną doktrynę wczesnych chrześcijan”, wyd. eSPe. Sprawdź więcej: Zobacz

eSPe

Ocena: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Odrzućcie herezje

2020-07-21 12:05

Niedziela Ogólnopolska 30/2020, str. 18-19

[ TEMATY ]

Ojcowie Kościoła

Posąg papieża Hipolita w kościele San Lorenzo in Damasco w Rzymie

Żyjący na przełomie II i III wieku św. Hipolit Rzymski jest kolejnym autorem zwalczającym błędy gnozy, o której pisaliśmy już w poprzednim artykule.

Wiemy o nim mało. Przyszedł na świat prawdopodobnie w Azji Mniejszej ok. 170 r. Współcześni badacze wysnuli nawet przypuszczenie (dobrze uzasadnione), że teksty, które dotarły do nas pod imieniem św. Hipolita, mają dwóch (jeśli nie trzech!) różnych autorów, a to głównie z powodu odmiennych stylów pisarskich i sposobów dowodzenia, które w tych utworach są widoczne.

Święty rygorysta

Gdy czytamy, badamy dzieła św. Hipolita, jawi się nam on jako pisarz bardzo utalentowany i wykształcony. Był to kapłan rzymski o korzeniach wschodnich (pisał po grecku, będąc w Rzymie), który z powodu zatargu dogmatycznego i dyscyplinarnego ze św. Kalikstem (był papieżem w latach 217-222) stał się zwierzchnikiem schizmatyckiej wspólnoty rzymskich rygorystów. Święty Hipolit (zwróćmy uwagę na słowo „święty”!) był więc pierwszym antypapieżem w dziejach Kościoła katolickiego.

Wygnany na Sardynię podczas rządów cesarza Maksymina Traka Hipolit wrócił jednak na łono Kościoła i pojednał się z prawowiernym biskupem Rzymu – papieżem św. Poncjanem, który w tym czasie również przebywał na wygnaniu na Sardynii.

Pochodzący z arystokratycznego rodu św. Poncjan został wybrany na biskupa Rzymu, gdy cesarzem był mądry i wyważony Aleksander Sewer. Jego przychylne chrześcijanom rządy pozwoliły Kościołowi na umocnienie także swoich struktur administracyjnych. Ale w tym, jak mogłoby się wydawać, spokojnym czasie miało miejsce w Kościele rzymskim pierwsze jego rozdarcie. Pojawił się bowiem antypapież – właśnie św. Hipolit. Był to kapłan bardzo wykształcony, ale i surowy, który niemiłosiernie piętnował błędnowierców, zaprzańców i grzeszników. Wszędzie węszył błędy w wierze i herezje. Oskarżył o nie nawet samego papieża św. Zefiryna oraz jego sekretarza i diakona – św. Kaliksta. Kiedy zaś ten ostatni został po śmierci św. Zefiryna wybrany na papieża (w 217 r.), Hipolit się temu sprzeciwił, widząc w Kalikście błędnowiercę, i przystał na to, by jego zwolennicy obwołali go biskupem Rzymu. Schizma ta trwała jeszcze za pontyfikatu papieży św. Urbana I i św. Poncjana.

Święty Hipolit nawrócił się jednak, odpokutował grzech, a wierność Chrystusowi przypieczętował męczeństwem (w 235 r.); śmierć poniósł na Sardynii razem ze świętym papieżem Poncjanem. Ciało św. Hipolita pochowano w Rzymie na cmentarzu znajdującym się przy Via Tiburtina. Kościół katolicki oraz Kościół prawosławny czczą tego Chrystusowego męczennika i wybitnego teologa jako świętego.

Warto tu dodać, że historia zna jeszcze tylko jednego antypapieża – Feliksa II (zmarł w 365 r.), którego Kościół czci jako świętego.

Zniekształcenie przesłania

Wróćmy jednak do naszego bohatera. Nauczanie św. Hipolita, skierowane przeciw błędnym naukom heretyckich gnostyków, zawarte jest przede wszystkim w jego głównym dziele dogmatycznym napisanym w dziesięciu księgach i noszącym tytuł Odrzucenie wszystkich herezji. Święty Hipolit wykazuje w nim, że błędne nauki gnostyków są wytworem zniekształcenia ewangelicznego przesłania, którego dokonali filozofowie gnostycy. W dziele tym polemizuje on ponadto z twierdzeniami Żydów i pogan, którzy sprzeciwiają się chrześcijańskiej nauce.

Aby ukazać prawdziwość nauczania Kościoła, który wiernie przekazuje naukę Chrystusa otrzymaną za pośrednictwem apostołów i biskupów – ich następców, św. Hipolit napisał jeszcze inne dzieło: Tradycja apostolska, zawierające bogate treści dyscyplinarne (prawne) i liturgiczne. Księga ta może być uważana za cenny rytuał, dzięki któremu poznajemy najstarszą liturgię Kościoła rzymskiego. Należy jednak dodać, że niektórzy ze współczesnych badaczy starożytności chrześcijańskiej uważają Tradycję apostolską za dzieło nie św. Hipolita, ale jakiegoś nieznanego nam autora czy raczej za zbiór materiałów pochodzących z różnych źródeł z czasów od II do IV wieku. Jakkolwiek by jednak było, sam tekst ma ogromną wartość, jeśli chodzi o poznanie najstarszej liturgii chrześcijańskiej, a liturgii Kościoła rzymskiego w szczególności.

Święty Hipolit Rzymski jest także autorem licznych dzieł egzegetycznych. Skomentował błogosławieństwa Izaaka i Jakuba z Księgi Rodzaju oraz Księgę Daniela. Na szczególną uwagę zasługuje jego komentarz do Pieśni nad pieśniami, dzieło to zapoczątkowało bowiem całą serię komentarzy patrystycznych do tej natchnionej księgi Starego Testamentu. Dla św. Hipolita oblubieniec i oblubienica z Pieśni nad pieśniami są symbolem Chrystusa i Kościoła.

Spuścizna

Warto zauważyć jeszcze ważne dzieło polemiczne i dogmatyczne św. Hipolita – Przeciw Noetosowi. Upraszczając błędne tezy tego heretyka modalisty, możemy powiedzieć, że Noetos (lub Noet czy Noetus) – kapłan pochodzący ze Smyrny (dzisiejsza Turcja) – twierdził, iż Bóg Ojciec cierpiał wraz ze swoim Synem męki, ponieważ w Bogu nie może być żadnego podziału; Syn Boży i Duch Święty są – według niego – tylko trzema różnymi sposobami działania jednego i tego samego Bóstwa, które raz jawi się i działa jako Ojciec, innym zaś razem jako Syn Boży, a jeszcze innym – jako Duch Święty, ale zawsze jest to jedna i ta sama Osoba Boska.

Charakter apokaliptyczny ma inne dzieło dogmatyczne św. Hipolita, które zachowało się w całości – O Chrystusie i Anty-Chrystusie (Antychryście). Powstało ono prawdopodobnie podczas prześladowania chrześcijan za panowania cesarza Septymiusza Sewera (ok. 202 r.). Utwór ten jest opisem wydarzeń, które według autora, będą miały miejsce przed końcem świata.

O. prof. dr hab. Bazyli Degórski, paulin
prokurator generalny Zakonu św. Pawła I Pustelnika przy Stolicy Apostolskiej; profesor patrologii i teologii dogmatycznej na Papieskim Uniwersytecie św. Tomasza z Akwinu w Rzymie

CZYTAJ DALEJ

Watykan: nie wolno zmieniać formuły Chrztu św.

2020-08-06 12:42

[ TEMATY ]

chrzest

mylu/fotolia.com

Kongregacja Nauki Wiary stwierdziła, że chrzest udzielany z użyciem formuły „My ciebie chrzcimy, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego” nie jest ważny i musi być powtórzony.

W dokumencie podpisanym przez prefekta Kongregacji Nauki Wiary, kard. Luisa Ladarię, SJ oraz sekretarza tej dykasterii, abp. Giacomo Morandi, a zaaprobowanym przez Ojca Świętego, podkreślono, że wszelkie zmiany formuły Chrztu św. są sprzeczne z nauczaniem Kościoła, który stwierdza, że „gdy ktoś chrzci, sam Chrystus chrzci” (Sob. Watykański II, konst. Sacrosanctum Concilium, n. 7.) i to sam Pan działa w udzielanym sakramencie.

Przypomniano jasne nauczanie Soboru: „nikomu innemu, choćby nawet był kapłanem, nie wolno na własną rękę niczego dodawać, ujmować ani zmieniać w liturgii” (tamże, 22 § 3), zaś kapłan musi mieć przynajmniej wolę czynienia tego, co czyni Kościół. Nie może działać w imieniu innych osób, jak tylko w imię Chrystusa, jako znak Jego obecności w udzielanym sakramencie. Inna formuła oznacza brak zrozumienia samej natury posługi kościelnej, która jest zawsze służbą Bogu i Jego ludowi, a nie sprawowaniem władzy, która dopuszcza się wręcz manipulowania tym, co zostało powierzone Kościołowi przez akt należący do Tradycji – przypomniała Kongregacja Nauki Wiary.

CZYTAJ DALEJ

Udany odpust mimo koronawirusa. Wkrótce zapraszają na koncert

2020-08-06 20:48

[ TEMATY ]

odpust

Maryja

św. Franciszek

koncert organowy

porcjunkula

MJscreen

Odpust Porcjunkuli w Cieszynie.

Dziś wszyscy tworzymy Porcjunkulę, cząsteczkę. Razem z nami trwa na modlitwie Maryja, która jest przede wszystkim dla nas Matką. Jej nie jest obojętny nasz los. Ona uczy nas zawierzenia Bogu nie słowami, lecz przykładem życia. Przypomina, że wszelkie odpowiedzi znajdziemy w Chrystusie – powiedział ks. Tomasz Kotlarski na odpuście w Cieszynie.

Parafia św. Elżbiety w Cieszynie przeżywała 2-dniowe uroczystości z okazji odpustu Porcjunkuli ku czci Matki Bożej Anielskiej. W tej świątyni znajduje się obraz Matki Bożej Anielskiej, który przedstawia, jak św. Franciszek wyprasza odpust.

Świętowanie rozpoczęło się w sobotę 1 sierpnia Nieszporami Maryjnymi i Mszą św. Co roku ten odpust miał bardzo uroczystą oprawę. W tym roku jednak, z powodu epidemii, nie było tak bogatej zewnętrznej oprawy ani tzw. imprez towarzyszących. Koncentrowali się na duchowym przeżywaniu tych dni. – Przeżywamy trudny czas, który z pewnością nas wszystkich zaskoczył. Ale mimo tego trudnego doświadczenia pragnęliśmy normalnie przeżywać ten czas z Panem Bogiem i móc zyskać odpust zupełny, czyli darowanie kar, które słusznie się nam należą. Ten odpust jest wielkim darem, który trzeba nam ciągle na nowo odkrywać – zaznacza administrator parafii ks. Tomasz Kotlarski. Dodaje, że ucieszył go fakt, że dużo osób uczestniczyło w uroczystościach odpustowych: parafianie i goście, siostry zakonne, przedstawiciele grup parafialnych, poczty sztandarowe.

W wygłoszonym kazaniu zauważył, że Pan Bóg powołał św. Franciszka do szczególnej służby w świecie i w Kościele, a jego misja miała polegać na odbudowaniu duchowego Kościoła. Ulubionym miejscem modlitwy Franciszka była mała kapliczka poświęcona Matce Bożej Anielskiej. Tam zgromadził pierwszych swych braci. – W 1216 r. w kapliczce św. Franciszek ujrzał jasność: Chrystusa na tronie i Maryję, otoczonych chórami aniołów. Pan Jezus zapytał: „Franciszku, czego byś pragnął dla zbawieniu dusz? Proszę, aby każdy kto przekroczy ten próg kościoła skruszony, otrzymał odpust zupełny za wszystkie popełnione grzechy”. Matka Boża w otoczeniu aniołów przypomina nam o miejscu naszego przeznaczenia, bo nasza ojczyzna jest w niebie, tu jesteśmy tylko pielgrzymami. To prawda głęboko wpisana w nasze ziemskie pielgrzymowanie: pielgrzymujemy przez życie ku życiu – podkreślił ks. T. Kotlarski dodając, że jedynym językiem, na które należy przełożyć swoje troski, jest język modlitwy.

Po Mszy św. wieczornej przeszła wokół kościoła Procesja Maryjna. Mężczyźni nieśli figurę Matki Bożej, a wierni świecie świece. A przed Mszą wieczorną w niedzielę oprawiono nabożeństwo do Matki Bożej Anielskiej.

O odpuście będzie można również poczytać w Niedzieli – w dodatku Niedziela na Podbeskidziu nr 33 na 16 sierpnia 2020 r.

Wkrótce w tejże parafii odbędzie się koncert w ramach Wieczorów Muzyki Organowej i Kameralnej u św. Elżbiety. Organizatorzy zapraszają do kościoła w niedzielę 16 sierpnia o godz. 19:00. Na altówce zagra Anna Utmańczyk, a na organach - Tomasz Barcik. Będzie można złożyć ofiarę na remont zabytkowych organów.


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję