Reklama

Kościół

Nabożeństwo Pokutne za Aborcję

Kochani w najbliższą sobotę, 18 lipca, odbędzie się w Niepokalanowie Trzecie Nabożeństwo Pokutne za Aborcję. Tym razem będziemy przepraszać Boga za grzechy wszystkich odpowiedzialnych za śmierć nienarodzonych dzieci: lekarzy, służby medyczne, polityków, duchownych, nauczycieli.

2020-07-15 20:16

[ TEMATY ]

modlitwa

Niepokalanów

vaticannews.va

Chcemy naszym wynagrodzeniem objąć wszystkich ludzi, którzy mogli uratować dzieci skazane za zagładę, ale nic nie zrobili w tej kwestii.

Pan Jezus powiedział: "cokolwiek uczyniliście jednemu z tych moich braci najmniejszych Mnie uczyniliście".

Świadomość tego, że w każdym człowieku mieszka Bóg, też w tym nienarodzonym, sprawia, że inaczej patrzymy na dar życia. Krzywda zadana dziecku jest krzywdą samego Boga.

Reklama

Nasze Nabożeństwo Pokutne ma na celu staniecie w prawdzie o sobie, i oddaniem Bogu, który jest Miłością, wszystkiego, co było i jest złe w naszym życiu. Wierzymy, że tylko Bóg może uzdrowić rany zadane przez grzech.

Sprawiedliwość domaga się naprawy wyrządzonego zła.

Są jednak grzechy, do nich zalicza się aborcja, że żadne działania ludzkie nie są wstanie wynagrodzić wyrządzonego zła.

Reklama

Tylko bezinteresowna i bezwarunkowa miłość Boga do człowieka może to uczynić.

W tych naszych nabożeństwach zanurzamy się w bezkresnym Bożym Miłosierdziu. Bóg jest dobry dla tych, którzy Go wzywają.

Naszym pragnieniem jest aby wszyscy ludzie obarczenie ciężarem grzechów doznali uwalniającej mocy Bożej Miłości.

Ta Miłość wyraziła się najpełniej na Krzyżu. Jezus dobrowolnie wziął twoje i moje grzechy na siebie i złożyć swoje życie jako ofiarę za nasze grzechy. Ukochał nas miłością uprzedzającą, bez naszej zasługi.

Zachęcam was do wynagrodzenia za grzechy swoje i innych ludzi. Stańmy pod Krzyżem i pozwólmy, aby Krew Jezusa, niepokalanego Baranka, obmyła nas z naszych przewinień.

Zapraszam Was do wspólnej modlitwy ekspiacyjnej w sobotę 18 lipca o godzinie 11.00.

Na początku będziemy celebrować Eucharystię w intencji całkowitego zaprzestania aborcji, następnie przed Najświętszym Sakramentem będziemy przepraszać za wszelkie grzechy przeciwko życiu ludzkiemu.

Chcemy ogarnąć wszystkich ludzi odpowiedzialnych za zabijanie nienarodzonych dzieci. Całość będzie transmitowana na YouTube na kanale NIEPOKALANÓW oraz przez Radio Niepokalanów.

Najlepszym wynagrodzeniem za grzechy jest zamówienie Mszy św. w tej intencji.

Jak wiemy Eucharystia jest uobecnieniem jedynej ofiary Chrystusa, która gładzi grzechy świata.

Od ponad roku w Kaplicy św. Maksymiliana w Niepokalanowie jest sprawowana codziennie Msza św. o godzinie 7.00 w intencji wynagrodzenia za grzechy przeciwko życiu.

Każdy może dołączyć swoją intencję składając dowolną ofiarę na ten cel.

Więcej na: https://niepokalanow.pl/sanktuarium/msze-swiete-i-nabozenstwa/obrona-zycia/

Św. Jan Paweł II, którego stulecie urodzin świętowaliśmy w maju tego roku, w swoim nauczaniu mówił o cywilizacji życia i cywilizacji śmierci. Ta druga w naszych czasach zbiera coraz większe żniwa.

Im więcej chrześcijan opowie się świadomie za życiem i podejmie świadome działania w promowaniu wartości chrześcijańskich, tym większa szansa na zwycięstwo dobra nad złem.

Nie bądź obojętnym i nie stój z boku, abyś przez swoją postawę nie stał się odpowiedzialny za kolejne mordowane dzieci.

Być może obecnie rozgrywa się największa bitwa ... o być albo nie być ludzkości. Ta bitwa rozgrywa się w nas, w naszych duszach.

Podejmij walkę z własnym wygodnictwem, egoizmem, lenistwem, z własnymi nałogami, z własnym grzechem.

W tej walce bądźmy cierpliwi, ufni i wytrwali.

Kard. August Hlond prorokował: »Zwycięstwo, kiedy przyjdzie, będzie to zwycięstwo przez Maryję«.

Maryja nam towarzyszy jako Matka i Królowa. To ONA w Fatimie i Lourdes wołała: "Pokuty, pokuty, pokuty!"

Niech to wołanie Maryi poruszy nasze serca i zapali nas do większego wysiłku w walce duchowej.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Sosnowieckie Margaretki

2020-07-29 13:01

[ TEMATY ]

apostolat

Czeladź

Niepokalanów

Dąbrowa Górnicza

odpust porcjunkuli

TZ

Awers sztandaru Apostolatu Margaretka w diecezji sosnowiekciej

Pan Jezus zachęcał: Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo (Mt 9, 37-38). Modlitwa o powołania do kapłaństwa i życia zakonnego to szczególnie ważna sprawa w ostatnim czasie w całym Kościele Katolickim. Także i kapłani pracujący na różnych płaszczyznach i głoszących Królestwo Niebieskie potrzebują modlitwy. Istnieje wiele wspólnot modlących się za kapłanów, a jedną z nich jest Apostolat „Margaretka”. Od roku przy sanktuarium św. Jana Marii Vianney’a w Czeladzi działa Centrum Apostolatu Modlitwy za Kapłanów „Margaretka”. Zgodnie z wytycznymi Konferencji Episkopatu Polski w każdej diecezji powołany został asystent kościelny, którym w naszej diecezji sosnowieckiej jest ks. Tomasz Zmarzły. Opiekunem krajowym Apostolatu „Margaretka” jest ks. Bogusław Nagel.                                                             

Członkowie Apostolatu modlą się za wybranego kapłana, troszczą o jedność kapłanów ze swoim biskupem i między sobą, a także podejmują różnoraką współpracę i wspierają powołania do kapłaństwa i życia zakonnego. Znakiem rozpoznawczym Apostolatu jest margaretka, czyli polny kwiat. Ilustruje on zaangażowanie w modlitwę. Siedem płatków kwiatu reprezentuje siedem osób, które zobowiązały się do modlitwy za konkretnego kapłana do końca jego życia. W centrum kwiatu wpisuje się imię kapłana, natomiast na płatkach imiona siedmiu osób, które składają Bogu przyrzeczenie modlitwy – każda w jednym, wybranym przez siebie dniu tygodnia. W wyborze modlitw istnieje duża dowolność. Ta sama osoba może należeć do kilku „Margaretek”, np. siedmiu kapłanów – każdy na jeden dzień tygodnia. „Margaretka” w naturalny sposób rozpada się wraz ze śmiercią księdza. Według założycielki ruchu Louise Ward podobnie jest jak w przyrodzie, gdy znika serce kwiatu, płatki spadają na ziemię i nie ma już margaretki. Jeśli ktoś pragnie dalej się modlić, to bardzo dobrze, jednak czyni to nie na zasadzie obowiązku, lecz dobrowolności. Jeżeli ktoś umiera wcześniej niż dany kapłan, to nie ma obowiązku zastępowania go inną osobą, bo wierzymy w tajemnicę świętych obcowania.

W sanktuarium św. Jana Marii Vianneya w Czeladzi-Piaskach (ul. Kościuszki 5) z racji I czwartku każdego miesiąca odbywają się czuwania modlitewne. W programie jest Msza św. o świętość kapłanów i nowe powołania kapłańskie, Godzina Święta (adoracja indywidualna), wspólne słuchanie kazań Proboszcza z Ars – św. Jana Marii Vianneya oraz Apel Jasnogórski. „Margaretki” z diecezji sosnowieckiej co roku pielgrzymują do sanktuarium NMP Anielskiej w Dąbrowie Górniczej i do sanktuarium św. Jana Pawła II i sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. Apostolat bierze także udział w ogólnopolskim spotkaniu Apostolatu „Margaretka” i wspólnot modlących się za kapłanów w Niepokalanowie. Tradycyjnie już wszystkie „Margaretki” zaproszone są na Odpust Porcjunkuli do Dąbrowy Górniczej (2 sierpnia) oraz diecezjalne spotkanie kapłanów w sanktuarium św. Jana Marii Vianneya w Czeladzi (4 sierpnia).

CZYTAJ DALEJ

W sprawie drugiego ślubu Jacka Kurskiego

2020-07-28 12:29

[ TEMATY ]

komentarz

ślub

opinie

PAP

Niedawno w mediach pojawiła się informacja o ślubie kościelnym Pana Jacka Kurskiego. Chciałbym choć ogólnie odnieść się do niektórych zarzutów, które pojawiły się po tym fakcie, a do napisania tego artykułu skłoniły mnie rozmowy z ludźmi, którzy wyrażali swój niepokój, a także pewne prasowe tytuły, między innymi takie jak: „Być jak Jacek Kurski. Jak unieważnić ślub kościelny”.

Oczywiście z różnych komentarzy możemy się dowiedzieć, jakie ekspresowe tempo przybrał sam proces, a także jakie znajomości i ile pieniędzy trzeba mieć, aby uzyskać stwierdzenie nieważności małżeństwa. Mam świadomość, że nie da się w krótkim tekście opisać całej procedury kanonicznej, ale kilka jej wątków może rozwiać niektóre wątpliwości, które rodzą się także w ludziach wierzących. Moim moralnym obowiązkiem jest trzymanie się faktów, a więc od początku…

Pierwszą sprawą jest terminologia. Świeccy dziennikarze zachowali pewną dozę przyzwoitości, ujmując w cudzysłów sformułowanie „rozwód kościelny”. Ostatecznie czytelnik dowie się, że w Kościele nie ma rozwodów, ale pojęcie „unieważnienia małżeństwa” jest nagminnie nadużywane.

Prawda jest taka, że biskupi nie „unieważniają małżeństwa”, a sam proces dotyczy ewentualnego stwierdzenia nieważności małżeństwa, czyli czy zaistniała ważna umowa małżeńska, czy też na skutek jakiejś przyczyny lub przyczyn małżeństwo od samego początku nie było ważnie zawarte.

Biskup diecezjalny jest oczywiście pierwszym sędzią, ale w praktyce rzadko korzysta z tego przywileju i to kolegium sędziowskie zwane składem czy turnusem, po przeprowadzeniu całego dochodzenia, wydaje decyzję w postaci wyroku.

Sprawy o stwierdzenie nieważności małżeństwa zastrzeżone są dla kolegium składającego się z trzech sędziów (czasami są wyjątki od tej zasady: jeżeli w diecezji lub sąsiednim trybunale nie ma możliwości ustanowienia trybunału kolegialnego może orzekać sędzia jednoosobowy, będący duchownym, który jednak winien sobie dobrać dwóch asesorów; w Rocie Rzymskiej zdarza się, że sądzenie spraw o nieważność małżeństwa powierzone jest kolegium składającemu się z pięciu sędziów). Rozwodów kościelnych więc nie ma, nie istnieje pojęcie „unieważnienia” małżeństwa, ale każdy z małżonków po rozpadzie związku ma prawo do procesu i do zbadania ewentualnej nieważności małżeństwa.

Czas postępowania, czyli ile trwa proces?

Nie wiem na ile fakty mieszały się z plotkami w przekazach medialnych dotyczących Pana Kurskiego, ale w jednej relacji pisano o 2-letnim procesie, w innych o trochę krótszym.

Okraszone było to czasami obraźliwymi komentarzami, ile i komu trzeba zapłacić za przyśpieszenie procesu. Nie wiem czy 2 lata procesu to jest ekspresowe tempo. Jak powinno być i ile powinien trwać proces? Prawodawca kościelny podpowiada, aby „sprawy w trybunale pierwszej instancji nie przeciągały się powyżej roku”, sędziowie i trybunały mają zatem starać się jak najszybciej, ale z zachowaniem sprawiedliwości, zakończyć sprawy. Wiadomo, że wskazany czas to pewien ideał i od obsady personalnej sądu, ilości spraw w konkretnym trybunale, miejsca przebywania stron i świadków zależy, czy da się w tym czasie przeprowadzić cały proces, ale znam sądy kościelne, które spokojnie radzą sobie z przeprowadzeniem instrukcji dowodowej i wydaniem wyroku w przeciągu roku od złożenia skargi powodowej. Zupełnie inny czas postępowania przewidziany jest na przeprowadzenie tzw. procesu skróconego, ale jest to proces rzadki, w którym nieważność małżeństwa wydaje się oczywista. Taka forma procesu zastrzeżona jest dla biskupa diecezjalnego (biskupa stojącego na czele kościoła partykularnego). Rozumiem, że czasami wierni porównują swój czas oczekiwania na wyrok czy dekret, ale proszę pamiętać, że przed wejściem w życiu dokumentu Mitis Iudex Dominus Iesus postępowanie w przypadku decyzji pozytywnej było dwuinstancyjne, a czasami sprawa trafiała do trybunału trzeciego stopnia postępowania, natomiast po reformie papieża Franciszka wyrok stwierdzający po raz pierwszy nieważność małżeństwa może stać się wykonalny (gdy strony i obrońca węzła małżeńskiego rezygnują ze złożenia apelacji) i taki sposób niewątpliwie przyczynił się do skrócenia całej procedury. Nie da się zatem jeden do jednego porównać i przełożyć procesów przed 2015 rokiem i po tym czasie.

Meritum procesu, czyli przyczyna nieważności

Tak naprawdę nie wiemy, jaka była przyczyna nieważności małżeństwa w przypadku Pana Jacka Kurskiego, a także jakie argumenty i okoliczności zostały wskazane i zebrane w instrukcji dowodowej. Fakt jest taki, że kolegium sędziowskie uznało z moralną pewnością, że wspomniane małżeństwo zostało zawarte w sposób nieważny. Nie będę wymieniał przyczyn nieważności małżeństwa, ale dotyczą one zarówno przeszkód do zawarcia małżeństwa, braku przepisanej prawem formy kanonicznej i wreszcie wad zgody małżeńskiej. Przyczyn jest sporo, ale nie oznacza to automatycznie, że dla każdego coś się trafi. Niektórzy, zaskarżając swoje małżeństwo, wskazują w skardze powodowej prawie wszystkie przyczyny wymienione w Kodeksie prawa kanonicznego, ale działa to bardziej według metody „na chybił trafił” i niekoniecznie ma przełożenie na pozytywny wyrok. Adwokaci kościelni, którzy pomagają stronom w redakcji skargi powodowej, wiedzą, że należy „dobrać” jeden lub kilka najbardziej prawdopodobnych tytułów ewentualnej nieważności, odpowiadających historii poznania się stron, kojarzenia się małżeństwa i przebiegu życia małżeńskiego. Czas trwania małżeństwa, posiadanie dzieci, błogosławieństwo papieskie nie mają aż tak wielkiego znaczenia (są to tylko okoliczności, które mogą, ale nie muszą potwierdzać domniemanie o ważności związku małżeńskiego). Należy pamiętać, że generalnie małżeństwo cieszy się przychylnością prawa i uznaje się je za ważne, dopóki nie udowodni się czegoś przeciwnego.

Zamiast zakończenia

Nie ma wątpliwości, że Pan Jacek Kurski jest osobą publiczną i w stosunku do niego łatwiej formułować zarzuty niż do wielu wiernych, którzy uzyskali pozytywny wyrok stwierdzający nieważność małżeństwa. Im nikt nie wypomina, w jakim kościele i z udziałem ilu gości brali ślub kościelny. Wydaje mi się, że nie ma co spekulować czy obligować Kościół do wypowiedzenia się w tej sprawie. Rokrocznie sądy kościelne w Polsce wydają kilka tysięcy decyzji i nie trzeba się tłumaczyć z poszczególnych wyroków. Sędziowie i współpracownicy trybunału są zobligowani do zachowania tajemnicy urzędowej i nie ma podstawy, aby formułować wnioski w stosunku do określonego sądu kościelnego, aby publicznie wypowiadał się o przebiegu tego konkretnego postępowania. Natura spraw o nieważność małżeństwa dotyczy bardzo często delikatnych i intymnych spraw, których nie powinno się ujawniać na forum publicznym.

CZYTAJ DALEJ

Warszawska Pielgrzymka Piesza już w drodze

2020-08-06 10:10

[ TEMATY ]

kard. Kazimierz Nycz

309 WPP

Łukasz Krzysztofka/Niedziela

Spod kościoła Ducha Świętego wyruszyła ku Jasnej Górze 309. Warszawska Piesza Pielgrzymka. Mszy św. na rozpoczęcie pielgrzymowania przewodniczył metropolita warszawska kard. Kazimierz Nycz.

W Eucharystii uczestniczyli nie tylko pielgrzymi, którzy kroczą do Częstochowy, ale także liczne grono pielgrzymów duchowych.

W homilii kard. Nycz wskazał na podobieństwo między tegoroczną pielgrzymką, a pierwszą w 1711 r., która także odbywała się w czasach zarazy. - Od tamtego czasu nieprzerwanie pielgrzymka idzie na Jasną Górę z naszej Warszawy. Bardzo ważny jest ten wymiar kontynuacji. Tak jak było w czasie wojen i różnych przeszkód obiektywnych w ciągu tych ponad 300 lat. Nie nastąpiła nawet w sposób symboliczny zaznaczona żadna przerwa w pielgrzymowaniu – przypomniał metropolita.

Podkreślił, że początek tegorocznej symbolicznej, małej pielgrzymki, w której idą jednie przedstawicieli wszystkich grup, ale równocześnie pielgrzymki duchowej, na którą się zgłaszają ludzie po to, aby towarzyszyć tym pielgrzymom, jest nawiązaniem do tego, co działo się w poprzednich latach.

- Pielgrzymka jest po to, żebyśmy lepiej zobaczyli Jezusa i spotkali się z Nim, żeby nas do Niego zaprowadziła Maryja, Jego Matka. To jest istota naszego pielgrzymowania do Boga – być z Chrystusem na Jego Górze Przemienienia. Na tę Górę Przemienienia wchodzimy w każdej Eucharystii – zaznaczył kardynał.

Nawiązując do dzisiejszego święta Przemienienia Pańskiego, metropolita warszawski zaznaczył, że przypomina ono o Synu Człowieczym, który przybywa na obłokach. Chce nam pokazać Boga w Jego chwale, którą przygotował dla nas. - Różne były losy narodu wybranego. Przechodzili problemy i kłopoty i trzeba im było duchowej pociechy. Taką opieką byli ci, którzy głosili przyjście Mesjasza i nie inaczej postąpił Jezus, wiedząc, że zbliża się Jego męka. Wziął na Górę Przemienienia trzech swoich uczniów, by im się pokazać w chwale. Jezus wybrał według takiego klucza, jakiego chciał, tych trzech – powiedział kard. Nycz

- My też możemy powiedzieć, że ci którzy pójdą też będą takimi wybranymi spośród nas. Nie sprzeczajmy się o klucz wyboru – czy zostali wybrani najwytrwalsi, najdłużej chodzący. Zostali wybrani przedstawiciele nas i właściwie idą tam po to, aby nam powiedzieć, jak w realnym pielgrzymowaniu na Jasną Górę było. Tak jak Apostołowie, którzy zeszli z Góry Przemienienia powiedzieli, co widzieli i co przeżyli. To człowieka podtrzymuje na duchu, podnosi w pielgrzymowaniu, którym jest nasze ludzkie życie – wskazał metropolita.

Przypominając hasło tegorocznej pielgrzymki: „Ten zwycięża, kto miłuje”, kard. Nycz podkreślił, że te słowa Sługa Boży kard. Stefan Wyszyński nie tylko głosił z ambony, ale przede wszystkim nimi żył. Zwyciężał przez miłość ludzkie grzechy i słabości, obiektywne trudności, które w tym czasie, kiedy prowadził Kościół w Polsce trzeba było przezwyciężać. Prymas Tysiąclecia mówił, że kto nienawidzi, już przegrał, a tylko miłość pozwala upodobnić się do Boga.

Metropolita warszawski prosił wszystkich pielgrzymów, aby modlili się o rychłą beatyfikację kard. Wyszyńskiego, o ustanie pandemii, a także za całą Ojczyznę i prezydenta, który dzisiaj zostaje zaprzysiężony na drugą kadencję. - Życie pokazuje coraz bardziej, jak jesteśmy w naszej umiłowanej Ojczyźnie podzieleni, jak nie potrafimy z sobą rozmawiać, pokrzykujemy na siebie nawzajem, jak się nieraz rozstajemy przy naszych stołach rodzinnych z powodu nie tylko poglądów, ale przede wszystkim z powodu sposobu ich wyrażania – zaznaczył kardynał, zachęcając do modlitwy o jedność w Ojczyźnie.

W tych intencjach będą modlić się pielgrzymi, idący do tronu Czarnej Madonny. Wśród nich Piotr z Choszczówki, który swoje pielgrzymowanie rozpoczął jeszcze w stanie wojennym. - Później była długa przerwa. A teraz w związku z profanacjami, których dokonano ostatnio postanowiłem wyruszyć, aby wynagrodzić i przeprosić za nie Boga – mówi „Niedzieli”. Pamięta, jak do Choszczówki przyjeżdżał na wypoczynek kard. Wyszyński. - To było dla nas takie zwyczajne, normalne, że u nas był. Był taki swój – wspomina. Wśród intencji, z którymi idzie są prośby o zdrowie, a także dziękczynienie za 18 lat w trzeźwości. - Było źle w życiu, wszystko się waliło. Była ciężka praca, ale bez Bożej pomocy bym sobie z tym nie poradził. Tylko dzięki Bogu dzisiaj nie piję - przyznaje.

Ewa z Warszawy pielgrzymowała na Jasną Górę 19 razy. Teraz z powodów zdrowotnych nie może. Pielgrzymuje więc duchowo. - Duchowa pielgrzymka to łączenie się w trudach i znojach pielgrzymowania, bo wiem jaki wielki jest ten trud. Potrzeba ogromnej modlitwy za Ojczyznę, nasze rodziny i za młodzież i w tych intencjach będę się modlić – mówi.

Grupa kilkudziesięciu pieszych pielgrzymów 309. WPP dotrze na Jasną Górę 14 sierpnia. W tym czasie wędrówki towarzyszy im ponad 2 tysiące pątników duchowych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję